Cytat miesiąca

"Czyż bowiem nie poucza poeta, że jeden przyjaciel od serca cenniejszy jest od dziesięciu tysięcy wielbłądów dźwigających złoto i drogie kamienie."

sobota, 27 maja 2017

Relacja z zielonej szkoły 2017

Na wstępie chciałabym powiedzieć, że przegapiłam koedy mój blog zdobył 10 000 wyświetleń, przegapiłam kiedy zdobył 20 000 wyświetleń, ale udało mi się wyhaczyć moment, w którym jest ich aż 30 000!!! <3 Dziękuję Wam za to z całego serca <3

W ostatnim czasie pojawiało się bardzo mało postów - wiem, przepraszam i postaram się zrehabilitować oraz powchodzić do Was! Postów nie był dlatego, że nie wiedziałam o czym mam pisać. Teoretycznie mogłam wstawiać tagi, ale z drugiej strony to już by się chyba zrobiło nudne, a ja tagi traktuję jako taką przerwę od recenzji. A nie mogłam pisać recenzji, bo nie czytam ostatnio w ogóle książek. Od początku maja przeczytałam zaledwie jedną książkę, której recenzja już na blogu jest. A tak po za tym to cały maj zajmuje mi czytanie Sienkiewicza i Quo Vadis. Jednocześnie nie chcę tego czytać i chcę, bo styl i jezyk autora są trudne, ale sama historia Winicjusza i Ligii mi się podoba i chcę się dowiedzieć co będzie dalej xD Takie dziwne zjawisko. Ale zostało mi już tylko 50 stron, więc myślę, że do jutra skończę, bo w końcu w poniedziałek omawiamy :) I z racji braku pomysłu na posty wpadłam na to, żeby dodać coś bardziej od siebie i opisać Wam moją zieloną szkołę, na której byłam od 19 do 23 maja!


                        


DZIEŃ 1 - Zbiórka była o 7:30. Jechaliśmy ok. 5 godzin do kopalni w Wieliczce. Dostaliśmy takie specjalne kombinezony, kaski i latareczki, jak prawdziwi górnicy. Fajne było to, że każdy miał jakieś zadanie wyznaczone przez przewodnika. Byli mapowi, tragarze itd. Ja byłam kruszaczem, czyli kruszyłam sól. Na pamiątkę można było zabrać kawałek soli. Ogólnie bardzo mi się tam podobało, widzieliśmy naprawdę ładne miejsca i wszystko było naprawdę słone xD Tylko ta wędrówka trwała trochę długo, ale mimo to było super! Potem już pojechaliśmy do tego ośrodka, zjedliśmy obiadokolację i rozpakowaliśmy się, a potem każdy odpoczywał, bo wszyscy byli zmęczeni.


DZIEŃ 2 - To był dzień na Słowacji. Najpierw zwiedzaliśmy zamek orawski. Było naprawdę ciekawie, bo ja lubię takie średniowieczne, zamkowe klimaty. Po za tym pan przewodnik był Słowakiem, ale umiał trochę mówić po polsku i czasami było śmiesznie :) Następnie pojechaliśmy do Tatralandii, takiego parku wodnego. Korzystalismy tam z wielu świetnych zjeżdżalni i czasami to naprawdę było strasznie :D Wieczorem przyjechali do nas górale i były różne fajne zabawy, a nawet skończyłam WSPO czyli Wyższe Studia Pasterzy Owiec :D


DZIEŃ 3 - W niedzielę rano malowaliśmy obrazki na szkle. Ja zrobiłam kwiatki na tle zachodu słońca. Następnie udaliśmy się do Wadowic, gdzie odwiedziliśmy muzeum Jana Pawła II oraz, kto oczywiście chciał, poszliśmy do kościoła. Akurat trwał jakiś festiwal na rynku, więc tym bardziej dobrze trafiliśmy. Po powrocie mieliśmy wizytę na farmie danieli, saren i jeleni. Interesujące zwierzęta, które mogliśmy karmić. Wieczorem było ognisko.


DZIEŃ 4 - Najlepsza atrakcja całej zielonej szkoły - Energylandia!! Polecam wszystkim! I tym którzy lubią dużą dawkę adrenaliny, ale również osobom, które trochę się boją, dlatego, że jest tam bardzo zróżnicowany poziom trudności od kolejek dla malutkich dzieci po wielkie i ekstremalne roller coastery! Ja byłam na prawie wszystkich ekstremalnych atrakcjach i nie zapomnę tego do końca życia. Szczerze mówiąc to nie spodziewałabym się tego po sobie, że tam wejdę, ale mimo, że strasznie się bałam to dałam radę i nie żałuję! Muszę jeszcze kiedyś tam pojechać! Następnie mieliśmy zajęcia z robienia figurek z siana, a mi wyszedł bardzo słodki króliczek :) Po kolacji mieliśmy dyskotekę.


