Cytat miesiąca

"Powiem ci, że muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna"

wtorek, 31 maja 2016

Podsumowanie maja

Maj był miłym miesiącem, w którym było już bardzo ciepło i wreszcie poczułam zbliżające się wakacje. Nie zmienia to faktu, że pracy przy poprawianiu ocen było dużo, a nauczyciele nie ułatwiają: wymyślają co nowe konkursy, prezentacje czy projekty jakbyśmy nie zrobili tego tysiąc juz w tym roku! Ale nie przedlużając zapraszam na podsumowanie czytelnicze!

Ilość przeczytanych książek: 7
Czerwień rubinu Kerstin Gier - 340 stron [recenzja]
Skrzydła Laurel Aprilynne Pike - 256 stron [recenzja]
Onyks Jennifer L. Armentrout - 522 strony
Ja, anielica Katarzyna Berenika Miszczuk - 379 stron
Czerwona królowa Veronica Roth - 482 strony
Proroctwo sióstr Michelle Zink - 383 strony
Sachem Henryk Sienkiewicz - 13 stron
+ 274 strony Gilidii magów Trudi Canavan
Liczba przeczytanych stron: 2,649
Średnia liczba przeczytanych stron na dzień: 85
Najlepsza książka miesiąca: Ja, anielica. MEGA książka!!!
Najgorsza książka miesiąca: Sachem. Dobrze, że tylko trzynaście stron, bo to były nudy na pudy. Żadnego dialogu! Recenzji nie będzie, bo jak recenzować coś, co ma tylko 13 stron?
Ilość opublikowanych postów: 15
W tym recenzji: 10
Najpopularniejszy post: Trylogia czasu #1: Czerwień rubinu - Kerstin Gier 

W maju nie poszło mi tak dobrze jak w kwietniu, ale jestem bardzo zadowolona. 7 książek to też wspaniały wynik, a niewiele osób może pochwalić się przeczytaniem 2,649 stron w miesiąc :)

PODSUMOWANIE WYZWAŃ
Jeszcze małe wyjaśnienie-w tych wyzwaniach chodzi o recenzje, więc większość książek z nich pochodzi z kwietnia, bo recenzje są opóźnione.
Abc czytania: 0. Niestety zostały mi trudne literki: F, R, U itp. i jakoś nic nie mogę znaleźć. Dotychczasowy postęp: 17/22
Wyzwanie czytelnicze 2016: 4. Kategori robią się coraz trudniejsze, ale jeszcze jakoś daję radę :)
Dotychczasowy postęp: 22/min.28
Czytam fantastykę: 10. W tym miesiącu dobrze mi poszło dlatego, że czytałam same fantasy.
52 książki w roku 2016: 6. Sachema nie wliczam, bo jest za krótki.
Dotychczasowy postęp: 33/min.52
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 30,9 cm. Dosyć dobrze mi poszło w tym miesiącu, no nie?
Dotychczasowy postęp: 71.1/164 cm

sobota, 28 maja 2016

Laurel #1: Skrzydła Laurel - Aprilynne Pike

Tytuł: Skrzydła Laurel
Autor: Aprilynne Pike
Seria: Laurel
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 256
Poprzednia część: - 
Następna część: Magia Avalonu

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Książka autora, o którym nigdy nie słyszałam
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,3 cm
52 książki roku 2016

Opis: Laurel to dziewczyna, która przeprowadza się razem z rodzicami z ich dawnego domu w lesie. Mama bardzo chce sprzedać tą posiadłość, należącą do rodziny od bardzo dawna. Jej rodzina zawsze stosowała dziwne metody: nie lubili lekarzy, a mama zawsze sama robiła leki. Ponadto Laurel jest wegetarianką, czy tam weganką - je tylko owoce i warzywa oraz pije gazowane napoje (najczęściej Sprita). Zawsze mama uczyła ją w domu - nie chodziła do szkoły, ale po przeprowadzce rodzice kazali jej tam iść. W szkole poznaje przemiłego chłopaka Davida. Jednak jej całe życie wywraca się do góry nogami gdy na swoich plecach dostrzega maleńką kropeczkę, która rośnie o rośnie... Co to jest?


Opinia: Nie wiedziałam czego spodziewać się po tej książce. Nie byłam przekonana, ale mimo wszystko gdy zobaczyłam w bibliotece to wzięłam. Była to przyjemna ksiażeczka, przy której miło spedziłam czas, ale nic szczególnego.

 Jak dla mnie okładka jest dość słaba i nie oddaje w pełni, jak dla mnie w ogóle nie oddaje klimatu powieści. Ja bym wymyśliła coś zupełnie, zupełne innego.

Pomysł bardzo mnie zaitrygował. Już sam tytuł zaciekawia. Jednak trzeba się nieco przebić przez początek. Pierwsze rozdziały to po prostu zwykłe szkolne dni, zwykłej szkolnej dziewczyny. Potem, gdy na jej plecach pojawia się ta kropka, tata choruje, ona poznaje Tamaniego i akcja się rozwija, zrobiło się bardzo ciekawie i nie mogłam się oderwać od tej historii. Tak naprawdę te 250 stron przeczytałam chyba jednego dnia, może w dwa... Była wtedy majówka więc miałam naprawdę wiele czasu. Naprawdę nie wiem kiedy to zleciało. Pozornie fabuła wydaje się być prosta. Zwykła dziewczyna, która nagle dowiaduje się prawdy o sobie i tego, że na świecie mieszkają istoty o których ona sama nie miała pojęcia, jak wróżki czy trolle oraz na plecach wyrastają jej skrzydła (można to wywnioskować z samego tytułu, ale to troszkę mylące). Bardzo spodobał mi się pomysł z
wróżkami wiosennymi, letnimi, jesiennymi i zimowymi. Bardzo chciałabym przeczytać kolejną część, bo w niej prawdopodobnie (to tylko moje domysły) Laurel pójdzie do tej krainy wróżek.
Fabuła była nieprzewidywalna tylko jednej rzeczy się domyśliłam, a mianowicie wątku miłosnego między Davidem a Laurel... Właściwie to nawet nie był wątek miłosny, a raczej potem trójkąt bo pojawił się Tamani, który wszystko pozmieniał. Ale o tym zaraz.

Teraz powiem o głównej bohaterce. Polubiłam ją. Na początku nie wierzyła w zaistniałą sytuację (ja też bym tak zrobiła), ale potem wzięła to wszystko do siebie i usiłowała sprostać temu wszystkiemu. Nie poddawała się tylko dążyła do celu, nawet jeśli miałaby przez to stracić życie. Ale nie była też to postać idealna, której zawsze się wszystko udaje. Popełniała błędy, ale nie głupie błędy i nie irytowała mnie. A teraz coś, czego strasznie nie lubię czyli nasz kochany, ulubiony przez wszystkie bloggerki trójkąt miłosny. Już mogłaby sobie autorka darować! No ale trudno, przynajmniej powiem wam kogo wolę. A mianowicie jestem za Tamanim. To świetny chłopak, chociaż nie podobało mi się za bardzo jak szybko rozwinęła się jego relacja z Laurel. Natomiast David... Myślał, że wszystko rozumie i pocieszał Laurel a tak naprawdę nie wiedział zupełnie jak ona się z tym wszystkim czuje.
Jeszcze wszystko przestawiał na jakieś doświadczenia chemiczne czy kto tam wie... Bohaterowie drugoplanowi nie byli zbyt dobrze wykreowani, raczej jedynie zarysowani. Trochę bym nad tym popracowała.

Narracja była trzecioosobowa. Na początku trochę mi to przeszkadzało, bo chba sie już przyzwyczaiłam do pierwszoosobowej, ale potem przywykłam i jednak stwierdzam, że chyba dobrze, ze to nie Laurel opowiadała o wydarzeniach. Humoru nie było za duzo, ale ogólnie styl autorki mi podpasował.

Podsumowanie: Ta książka była naprawdę bardzo dobra. Oryginalny pomysł z jakim się jeszcze nigdy nie spotkałam. Efekt końcowy popsuł jedynie trójkąt miłosny oraz drobny mankament czyli kreacja bohaterów drugoplanowych.

Ocena: 7+/10

czwartek, 26 maja 2016

Trylogia czasu #1: Czerwień rubinu - Kerstin Gier











Jeżeli czytacie już długo mojego bloga to wiecie, że jestem w szóstej klasie. Zapewne wiecie też, że 5 kwietnia był test szóstoklasisty. 24 maja przyszły wyniki i teraz mam zamiar się nimi tu wam pochwalić bo jestem bardzo zadowolona :)
Angielski: 100%
Matematyka: 95%
Polski: 90 %
Jak widzicie z polskiego mam najgorszy wynik, ale jeszcze nie wiemw czym zdobiłam błąd bo nie dostaliśmy do ręki tych testów, tylko sprawdzaliśmy w komputerze procenty. Jednak 90% to też moim zdaniem świetny wynik! Jestem bardzo zaskoczona i szczęśliwa z 95% z matematyki. Nie spodziewałam się, że tak dobrze napisze ten przedmiot. Angielski jest strasznie łatwy na tym sprawdzianie, a moje umiejętności przekraczają to co na nim było, więc tutaj się nie zdziwiłam i gdybym nie miała maxa to byłabm zawiedziona. Ale to tyle z mojego życia osobistego.
Ponadto dzisiaj mamy Dzień Matki, dlatego wszystkim mamom skaładam najszczersze życzenia i mam nadzieję, że zostaną obdarowane przez swoje dzieciaczki :) Również wszystkim przypominam, żeby podarowali coś swojej mamie - chociaż życzenia!
Dobra, dosyć tej gadaniny. Zapraszam na recenzję!



