Cytat miesiąca

"Powiem ci, że muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna"

niedziela, 31 stycznia 2016

Podsumowanie stycznia

Styczeń to czas, w którym kończy się pierwsze półrocze... Styczeń to miesiąc w którym staramy się spełniać postanowienia noworoczne, jakoś tak w marcu już nam przechodzi. Ja w tym miesiącu miałam dużo roboty i przeczytałam mało książek.

Ilość przeczytanych książek: 3

Kwiat Kalafiora - Małgorzata Musierowicz -  178 stron [recenzja]
Ekspozycja - Remigiusz Mróz - 480 stron [recenzja]
Hobbit czyli tam i z powrotem - J. R. R. Tolkien - 315 stron [recenzja]

Liczba przeczytanych stron: 973
Średnia liczba czytanych stron na dzień: 31

Najlepsza książka miesiąca: Ekspozycja
Najgorsza książka miesiąca: Hobbit

Ilość opublikowanych postów: 13
W tym recenzji: 7

W tym miesiącu nie poszło mi za dobrze... Przeczytałam tylko 3 książki... Ale wykonałam wszystkie wyzwania jak na ten miesiąc :)

piątek, 29 stycznia 2016

Ferie zimowe

Dzisiaj od momentu wyjścia ze szkoły (12:30) rozpoczęły się moje ferie zimowe. Na ostatniej lekcji przed feriami pisaliśmy sprawdzian z matematki (przekleństwo losu (wymyśliłam to wracając z przyjaciółką do domu - jeżeli to czytasz pozdrawiam cię serdecznie).
Co do moich wyjazdów i funkcjonowania bloga, to wyjeżdżam już jutro rano, ale napisałam sobie posty na zapas i zrobiłam tak, że (mam nadzieję) opublikują się "same". W drugim tygodniu ferii postaram się napisać dużo postów na zapas, ale jeszcze nie wiem co z tego wyjdzie :)
Chciałam życzyć wszystkim udanych ferii, ale może jak ktoś to czyta to już miał ferie, także wszystkim którzy mają wtedy kiedy ja (01.02-14.02 chociaż tak naprawdę można przyjąć, że już się zaczęły) ferie, a także tym którzy dopiero później będą je mieć życzę udanych ferii, a tym którzy już je mieli mogę powiedzieć tylko tyle, że mam nadzieję, że były wspaniałe :)

czwartek, 28 stycznia 2016

Jeżycjada #3: Kwiat kalafiora - Małgorzata Musierowicz


Tytuł: Kwiat kalafiora
Autor: Małgorzata Musierowicz
Seria: Jeżycjada
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 178
Poprzednia część: Kłamczucha
Następna część: Ida sierpniowa

Opis: W tym tomie poznajemy rodzinę Borejków. Mamę, tatę, Gabrysię, Idę, Natalię (zwaną Nutrią) i Patrycję (zwaną Pulpecją lub Pulpą). Gabrysia to chłopczyca, która nie lubi się malować, ale ma własny styl. Ida to histeryczka, nie radząca sobie w trudnych sytuacjach, ale lubiąca wyglądać pięknie. Nutria to pierwszoklasistka, z dziwnym przeświadczeniem, że jest chłopcem (brak komentarza). A Pulpa do dziwna czterolatka, robiąca różne dziwne doświadczenia (?). Kiedy mama choruje wszystko staje do góry nogami. Tata jest nieogarnięty, nie potrafi nawet zeobić pożądnych zakupów. Wszystko staje na głowie najstarszej Gabuni, a w dodatkowo jeszcze Janusz Pyziak robi do niej maślane oczy... Czy rodzinie uda się przetrwać bez mamy? Czy ona w ogóle wyzdrowieje?

Opinia:
Ta część podobała mi się, ale bez jakiś większych zachwytów. Okładka mi się nie podoba, ale większość tych okładek nie jest w moim stylu... To chyba ma być Gabrysia, ale ja sobie ją o wiele
inaczej wyobrażałam.

Dom bez mamy, wszystko na głowie Gabuni... Bardzo ciekawy pomysł i moim zdaniem w pełni wykorzystany. Podobało mi się to, że oni znali się z Anielką z poprzedniego tomu. Jak mogliście przeczytać w poprzedniej recenzji, bardzo ją polubiłam i cieszę się, że mogłam znowu się z nią spotkać w tym tomie. Wszystko jest takie pokręcone, że czasami trudno się odnaleźć, ale dodaje to uroku tej powieści.

Bohaterowie są wykreowani wspaniale. Gabrysi (mimo, że to moje ulubione imię żeńskie), jakoś za bardzo nie polubiłam. Lubię kiedy dziewczyna zachowuje się jak na dziewczynę przystało, czyli nie chodzi cały czas w spodniach, tylko na jakieś imprezy mimo wszystko zakłada spódnicę czy sukienkę. Podziwiam ją jednak, za to, że nie bała się wyróżniać z tłumu, była oryginalna... Idusię bardzo polubiłam. Zawsze najbardziej kubi się takie osoby które są, w pozytywnym tego słowa  znaczeniu, nie do zniesienia. Ida właśnie taka była, miała taką pogodę ducha... Nie wiem czy wiecie
o co mi chodzi. Nutria i Pulpa, to tak jak w poprzednich częściach małe dzieci wprowadzające nutkę humoru do powieści.