DZIEŃ 5 - To już dzień wyjazdu, ale zajechaliśmy jeszcze do Krakowa i zwiedzaliśmy te wszystkie rzeczy, które się tam zwiedza, a potem to już długa droga do domu!


Trochę niefortnnie się złożyło, że ta zielona szkoła była na weekend i to akurat ten, bo jak pewnie wiecie były Targi Książki w Warszawie i nie udało mi się być. Ale za rok się tam spotykamy, kochani! Mam przynajmniej taką nadzieję :D

A wy jak spędziliście tamten czas? Byliście na WTK? Czy może, tak jak ja, na jakimś wyjeździe?


piątek, 19 maja 2017

Bardzo bohaterski book tag

Dzisiaj mam dla Was TAG, z którym spotykam się pierwszy raz, a nominowała mnie do niego Ola K. za co serdecznie jej dziękuję! Myślę, że jest to dość niespotykany TAG, a pytania są ciekawe, choć trudne. Zobaczymy jak mi pójdzie! Bannerek również pożyczyłam sobie z bloga Oli :)



1) Bohater dobry do szpiku kości
Dam tutaj Licha z Dożywocia. To mega słodkie aniołkowate coś, cierpiące na wieczny katar, ale poprawiające wszystkim humor i zawsze starało się, aby wszystkim było jak najlepiej! Apsik, Alleluja! 


2) Całkiem niezły bohater
Tą kategorię można różnie interpretować, ale ja dam tutaj kogoś, kogo już dawno poznałam, czyli Gilana ze Zwiadowców. On w sumie nie był aż tak ważny dla fabuły, to bohater drugoplanowy, ale mimo to miał dobrze wykreowany charakter i naprawdę go polubiłam! 


3) Bohater słodki aż do bólu zębów
Mam z tą kategorią dość duży problem, bo jak "do bólu zębów" to chyba w negatywnym znaczeniu tego słowa. Po dłuższym namyśle przypomniałam sobie, że takie wrażenie miałam o Piper z Olimpijskich Herosów. To też seria, którą już dawno poznałam, ale pamiętam, że miałam wrażenie, że Piper jest taka cudowna, piękna, słodka i też trochę naiwna!


4) Bohater tragiczny niebanalnie
O matko, co to za kategoria xD Zupełnie nie mam pojęcia co do niej dać, także wspomogę się Olą i również zdecyduję się na Zahrę z Zakazanego życzenia. Bo ona zdecydowanie była niebanalna, w końcu to dżinn i jaki wspaniały! A co do słowa tragiczna, to raczej nie chcielibyście być zamknięci w lampie przez 4 tysiące lat i to jest właśnie tragiczność całej tej sytuacji.


5) Bohater przereklamowany
Tutaj bez zastanowienia - Tris z Niezgodnej. Książkę czytałam dość dawno, ale do dzisiaj pamiętam jak ta dziewczyna mnie irytowała. Ona była aż tak za bardzo idealna, w tym negatywnym znaczeniu tego słowa!


6) Bohater cichy
Ojej, co ja mam tutaj powiedzieć... W książkach najczęściej są właśnie tacy przebojowi i odważni bohaterowie. Ale myślę, że Iseult z Prawdodziejki była cicha, taka spokojna i zrównoważona. Tak, to do niej pasuje!


7) Bohater prawdziwy
Prawdziwy? Niby łatwa kategoria, ale jednocześnie nie wiem kogo do niej dać... W sumie pomyślałam sobie, że Chaol ze Szklanego tronu był taki prawdziwy. Szczery, odważny, ale wrażliwy. No i popełniał też błędy, a każdemu się one zdarzają.


8) Bohater nie z tego świata
Mam idealnego bohatera do tej kategorii! A jest nim Enzo z Malfetta. Ale dopiero w drugiej części występuje to zjawisko, o które mi chodzi, a ci co czytali wiedzą o co. Nie będę tego pisać, bo to byłby wielki spoiler :) 


Nominuję wszystkich, którym TAG się spodobał i chcieliby go zeobić u siebie na blogu. Myślę, że ma dośc oryginalne pytania, więc tym bardziej zachęcam!

wtorek, 16 maja 2017

Rozmyślanki #13: "Nie masz życia"

Ogólnie ujmując jestem teraz mało aktywna i tutaj, i na Waszych blogach bo w szkole mamy multum sprawdzianów, kartkówek i normalnie nie ma czasu na nic więcej niż tylko nauka... Ale postaram się do końca tygodnia już wszystko ogarnąć. Po za tym w piątek wyjeżdżam na zieloną szkołę, a wracam we wtorek, dlatego w tych dniach pewnie też nie będę się pojawiać u Was. Trzeba też przyznać, że bardzo mało czytam, a jeśli już czytam to Quo Vadis, którego recenzji robić nie zamierzam, dlatego w najbliższym czasie niestety przeważać będą posty okołksiążkowe. 