Tytuł: Czerwień rubinu
Autor: Kerstin Gier
Seria: Trylogia czasu
Wydawnictwo: EGMONT
Liczba stron: 343
Poprzednia część: -
Następna część: Błękit szafiru

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Wydana oryginalnie w innym języku niż polski i angielski
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,5 cm
52 książki roku 2016

Opis: Gwendolyn jest zupełnie normalną dziewczyną. Jednak w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie występuje gen umożliwiający podróżowanie w czasie. Ten gen ma jej kuzynka Charlotta. Okazuje się, że posiadają go tylko osoby urodzone określonego dnia. Gwen urodziła się dzień przed. Pewnego dnia dziewczyna przenosi się o 100 lat wcześniej. Niespodziewanie dowiaduje się, że nastąpiła pomyłka i tak naprawdę to ona ma ten gen. Niestety nie przeszła odpowiednich treningów, jakie miała Charlotta. Ponad to nie jest jedyną osobą, która ma w tym pokoleniu ten gen. Gideon również go posiada. To niesamowicie atrakcyjny, ale bardzo bezczelny chłopak. Razem wplątują się w przedziwny bieg zdarzeń - muszą wykonać niebezpieczną misję i to do tego nie w XXI wieku lecz w XVII.

Opinia: 
Ta książka nawet mi się podobała. Bardzo fajny pomysł i świetne wykonanie, ale czytałam lepsze książki.

Okładka jest nawet spoko. W sumie podoba mi się, choć nie ma w niej nic szczególnego. Pasuje do tej powieści i miło czytało mi się książkę z taką okładką. Jednak nie ukrywam, że ja zrobiłabym coś lepszego i oryginalniejszego...

Fabuła zdecydowanie na plus. Autorka miała bardzo oryginalny pomysł, z którym nie spotkałam się jeszcze. Książka zdecydowanie miała potencjał, jednak nie potrafię stwierdzić czy autorka w pełni go wykorzystała. Chciałabym bardzo przeczytać kolejną część i zobaczyć jak rozwiną się dalsze wydarzenia. Ta książka mi się podobała - jestem co do tego przekonana, ale czy zostanie na długo w mojej pamięci - nie byłabym taka pewna. Bardzo podobał mi się pomysł z chronografem (tak to się nazywało?), z genem podróży w czasie jak i całą tą instytucją zajmującą się tym wszystkim - Strażnikami. Ta powieść była bardzo nieprzewidywalna i domyśliłam się tylko wątku romantycznego. Oczywiście było wiadomo, że między Gideonem a Gwen coś będzie. Tajemnice, tajemnice i jeszcze raz tajemnice! Wszystko zostało wyjaśnione w odpowiednim momencie, a jednak nie do końca wszystko bo o większości rzeczy nie poznaliśmy jeszcze prawdy, co sprawia, że jeszcze bardziej mam ochotę na drugi tom. Bardzo intrygujący był prolog, ktory zrozumiałam dopiero po przeczytaniu całej historii.

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Gwendolyn bardzo polubiłam. Ze spokojem przyjęła informację o tym, że to ona ma gen i nie latała w popłchu (jak tego typu bohaterki) tylko umiała świetnie odnaleźć się w tej sytuacji. Też bardzo polubiłam jej przyjaciółkę (wybaczcie, ale jej imię wyleciało mi z głowy). Przyjmowała do wiadomości wszystko co opowiadała jej Gwen, starała się jej w jakiś sposób pomóc i chyba bardziej w to wszystko wierzyła niż główna bohaterka. Co do Gideona to niech sobie w końcu pójdzie do tej Charlotty!!! Bo jak na razie to kręci i z nią, i z Gwen. A sama Charlotta jest tak strasznie denerwującą postacią... Razem ze swoją matką na czele. Co do bohaterów drugoplanowych to nie narzekam na ich kreację.

Styl pani Kerstin Gier mnie nie porwał. Oczywiście książkę czytało mi się bardzo szybko, ale nie jest to taki styl i język za jaki moge pochwalić np. Flanagana. Humor też się pojawiał chociaż chyba nie było takiej chwili w której parsknęłabym śmiechem.

Podsumowanie: podsumowując ta ksiażka podobała mi się, ale czegoś w niej zabrakło. Mimo wszystko na pewno przeczytam kolejny tom by sprawdzić jak potoczyły się dalsze losy bohaterów.

Ocena: 7/10


wtorek, 24 maja 2016

Liebster Blog Award #4

Tym razem dostałam nominację od Wiolety z bloga Zapoczytalnia. Bardzo ci dziękuję!

1. Jak widzisz siebie za 20 lat?
Hmm... Za 20 lat będę miała 32 lata. Może będę miała już męża, może dzieci. Tak do końca nie wiem jak to będzie. Niektórzy dopiero w tym wieku biorą ślub, inni mają już wtedy dwójkę dzieci... Rożnie to bywa, jednak powiem szczerze wolałabym tą opcję z mężem i dziećmi :)

2. Masz jakiś sposób układania książek na półce?
Bardzo mi się podoba układanie książek kolorami okładek, jednak sama tego nie stosuję, bo wtedy wiele książek z serii było by rozsiane po całym regale i trudno byłoby mi się w nich odnaleźć. Dlatego układam książki seriami oraz wzrostem - od największej do najmniejszej.

3. Czy  zdarzyła Ci się jakaś zabawna sytuacja z udziałem książki?
Naprawdę chciałabym wam tutaj opowoedzieć jakąś śmieszną historyjkę, ale nie przychodzi mi zupełnie nic do głowy.

4. Jak radzisz sobie z brakiem weny?
Kiedy nie mam weny to po prostu nie piszę nic. Nie chcę tego robić na siłę - wolę żeby przez kilka dni nie było postów, niż żeby były niedopracowane. Kiedy jednak nie mam weny przez dłuższy czas staram się coś z siebie wyłuskać. Nie wiem czemu ale najczęściej czytanie książki, ale tylko dobrej, sprowadza na mnie wenę. Często też sobie robię posty na zapas, jako ratunek przy braku weny. Teraz właśnie mam niestety taki okres i korzystam z tych zapasowych, ale już powoli mi mija - nawet dziś napisałam recenzję książki, którą już 
zapewne widzieliście, a jak nie to koniecznie zajrzyjcie, a mianowicie Ja, diablicę

5. Ile czasu zajmuje ci przeczytanie książki?
To naprawdę zależy przede wszystkim od czasu oraz tego czy książka mnie zaciekawiła czy nie. Kiedy czytam wspaniałą książkę zajmuje mi to 2-3 dni, przeciętną ok. tygodnia, a jak czytam jakieś totalne dno to może mi to zająć nawet powyżej 2 tygodni, jednak nie zdarza nie to często. Przeważnie jednak jest to od 3 do 5 dni.

6. Jak jest twoja największa zaleta? 
Nie jestem pewna. Myślę, że jednak jest to inteligencja - ogólnie bardzo dobrze się uczę. Co roku mam czerwony pasek i stypendium - na półrocze w tym roku miałam średnią 5,29, więc chyba to wspaniale i jestem z tego bardzo zadowolona. Oczywiście nie chcę się jakoś bardzo chwialić, ale jestem sobie wdzięczna za to, że nigdy nie miałam wiekszych problemów z nauką.

7. Czytasz kilka razy tę samą książkę?
Jeżeli jest naprawdę wspaniała to oczywiście! Jednak nie zdarza się to często. Wolę siegać po nowe pozycje, niż ciągle stać na tym samym.

8. Od jakiej książki zaczęła się twoja przygoda z czytaniem?
Mówiłam już o tym wiele razy, ale to nic - powiem jeszcze raz (a raczej napiszę). Moja przygoda z czytaniem rozpoczęła się tak na serio Magicznym Drzewem. Dalej kocham tą serię! Przywołuje mi dobre wspomnienia. I to jest chyba jedyna seria (nawiązując do poprzedniego pytania), którą przeczytałam chyba z 5 razy.

9. Co musi mieć w sobie blog, aby Cię zainteresował?
Nie mam tutaj nic konkretnego. Po prostu recenzje muszą być ciekawe, a nie pisane z przymusu, ale przede wszystkim muszę widzieć, że ta osoba robi to z pasją!

10. Ile książek liczy twoja biblioteczka?
Dużo... Nie jestm w stanie powiedzieć dokładnie ile to jest, ale wyobraźcie sobie po prostu biblioteczkę nałogowego czytelnika.