Podobało mi się, że dziewczynki pisały do mamy listy. Pozwalało to zobaczyć ich spojrzenie na różne sytuacje, z innej perspektywy. Najbardziej lubiłam listy Idusi. Śmiałam się czasami przy nich bo były takie serdeczne...

Podsumowanie:
Ta ksiażka była ciekawa, chociaż bardziej podobała mi się Kłamczucha. Polecam wszystkim tą, pełną rodzinnej atmosfery i ciepła serię!

Ocena: 7+/10

Ksiażka bierze udział w wyzwaniach: Przeczytam tyle ile mam wzrostu (1.1), Abc czytania (K), 52 książki w roku 2016, Wyzwanie czytelnicze 2016  (z gatunku za którym nie przepadam).

Moje postępy możecie śledzić w zakładce Wyzwania Czytelnicze 2016

wtorek, 26 stycznia 2016

Jeżycjada #2: Kłamczucha - Małgorzata Musierowicz

Tytuł: Kłamczucha
Autor: Małgorzata Musierowicz
Seria: Jeżycjada
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 220
Poprzednia część: Szósta klepka
Następna część: Kwiat Kalafiora

Opis: Anielka Kowalik to nastolatka mieszkająca nad morzem, wychowywana jedynie przez surowego ojca. Pewnego dnia spotyka pewnego chłopaka o imieniu Paweł. Zakochuje się w nim, a on w niej. Niestety następnego dnia chłopak już wyjeżdża i wraca do domu - do Poznania. Decydują, że będą pisać do siebie listy.
W wakacje Aniela postanawia wybrać się do liceum poligraficznego. Dlaczego? Na pewno nie dlatego, że interesuje ją ten kierunek. Dlatego, że...liceum jest w Poznaniu - mieście w którym mieszka Pawełek. Zamieszkuje w domu swojego wuja i ciotki, w małym pokoiku. Mają oni dzieci, Tomcia i Romcię, które nadają jej przezwisko Kłamczucha ponieważ Anielka ciągle kłamie. Czy odnajdzie Pawełka? Czy będą razem?

Opinia:
Kłamczucha podobała mi się bardziej od Szóstej Klepki. W sumie nawet nie wiem dlaczego, ponieważ miała trochę wad...

Okładka mi się nie podoba, zupełnie inaczej sobie wyobrażam Anielkę i niech tak zostanie. Po za tym ta twarz jest niekształtna i bez szyji. Nie jest ładna.

Niestety Anielka, kiedy po raz pierwszy patrzy na Pawełka od razu się w nim zakochuje i postanawia za nim lecieć w zupełnie inne miejsce Polski. Nie lubię tego w książkach, ale tu o dziwo, nie przeszkadzało mi to bardzo, choć trochę... Natomiast bardzo podobał mi się motyw z kłamaniem. Ciekawy pomysł. Może to trochę przyćmiło tą miłość od pierwszego wejrzenia.

Bohaterowie są wykreowani znakomicie. Tak jak w pierwszej części był Bobcio, tak tutaj są Tomcio i Romcia, jeszcze bardziej zwariowane dzieciaki. Anielka jest najlepiej wykreowana, choć Pawełek też. Postacie poboczne również nie są obojętne. Każdy ma jakiś odrębny charakter. Podobało mi się to, że Anielcia nie lubiła swoich okularów, i nie chciała, żeby Pawełek ją w nich widział. Ja sama też noszę okulary, więc trochę utożsamiałam się z Anielką, choć ja nie kłamię... Bardzo polubiłam
Anielkę mimo kłamstw i jej postaw w niektórych sytuacjach.

Książka jest napisana z humorem. Czasami nawet się śmiałam, a mama dziwnie na mnie patrzyła ;) Czyta się szybko i przyjemnie. Ja przeczytałam w 1 dzień. Nad niektórymi zdaniami trzeba chwilkę pomyśleć. Jest to wartościowa, pokazująca problemy nastolatek książka. Przeznaczona raczej dla dziewczyn, choć polecam wszystkim.

Podsumowanie:
Ta książka podobała mi się bardziej niż poprzednia. Mimo schematyczności... Wiele osób tego nie lubi, ale wierzecie mi warto przeczytać, ponieważ później Anielka w końcu przekonuje się, że to co z pozoru wydaje się świetne, nie zawsze takie jest.

Ocena: 8-/10





niedziela, 24 stycznia 2016

Jeżycjada #1: Szósta klepka - Małgorzata Musierowicz

Tytuł: Szósta klepka
Autor: Małgorzata Musierowicz
Seria: Jeżycjada
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 188
Poprzednia część: -
Następna część: Kłamczucha

Opis: Celestyna Żak nie ma żadnych przyjaciół. Przypuszcza, że jej samotność związana jest z grubymi łydkami i zwyczajną buzią. Dziewczyna zajmuje się wszystkimi domowimi pracami. Zmywa, sprząta, czasami gotuje... Jej starsza siostra Julia jest piękna i cały czas zajmuje się jakimiś miłościami. Kuzyn Bobcio to śmieszne dziecko :). Poznajemy też jej mamę, tatę, ciocię Wiesię oraz dziadka. Cesia zajęta swoimi wiecznymi kompleksami nie zauważa, że cały czas patrzy na nią Jerzy Hajduk. Wkrótce udaje jej się znaleźć koleżankę-Dankę, jednak gdy przychodzi ona do Cielęcinki rodzina robi jej straszny wstyd... Czy los wreszcie uśmiechnie się do Cesi? Czy znajdzie miłość i przjaciół?