Ale przejdźmy już do tematu samych Rozmyślanek. Kiedyś pisałam już podobny post, ale w tym chciałabym poruszyć trochę inną kwestię. Tamta notka skupiała się bardziej na ocenianiu po pozorach i stereotypie szarej myszki. Tutaj będzie nieco inaczej, ale o tym za chwilkę. 

Najpierw opowiem Wam sytuację, która w ogóle skłoniła mnie do napisania tego posta. Mianowicie ostatnio wracałam sobie z koleżanką do domu, z czego ona wie o tym, że prowadzę bloga, ponieważ kiedyś się przyjaźniłyśmy, a że mieszkamy blisko siebie to często wracamy ze sobą do domu, chociaż w naszej relacji zdecydowanie nie ma już przyjaźni. Ale w sumie to nie jest najistotniejsze w całej historii. Bo w końcu padło pytanie od koleżanki "Czy będziesz miała w ogóle jakąś czwórkę na świadectwie?", a ja odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że najprawdopodobniej będę mieć czwórkę z biologii, bo pewnie nie dam rady poprawić jej na 5. A wtedy koleżanka powiedziała mniej więcej coś takiego "Nie masz życia. Tylko się uczysz i czytasz książki". Pogrubione zdanie wzburzyło mnie najbardziej! Co to w ogóle znaczy Nie masz życia? To w takim razie co ja tu w ogólę robię? Nie mam przyjaciół, nie mam znajomych, nie chodzę na imprezy, cały czas tylko siedzę w domu i czytam, po prostu nie mam życia! I mówię to ja, która w poprzedni weekend była na weselu i tańczyła przez całą noc. Ale życia nie mam... No wiecie co, to jest w ogóle jakaś porażka, żeby komuś tak powiedzieć. I co boli mniej najbardziej to, że usłyszałam to z ust osoby, która kiedyś była moją przyjaciółką. I ja nie mówię, że ja się tym jakoś przejmuję! Tak naprawdę nie obchodzi mnie co też ta koleżanka sobie o mnie myśli, co myślą inni. Ale miłe to nie było. A najśmieszniejsze jest to, że koleżanka również lubi czytać, może nie tak dużo jak ja, ale lubi. 

Przy okazji naszła mnie taka myśl, że my, książkoholicy, często boimy się przyznawać do tego, że czytamy. Bo boimy się właśnie tego, że ktoś uzna nas za osobę bez życia, za szarą myszkę z poprzedniego posta, za kujona... Ja w swoim życiu też miała taki czas, że nie chciałam, żeby ktoś widział jak czytam (było to mniej więcej na przełomie czwartej i piątej klasy). Między innymi dlatego założyłam tego bloga. Bo nikomu nie mówiłam o mojej książkowej miłości, z nikim na ten temat nie rozmawiałam, no i tak wyszło! I w sumie dobrze się stało, że go wtedy założyłam! Ale wracając do tematu - dlaczego my ukrywamy naszą pasję? Jest wiele wrażliwych osób, które naprawdę boją się odrzucenia i ja to rozumiem. Ale jeśli ktoś uzna nas za dziwaków, przez to, że czytamy to przynajmniej wiemy, że ta osoba nie nadaje się do bliższej znajomości. To książki nas kształtują i sprawiają, że jesteśmy tacy, a nie inni. Na pewno nie tylko książki, bo są też inne rzeczy kształtujace nasz charakter, ale nie powinno ukrywać się czytania książek. 

Zauważyłam też, że boimy się pokazywać co czytamy. Bo zostaniemy uznani za idiotów, dlatego, że czytamy zwykłe młodzieżówki! Bo ktoś czyta erotyki - no i co z tego! Każdy czyta to, co lubi i co mu się podoba i nie nam oceniać co czyta! Najważniejsze, że w ogóle czyta! To jest okropne, jak bardzo społeczeństwo ocenia ludzi po pozorach. Mówiłam o tym więcej w tych Rozmyślankach z szarą myszką. A moim zdaniem to bardzo ważne, żeby czytać książki. A wiele, wiele młodzieży tego nie robi? Dlaczego? Lektury nie zachęcają za bardzo do czytania. Niektórzy nawet nie wiedzą, że istnieją inne ksążki poza lekturami! Bo ludzie nie rozumieją, że książka nie tylko uczy, ale może też bawić. Dlatego jeżeli masz w pobliżu jakiegoś przedstawiciela młodego pokolenia to zachęcaj do czytania! 