11. Czym sugerujesz się przy wybieraniu czegoś do czytania? 
Na pewno opiniami w internecie - bardzo często recenzje zachęcają mnie, lub zniechęcaja do przeczytania czegoś. Zawsze też czytam opis z tyłu. Okładka prawie wcale nie ma dla mnie znaczenia, ale byłoby miło gdyby była ładna :)

I to by było na tyle. Nikogo nie nominuję bo nie chce mi się wymyslać pytań :D Wybaczcie, to małe lenistwo...

niedziela, 22 maja 2016

Trylogia o Wiktorii Biankowskiej #1: Ja, diablica - Katarzyna Berenika Miszczuk

Tytuł: Ja, diablica
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Seria: Trylogia o Wiktorii Biankowskiej
Wydawnictwo:
Liczba stron: 413
Poprzednia część: -
Następna część: Ja, anielica

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3 cm
52 książki roku 2016

Opis: Wiktoria Biankowska umarła i trafiła do Piekła. Okazuje się, że nie jest zwyczajną potępioną. Na początku wszysko wydaje się być bardzo pokręcone i niemożliwe. Diabły słyszą jej wszystkie myśli, ciągle wędruje z pokoju o numerach zawierających szóstkę. W końcu dowiaduje się, że zostanie diablicą. Od teraz jej zadanie polega na targowaniu się o dusze zmarłych, musi pokazać, że w Piekle nie jest wcale tak jak mówi się na ziemi. Jest tam o wiele bardziej atrakcyjnie - wieczne imprezy, można robić co tylko się chce... Jednak Wiki nie może pogodzić się ze swoją śmiercią. Przecież na ziemi zostawiła brata, przyjaciółkę i faceta w którym się kocha, a on nie ma o tym pojęcia. Dlatego powraca na ziemię i udaje przed bliskimi, że dalej żyje. W Piekle poznaje przystojnego diabła Beletha, innego złego i okrutnego diabła Azazela, którego marzeniem jest zdobycie władzy nad całym światem oraz chciałby zostać Szatanem oraz inną diablicę Kleopatrę (TĄ Kleopatrę). Ale mimo wszystko Wiki postanawia zawalczyć o miłość, którą żywi do Piotrusia. Nie spodziewa się jednak, że on też może być zamieszany w całą sprawę... On chyba też tego nie podejrzewa...

Opinia: Ta książka była naprawdę super! Wchłaniałam strony po kolei i nawet się nie obejrzałam, a już był koniec. I do tego jaka ta końcówka!!!

Okładka jest taka sobie. Spoko, ale nie wyróżnia jej nic takiego, dzięki czemu po prostu musiałabym mieć tą książkę na swojej domowej półce. Chociaż nie ukrywam, że chciałabym ale zdecydowanie ze względu na treść. I ja troszkę inaczej sobie wyobrażam Wiktorię...

Fabuła tej powieści jest znakomita! Ciągle dowiadujemy się innych rzeczy, zmieniających sytuację o 180 stopni! Tak naprawdę niczego co się w tej książce stało się nie spodziewałam. Piekło zostało świetnie przedstawione. Ten pomysł jest naprawdę super! Umiejętności diablic! Targi o dusze! Śmierć! Diabły! Śmieszna była to kobiecina pani Anna Kowalska (chyba), która urządzała protesty na ulicach "NIE dla stringów!" itp. :D Jestem bardzo ciekawa drugiej części - po prostu nie mogę się jej doczekać, ale jak to zwykle bywa jest wypożyczona w bibliotece i do tego przetrzymana już chyba z dwa miesiące. Ale mam nadzieję, że ktoś kiedyś ją odda... Sądząc po tytule - Ja, anielica spodziewam się, że będzie tam przedstawione niebo. Po takim Piekle po prostu nie wiem co będzie w Niebie, jak to wszystko będzie wyglądać i ogólnie nie wiem czy tam będzie niebo - domyślam się tylko z tytułu ;)

Wiki bardzo polubiłam. Jest wspaniale wykreowaną postacią. Bardzo się z nią utożsamiałam. Przeżywałam z nią każde chwile i te dobre i złe... Martwiłam się o jej losy i w sumie doskonale ją rozumiem. Nie irytowała mnie, poza jednym małym aspektem - nie mogę pojąć tylko jednej ważnej rzeczy - co ona widzi w tym Piotrusiu?!?!? Dla mnie to taki mięczak, ja bym na pewno się w nim nie zakochała. Za to Beleth... Cud, miód i malinki :D Chociaż czasami zachowywał się podle, ale pomińmy to. To jego wyznanie pod koniec (z porównaniem do latania - ci co czytali wiedzą) mnie rozbroiło, a to co się potem stało rozwaliło moje serce na milion małych kawałeczków. Mam nadzieję, że autorka jakoś to wszystko rozwiąże w kolejnej części, bo gdyby tak miało zostać to ja bym się chyba zabiła. Mimo wszystko ta końcówka była świetna! Inne postacie również nie są obojętne i świetnie wykreowane. Kocham książki w których bohaterzy drugoplanowi nie są pominięci. Np. Azazel albo Kleopatra. Może ta dwójka nie była przedstawiona z dobrym świetne, ale ich polubilam. Moją sympatię zyskała także (uwaga, to może zabrzmieć dziwnie) Śmierć. Pamiętajcie nie TA tylko TO Śmierć.

Narracja prowadzona jest z perspektywy Wiktorii, co mi odpowiadalo, bo jak już mówiłam bardzo ją polubiłam. W tej powieści liczy się też humor - nie raz uśmiechnełam się przy błyskotliwych dialogach pomiędzy Wiktorią a diabłami, a nawet czasami wybuchałam śmiechem. Styl pani Miszczuk jest świetny! Do tej pory czytalam tylko  Drugą szansę tej autorki i muszę powiedzieć, że dla mnie Ja, diablica praktycznie pod każdym względem ją przewyższa. Szczególnie bohaterowie!

Podsumowanie:
Ta książka jak dla mnie była po prostu świetna. Polecam każdemu! Jako kontynuacja przygody z panią Katarzyną, ale także jako jej początek.

Ocena: 9+/10


piątek, 20 maja 2016

Żelazny dwór #1: Żelazna Córka - Julie Kagawa

Tytuł: Żelazna Córka
Autor: Julie Kagawa
Seria: Żelazny dwór
Wydawnictwo: 
Liczba stron: 333
Poprzednia część: Żelazny Król
Następna część: Iron Queen (Żelazna królowa)

Opis: Zgodnie z umową z księciem Ashem, Meghan przebywa w zimowym dworze. Nie wie jak długo już tu jest i ile jeszcze czasu będzie tam musiała siedzieć. Najgorsze jest to, że Ash jakby zapomniał co między nimi kiedyś było. Zachowuje się wobec niej podle i okropnie, chyba nawet nie wiedząc, że łamie jej serce. W końcu następuje wymiana Berła Pór Roku. Lato przekazuje je zimie. Pewnego dnia berło zostaje ukradzione. Na swoje nieszczęście Meghan to widzi oraz patrzy na śmierć Sage - brata Asha. Zrobiły to żelazne stwory. Dziewczyna próbuje wytłumaczyć to królowej Mab, ale ta niestety jej nie słucha i stwierdza, że berło wykradło lato i rozpoczyna wojnę. Meghan, Ash, Grimalkin i Puk muszą temu zapobiec. Na dodatek przyłącza się do nich Żelazny Koń...

Opinia: Ta książka podobała mi się nieco mniej niż część pierwsza. Z tego co pamiętam to w recenzji tamtej tylko zachwalałam.

Okładka jest bardzo ładna. Te takie szlaczki wokoło dodają takiego klimatu. Ogólnie mi się podoba,
choć okładka Żelaznego króla bardziej.

Fabuła tej książki jest bardzo ciekawa. Bałam się trochę, że autorka nie będzie umiała rozwinąć swojego pomysłu. Stanie się coś takiego, że po prostu rozpocznie się wojna z Żelaznymi Stworzeniami. Bohaterowie wygrają i będzie wszystko jak dawniej. Ale na szczęście tak się nie stało. Julie Kagawa znowu puściła wodze fantazji tworząc nowych bohaterów i nowe zdarzenia. Momentami są troszkę przewidywalne, ale mimo wszystko wiele rzeczy mnie zaskoczyło. Bardzo podobał mi się motyw z pałacem Leananside (kurczę, tak to się pisało? W kazdym razie ja tak to czytałam), który był między światami. Końcowka była prześwietna. Taka szczera, romantyczna i piękna... Jednoczeście mnie uszczęśliwiła i złamała serce. Najgorszy w tej książce jest trójkąt miłosny. Nie wiem jak ja to zrobiłam, ale w pierwszej część kompletnie mi nie przeszkadzał. Natomiast w tej był bardzo denerwujący. Ale nie potrafię wybrać chłopaka z tego trójkąta, którego moim zdaniem powinna wybrać Meghan.