Opinia:
Tą książkę polecało mi wiele osób. Ja jednak cały czas mówiłam nie, nie i nie. Dlatego, że ja kocham fantastykę i obyczajówka na pewno mi się nie spodoba. Tymczasem Szóstą klepkę pąłknęłam w mgnieniu oka. Zobaczcie jakie są moje wrażenia po tej lekturze!


Okładka pasuje do treści. Nie podoba mi się, nie wpada w mój gust ale jest dostosowana do fabuły...

No właśnie fabuła... Wbrew pozorom ta książka zaciekawiła mnie. Podobało mi się, że mogę razem z Cesią przeżywać jej rozterki. Jest to powieść głównie dla dorastającej młodzieży, a ja się do takich zaliczam więc podobało mi się. Główna bohaterka ma wiele problemów. Które powoli uczy się pokonywać i rozwiązywać. Akcja dzieje się w czasach PRL, co bardzo mi się podobało.

Małgorzata Musierowicz pisze lekko, lecz czasami trochę jak dla mnie niezbyt zrozumiale. Język powieści dostosowany jest do młodzieży. Autorka pokazuje problemy potencjalnego nastolatka, czy raczej nastolatki. No chyba, że ktoś ma takie problemy, że nie może przejść na kolejny poziom w jakiejś grze... Są momenty humoru, w których czasami się uśmiechałam, a nawet niekiedy śmiałam.

"Mama Żakowa podeszła bliżej i zesztywniała. Pisanki Bobcia, utrzymane w pięknych czystych kolorach, na pierwszy rzut oka wyglądały uroczo. Na drugi rzut oka budziły nieokreśloną grozę. A kiedy człowiek się dobrze przyjrzał, ujawniały swą złowrogą treść. -Co to jest- krzyknęła mama Żakowa, wskazując jajko upstrzone przeraźliwymi, powykręcanymi paluszkami. -To?- upewnił się Bobcio.-To bakterie. -A to?-wypytywała Wiesia. -To?- To Somosierra. Bitwa na czołgi. -A to?- spytała bezsilnie Wiesia, wiedząc, niestety jak będzie odpowiedź.  -To?- powiedział Bobcio. A, to. To jest  Hitler..." 

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Każdy jest inny, czytelnik może zanleźć w powieści swojego odpowiednika. Danka jest wspaniale wykreowana. Czasami mówi głupoty jednak ona myśli, że są to najważniejsze sprawy w jej życiu.

Podsumowanie:
Książka mimo początkowych obaw okazała się świetnym przerywnikiem od fantastyki. Z pewnością sięgnę kiedyś po więcej tomów Jeżycjady :)

Ocena: 7+/10



piątek, 22 stycznia 2016

Trylogia z komisarzem Forstem #1: Ekspozycja - Remigiusz Mróz

Tytuł: Ekspozycja
Autor: Remigiusz Mróz
Seria: Trylogia z Komisarzem Forstem
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 480
Poprzednia część: -
Następna część: Przewieszenie

Opis: Niecieszący się zbyt dobrą opinią komisarz Wiktor Forst prowadzi sprawę dotyczącą zabójstwa na Giewoncie. Nagiego mężczyznę zabito i powieszono na krzyżu. Wydaje się, że zabójca nie zostawił po sobie żadnego śladu. Forst był jednak przekonany, że gdzieś musi być jakaś "wizytówka" sprawcy. Czy tak było?
Jednak nie wszystko idzie po jego myśli. Niewiadomo dlaczego zostaje zwolniony z pracy. Nie poddaje się jednak i chce rozwiązać zagadkę. Razem z dziennikarką Olgą Szerbską odkrywa ważne ślady i tropy, dawno zapomniane tajemnice. W końcu dowiadują sie o jeszcze innych zabójstwach. Nie mają jednak łatwo. Ściga ich polska policja. Napotykaja wiele różnych przeszkód. Czy mimo wszystko uda im się?

Opinia: 
Słyszałam już o Remigiuszu Mrozie, jednak za bardzo nie miałam ochoty na jego powieści. Musiałam jednak przeczytać jakąś z jego książek w ramach wyzwania. I bardzo się z tego cieszę, bo choć niektóre aspekty ksiązki mi się nie podobały to wspaniale było razem z Forstem i Szrebską
odkrywać tajemnice zabójstw.

Okładka nie jest przepiękna, ale dobrze oddaje klimat książki i pasuje do tej powieści. Ja niestety czytałam ją z ebooka więc nie mogę pochwalić się tym, że widziałam tę okładkę na własne oczy.