Mam też małą anegdotkę z mojego życia, bo moja ośmioletnia siostra cioteczna musiała nauczyć się czytać czytankę do szkoły. Moja ciocia, jej mama, skarżyła się jak to ona nie chce czytać itd. A to chyba nie dziwne, że nie chce czytać, skoro cały czas czyta jedną i tą sama czytankę,mżeby doskonalić jej przeczytanie. Może najpierw trzeba sprawić, żeby dziewczynka polubiła czytanie, a dopiero ją tym czytaniem katować? Dałam siostrze książki z serii Zaopiekuj się mną, które swojego czasu uwielbiałam. Następnym razem gdy się z nią widziałam, opowiadała jak czytała te ksiązeczki, jak było fajnie itd. 

Dlatego nie wstydźmy się tego, że czytamy! Zachęcajmy do czytania młode pokolenie! Nie bójmy się, że ktoś nas oceni i nie przejmujmy się tym. Nie dajmy sobie wmóiwć, że ne mamy życia. Po prostu czytajmy!

sobota, 13 maja 2017

Selekcja #5: Korona - Kiera Cass



Dzisiaj recenzja książki mało wymagającej, lekkiej, przyjemnej i młodzieżowej - nic po za tym. Niemniej nie żałuję czasu nad nią spędzoną, bo naprawdę dobrze się bawiłam!

Tytuł: Korona
Autor: Kiera Cass
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Seria: Selekcja
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 
Poprzednia część: Następczyni
Następna część: -

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Kitty's Reading Challenge: Książka wydana w 2016 roku
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 
52 książki roku 2017
Olimpiada czytelnicza
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Stwierdziłam, że nie będę opisywać fabuły, bo już dość dawno czytałam poprzednie części i nie wiem czy nie zaspoilerowałabym czegoś komuś. Dlatego wolę tego uniknąć i od razu przejść do konkretów :)

W Następczyni zostały zorganizowane eliminacje dla ksieżniczki Eadlyn, które teraz są kontunuowane. Muszę powiedzieć, że poprzednią część czytałam w listopadzie ubiegłego roku i tak naprawdę za wiele nie pamiętałam. Na samym początku miałam pewne trudności z ogarnięciem kto jest kim i o co tu chodzi. Sama książka... Oczywiście jest schematyczna i przewidywalna. Nie da się ukryć, że to po prostu zwykła młodzieżówka. Ale mimo wszystko naprawdę miło spędziłam przy niej czas. Jest to książka na odprężenie po ciężkim dniu i jeśli chodzi o rozrywkę to zdecydowanie ją zapewnia. Muszę jednak powiedzieć, że te eliminacje były o wiele mniej dopracowane niż te, w ktorych brała udział Ami. Tam wymagało się od kandydatek organizowania przyjęć, planowania zmian w kraju itd. Tutaj tego niestety nie było. Ci wszyscy chłopcy byli, bo byli. Ten aspekt autorka mogła rzeczywiście bardziej dopracować.

Już w tamtym tomie polubiłam Eadlyn. Wiem, że wiele osób na nią narzeka, ale mnie urzekła swoją charyzmą. Po za tym od tamtego tomu zdecydowanie dziewczyna się zmienia. Wreszcie przestaje być próżna, ale pojmuje definicję władzy, obowiązku jaki będzie posiadać jako królowa oraz konsekwencjach swoich czynów. Nie martwcie się jednak - charyzmy i odwagi nasza bohaterka nie traci. Kierze Cass udało się stworzyć silną i wyrazistą dziewczynę, którą naprawdę polubiłam, mimo że czasami rzeczywiście bywało irytująco... Jeśli chodzi o chłopców to tylko kilku z nich miało jakieś charaktery. Reszta niestety po prostu była :/

Co do samego wyboru - od połowy książki wiedziałam kto to będzie i myślę, że wszyscy którzy czytali, się domyślali. Jednakże na samym początku nie podejrzewałam kto to będzie. I muszę powiedzieć, że nie został wybrany mój faworyt! Ale i tak cieszę się z wyboru Eady.