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Jedną z nowych jest Leananside. Polubiłam ją, chociaż czasami była okrutna (co ona zrobiła z tymi służącymi?!) to miała w sobie dużo pozytywnej energii. Żelazny koń. Możecie się zdziwić dlaczego oni współpracowali z żelaznym stworzeniem, walcząc przeciwko nim. Tego wam nie zdradzę... Ale muszę wam powiedzieć, że kocham tego konia! Jego oddanie, poświęcenie dla Meghan... To co on zrobił jest świetne. Na początku trochę bałam się, że on ich zdradzi ale z każdą chwilą zaczynałam się do niego przekonywać. Po za tym kocham też Grimalkina! To kot, który zawsze zjawia się w najmniej oczekiwanym momencie, ale zawsze jest potrzebny. Nie wiem co myśleć o Ashu. I o Puku. Chyba zostawię ich bez jednoznacznej odpowiedzi. Meghan bardzo lubie, chociaż nie toleruję tych załamań sercowych z powodu Asha. W sumie rozumiem - strasznie ją zranił. Ona powinna go po tym znienawidzić, a dalej go kochała...

Styl pani Kagawy nie jest zniewalający. Nie mam takiego uczucia jakby bawilła się językiem, plastycznie składając go w zdania, a tak najbardziej lubię. Mimo wszystko czyta się szybko. Humor jest. Może i nie śmiałam się do rozpuku, ale parę razy się uśmiechnęłam.

Podsumowanie: Jeżeli podobała się wam część pierwsza to zdecydowanie polecam, jeśli nie to już wasza sprawa czy dacie szansę tej serii. Njagorszy aspekt to zdecydowanie trójkąt.

Ocena: 7/10

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016:
Abc czytania
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2.5 cm
52 książki roku 2016

środa, 18 maja 2016

Bliźniaczki Milthrope #1: Proroctwo Sióstr - Michelle Zink

Tytuł: Proroctwo sióstr
Autor: Michelle Zink
Seria: Bliźniaczki Milthrope
Wydawnictwo: Telbit
Liczba stron: 363
Poprzednia część: -
Następna część: Strażniczka bramy

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2.6 cm
52 książki roku 2016

Opis: Amalia i Alice to bliźniaczki. Ich ojciec umarł, matka nie żyje - od dziesięciu lat. Mają jeszcze młodszego brata Henry'ego. Opiekuje się nimi ciotka Virginia. Po śmierci ojca Lia zaobserwowała na swoim nadgarstu dziwny znak. Na początku sądzi, że to zaraz zniknie, ale znamię zaczyna stawać się coraz mocniejsze. Wkrótce bliźniaczki poznają prawdę o swoim życiu. Jednak ta prawda nie będzie zbyt dobra dla ich relacji. Okazuje się, że staną się wrogami. Są uczestniczkami proroctwa!

Opinia: Krótki opis, ale nie chcę za wiele wam zdradzać. W tej książce jest tyle tajemnic, a rozpoczynają się już w pierwszych rozdziałach! Na początku (jakieś 50-100 poerwszych stron) nie wciągnęło mnie, nie wczułam się zupełnie w tą historię i myślałam, że chyba to nie dla mnie. W tym czasie wypożyczyłam Tajemny ogień, a że musiałam go przeczytać do wyzwania (recenzja była już dawno temu...) zajęłam się nim, a o Proroctwie zapomniałam i zupełnie wciągnęłam się w losy innych bohaterów. Jednak wróciłam, żeby zapoznać się do konca z historią bliźniaczek. Jak ja się cieszę, że to zrobiłam!

Na sam początek okładka - nie jest to coś szczególnego. Ja zupełnie inaczej wyobrażam sobie siostry i ogólnie ta okładka nie pasuje mi do tej książki. Ja widzę tą okładkę w moich myślach, widzę jak powinna wyglądać, ale zupełnie to odbiega od tej, którą widzimy.

Teraz fabuła. Oryginalny, świetny i niepowtarzalny pomysł. Proroctwo? Znamię? Bliźniaczki? Zdrada? Klucze? Tyle tajemnic, ale wszystko zostało wyjaśnione w odpowiednim czasie. Co prawda mam już trochę dosyć tego lekkiego schematu: zwykła dziewczyna, ktora nagle dowiaduje się, że ma jakąś moc czy coś... Oczywiście to jest taka baza fantastyki i autorzy mogą wymyślać sobie już jaka to będzie moc, rzecz, osoba czy cokolwiek innego co tylko przyjdzie im do głowy! Ale muszę przyznać, że pomysł który właśnie na to miała autorka jest świetny. Mimo tego, że siostry stoją po przeciwnych stronach widzimy, że jednak dalej pamiętają, że są siostrami. Oczywiście tych sytuacji jest niewiele. Bardzo mną wstrząsnęła jedna śmierć, nie mogłam się pogodzić z myślą, że... (Oczywiście nie powiem o co chodzi). Niczego nie domyśliłam się przed bohaterkami, niczego się nie spodziewałam!

Z góry miałam narzucone którą bliźniaczkę mam lubić, a którą nie. Ale muszę wam powiedzieć (tak, też jestem zdziwiona), że nieco rozumiem Alice. Wolałabym oczywiście gdyby nie zrobiła tego co zrobiła i wiem, że jest podła, zła i okrutna, ale ją troszeczkę rozumiem. Zawsze oczkiem w głowie, dla ojca, matki, ciotki, Henry'ego była Lia. To ona była ta dobra. A Alice zawsze odrzucano... Może właśnie dlatego postąpiła tak, jak postąpiła. Nie zmienia to faktu, że jednak jej nie lubię. Na początku nie pałałam też zbyt wielką sympatią do Lii (chyba tak się odmienia?). Taka zagubiona, nieporadna w tym wszystkim, o czym się dowiedziała. Ale z czasem zaczynała wierzyć w siebie i odnajdywać się w tym pokręconym świecie i zaczęłam ją lubić. Można powiedzieć, że odkoąd wróciłam do tej lektury to już ją polubiłam. Przypadły mi do gustu też jej przyjaciółki: Sonia i Luisa. Świetne
dziewczyny!

Jakos stylu pani Zink nie pokochałam. Ksiązkę czytało się dość szybko, ale niektóre momenty były trudne do zrozumienia i musiałam wracać do tekstu, czego nie lubię. Narracja jest prowadzona z perspektywy Lii, co mi szczerze odpowiadało.

Podsumiwanie: w tej ksiązce musiałam przebrnąć przez trochę trudny początek, ale potem poszło jak z płatka i skończyłam ją w jednen wieczór. Zaskakująca i porywajaca historia. Polecam!

Ocena: 7+/10

poniedziałek, 16 maja 2016

Lux #1: Obsydian - Jennifer L. Armentrout

Tytuł: Obsydian
Autor: Jennifer L. Armentrout
Seria: Lux
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 442
Poprzednia część: -
Następna część: Onyks

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Książka ulubionego autora mojego przyjaciela (tak naprawdę przyjaciółki)
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,5 cm
52 książki roku 2016

Opis: Katy i jej mama przeprowadzają się do Wirginii Zachodniej. To normalna nastolatka. Kocha czytać książki, prowadzi nawet bloga o nich. Lubi też zajmować się ogrodem. Po przyjeździe Katy zamierza udać się do miasta, żeby kupić coś do jedzenia i rośliny na grządkę. Idzie więc do sąsiadów z naprzeciwka, żeby spytać o drogę. Otwiera jej mega przystojny, ale okropny i niewychowany chłopak. Po prostu dupek. Ma on jednak siostrę bliźniaczkę Dee, która jest bardzo miła i Katy się z nią zaprzyjaźnia. Jednak nagle przy nich zaczyna dziać się coś dziwnego. Katy na początku myśli, że to przywidzenia, ale... Po za tym ludzie się ich boją, w szkole nikt się z nimi jakoś bardzo nie przyjaźni. Kim oni są? Dziewczyna nie spodziewa się, że znajomość z Deamonem i Dee może wywrócić jej życie do góry
nogami.

Opinia: 
Tą książkę poleciła mi moja przyjaciółka. Ona po prostu kocha tą serię! Miałam naprawdę bardzo duże oczekiwania co do tej książki, po jej zachwytach. Czy podobało mi się, czy jednak się zawiodłam? Zaraz się dowiecie!

Okładka jest ładna, tajemnicza, pasujaca do treści, ma bardzo ładny grzbiet no i bardzo mi się podoba! Nie jest to coś bardzo nadzwyczajnego, ale miło czytało mi się tą książkę, z taką okładką! Chociaż w moim wyobrażeniu Deamon jest o wieke przystojniejszy!

Fabuła jest naprawdę bardzo ciekawa. Motyw kosmitów - świetny pomysł. Spotykaliśmy się już z wamiprami, wilkołakami itp. ale jeszcze nigdy nie czytałam książki o kosmitach. Autorka miała pomysł, dobrze go rozbudowała i wykonała. Stworzyła coś swojego, czego jeszcze nie było (przynajmniej ja się nie spotkałam). Akcja wciąga od samego początku. Już na pierwszych stronach
książki coś się dzieje. Chociaż miałam troszkę obaw na samym począteczku. To takie trochę banalne, że już na początku poznała przystojnego chłopaka, który jednak jest niemiły, arogancki i jest palantem! Bałam się trochę schemtatów w tej książce, ale chyba ich tam nie ma. No może, własnie Daemon jest trochę schematowy, ale bez niego ta powieść nie miałaby większego sensu! Jest to po prostu takie coś, a raczej ktoś wokół kogo kręci się cała akcja. Jednak jedyny mankament to wydaje mi się, że za szybko trochę się nawiązała ta relacja między Dee a Katy i między Daemonem a Katy. Nie przeszkadzało mi to jednak jakoś bardzo.

Katy jest bardzo dobrze wykreowaną postacią. Polubiłam ją i myślę, że byśmy się dogadały. Bardzo zaciekawił mnie motyw prowadzenia bloga przez główną bohaterkę. Trochę dziwnie było czytać o kimś, kto też recenzuje książki, czeka na komentarze i cieszy się z każdego koljenego obserwatora. Jednak chciałabym, żeby autorka trochę bardziej rozwinęla ten wątek. Przydałoby się coś więcej. Niby często Katy o nim wspominała i myślała, ale czegoś mi zabrakło. Chociaż może za wiele wymagam. Spotkałam się z czymś takim znowu po raz pierwszy, zapewniem was autorka ma świetne
 pomysły! Wracając do postaci Katy. Była odważna, kłóciła się Daemonem, walczyła o przyjaciół ale miała też chwile słabości. Nie była bohaterką idealną, której zawsze wszystko wychodzi! Dee
również obdarzyłam sympatią. To pogodna , optymistyczna, zwariowana ale też opanowana w chwilach niebezpieczeństwa dziewczyna! Co do Daemona to ni jestem pewna. Kocham go za te chwile kiedy jest otwarty, czuły i troskliwy, ale nienawidzę za te kiedy jest niemily, arogancki... Ile on razy zranił Katy. Nie wiem czy on sobie zdawał z tego sprawę. Inni bohaterowie też byli dobrze wykreowani. Polubiłam też przyjaciółki Katy ze szkoły. kreacja bohaterów udała się autorce znakomicie!

Styl jest spoko. Książkę czyta się szybko. Nie ma zbyt długich opisów, ale emocje są oposane bardzo dobrze. Wiecie, ja znam to uczucie kiedy na widok kogoś zaczynają mi sie motylki w brzuchu (ale to już nieaktualne, obecnie nie mam takigo uczucia). W tej książce nie  zabrakło humoru, który ja bardzo cenię w ksiązkach. Na końcu autorka dodała kilka wybranych rozdziałów z perspektywy Daemona oraz dwa rozdziały następnej części. Podobał mi się pomysł z tym Daemonem, natomiast to drugie wydaje mi się lekką reklamą kolejnej częsci. Mimo wszystko nie moge się doczekać kiedy przeczytam Onyks. 

Podsumowanie: 
Bardzo polecam "Obsydiana". Nie jestem pewna czy ta seria stanie się moją ulubioną, ale pierwsza część bardzo mi się podobała. Czytałam z zapartym tchem i nie mogłam sie oderwać.

Ocena: 9/10



sobota, 14 maja 2016

Rozmyślanki #1: Mój blog

Rozpoczynam serię postów, które będą się pojawiały raz w miesiącu - zawsze 14 (przynajmniej się postaram). O co tu chodzi? Chodzi o to, że będę tutaj pisać moje zdanie na jakiś temat. Ogólnie jakieś takie luźne rzeczy powiązane z tym o czym piszę - czyli książkami. Nie wiem jeszcze dokładnie co będę tutaj poruszać, ale mam już kilka pomysłów. Jeżeli wy macie jakąś propozycję, chcielibyście się czegoś o mnie dowiedzieć możecie pisać w komentarzach. Mam nadzieję, że spodoba się wam ten cykl postów! Zapraszam!

Dzisiaj chciałabym poruszyć sprawę mojego bloga. Pamiętam, że mówiłam coś o tym w jakimś LBA - no to teraz macie ten właśnie post. Możecie sobie pomyśleć - a co tu takiego pisać o blogu?  Jednak ja chciałabym opisać wam moją blogową historię. Jak? Co? Dlaczego? Może będzie to post pomocny dla początkujących bloggerów. Bo muszę wam powiedzieć, że ja byłam na początku bardzo nieogarnięta w tych sprawach. Ale zacznijmy od początku...

Dlaczego założyłam bloga?
Była to taka impulsywna decyzja. Czytałam wtedy tylko jednego bloga. Nie pamiętam w jaki sposób na niego trafiłam, ale spodobało mi się to. Stwierdziłam, że ja też mogłabym coś takiego zrobić. Tylko, że ja miałam wtedy 11 lat! Chodziłam do 5-tej klasy. Więc okażcie trochę zrozumienia, do tego co za chwilę wam tu napiszę. Data założenia mojego bloga to 30 grudnia 2014 roku. Teraz tak sobie myślę, że mogłam poczekać te dwa dni, żeby ta data była już na 2015 rok, ale wtdy o tym nie myślałam. Dlaczego akurat wtedy? Dlatego, że były święta. A wiadomo pod choinkę książeczki się dostaje! Miałam wtedy tak dużo książek, którymi byłam oczarowana i musiałam po prostu komuś o tum powiedzieć. W gronie moich znajomych mam tak naprawdę tylko jedną osobę, która lubi czytać książki, jak ja i mogę jej o tym opowiadać, ale wtedy oczywiście były wolne dni, więc się z nią nie widziałam... I tak właśnie powstał mój blog.

Nie wiedziałam oczywiście z jaką odpowiedzialnością i obowiązkowością się to wiąże. Na początku posty dodawałam conajmniej 4 razy w tygodni. Taka podjarka - mam bloga. Potem miałam taki kryzys troszkę, ale to szybko minęło. Grałam wtedy w taka grę o koniach - Howrse (wpiszcie sobie w internet i zobaczcie w co ja się bawiłam :D). Tam napisałam do wszystkich moich znajomych, że mam bloga i zapraszam. Zgadnijcie ile osób z ok. dwudziestu zareagowało na zaproszenie? Dwie. Chociaż i to dobre. Jedna z nich po ok. dwóch tygodniach przestała czytać i pisać komentarze, ale tamta została na długo. W między czasie pozyskałam jeszcze jedną czytelniczkę, ale ona pojawiała się rzadko. I tak się to jakoś ciągnęło. Byłam z lekka zdesperowana, ale co miałam robić? Zostawiałam reklamy na blogach, ale nikt jakoś na to nie reagował...
 I z nieba spadła mi Kitty Ailla!
Przepraszam, że o tobie piszę, ale może o tym nie wiesz, stanowisz jeden z ważnych momentow w tej historii. Mianowicie, na blogu Kitty zostawiłam reklamę. Nie taką bardzo reklamę, bo skomentowałam jej post... Napisałam do niej o tym, że nie mam żadnych czytelników i poprosiłam o
radę. (Nie wiem, czy ty to pamiętasz Kitty, ale ja doskonale). Odpisała mi, że najlepszą reklamą jest
brak reklamy :) Napisała, że najlepszym sposobem na zdobycie czytelników, jest wchodzenie na ich blogi i komentowanie. I tak właśnie zrobiłam! I teraz (przynajmniej jak to piszę) jest was już czterdziestka! Może i mam ambicję na więcej, ale wiecie jak to cieszy, jak już pod postami nie macie napisu Brak komentarzy. I jeszcze raz was proszę, zrozumcie - ja byłam w 5 klasie. Naprawdę nie umiałam i nie rozumiałam na początku tego wszystkiego.

Kolejna sprawa. Czy powiedziałam komuś o blogu? Na początku nie. Moim koleżankom chciałam powiedzieć, ale bałam sie trochę jak to przyjmą. I w końcu, chyba we wrześniu 2015 roku (trochę późno, ale musiałam trochę rozwinać tego bloga) powiedziałam jednej osobie - tej mojej koleżance, co lubi czytać o której już wspominałam. Ale nie powiedziałam tego nawet mojej najlepszej przyjaciółce ani rodzinie! Teraz oczywiście przyjaciółka czyta (chyba), bo już się dowiedziała. Czy rodzice wiedzą? Tata chyba tak, mama chyba nie. No w sumie sama nie wiem...

Recenzje. Na początku pisałam bardzo długi opis  i krótką opinię, w której zawarte było tylko to czy mi się podobalo i krótko dlaczego tak było.Jednak z biegiem czasu zrozumiałam, że was właśnie bardziej interesuje moja opnia niż sam w sobie opis książki. Ciągle się rozwijałam i się rozwijam. Pamiętam, że kiedyś robiłam tag czy coś tam i było tam, że napisanie recenzji zajmuje mi 15-30 minut, teraz czas się wydłużył, przez to, że w recenzjach poruszam wiele aspektów i staram się jak najbardziej opisać wam emocje, które miałam przy tej książce. Zajmuje mi to teraz 30-60 minut. Zmieniłam trochę to o czym piszę w recenzjach. Zaczęłam robić różne tagi... Kiedyś co miesiąc zmieniałam wygląd bloga, ale teraz nie mam na to czasu. Zmienia  kiedy mam na to ochotę. Tak więc widzicie jak mój blog się rozwinął i mam nadzieję, że dalej będzie się rozwijał. Kiedyś też nie wiedziałam, że jest opcja autopublikacji. Usłyszałam kiedyś o tym ale nie wiedziałam gdzie to jest. W końcu to odnalazłam i teraz używam praktycznie do każdego posta :) W między czasie powstał harmonogram, dlatego że zaczęłam pisać posty z dużym wyprzedzeniem.

Wiecie co? Kiedyś nazywałam się tutaj po prostu Zaczytana w fantastyce, potem Fantastyczna Domcia (jakie to jest słabe... Jak ja mogłam tego używać???), a następnie zmieniłam profil z Google+ na Blogger i nazywam się już Magic Wizard, czego raczej nie będę już zmieniała. Na początku też mój blog nie miał na końcu tego i nie tylko... bo na początku recenzowałam samą fantastykę. Jak się to zmieniło, to zmieniła też się nieco nazwa bloga :)

Właśnie przeczytaliście całą historię mojego bloga. Chyba niewiele tutaj osiągnęłam... Ten blog ma rok i cztery miesiące, niektórzy nawet po kilku miesiącach, po miesiącu zdobywają to co ja teraz mam. Mimo wszystko jestem ogromnie dumna z siebie i z mojego bloga!


czwartek, 12 maja 2016

Kroniki Rodu Kane #1: Czerwona Piramida - Rick Riordan

Tytuł: Czerwona Piramida
Autor: Rick Riordan
Seria: Kroniki rodu Kane
Wydawnictwo: 
Liczba stron: 543
Poprzednia część: -
Następna część: Ognisty tron

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 4.1 cm
52 książki roku 2015

Opis: Sadie i Carter to rodzeństwo. Jednak od śmierci mamy nie mieszkają ze sobą i widują się tylko dwa razy do roku. Carter podróżuje wraz z ojcem - archeologiem czy kimś tam, a jego młodsza siostra mieszka wraz z dziadkami. Nadszedł dzień odwiedzin u Sadie. Ojciec zabrał ją i syna do muzeum. Jednak zaczyna dziać się coś dziwnego. Ojciec przypadkowo uwalnia bogów egipskich, w tym jednego najgorszego - Seta. Set zabrał tatę. W końcu Sadie i Carter muszą nauczyć się ze sobą współpracować, dowiedzą się prawdy o sobie i o swojej rodzinie, a przede wszystkim będą musieli uratować tatę z rąk Seta i powstrzymać tego boga od zagłady świata.

Opinia: 
Po pierwsze przeniosłam wyzwania na początek pod metryczkę bo tak mi będzie łatwiej :)
Po drugie właśnie się skapnełam, że w jakimś tagu napisałam, że Carter to syn egipskiego boga. Nie wiem co mnie wtedy strzeliło, ale on nie jest synem boga!!! Tylko z nimi walczy... To był tag z moim książkowym ślubem - już tam poprawiam :D
Tą książkę chciałam już przeczytać od dłuższego czasu. Miałam ją zarezerwowaną w bibliotece i wreszcie została zwrócona. Miałam do niej dosyć duże oczekiwania, po Percy'm Jacksonie i Olimpijsckich Herosach. Czy ta książka je spełniła? Zobaczcie sami.

Okładka mi się w miarę podoba. Pasuje do treści książki, ale nie jest to taka okładka, którą muszę mieć na swojej półce. Na pewno nie kupiłabym tej książki tylko ze względu na okładkę.

Nie ukrywam, nie lubię mitologii egipskiej i ogólnie tego wszystkiego: faraonów, sarkofagów itp. Miałam nadzieję, że dzięki tej powieści uda mi się choć trochę poznać tą mitologię i może polubić. Hmm... Czy tak się stało? Zapoznalam się z bogami egipskimi, ale za nic ich nie polubiłam. Wiem, że  była Izyda, Horus, Neftyda, Set i Ozyrys. Wiem kto był ojcem, matką, synem, córką, bratem, siostrą kogokolwiek. Ale czy to polubiłam? Nie bardzo. Tak jak mity greckie i rzymskie, w innych powieściach Riordana mnie zaciekawiły i z przyjemnością zagłębiałam się w tą historię, tak tutaj
wogóle mnie to nie porwało. Mimo wszystko fabuła jest bardzo dobrze skonstruowana, pomysł jest
bardzo dobry, wspaniale wykorzystany i dopracowany pod każdym względem. Nie było żadnych niedomównień, niejasności... Fabuła była naprawdę wciągająca, ale momenty historii egiptu, faraonów i bogów mnie nie ciekawiły. Wtedy kiedy ktoś np. opowiadał o czymś przez połowę strony.

Bohaterów bardzo polubiłam. Cartera, Sadie, Ziyę, Bastet... Najpęrw zajmę się tą ostatnią. Bastet-Muffinka była świetna. Jej poświęcenie, zaradność, pogoda ducha, troska stworzyły świetną postać. Ziya w sumie też była spoko. Na początku nie pałałam do niej wielką sympatią, tak jak Sadie bałam się, że jest ona szpiegiem Domu, ale potem stwierdziłam, że jest jednak pozytywną postacią, z okropną przeszłością. I to co się stało z Ziyą na końcu!!! Nie mogłam w to uwierzyć! Myślę, że Sadie mogłabybyć moją przyjaciółką. Sądzę, że byśmy sie dogadały. Była odważna, pogodną, sarkastyczną (:D) dziewczyną. Czasami tylko mnie denerwowała tym, że tak bardzo nie wierzyła w Cartera. Chociaż w sumie on by chyba sobie bez niej nie poradził... Bo Carter to zupełne przeciwieństwo siostry. Też jest odważny, ale bardziej rozsądny i spokojniejszy. Lubię go, ale nie jakoś bardzo szczególnie. Bohaterwoei drugoplanowi też są bardzo dobrze wykreowani. Nie ma co narzekac!

Książka posana jest z punktu widzenia rodzeństwa. Dwa rozdziały Carter, dwa rozdziały Sadie. Jest to jakby takie nagranie, wygląda to tak, że  oni mówią to wszystko do mikrofonu, a Rick Rirdan to wszystko spisał. Czasami między tekstem jest taki kwadratowy nawiast, w którym są jakieś przekomarzanki z rodzeństwem np. Wydawało mi sie, że jestm ptakiem. [Nie, Sadie, nie kurczakiem, jakimś innym ptakiem). Nie jest to cytat. Ja to podalam z głowy, bo pamietam, ze była podobna sytuacja. Myślę, że dobrym pomysłem było prowadzenie narracji z perspektywy obojga. Dzięki temu lepiej mogłam poznać zarówno Cartera, jak i Sadie.

Podsumowanie:
Nie jest to jakaś wybitna powieść, ale musze powiedzieć, że miło spędziłam przy niej czas. Jeśli lubicie Riordana, to gorąco polecam!

Ocena: 7+/10

wtorek, 10 maja 2016

Liebster Blog Award #3

Do trzeciego Liebster Blog Award nominowała mnie Pośredniczka. Dziękuję Ci bardzo!!! 
Jak by coś to nie wiem dlaczego pokazuje się to na takim bialym tle - chciałam to usunąć, ale dalej tak jest. Pewnie się przez to gorzej czyta, ale naprawdę poróbowałam. Czasami mnie blogger dobija...

1. Dlaczego założyłaś blog i co Ci to dało?
Hmm...To była taka impulsywna decyzja. Czytałam wtedy tylko jednego bloga, a było to akurat po świętach, więc miałam dużo książek do zrecenzowania bo dostałam po choinkę. W swoim otoczeniu nie mam zbyt wiele osób, które czytają książki (jedną, jedyną koleżankę), więc stwierdziłam, że chciałabym podzielić moja opinią na temat książek z wiekszą ilością osób. Co mi to dało? Na pewno bardziej się ogarnęłam, jaka jest data konkternego dnia :D A tak na poważnie to obowiązkowość - nie mogę przecież zawieść moich czytelników, których na początku wogóle nie miałam. Na pewno nauczyłam się lepiej posać recenzje. Jeżeli więcej chcielibyście się na ten temat dowiedzieć, to niedługo pojawi
się post, z moją blogową historią, więc czekajcie!

2. Czy posiadasz pasję / hobby, nie związane z blogiem?
Uwielbiam tańczyć, chodzę na zajęcia - jestem w formacji, z którą jeżdżę na konkursy. Oprócz tego kocham teatr - uczestniczę w kółku teatralnym. I jeszcze bardzo lubię rysować/malować, kiedyś chodziłam na zajęcia plastyczne, ale teraz po prostu nie mam czasu. 

3. Do jakich filmów lubisz wracać?
Bardzo sentymentalne są dla mnie animowane filmy Disneya. Ogólnie to dalej bardzo je lubię!

4. Jaką książkę ostatnio przeczytałaś?
Teraz, kiedy to piszę (jest 10 kwietnia, wiem wieki temu - jak wy to czytacie) to ostatnią książką jaką przeczytałam był Starter Lisy Price. Edit: Na tą chwilę (już na bieżąco, książką którą ostatnio przeczytałam był Onyks Jennifer L. Armentrout.

5. Czy masz w życiu jakiś cel, do którego dążysz? Jaki to cel i jak Ci idzie? 
Na razie to mieć średnią powyżej 5 na koniec roku. Jak mi to idzie? Ogólnie chyba dobrze bo dostaję dobre oceny. A taki bardziej życiowy cel to pokazywać moją postawą, że jestem chrześcijaninką i zachowywać się tak, jak na taką osobą przystało. A jak mi to idzie? Myśle, że też dobrze, ale wiadomo każdy ma wzloty i upadki. 

6. Gdybyś musiała do końca życia jeść jedno danie, co by to było?
Zastanawiam się, kocham makaron,a moim ulubionym daniem jest spaghetti, ale gdybym miała je do końca życia jeść i tylko to to bym nie dała rady. I tak wymyśliłam, ze pizza będzie najlepsza. Bo przecież są różne rodzaje, różne dodatki na pizzy, a tego mi chyba nie zabraniają?

7. Gdybyś wygrała miliony w totka, co byś z nimi zrobiła?
Cześć przekazałabym biednym i potrzebującym. Część dałabym rodzicom. A pozostałosć bym chomikowała na trudne chwile. I jeszcze wydałabym na wycieczkę na Dominikanę. Patrz-pytanie 9.

8. Jaką super moc chciałabyś posiadać?
Hmm... Niewidzialność. To by było super! Ale tak ogólnie to chciałabym umieć władać magią i znać różne zaklęcia, które by dawały mi supermoce! Jak ja zawsze umiem sprytnie wyjść z sytuacji. No i ta wrodzona skromność...

9. Jakie wakacje Ci się marzą?
Wakacje z moją całą rodziną na Dominikanie. Nie wiem czy to się spełni, ale Dominikana to 
jest miejsce, które marzy mi sie odwiedzić. To podobieństwo imienia...

10.  Jeśli tak, jaka jest Twoja ulubiona gra komputerowa?
Nie mam ulubionej

niedziela, 8 maja 2016

TAG Blogerski by Kitty Ailla

Ten tag został wymyślony przez Kitty Aillę z bloga Biblioteczka Ciekawych Książek na urodziny które były 3 maja. Mam nadzieję, że jeszcze wiele urodzin Biblioteczki będziemy obchodzić!
A teraz zapraszam na tag, z bardzo fajnymi pytaniami, choć momentami trochę trudnymi.

Book Tour, czyli ukochana książka, którą dostałaś z dedykacją.
Przychodzi mi teraz do głowy Córka Szklarki. Spośród książek, które dostałam z dedykacją ta była najlepsza, choć nie wiem czy jest moją ukochaną książką.

Maraton czytelniczy, czyli książka którą przeczytałaś jednego dnia.
Skoro taka kategoria, to może coś z maratonu świątecznego? Pierwszego i (na razie) jedynego maratonu w jakim brałam udział. Niech będzie Najcenniejszy dar.

TAG, czyli książka, którą często wymieniasz podczas odpowiedzi w TAGach
Wydaje mi się, że praktycznie w każdym tagu wspomniałam coś o Zwiadowcach...

Wyzwanie czytelnicze, czyli książka, która była dla ciebie wyzwaniem.
Hmm... Niech będzie Szósta klepka Małgorzaty Musierowicz. Rozpoczęcie tej serii było dla mnie
dużym wyzwaniem, bo nie przepadam za obyczajówkami. Na szczęście to wyzwanie dobrze się skończyło, bo bardzo polubiłam Jeżycjadę.

Za co kochamy fantasy, czyli gatunek, który kochasz.
Tego na pewno nikt z was nie wie. Mój blog nazywa się Zaczytana w fantastyce, prawie zawsze książki które recenzuję są z gatunku fantasy i często mówię w postach o fantasy. Na pewno jeszcze nikt się nie domyślił, co jest moim ulubionym gatunkiem... A dlaczego tak bardzo kocham fantastykę? Uważam, że tutaj autor ma wielkie pole do popisu - może stworzyć swój nowy własny
świat, własne nowe postacie, nowy rodzaj osób... Kocham fantasy!

Poleć książkę, czyli książka, którą poleciłabyś najbliższej przyjaciółce.
Moja najbliższa przyjaciółka nie bardzo lubi czytać, ale powiem tutaj o tej co kocha to tak samo jak
ja. Poleciłam jej już wiele, wiele książek, ale ostatnio dzięki mnie wypożyczyła z biblioteki Ja, diablicę. Najbardziej skusiło ją to, że powiedziałam, że kogoś wykastrują :D

Problemy fantastycznych dziewczyn, czyli książka, w której bohaterka zmaga się z problemami.
Wszyscy bohaterowie mają jakieś swoje problemy i nie przychodzi mi teraz do głowy ktoś konkretny.

Wywiad z książkocholikiem, czyli książka z motywem dzinnikarstwa.
Jedyną książką, która przyszła mi na myśl jest Ekspozycja, bo Olga Szerbska była dzinnikarką. Nie było jakiegoś wielkiego motywu dzinnikarskiego, ale był wspomniany.

Książkowe bitwy, czyli max. 5 książek/serii, które walczą u ciebie o miano ukochanej.
Na pewno Harry Potter. Oprócz tego jeszcze moi ukochani Zwiadowcy (razem z Turniejem w Gorlanie), oraz Drużyna tego samego autora. Mogę tutaj też wspomnieć o Percy'm Jacksonie (łączę to z Olimpiskimi Herosami, bo to praktycznie o tym samym) oraz Dary Anioła. To są moje najukochańsze serie. Chyba jednak napisałam 6 po połączyłam Percy'ego z Herosami ale cii...

Read More Book Challenge, czyli najgrubsza książka, którą udało ci się przeczytać w 
najkrótszym czasie.
Jestem przekonana, że któraś z części Darów Anioła. Te książki są grube, a ja czytałam je naprawdę szybko...

piątek, 6 maja 2016

Starter - Lisa Price

Tytuł: Starter
Autor: Lisa Price
Seria: Starter
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400
Poprzednia część: -
Następna część: Ender

Opis: Świat po wojnie bakteriologicznej. Nie ma tam ludzi między 20 a 60 rokiem życia ponieważ nie dostali szczepionki. Młodzi są nazywani Starterami, a starzy Enderami. Callie wraz z bratem Tylerem straciła rodziców, a nie mają dziadków. Razem z przyjacielem Michaelem na ulicy, a nie chcę trafić do zakładów dla nieletnich w których podobno jest o wiele gorzej. Jedyną szansą  jest zgłoszenie się do banku ciał - instytucji w której Enderzy "kupują" ciało Starterów na jakiś czas (tydzień, miesiąc). Jednak czy zgłoszenie się tam to dobry wybór?

Opinia: Spodziewałam się przeciętnej powieści, a otrzymałam naprawdę fajną książkę. Może ma kilka minusów, ale jest lepsza niż myślałam.

Ogromy plus za pomysł na książkę. Bank ciał - super. Mam operację - wczepiają mi jakieś coś w głowę. Jestem upiększona - nieskazitelna cera, makijaż, fryzura... Kładę się na takim specjalnym łóżku i budzę się za miesiąc. A w tym czasie jakiś Ender żyje w moim ciele i robi co chce. Oczywiście jest umowa, że nie mogą naruszać ciała, ani robić czegoś niedozwolonego ale wia
domo jak ludzie traktują różne zakazy. Ja sama nie zdecydowałabym się nigdy na coś takiego. Ktoś miałby być w moim ciele? Straszne! No ja wiem - Callie tak naprawdę nie miała wyboru. Musiała ratować swojego brata, a obiecała to ojcu. Bardzo ciekawy pomysł i w pełni wykorzystany. Wydaje się, że wszystko jest dopracowane, fabuła składa się z tylu elementów, które łaczą się ze sobą w ciekawy sposób.

Callie bardzo polubiłam. Jest ona bohaterką nie bojącą się trudnych decyzji. Zawsze stara się pomagać innym, ale nie zapomina też o sobie. Nie wyróżnia jej łatwowierniść. Musiała się najpoerw przekonać na własne oczy, że ktoś mówi prawdę, albo po prostu ta osoba musiała użyć bardzo wiarygodnych argumentów. Podobała mi się ta jej troska o przyjaciół. Mała Sara nazywała ją swoją przyjaciółką - i bardzo słusznie. Callie bardzo wiele dla mniej zrobiła, uderzyła ją w twarz, ale to było dla jej dobra - uwierzcie mi. Naprawdę tak jak Callie bardzo załamałam się tą historią z Blake'iem. Okropne.Ten chłopak po prostu był taki kochany, a tak naprawdę... Nie spokojnie, nie jest
tak, że on od początku był po złej stronie. To coś gorszego. Niestety inni bohaterowie nie są tak
dobrze wyreowani jak Callie. Helena, Madison, Lauren. Polubiłam te wszystkie "przyjaciółki" Callie, ale za wiele o nich nie wiem. Były pozytywnymi, miłymi osobami. Co prawda może Helena na początku nie. Ale ja bardzo lubię i cenię gdy dobrze wykreowani są też bohaterowie drugoplanowi. Tu niestety mi tego zabrakło. I w sumie nie wiem jak mam ocenić Blake'a. Polubiłam go i chcialabym, żeby był z Callie, ale z drugiej strony... Na szczęście żaden bohater nie był idealny, mieli nieliczne wady.

Książkę bardzo szybko się czyta. Ja sama przeczytałam ją w 2 dni zapewne dlatego, że 3/4 przeczytałam w dwu-godzinnej kolejce do lekarza. Narracja jest pierwszoosobowa. Ja szczerze mówiąc wole narrację trzeciosobową, w ktorej można bardziej ukazać emocje innych bohaterów, a ne tylko tego głównego, ale tutaj rzeczywiście ta narracja pasowała.

Podsumowanie:
Nie spodziewałam się wiele po tej książce, jednak pozytywnie mnie zaskoczyła. Myślałam, że to coś w rodzaju Niezgodnej, ale mimo wszystko dałam jej szansę. I była to dobra decyzja.

Ocena: 8/10


Książka bierze udział w wyzwaniach: 

Abc czytania (S)
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3.1 cm
52 książki roku 2016

środa, 4 maja 2016

Dary Anioła #4: Miasto upadłych aniołów - Cassandra Clare

Tytuł: Miasto upadłych aniołów
Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 448
Poprzednia część: Miasto szkła
Następna część: Miasto zagubionych dusz

UWAGA. SĄ SPOILERY Z POPRZEDNICH CZĘŚCI. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

Opis: Wojna się skończyła. Clary wraca do swojego miasta. Zaczyna szkolenie Nocnego Łowcy i przede wszystkim - może być z Jace'em.
Tymczasem Simon umawia się z dwiema pięknymi dziewczynami i jedna nie wie o tej drugiej. Chłopak po prostu nie jest w stanie im o tym powiedzieć, ale w końcu zapewne dojdzie do napiętej sytuacji. Po za tym chłopak mial nieprzyjemne starcie z mamą, przez co musi wyprowadzić się z domu.
Oprócz tego ciągle są zabójstwa Nocnych Łowców. Kto za tym wszystkim stoi?
 Między Clary a Jace'em zaczyna dziać się coś dziwnego. Wydaje jej się, że chłopak jej unika. I to prawda. Jace'owi śnią się sny w których Clary umiera, a przede wszytskim, że umiera przez niego. Co oznaczają te sny? Czy między nimi znów będzie wszystko w porządku? Czy Simon wreszcie opanuje problem z dwiema dziewczynami?

Opinia:
Ta część podobała mi się najmniej ze wszystkich. Oczywiście nadal była świetna ale jednak... Wydaje mi się, że przez pierwsze 100 stron nie działo się prawie nic. Okładka tym azem kompletnie mi się nie podoba. Clary tu wygląda, ma taki wzrok jakby była jakaś obłąkana. Dziwna na okładka...

Mówiłam, że trzeba przebrnąć przez początek żeby akcja się rozwinęła. Rzeczywiście tak jest, choć nie stanowiło to dla mnie bardzo wielkiego problemu. Wiedziałam na co stać Cassandrę Clare po trzech poprzednich tomach, więc te 100 stron minęło mi szybko, ale pozostałe, aż do końcówki jeszcze szybciej. Jak już jesteśmy przy końcówce to, niezbyt mi się podobała. Końcówki w Mieście Kości, popiołów i szkla były takie obiecujące, dające nadzieję, sprawiające, że jak najszybciej chciałam przeczytać kolejny tom. W tej części, owszem dzięki końcówce też chcemy poznać częsć kolejną, ale nie jest to końcówka dająca nadzieję, lecz raczej przerażająca tym, że mimo wszystko z Jace'm ciągle jest źle.

Ogólnie w tej książce Jace trochę mnie rozczarował. Ja rozumiem, że przerażały go te sny i wizje, i bardzo dobrze, biorąc pod uwagę to co się potem stało, ale zamiast próbować jakoś to rozwiązać po prostu zamknął się  w sobie i unikał Clary. Chociaż w sumie dobrze, że tak było. To pokazało czytelnikom, że Jace nie musi być zawsze idealny i znajdować wyjście z każdej sytuacji, bo z tej znalazła wyjście Clary. Zrobiła bardzo słusznie, ale mimo wszytko niektóre istoty są potężniejsze. I muszę wam powiedzieć moje skromne zdanie - w tej części było trochę za dużo Simona. Nie powiem, że go nie lubię. Cassandra Clare bardzo rozwinęła jego charakter i wątki z nim związane, co według mnie jest wielkim plusem bo na początku Simon był postacią której za bardzo nie lubiłam. Tylko szkoda, że i tym razem autorka zastosowała trójkącik. Tym razem mamy dwie dziewczyny i chłopaka, który musi wybrać. Jeżeli o mnie chodzi to powinien być z Isabelle, która powinna mieć wreszcie szansę na stały związek. Okropna ta jej matka, która nie dała jej wogóle wiary w mężczyzn. Naprawdę czasami są cudowni. Oczywiście skoro Maryse się nie udało to jej córce też się nie uda. Nie cierpię takich ludzi.

Podsumowanie:
Ta ksiażka była nieco gorsza od poprzednich, ale mimo wszystko ciekawa. Polecam!

Ocena: 9/10

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3.3
52 książki roku 2016

poniedziałek, 2 maja 2016

Dary Anioła #3: Miasto szkła - Cassandra Clare

Tytuł: Miasto szkła
Autor: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 528
Poprzednia część: Miasto popiołów
Następna część: Miasto upadłych aniołów

Clary chce jechać do Idrisu, czyli krainy Nocnych Łowców. Jest tam człowiek który być może pomoże jej uratować matkę.  Jednak gdy oznajmia o tym Jace'owi ten kategorycznie zabrania jej tej "wycieczki". Mówi, że tam jest niebezpiecznie. Ale kiedy wszyscy ruszają tam bez dziewczyny, Clary nie może tego znieść i sama tam podróżuje, zabierając ze sobą Luke'a. A w Idrisie trwają ciągle zebrania rady. Clave musi podjąć ważną decyzję: przymierze z Podziemnymi czy oddanie władzy Valentinowi. A bezpośrednio na ich decyzję wpłynie oczywiście Clary.

Kolejna część Darów Anioła już za mną. Tak naprawdę to tym razem nie wiem kto jest na tej okładce. Może Simon? Tak myślę. Okładka jest spoko, ale szczerze nie podoba mi się zbytnio to ucinanie oczu.

Ogólnie bardzo dobry pomysł. Tak naprawdę to równie dobrze mógł by być koniec serii. W sume trochę źle zrobiłam bo ja czytałam 2, 3 i 4 cześć ciągiem, tak jakby to była jednak książka (kończyłam jedną, rozpoczynałam następną) i trochę przy pisaniu opisu nie wiedziałam czy to działo się już w 3 części czy jeszcze w 2... Ale jakoś sobie poradziłam i chyba nic nie pomieszałam. Ale wracając do fabuły. Bardzo ciekawy pomysł z Sebastianem, z Lustrem - trzecim Darem Anioła...

W tej części Clary pokazała swoją odważną stronę osobowości. Przełamała się i stanęła przed Clave pokazując im swój pomysł, który tak naprawdę mógł spotkać się albo z uwielbieniem, albo z czymś zupełnie odwrotnym. Ale zrobiła to dla innych ludzi, no dobra dla siebie też, ale przede wszystkim dla innych. Końcówka była świetna i urocza. Clary mogła mieć wszytko ale mimo to... Taka właśnie jest miłość moim zdaniem. Moża poświęcić wszytko dla drugiej osoby. Sebastian był okropną postacią, ale jednocześnie wybawczą. Nie zrozumiecie, ale cieszę się, że Sebastian pojawił się w tej historii. On był złą postacią, ale... (Ci co czytali to wiedzą o co chodzi). Reszta to w sumie starzy bohaterowie. Pojawiają się nowi ale nie mają zbytniego wpływu na historię. Był tu dużo Simona. Ja jak już mówiłam w poprzedniej recenzji nawet go lubię, ale nie jestem jego jakąś wielką fanką.

Podsumowanie: 
Trochę krótka ta recenzja, ale ja naprawdę nie mam co więcej wam powiedzieć. Fabuły za wiele nie chcę wam zdradzać, ale po za tym znacie już moje zdanie na temat tej serii.

Ocena: 10/10

Książka bierze udział w wyzwaniach: 

Wyzwanie czytelnicze 2016: Nazwa miasta w tytule (wiem, że "miasto szkła" to tak naprawdę nie prawdziwa nazwa miasta, ale co tam! Czasami lubię trochę naginać reguły :D)
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 4 cm
52 książki roku 2016