Pomysł moim zdaniem świetny. Potencjał jest w pełni wykorzystany. Akcja toczy się szybko. Nie ma miejsca na nudę. Szczerze, cały czas próbowałam domyślić się co będzie dalej, ale autor cały czas mnie zaskakiwał. No i wisienka na torcie - zakończenie. Powaliło mnie totalnie. Autor zastosował taki chwyt, że nawet jak komuś książka nie przypadła do gustu, to po prostu został zmuszony do sięgnięcia po kolejną część. Nie wyobrażam sobie żebym nie przeczytała kolejnej części. Na szczęście została wydana w styczniu, ale na razie nie mam do niej dostępu.
Trochę nudziło mnie opowiadanie o tych wszystkich pergaminach, choć niektóre momenty z tych historii były ciekawe i mnie zainteresowały.

Bohaterowie są wykreowani wspaniale. Forst i Szerbska są po prostu dla siebie stworzeni. Oboje sarkastyczni... Podobne charaktery, a jednak inne. Forst jest nie lubiany w swojej pracy, ale za bardzo się tym nie przejmuje. Jest odważny, zresztą Olga też. Wiktor potrafi znosić ból. Jest sprawiedliwy. Szerbska od razu mi się spodobała. Polubiłam ją. Zresztą Forsta też.

Niestety muszę sobie trochę ponarzekać. A mianowicie wulgaryzmy. Czasami nie przeszkadzają mi u ludzi, ani w książkach, ale użyte prawie w każdym zdaniu to dla mnie przesada. Rozumiem czasami w położeniu komisarza i dziennikarki też bym przeklęta, ale w tej książce niestety pojawiło się tego za dużo, przez co moja ocena będzie obniżona.

Podsumowanie:
Książka bardzo mi się podobała. Polecam fanom kryminałów, ale nie tylko. Jak dla mnie zbyt dużo przekleństw. Generalnie za nie dałabym minusa, lecz za zakończenie plusa, dlatego zostaje bez żadnego znaku.

Ocena: 7/10

Książka bierze udział w wyzwaniach: Abc czytania, Przeczytam tyle ile mam wzrostu, 52 książki całego roku, Wyzwanie Czytelnicze 2016 (polski autor), Czytam polskich autorów.

Do wyzwania Czytam polskich autorów trzeba odpowiedzieć na pytanie: Czy sięgniesz jeszcze kiedyś po książki tego autora?
Oczywiście, że tak. Na pewno po kolejną część tej serii, ale może też po inne pozycje.

środa, 20 stycznia 2016

Hobbit czyli tam i z powrotem - John Ronald Reuel Tolkien

Tytuł: Hobbit czyli tam i z powrotem
Autor: John Ronald Reuel Tolkien
Seria: -
Wydawnictwo: Iskry
Liczba stron: 315

Opis: Bilbo Baggins jest hobbitem. Hobbici to domatorzy. Mieszkają w wygodnych norkach, lubią dużo pojeść i nie wyobrażają sobie życia bez chustki do nosa. Nie mają ochoty na żadne przygody. Pewnego dnia do domu pana Bagginsa przychodzi Gandalf. Hobbit najpierw go nie poznaje, ale później przypomina sobie czarodzieja, jako tego który puszczał świetne fajerwerki. Gandalf proponuje Bilbowi przygodę. Ten jednak odmawia. Mimo wszystko czarodziej rysuje na jego drzwiach pewien znak, ale o tym Bilbo nie wie. Dlatego hobbit dziwi się gdy następnego dnia do jego domu przybywa wielka ilość krasnoludów i wyżerają wszystkie jego zapasy w spiżarniach. Opowiadają o tym, że wyruszają w podróż aby odzyskać coś skradzionego, a Bilbo ma być włamywaczem. O co w tym wszystkim chodzi? Wkrótce Bilbo nie wiadomo, nawet dla niego, dlaczego wyrusza razem z kompanią Thorina na wielką wyprawę swojego życia.

Opinia: 
 Jestem pewna, że prawie wszyscy czytali już hobbita. Ja muszę wam powiedzieć, że z ok. dwa lata temu próbowałam zacząć go czytać, ale przeczytałam może z 4 rozdziały i nie mogłam. Było to
bardzo dziwne bo jak pewnie wiecie jestem wielką miłościczką fantastyki. Tym razem jednak
zmuszona byłam ją przeczytać ponieważ jest to moja lektura szkolna.

Ja czytałam książkę z okładką filmową, dlatego też taką tutaj wstawiłam, ale wiem, że jest wiele innych wydań. Mi osobiście z reguły nie podobają się okładki filmowe, ale ta jest spoko. Taki Bilbo wchodzi z pustego korytarza do świata przygód. W miarę mi się podoba choć widziałam o wiele lepsze.

Jak już pewnie wywnioskowaliście początek nie był dla mnie za fajny. Według mnie dopiero w środku akcja się rozkręca, a początek jest kiepski. Jednak dalej jak już mają te różne przygody i Bilbo wreszcie zrozumiał, że nadaje się na włamywacza jest dużo lepiej. Fabuła jest ciekawa, choć trochę zbyt przewidywalna. Czasami były momenty zaskoczenia, ale niewiele jak dla mnie. Ciekawie przedstawiona fabuła i pomysł naprawdę mi się podobał i cieszę się, że musiałam przeczytać tę książkę.

Bohaterowie są wykreowani dobrze. Każdy krasnolud ma swój charakterek, chociaż trochę pogubiłam się w tych wszystkich imionach. Na dzień dzisiejszy (odkąd przeczytałam ksiażkę minęły dwa dni) potrafię wymienić 8/13:Thorin, Fili, Kili, Balin, Bofur, Bombur, Oin, Gloin. Szczerze myślałam, że mniej ich zapamiętałam. Bilbo przechodzi przemianę. Ma w sobie jakby dwa
charaktery ( od Bagginsów i od Tuków). Najpierw jest takim zwykłym domatorem, który nie może
się obejść bez chustki do nosa, a w czasie przygody odzywa się w nim strona Tuków, choć czasami myśli o swojej wygodnej norce. Chociaż na początku wogóle nie zdaje sobie sprawy z tego jak jest odważny, bystry i przede wszytskim, że ma zadatki na wojownika. Gandalf jest tajemniczy, czarodziejowaty (chyba nie istnieje takie słowo). Kreacja pozostałych bohaterów jest troszkę gorsza ale mimo wszystko jest, a to plus.

Ja nie lubię zbyt długich opisów. Nudzą mi się i mam ochotę ominąć trochę tekstu. Wolę akcje, a nie zbyt szczegółowe opisywanie miejsc. Opisywanie charakteru lubię (jeżeli jest zrobione dobrze). Albo
w przypadku tej powieści np.nie przeszkadzał mi opis hobbitów i czytało się go spoko, lecz opisy
miejsc były jak dla mnie zbyt szczegółowe. Wiem, że niektórzy to lubią jednak mi wystarczy 4-5 zdań, żeby coś sobie wyobrazić (mam bujną wyobraźnię).
Styl autora jest przystępny, choć nie powalil mnie na kolana. Czytało się przyjemnie, choć w niektórych momentach trochę na siłe próbowałam przez nie przebrnąć.

Podsumowanie: 
Książka podobala mi sie, choć moim zdaniem poczatek jest kiepski. Ta pozycja nie powalila mnie tylko nawet przyjemnie spędziłam przy niej czas. Cieszę się, ze była to moja lektura. Z chęcią przeczytam również Władcę Pierścieni.

Ocena: 7-/10

Książka bierze udzial w wyzwaniach: Abc czytania (H), Przeczytam tyle ile mam wzrostu (1.9 cm),
52 książki całego roku, Czytam fantastykę. Więcej informacji możecie znaleźć tutaj.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Najbliższe dni - recenzje

Kochani! Mam dla was do zrecenzowania 7 książek, z czego 5 musi być jeszcze w styczniu. Do konca tego miesiąca zostało raptem 13 dni, z czego wniosek, że posty musiałabym wstawiać co jeden, może dwa dni. I będą to same recenzje. 5 książek które muszą być zrecenzowane w styczniu:
-Ekspozycja - Remigusz Mróz (do wyzwań)
-Hobbit czyli tam i z powrotem (do wyzwań)
-Szósta Klepka (przeczytałam ją jeszcze w grudniu ale muszę wstawić jej recenzję przed recenzją Kwiatu Kalafiora, ponieważ jest to pierwsza część, a tamta to trzecia a chce żeby bylo pokolei)
-Kłamczucha (jak wyżej, tylko to jest druga część)
-Kwiat Kalafiora (do wyzwań)

Także jeżeli do końca stycznia będą pojawiać się same recenzje i to w dodatku w niewielkich odstępach to nie zdziwcie się. Mam nadzieję, że nie będzie wam to przeszkadzać.

niedziela, 17 stycznia 2016

Christmast Box Trilogy #1: Najcenniejszy Dar - Richard Paul Evans

Tytuł: Najcenniejszy Dar
Autor: Richard Paul Evans
Seria: Christmast Box Trilogy
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 128
Poprzednia część: -
Następna część: Zegarek z różowego złota

Opis: Richard wraz z żoną Keri i córeczką Jenny przeprowadzają się do tajemniczego, starego domu, w którym mają za zadanie opiekować się staruszką Mary. W czasie przeprowadzki Richard zauważa na strychu małą  skrzyneczkę bożonarodzeniową, w której znajdują się listy miłosne ze śladami łez. W czasie pobytu u Mary bardzo zaprzyjaźniają się z kobietą. Dla Jenny staje się ona prawdziwą, zastępczą babcią, a dla jej rodziców dobrą radą. Richard jest pochłonięty tak  pracą,  że nawet nie ma czasu opowiedzieć bajki na dobranoc swojej córce. Mary usilnie chce przekazać Richardowi jaki jest najcenniejszy dar Bożego Narodzenia. Tymczasem z Mary dzieje sie coś niedobrego. Zaczyna mieć bóle głowy i źle się czuje. Co jej dolega? Czy Richard wreszcie zrozumie jaki jest najcenniejszy dar bożonarodzeniowy? Czy odkryje tajemnicę skrzyneczki?

Opinia:
Ta książka podobała mi się. Jest to prawdziwa opowieść (z tego co zrozumiałam), która przydarzyła
się autorowi. Wzruszająca, piękna, pokazująca co tak naprawdę ważne jest w życiu, jak ludzi potrafią być zapracowani, że nawet nie mają czasu opowiedzieć bajki na dobranoc własnemu dziecku...

Okładka jest moim zdaniem po prostu odzwierciedleniem tej książki. Ta książka pokazuje jak ważne są niektóre sprawy a ludzie je pomijają. Choroba Mary, szkrzyneczka to wszystko dzieje się wokół jednego tematu. Tematu, który pokazuje ta okładka.

Książka jest pamiętnikiem pisanym przez Richarda. Wzruszjące sceny, powoli uświadamiające mu prawdę. Prawdę o życiu. Ta książka nie podbiła mojego serca. Nie czytałam jej z zapartym tchem. Nie wiem czy przeczytałabym ją poraz kolejny. Ale pokazała mi prawdę. Chociaż wiedziałam o tym, to ta książka mnie upewniła, że moje przekonania co do wiary, życia. Ta książka jest jednocześnie zwyczjana i niezwykła. Nie czytałam nigdy nic podobnego ale książka zmusza do poważnych przemyśleń. Fabuła... Tu tak naprawdę nie ma fabuły. Nie ma dążenia do jakiegoś celu. Nie ma wojny. Nie ma niczego co by uczyniło tę książkę niezwykłą. Ta książka jest o życiu każdego
człowieka.
W czym mogę pomóc? — zapytałem.
Mężczyzna patrzył w kontuar, przestępując nerwowo z nogi na nogę.
— Chciałbym garnitur dla małego chłopca
— Czy chłopiec będzie niósł obrączki? — zapyta­łem. — Wtedy dobralibyśmy mu garnitur do ubioru pana młodego.
— Nie, nie będzie.
Zrobiłem odpowiedni zapis na formularzu.
— W porządku. Na jaki dzień chciałby pan zarezerwować garnitur?
— Chcielibyśmy go kupić — powiedział mężczyzna poważnym tonem. Odsunąłem formularz.
— To może nie być dla państwa najbardziej opłacalne rozwiązanie — zacząłem tłumaczyć. — Mali chłopcy bardzo szybko rosną. Zdecydowanie namawiałbym państwa do wypożyczenia.Mężczyzna jedynie kiwnął głową.
- Po prostu nie chcę, abyście państwo byli rozczarowani. Marynarki nie będzie można wydłużyć,jedynie rękawy i nogawki. Syn może wyrosnąć z garnituru przed upływem roku. Mężczyzna uniósł wzrok i po raz pierwszy spojrzał mi w oczy.
- My go w nim pochowamy - powiedział cicho. 

Ten cytat pokazał mi, że tak naprawdę nie wiemy, czy ktoś obok kogo siedzimy w autobusie nie ma poważnych problemów jak np. śmierć bliskiej. Nie wiemy... Może ktoś jest poważnie chory... Nawet
nie zdajemy sobie sprawy, że ktoś siedzący obok nas w autobusie może mieć takie problemy, taką depresję, jak Mary. Może to nie była do końca depresja ale cos w tym rodzaju. Tak samo jak rodzian Richarda nie zdawała sobie sprawy z przeszłości Mary.


Bohaterowie to prawdziwi ludzie. Nie mówię o tym, że są wykreowani jak prawdziwi ludzie, ale oni żyją. Ich charaktery w książce są takie same jak charaktery w życiu. Richard Evans opisał siebie, sowją żonę, córkę takimi jakie naprawdę są. Chociaż nie znam ich osobiście to wieżę, że tak jest.  Mary ma bardzo przykrą historie życia. Chociaż wogóle nie daje tego po sobie poznać. Z pozoru jest otwartą, przyjazną osobą a tak naprawdę kryje w sobie dużo tajemnic.

Styl autora jest przyjemny. Prosty, zwyczajny, taki z jakim ma się doczynienia na codzień. Moim zdaniem odpowiedni do tej książki. Lekki. Szybko się czyta, nie tylko pod względem tego, że jest mała ilość stron.

  Podsumowanie:
Ta ksiażka pokazuje co tak napradwę jest najważniejsze w świętach Bożego Narodzenia, ale i w całym życiu człowieka. Wywarła na mnie wiele emocji i chociaż nie zaliczam jej do ulubionych pozycji i nie dam jej 10/10 ale mniej, to polecam ją każdemu (szczególnie osobom z jakimiś nieszczęściami) ale ogólnie wszystkim.

Ocena: 8/10



czwartek, 14 stycznia 2016

Jak ja piszę recenzje?

Zapraszam Was dzisiaj na post o tym jak ja piszę recenzje.

Podzieliłam sobie to na takie ? Podpunkty i każdy  z nich będę poszczególnie omawiać.

1. Najlepiej od razu po przeczytaniu.

No nie zawsze mi się to udaje i czasami co jest najgorsze piszę recenzje tydzień po przeczytaniu książki i muszę sobie przypominać co tam było. Nie lubię tego i staram się tego unikać ale jak wiadomo nie wszystko się da.

2. Najpierw wstawiam zdjęcie i robię metryczkę.

To czasami zajmuje mi dużo czasu ale najczęściej robię to kiedy jestem w trakcie lektury, żeby później od razu móc przejść do części opisującej abym wszystko jak najlepiej pamiętała.


3. Zwykle już czytając książkę myślę o tym co napisze w recenzji.

Tak mi po prostu łatwiej. Wtedy czasami mam coś takiego: Ojej jeszcze to miałam napisać! Nie wypisuję sobie nic bo to już by było idiotyczne ale zapamietuję w głowie.

4. Mam określony schemat recenzji.

Zdjęcie, metryczka. opis, opinia (okładka, fabula, styl, bohaterowie), podsumowanie.
Szczerze najbardziej lubię pisać opinie ale opis też nie jest zły. Najmniej lubie robić metryczkę.


5. Zwykle pisanie recenzji zajmuje mi od 15 - 30 min. 

Nie potrzebuję więcej czasu. Zawsze wiem co napisać i nie muszę zastanawiać się godzinami jak by tu sformułowac zdanie. Mam to wrodzone :) Skromność również

6. Nie piszę na siłę.

Jeżeli nie mam ochoty pisać recenzji to jej nie piszę. Wolę nie wstawiać nic na bloga tydzień niż wstawić coś niedopracowanego i zrobionego pod przymusem. Przede wszystkim blog ma mi sprawiać przyjemność!

I tak. Nic więcej nie potrzebuje do napisania recenzji. Czytam książkę, piszę to co myślę i publikuję! Taki luźny post powstał właśnie pod wpływem tego, że nie mam ochoty pisać recenzji a wypadałoby coś wstawić. Jakbyście mieli jakieś pytania to pisać!


czwartek, 7 stycznia 2016

Żelazny Dwór #1.5: Winter's Passage (Zimowe Przejście) - Julie Kagawa




Na początek trochę nietypowo bo coś mi się zepsuło (już kolejny raz mam taką sytuację), że nastawiłam automatyczne pojawienie się postu (z ustawieniem daty i godziny), ten post miał być wczoraj i byłam pewna, że został opublikowany a ty wchodzę dziś i patrzę, że go nie ma :( Może ktoś miał taką sytuację i może mi coś poradzić. Może ja coś robię źle? Nie wiem...


Tytuł: Winter's Passage (Zimowe Przejście)
Autor: Julie Kagawa
Seria: Żelazny Dwór
Wydawnictwo: Harlekuin
Liczba stron: 50
Poprzednia część: Żelazny Król
Następna część: Żelazna Córka

Zimowe Przejście to 50-stronicowa nowela, nie wydana w języku polskim. Jak więc ją przeczytałam? Nie jestem aż taka dobra z angielskiego (chociaż w czwartej klasie miałam 6 na koniec), żeby czytać książki w tym języku. Stwierdziłam więc, że po prostu ominę tą nowelkę i zacznę czytać Żelazną Córkę. Jednak gdy poszperałam trochę w internecie to znalazłam ebooka (pdf na chomikuj) z tą książką przetłumaczoną na język polski przez jakąś zwykłą osobę, której nawet imienia i nazwiska nie znam. Jedno wyrażenie jest nieprzetłumaczone,  a w nawiasie napisane:Nie wiem jak to przetłumaczyć ale chyba oznacza to... Nie pamiętam już o jakie słowo tam chodziło ale pamiętam tą sytuację. Jednak nie przeszkadzało mi to zbytnio, a tłumaczenie nie było sztywne. Nie wiem czy gdyby zostało to wydane w języku polskim to brzmiałoby to tak samo - pewnie nie, ale chociaż przeczytałam to sobie. Nie będę w tej książce oceniać fabuły, stylu, bohaterów bo na podstawie 50. stron nie da się tego zrobić.

Opis:
Meghan i Ash wędrują do Tir Na Gog, zgodnie z przysięgą którą są związani. Zaczyna się między nimi rodzić większe uczucie, jednak muszą pamiętać, że Ash jeste księciem Mrocznego Dworu. W czasie wędrówki towarzyszy im kot Grimmalkin (chyba tak się nazywał, a jak nie to coś koło tego). Ściga ich też potwór. Czy bezpiecznie dojdą do Zimowego Dworu? Czy ich pochodzenie nie przeszkodzi w ich miłości?

Opinia:

Okładka jest tak samo jak pierwsza moim zdaniem przecudowna i szkoda, że nie mogę jej gościć u siebie na półce :(

Podsumowanie:
Ogólnie rzecz biorąc Ash stracił trochę u mnie i sądzę, że jest troszeczkę chamski no ale cóż... Puka tutaj w ogóle nie było, choć była o nim mowa. Krótka ksiązka, krótki opis, krótka opinia, krótkie podsumowanie. Nie wiem co mam jeszcze napisać o tych 50 stronach (podczepcie sobie to do recenzji Żelaznego Króla). Cieszę się, że dane mi było przeczytać tą nowelkę.

Ocena: 9+/10
Zastanawiałam się jak dokonać oceny i w końcu wstawiłam taką jaką miała pierwsza część


niedziela, 3 stycznia 2016

Podsumowanie maratonu czytelniczego.

Przepraszam bardzo, że dopiero teraz robie podsumowanie, ale był sylwester i jakoś zapomniałam tego zrobić.

Maraton uważam za udany. Przeczytałam wszystkie 5 książek, lecz z małymi zmianami.

Dzień 1 - miałam zaplanowany Najcenniejszy Dar i to właśnie przeczytałam.

Dzień 2 - miałam zaplanowaną książkę "Elf i  pierwsza gwiazdka" ale po dwóch stronach odłożyłam i przeczytałam 30 stron Zimowych Snów, w których tak naprawdę zmylił mnie tytuł bo nie było tam jakoś motywu przewodniego zima, chociaż działo się to w zimie.

Dzień 3 - skończyłam Zimowe Sny oraz przeczytałam Magiczne Drzewo. Świat Ogromnych, czyli książkę którą dostałam na święta.

Dzień 4 - moją przypadkową książką okazała się pierwsza część Jeżycjady, czyli "Szósta Klepka".

Dzień 5 - Trzeba było przeczytać coś z czymś czerwonym na okładce. Najpierw miała to być "Czerwona Piramida" ale nie została zwrócona do biblioteki. Chciałam więc przeczytać ebooka ale nie znalazłam. Dlatego skusiłam się na "Kłamczuchę" czyli drugą część Jeżycjady.

A jak wam poszedł maraton?

sobota, 2 stycznia 2016

Podsumowanie grudnia oraz całego roku 2015 + plany na rok 2016

Ten post miał się pojawić wcześniej ale zapomniałam nastawić żeby sam się opublikował.

PODSUMOWANIE MIESIĄCA - Grudzień

W tym miesiącu nie miałam zbytnio czasu na czytanie. No wiecie święta... A raczej na początku tego miesiąca bo teraz maraton czytelniczy...  I za pewne zdziwi Was to lub nie, że nie zrealizowałam żadnego z planów na grudzień. A mianowicie nie skończyłam Drużyny, Johna Flanagana. Owszem, zaczęłam czytać jednak nie skończyłam. Nie przeczytałam ani Igrzysk Śmierci, ani Więźnia Labiryntu. No po prostu... Natomiast ten miesiąc jest jakimś przełomowym miesiącem bo zaczęłam czytać coś innego niż fantasy.

Przeczytałam: 7 książek

~ Żelazny Król - Julie Kagawa  (351) Recenzja
~ Winter's Passage (Zimowe Przejście) - Julie Kagawa (50)  Jeszcze nie ma recenzji ale będzie :)
~  Najcenniejszy Dar - Richard Paul Evans (128) Brak (jak wyżej)
~ Zimowe Sny - Richard Paul Evans (288) Brak (jak wyżej)
~ Magiczne Drzewo. Świat Ogromnych (480) - Andrzej Maleszka Brak (jak wyżej)
~ Szósta klepka - Małgorzata Musierowicz (188) Brak (jak wyżej)
~ Kłamczucha - Małgorzata Musierowicz (220) Brak (jak wyżej)

Ilość przeczytanych stron:  1 705
Średnia liczba stron na dzień: 55

To gorszy wynik niż poprzednio, ale za bardzo się tym nie przejmuję.

Najlepsza książka miesiąca: Świat Ogromnych

Najgorsza książka miesiąca: Zimowe Sny.
 Nie była taka zła, a nawet bardzo fajna jednak inne pozycje ją mocno ją przewyższają.

Ilość opublikowanych postów: 15
W tym recenzji: 3

Tak wiem... Recenzji było mało bo w okresie świątecznym robiłam cały czas tagi, a nie pisałam recenzji, ale w styczniu będzie dużo bo pojawią się te z maratonu...

Jakie mam plany na styczeń?

Zacząć spokojnie nowy rok. Więcej w planach na rok 2016.


PODSUMOWANIE ROKU 2015

Nie liczyłam ile książek przeczytałam w tym roku i chyba bym do tego nie doszła więc nie powiem wam dokładnej liczby. 

Najlepsze książki/serie roku:
Zdecydowanie Zwiadowcy i Drużyna :) Tak naprawdę od maja do listopada czytałam Zwiadowców, a przez listopad i grudzień Drużynę. Więc (tak wiem nie zaczyna się zdań od więc) 8 miesięcy czytam Johna Falanagana. To chyba mogę się wypowiadać na temat tego, że Zwiadowcy i Drużyna, ale szczególnie Zwiadowcy podbili moje serce.

Ilość opublikowanych postów: 107

Z czego niektóre były bardzo krótkie ale też się liczą nie?

Najpopularniejsze posty: 

Ilość obserwatorów: 13

Tak wiem, mała liczba... Ale cóż...

W tym roku nie brałam udziału w żadnych wyzwaniach i trochę tego żałuję a to oznacza, że to się zmieni

PLANY NA ROK 2016

Będę chciała wziać udział w wielu wyzwaniach. Mam w planach 52 książki na cały rok, Przeczytam tyle ile mam wzrostu, Nie czytam tylko Amerykanów, Czytam polskuch autorów.

Dołączyłam już do wyzwania  Czytam polskich autorów ale nie wiem jak dołączyć do tych pozostałych i gdzie mam to zrobić. Piszcie w komentarzach bo ja jakaś nieogarnięta jestem!!!