Podsumowując, polecam tą serię osobom, które potrzebują czegoś relaksującego i odprężającego - kwestia rozrywki zdecydowanie zostanie Wam zapewniona. Jeśli ktoś szuka czegoś ambitniejszego to raczej nie dla niego. Osobiście uważam, że Selekcja mogłaby pozostać trylogią, bo jednak historia Ami bardziej mi się podobała. Niemniej nie żałuję, że przeczytałam też tomy o jej córce! A, i wybaczcie brak cytatów, ale i tak tą recenzję piszę o 23, więc już naprawdę mi sie nie chce... :/

Ocena: 7/10

wtorek, 9 maja 2017

Muzyczne gatunki Book TAG

Dzisiaj mam dla Was TAG do którego nominowała mnie Kitty. Dziękuję Ci bardzo i zapraszam! 
Ogólnie blogger mnie nie lubi i już od 20 minut próbuję coś zrobić żeby ten tekst był jakoś ładnie sformatowany i już nie wiem jak mi to wyszło, ale już nie mam siły probować xD








Heavy metal - książka zbyt ciężka, byś mogła ją przeczytać.

Pierwsze pytanie, a jakie trudne... Myślę, że jest to Wylegarnia Zambocha. Podobno jest bardzo skomplikowana i na pewno bym się z nią męczyła.



Death metal - książka, w której jest bardzo dużo śmierci.
Zdecydowanie powiem tutaj o Malfetto autorstwa Marie Lu. W pierwszej części było dużo śmierci, ale to co sę dzieje w drugiej to przekracza wszystko!





Reggae - książka, która mnie uszczęśliwia.

A dużo takich książek! Mogłabym odpowiedzieć tak jak Kitty, czyli Niepowszedni, ale będę oryginalna i wspomnę o Opowieściach z Narni. Ta seria sprawia, że robi mi się miło ma sercu i przypomina mi chwile dzieciństwa.



Pop - książka tak popularna, że musiałeś ją przeczytać.
Tutaj też mam ich dużo... Czerwona królowa, która mi się podobała i może być jeszcze Więzień labiryntu, który mnie rozczarował.



Rap - książka z najlepszymi dialogiami.
Tutaj niestety muszę powołać się na odpowiedź Kitty, ale po prostu najlepsze dialogi jakie w życiu czytałam są w Zwiadowcach i to jest niezaprzeczalne!



Emo - książka, która mnie zdołowała.
Nie mogę nic takiego sobie przypomnieć.





Elektro - książka z najlepszą parą.

Dlaczego ten tag jest tak podły i każe mi tak wybierać!! Myślę, że uwielbiam wątek miłosny Percy'ego i Annabeth!



Blues - książka, którą uwielbiasz pomimo smutnego zakończenia.
Zakończenie było takie słodko-gorzkie i złamało m serce, ale i tak uwielbiam trylogię Legenda Marie Lu.



Klasyka - twój ulubiony klasyk.
Hm, hm, hm. Opowieść wigilijna!



Folklor - książka, dzięki której poznałaś inną kulturę. 
W Zakazanym życzeniu była kultura innego kraju i bardzo spodobało mi się jak została opisana!



Country - książka, której akcja dzieje się w małym miasteczku lub na wsi.
Ania z Zielonego Wzgórza? Nic innego mi nie przychodzi na myśl.



Rock - książka z hardkorowym bohaterem.
No i znowu nie wiem! A może dajmy tu Calaenę ze Szklanego tronu?



Dance - książka z wątkiem tanecznym.
Dlaczego w tym tagu są takie trudne pytania? Mam! W Trylogii czasu Gwen uczyła się różnych tańcy z minionych lat, żeby się nie zbłaźnić na przyjęciu, w które się przenosiła! Chociaż i tak się zbłaźniała :D



Disco-polo - książka, która nie spodziewałam się, że mi się spodoba.
Nie spodziewałam się, że mi się spodoba... W sumie ja mam tak dość często, ale pamiętam, że miałam uprzedzenia do Marsjanina, ale jak się okazało niesłuszne, bo mimo, że książka była skomplikowana, to bardzo mi się podobała!





Poezja śpiewana - książka, w której występuje poezja. 

O rajusiu! Wiem! W Dożywociu, Szczęsny był wielkim poetą i zaszczycał nas swymi wierszami o miłości. Ale nie martwcie się, książka jest świetna, a ze Szczęsnego pozostało się tylko śmiać :D



Rock alternatywny - książka, która miesza wiele gatunków.
O jejku,  tutaj jestem zmuszona również odpowiedzieć - Dożywocie, bo nic innego nie wymyślę!

  
Nominuję: