Cytat miesiąca

"Powiem ci, że muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna"

piątek, 22 września 2017

Akademia wampirów Book TAG + Nieuleczalny książkoholizm Book TAG

Hej, dzisiaj mam dla Was kolejne dwie (zaległe)nominacje, które otrzymałam od Oli <3



Akademia wampirów - książka, po której nie spodziewałaś się niczego dobrego, ale Cię zachwyciła.
Może nie stała się moją ulubioną książką, ale po Syrenie Kiery Cass spodziewałam się czegoś innego, czegoś zdecydowanie gorszego niż dostałam - a dostałam wspaniałą książkę pełną emocji, momentami infantylną, ale godną uwagi. 

2. W szponach mrozu - książka, która zmroziła Ci krew w żyłach.
Nie czytam zbyt dużo horrorów i w tym momencie jakoś nie przypominam sobie takiej książki, która jakoś szczególnie zmroziłaby mi krew w żyłach :/

3. Pocałunek cienia - książka, która odmieniła Twoje życie.
To pytanie można rozumieć na dość dużo sposobów... Założmy, że książką, a raczej serią, która miała jakiś wpływ na moje życie jest Magiczne Drzewo, bo to dzięki niemu pokochałam książki!

4. Przysięga krwi - książka z Rosją w tle.
Coś czuję, że ten TAG to będzie porażka, bo znowu nic nie mam :/

5. W mocy ducha - książka pełna zwrotów akcji.
Powiedzmy, że tutaj powiem o Dziedzictwie ognia - niedawno przeczytanej przeze mnie 3 części serii Sarah J. Maas. Zdecydowanie dużo zwrotów akcji, nieprzewidywalności i zaskoczeń!

6. Ostatnie poświęcenie - książka, po której miałaś kaca książkowego.
Może to dziwne, ale nigdy w życiu nie miałam kaca książkowego. 

7. Rose - bohater, który musiał za wcześnie dojrzeć.
Myślę, że dobrze pasują tutaj bohaterowie z Niepowszednich. Były to w sumie jeszcze dzieci, ale znalazły się w trudnej sytuacji i musiały temu sprostać.

8. Dymitr - bohater, którego kiedyś kochałaś, ale stracił Twoją sympatię.
Oooo, mam idealnego bohatera! Zdecydowanie Tamlin z Dworów. W części pierwszej go kochałam, a w kolejnej po prostu znienawidziłam!

9. Adrian - książkowy chłopak, któremu nie możesz się oprzeć.
Takich jest co niemiara... Chyba moi dwaj najwięksi mężowie to cały czas niezmiennie Jace z Darów Anioła i Rhys z Dworów <3 <3
  
10. Akademia świętego Władimira - najlepsza książkowa szkoła.
Hmm... Nie czytałam zbyt wiele takich książek, jeżeli dobrze sibie przypominam to szkoła występowała w Wybranych. Nie wiem czy będę kontynuować tę serię, bo podobała mi się, ale bezzachwytów, ale szkoła zdecydowanie była!

11. Team Adrian vs. team Dimka - książka czy ebook?
Czytam i to, i to. Ostatnio dostałam czytnik, dlatego czytam węcej ebooków niż wcześniej. Jednak gdybym miała wybierać to mimo wszystko jednak papierowa. Ale ebooki to i oszczędność pieniędzy, miejsca i w sumie wielkiej różnicy mi to nie robi. Ale tylko jeśli czytam na czytniku, bo na tablecie, telefonie oczy  mi się zbyt szybko męczą :)

12. Strzyga - książka, która była tak zła, że nie możesz o niej zapomnieć.
O takich to właśnie zapomina się jak najszybciej... Ale chyba każdy z nas ma taką, a dla mnie cały czas jest to trylogia Niezgodna. Chyba nic nie jest w stanie jej przebić!

13. Dampir - bohater, który stawia cudze dobro ponad swoim.
Takch bohaterów też jest dość sporo, postawmy na Percy'ego. Jakoś pierwszy wpadł mi do głowy, gdy przeczytałam to pytanie. 

14. Moroj - książka, która miała być strzałem w dziesiątkę, ale okazała się niewypałem.
Tutaj może postawię na... Więźnia labiryntu. Tyle pochwał i zachwytów, a książka to dla mnie zwykły przeciętniak ze słabą fabuła i bohaterami.

15. "Anioły upadają, Rose" - ulubiony książkowy cytat.
Oba cytaty z mojego nagłówka <3




Pora na kolejny TAG, do którego również nominowała mnie Ola



1. Panda - czyli twoja ulubiona książka, która wciąga mimo braku pędzącej na łeb na szyję akcji
Mimo braku szybkiej akcji... Ja bym dała tutaj serię Selekcja. Akcja jakoś strasznie nie pędzi, ale książkę czyta się w błyskawicznym tempie i aż chcę się poznać dalsze losy bohaterów.

2. Nieuleczalny książkoholizm - książka, z której nie możesz się wyleczyć
Genialne pytanie! Nie mogę się wyleczyć z... Buntowniczki z pustyni oraz Zdrajcy tronu <3 Przede wszystkim z mojej chorej obsesji na punkcie tych okładek, ale treść również jest genialna. Ten kilmat, pustynia - cudo <3 Akurat jestem w trakcie Zdrajcy!

3. Gra w kropki - książka z beznadziejną korektą, ale z cudowną treścią
Przepraszam, że powielam odpowiedź, ale tak mi pasuję, że nie mogę nie dać tutaj tych książek co powyżej! Po prostu błędy aż gryzą w oczy i do tego zmienianie czasowników z męski na żeński... Czasami nie można się połapać i jest to denerwujące, ale treść jest cudowna <3

4. Zmierz się z tytułami - najdłuższy tytuł, jaki czytałaś
Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że będą to Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender :)

5. Wakacyjne wyczytywanie - książka, którą poleciła ci przyjaciółka i obie ją kochacie
Nie mam zbyt wiele przyjaciółek-czytelniczek jeśli chodzi o szkołę i bliskie otoczenie, ale zyskałam wiele nowych znajomych dzięki blogom i dziewczyny polecay mi tyle książek, które pokochałyśmy, że nie da się tego zliczyć :D

6. Idę na pole vs idę na dwór - książka, w której autor używa gwary
Pamietajcie, mówi się idę na dwór!! Na polu to zwierzęta się pasą :D Tyle w tej kategorii, bo nie mam pojęcia czy czytałam taką książkę...

7. Mam dwa latka - autor, którego kochasz od co najmniej dwóch lat
Chyba nawet dłużej jest ze mną John Flanagan i jego Zwiadowcy i Drużyna. Tylko dlaczego on tak wolno pisze te książki!! :)

8. Profil 'human' - lektura szkolna, którą przeczytałaś, choć nie musiałaś
Wydaje mi się, że wiele z części Jeżycjady jest lekturami, a ja mam za sobą całą serię, a nie musiałam!

9. Majowe zaczytanie - książka idealna na jeden wieczór
Alcatraz kontra bibliotekarze! Lekka, przyjemna i zabawna historia!

10. Literacka podróż po świecie - jakiej narodowości autorów czytasz najwięcej?
Myślę, że cały czas jest to USA, ale... Polakow też dużo czytam!

11. Książkowy sąd - książka z motywem rozprawy sądowej
Nie przypominam sobie takiej...

12. Żaba, która nie skrzeczy - książka, w której brakowało ci czegoś, czego oczekiwałaś
Postawię na Dotyk Julii. Niby fajne, niby mi się podobalo, ale jednak zabrakło czegoś takiego, żebym strasznie chciała przeczytać kolejny tom!

13. Filiżanka na tarasowym stole - nietypowe rozwiązanie zastosowane w książce (edytorskie, graficzne lub akcji)
Znowu powiem o Sandersonie i jego Alcatrazie. Nietypowa narracja, z którą spotkałam się po raz pierwszy!

14. Spacer po Plantach - twoje ulubione miejsce na spacery
Las <3

15. Big big smile - coś, co zawsze sprawia, że się uśmiechasz!
Książki, słodycze i uśmiech innej osoby!



Mam nadzieję, że te TAGi przypadły Wam do gustu! Dajcie znać kakiw byłyby Wasze odpowiedzi i czujcie się nominowani!


środa, 20 września 2017

WYNIKI KONKURSU Z ZAKLINACZEM OGNIA!!!

Witajcie! Dzisiaj mam zaszczyt przedstawić Wam wyniki mojego pierwszego konkursu na blogu. Jeszcze raz dziękuje Wam za tę setkę obserwatorów <3 Dziękuję również wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie! Bardzo mi miło :)

Podjęcie decyzjii było naprawdę, naprawdę trudne. Sama nie była w stanie, także powołałam komisję do spraw nadzwyczajnych (moją mamę, tatę i brata :D) i razem zdedydowaliśmy, kto wygra. Dalej było trudno, ale zwyciężył pomysł i duży wkład pracy w zadanie. Jeszcze raz wszystkim dziękuję, wszystkie odpowiedzi były świetne, ale zwyciązca może być tylko jeden!








Zaklinacza ognia Cindy Williams Chimy wygrywa:
Stella Aga

Serdecznie gratuluję! Bardzo spodobał mi się Twój pomysł i widać, że się wyśliliłaś :) 

Oto praca zwyciężczyni:
"Gdybym zaklinaczem ognia była
wszystkim biednym w kominku płomień bym rozpaliła.
Biedacy bardzo by się cieszyli
odtąd już tylko w ciepłej wodzie myli.
Każdy pożar gasiłabym szybciej niż strażacy
wystarczyłaby siła woli, kilka gestów i płomień mój, jak na tacy.
Uciszyłabym go w małą chwilkę,
dom, las, samochód nie ucierpi ani odrobinkę.
Prawdziwym wyzwaniem byłyby dla mnie jednak wulkany,
z lawą gorącą bardziej niż na andrzejki wosk lany.
Ciężko jest ogień z wnętrza Ziemi pokonać,
trzeba uważać, nagły wybuch i szybko można skonać.
Musiałabym działać zawczasu,
wysilić się bardziej niż przy pożarze lasu.
Systematycznie na kratery się wspinać
i wszelkie dyskusje wulkanów ucinać.
Każdego dnia je hipnotyzować,
tak aby dalej drzemały i nie zaczęły harcować.
Zaczarować je bardziej niż zaklinacz kobrę,
na szczęście mam w tej dziedzinie zdolności dobre.
Wulkany w końcu mej sile by się poddały
i praktycznie nigdy już nie wybuchały! "

Mail z informacją o wygranej już do Ciebie leci :D

Jeszcze raz wszystkim dziękuję i gratuluję wspaniałych pomysłów!

wtorek, 19 września 2017

Szklany tron #3: Dziedzictwo ognia - Sarah J. Maas






Po fenomenalnym Szklanym tronie i niesamowitej Koronie w mroku musiałam w końcu sięgnąć po kolejną część. Odkładałam to jednak z miesiąca na miesiąc, bo tę serię czytam w e-bookach, bo nie mam innej możliwości, a strasznie nie lubiłam czytać na tablecie. Na urodziny w te wakacje dostałam czytnik, a pierwszą książką, którą na nim przeczytałam było już dawno wyczekiwane i odkładane przeze mnie Dziedzictwo ognia. Czy kolejna część spełniła moje oczekiwania? Recenzja jest zupełnie bez żadnych spoilerów, więc nawet ci, którzy nie czytali pierwszej części, spokojnie mogą przejść dalej :)


Tytuł: Dziedzictwo ognia
Autor: Sarah J. Mass 
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Seria: Szklany tron
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 654
Poprzednia część: Korona w mroku
Następna część: Królowa cieni

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Kitty's Reading Challenge: Zarwałeś noc czytając
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +5 cm
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Celaena Sardothien przeszła bardzo wiele. Tym razem zostaje wysłana do Wendlyn, w misji zleconej przez niebezpiecznego króla Adarlanu. Dziewczyna poszukuje odpowiedzi na dręczące ją pytania dot. magii, kluczy Wyrda i swojej przeszłości, a znajdzie je na dworze Fae w Doranelle. Jednak przed wkroczeniem na dwór królowej Maeve dziewczyna będzie musiała przejść trening pod okiem nieśmiertelnego Fae, Rowana. Czy Calaena okiełzna swoją moc i przyjmie swoje dziedzictwo?
Tymczasem na dworze w Adarlanie grupa buntowników coraz bardziej się powiększa. Do Ritfhold przybywa Aedion, znienawidzony przez Chaola generał z Terrasenu. Co ma on wspólnego z Celaeną?
W klanach Żelaznozębnych wiedźm odbywają się treningi na wywernach, zwołane przez króla Adarlanu. Wiedźmy mają zostać przyłączone do jego armii, a w nagrodę będą mogły odzyskać dawne tereny. Manon to dziedziczka Czarnodziobych i wnuczka Matrony. Wychowana bez serca i współczucia wedźma jest jedną z najokrutniejszych spośród swojego gatunku. Matrona pokłada w niej nadzieje i mobilizuje ją do wygranej w konkursie na Przywódczynię Skrzydła. Czy Manon sprosta wyzwaniu?



"-Chyba wolałabym śmierć z twojej ręki niż z ręki Meave.

- Niewykluczone, że to pierwsza mądra rzecz, którą przy mnie powiedziałaś."


Opis wydaje się być długi, ale jest, mam nadzieję, pozbawiony wszelkich spoilerów. Dałam sobie dość trudne zadanie, napisania tej recenzji tak, żeby wszyscy mogli ją przeczytać, ale trochę denerwuje mnie jak nie mogę poznać czyjejś opinii bo jest ryzyko, że dostanę spoilerem w twarz :/ Dlatego tak postanowiłam i mam nadzieję, że to się uda :) Powiem krótko - książka przewyższyła poziomem poprzedniczki! Przede wszystkim akcja po prostu pędzi, przeplatana jest zwrotami akcji, zaskoczeniami, nieprzewidywalnymi momentami - gwarantuję, że nie będziecie się nudzić! Nie ma tutaj czasu na przewidywalność, strony się połyka i za nic nie da się odgadnąć co wydarzy się na następnej. Eriléa (mam nadzieję, że dobrze to piszę, ale jeśli nie to mnie poprawcie - tak samo ze wszystkimi imionami i nazwami bo to zbyt trudne na mój mały mózg :D) to świat bardzo dobrze skonstruowany. W tej części poznajemy Wendlyn, bo to tam dzieją sie wydarzenia związane z główną bohaterką. Opisy miejsc są bardzo obrazowe, możemy wyobrazić sobie jak dany obszar wygląda. W Dziedzictwie ognia autorka wprowadziła również wiedźmy, które są bardzo dobrym dodatkiem i urozmaiceniem w książce, historia Manon z początku mi się dłużyła, ale tak od momentu wybierania wywern przez wiedźmy, wciągnęła mnie i jestem ciekawa jaki będzie miała wpływ na wydarzenia związane z Calaeną.


"Z lustra uśmiechała się do niej prawdziwa kobieta, piękna dzięki bliznom, niedoskonałością i skazą, które pozostawiła po sobie walka o przetrwanie, piękna, gdyż jej uśmiech był prawdziwy, a w sercu zapłonęła długo uśpiona radość."


W tym tomie poznajemy masę nowych bohaterów, więc pozwólcie, że od jednego z nich zacznę. Na pierwszy ogień weźmy Manon, w końcu to wiedźma, więc powinna sobie poradzić :D Na samym początku nie przypadła mi do gustu, tak samo jak cała ta jej historia. Ale potem zaciekawiła mnie, a Manon zyskała moją sympatię i mam nadzieję, że w kolejnych częściach uda mi się ją jeszcze bardziej polubić. Podobało mi się, że jest zdeterminowana, okrutna i odważna, ale potrafiła również zobaczyć w wywernach ich emocje. Aedion, generał, który przybywa do zamku w Adarlanie od pierwszego momentu wydał mi się ciekawą osobą. Wiedziałam, że będzie z nim coś ważnego, ale i tak nie przewidziałam co :D Bardzo spodobała mi się konstrukcja jego postaci. Chaol - nadal go uwielbiam <3 Jestem zdecydowanie za nim, tak jak w poprzednim tomie, mimo, że pojawił sie jeszcze jeden przystojniak na horyzoncie o którym za chwilkę. Gdybym miała tak mowić o wszystkich bohaterach to zajęłoby to wieki, bo jest tyle wspaniałych, choć drugoplanowych postaci. Pozwolicie jednak, że opowiem tylko o dwójce! Oczywiście nie mogło w tym akapicie zabraknąć Calaeny - uważam, że dziewczyna dojrzała. Dużo, bardzo dużo przeszła w przeszłości i wreszcie zdołała się z tym pogodzić. Bardzo lubię tę główną bohaterkę, przede wszystkim dlatego, że jest prawdziwa - ma wzloty, upadki, przeżywa wszystko i nosi w sobie skrywane uczucia, pod maską okrutnej zabójczyni. I jeden z tych nowych bohaterów, który mnie zdecydowanie urzekł, czyli oczywiście Rowan! Uwielbiam go <3 On jest po prostu cudowny <3 Poznajemy jego dwie strony osobowości, wrażliwą i twardą. Uważam, że jego relacja z Calaeną jest piękna i jeżeli w kolejnych tomach autorka to zepsuje, przekształci to w jakiś przeklętny wątek miłosny love forever to chyba coś jej zrobię! Oni zbudowali cudowną więź między sobą i tak ma zostać! I na to liczę :) Bohaterowie są z krwi i kości, nie ma jedynie czarnych i białych postaci, każda ma swoje dobre i złe strony, co sprawia, że stają się prawidziwi i da się ich lubić.


"By zniszczyć potwora, wcale nie potrzeba innego potwora. Potrzeba światła, które przegna mrok."


Widać, że warsztat Maas bardzo się poprawił i zasługuje na uznanie. Barwnie opisuje emocje bohaterów, sprawia, że przejmujemy się ich losem i czujemy wszystko razem z nimi. Posługuje się też humorem, w większym lub mniejszym stopniu, ale zawsze jest! Zdecydowanie polubiłam jej styl i z przyjemnością czyta mi się jej książki. 

Podsumowując naprawdę polecam Wam tę serię! Ja będę na pewno ją kontynuować i z chęcią poznam dalsze przygody Calaeny. Naprawdę dobrze przymyślana i jedna z najlepszych młodzieżówek jakie przeczytałam :D Po prostu uwielbiam!


Ocena: 10/10

środa, 13 września 2017

Alcatraz kontra bibliotekarze #2: Kości skryby - Branson Sanderson




Tym co najbardziej mnie zachwyciło w pierwszym tomie była narracja. W Kościach skryby ten element znowu jest cudowny i sprawia, że książka staje się jedną z oryginalniejszych jakie czytałam. Zresztą wszystkie elementy są niesamowite <3 Zapraszam dalej!


Tytuł: Kości skryby
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Seria: Alcatraz kontra bibliotekarze
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 316
Poprzednia część: Piasek Raszida
Następna część: Rycerze Krystalii

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,4 cm
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ





"Nie należy oceniać Australii zbyt surowo. Nie jest głupia. Po prostu czasem coś ja rozprasza. Na przykład, wiecie, oddychanie."

Życie Alcatraza Smedry'ego było pozornie normalne. Może oprócz tego, że co chwilę coś psuł i lądował u innej rodziny zastępczej. Było tak do jego trzynastych urodzin, podczas których poznał swojego prawdziwego dziadka, kuzynów, Bastylię i dowiedział się o swoim pochodzeniu oraz prawdy o naszym świecie. Teraz Alcatraz musi odgadnąć tajemnicę Biblioteki Aleksandryjskiej i uratować swojego ojca!

Jeszcze raz powiem o tej cudownej, bezpośredniej narracji z jaką mamy tutaj doczynienia, bo jestem po prostu zachwycona. Nasz narrator, sam główny bohater, Alcatraz bajeruje czytelnika, kończy rozdziały w emocjonujących momentach, by na początku następnego zacząć opowiadać nam zupełnie o czym innym. Jeszcze nigdy nie czytałam podobnie napisanej książki!


"Nie jestem pewien co autorzy mają przeciwko dorosłym, ale wszyscy zdają się ich nie cierpieć, w stopniu zwykle zarezerwowanym dla psów i matek. Dlaczego inaczej robiliby z nich takich idiotów? "O, zobacz mroczny władca zła przybył zaatakować zamek! Ohooo, czas na moją przerwę obiadową. Bawcie się dobrze, ratując świat, dzieci!"


Sama fabuła jest momentami trochę banalna i infantylna, ale to wcale nie sprawia, że czyta się źle. Kiedy mamy świadomość, że jest to książka również dla dzieci to będziemy ją traktować jako rozrywkę i nic więcej. (Mimo, że Alcatraz cały czas nas zapewnia, że jest to autentyczna biografia :D). Nie spodziewałam się wielu rzeczy, część naprawdę mnie zaskoczyła. Ogólnie podziwiam autora przede wszystkim za pomysł, z którego zrobił coś genialnego, ale gdyby nie ten pomysł to to by się nie udało. Dlatego wielkie gratulacje - jest to zdecydowanie oryginalne i niesztampowe.


"A, nie chcieliście tego wiedzieć? Przykro mi. Musicie po prostu zapomnieć, że to napisałem. Istnieje kilka łatwych sposobów, by to osiągnąć. Słyszałem, że uderzenie się tępym przedmiotem bywa skuteczne. Można wykorzystać którąś powieść fantasy Brandona Sandersona. Są wystarczająco ciężkie, a słowo daję, że to jedyna pożyteczna rzecz, jaką można z nimi zrobić."


Bohaterów da się lubić! Mam wrażenie, że Alcatraz dorósł - nie jest już dzieckiem, ale zmądrzał i zaczął podejmować dobre decyzje, czasami lekkomyślne, ale no w końcu był Smedrym, a to niezwykła rodzinka! W tej części poznajemy kolejnych jej członków, z równie dziwnymi talentami jak talent do gubienia się, spóźniania czy psucia. Również Bastylia bardziej się przed nami otworzyła, co pozwoliło mi jeszcze bardziej dziewczynę polubić i kibicuję jej ogromnie!

Recenzja jest dość krótka, ale nie wiem co mam Wam jeszcze o tej książce powiedzieć. Na pewno jest to niezobowiązująca lektura na jeden czy dwa dni, o której pewnie dość szybko zapomnicie, ale gwaratuję, że zapewni Wam oczekiwaną rozrywkę! Polecam i małym, i dużym!

Ocena: 8/10

niedziela, 10 września 2017

Ogień i woda #2: Kamień i sól - Victoria Scott





Nie byłabym sobą gdybym po przeczytaniu cudownego Ognia i wody nie zaopatrzyła się w kolejną część. Od razu mówię, że piszę tę recenzję tuż po przeczytaniu książki, więc może wyjść nieco... chaotycznie :D Ale postaram się najlepiej jak mogę, zresztą jak zwykle!




Tytuł: Kamień i sól
Autor: Victoria Scott
Tłumaczenie: Marzena Dziewońska
Seria: Ogień i woda
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 364
Poprzednia część: Ogień i woda
Następna część: -



Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,6 cm
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ



Tella jest po dwóch etapach wyścigu. Od wygranej dzieli ją tylko krok. Czy będzie mogła polegać na swoich przyjaciołach? Jak poradzi sobie z kolejnymi wyzwaniami? Czy uda jej sie uratować brata? Wyścig dobiega końca, a zwycięzca może być tylko jeden!


"Tak to już w życiu jest: kiedy znajdujesz się w beznadziejnej sytuacji, myślisz sobie: "Przynajmniej nie może już być gorzej". I wtedy życie wali cię prosto w głowę za głupią naiwność."


Opis może się wydawać troszkę niemrawy, ale co ja tu będę więcej pisać, a nie chcę nic zaspoilerować. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o fabule i mojej opinii o poprzedniczce to kieruję Was do recenzji Ognia i wody. Miałam duże oczekiwania co do tej książki. W sumie opinie były podzielone - jednych zachwyciła bardziej niż pierwsza część, a inni się zawiedli. Ja jednak cały czas miałam nadzieję, że będę należeć do pierwszej grupy. I na szczęście tak się stało!

Akcja pędzi w niewiarygodnym tempie. Pełno zwrotów akcji, zaskoczeń i nieprzewidywalności. Nie dziwię się, że przeczytałam ją w zaledwie 3 dni, a były one dość intensywne. Jak już zaczęłam czytać to nie mogłam się oderwać i zasada "jeszcze tylko rozdział" skutkowała przeczytaniem ponad 100 stron :D Pomysł wyścigu nie jest w sumie jakoś szczególnie oryginalny, ale to co autorka z nim zrobiła to coś fenomenalnego. Niesamowitym urozmaiceniem są pandory, które są takie kochane... No bo kto nie chciałby mieć takiego Madoxa? <3 W tej części Tella nierze udział w dwóch etapach - oceanicznym i górskim. Ocean bardziej przypadł mi do gustu i naprawdę mnie zaskoczył! Ale tutaj chyba po prostu wygrała moja miłość do wody :D Co nie oznacza, że etap górski był zły - wręcz przeciwnie, każdy z ekosystemów był genialny i dobrze dopracowany! Właśnie - dopracowanie. Muszę powiedzeć, że Victoria Scott wykonała kawał dobrej roboty, bo przemyślała sobie wszystko i dopięła na ostatni guzik.


"To właśnie Piekielny Wyścig robi z ludźmi. Każe nam wybierać między życiem jednych a drugich. Sprawia, że jesteśmy mniej ludźmi, a bardziej zwierzętami, w desperacji próbującymi chronić członków własnego stada bardziej niż innych."


Tella moim zdaniem zmienia się na lepsze, w porównaniu z pierwszym tomem. Co prawda momentami znowu mnie irytowała, najbardziej tym przywódctwem i myśleniem o cekinowej sukience, ale w sumie też to trochę rozumiem. Wiem, że uczestnicy potrzebowali trochę normalności, nawet jeśli to tylko ciche wyobrażenia. Jednak potem dziewczyna się ogarnęła, usamodzielniła i zaczęła podejmować swoje własne decyzje, czasami dobre, czasami złe - nie była idealna, popełniała błędy, ale to sprawiło, że wydawała się bardziej ludzka i to mi się podobało. Wszyscy bohaterowie są w jakiś sposób oryginalni, każdy ma swój własny charakter. Pojawiają się nowe postacie, jak chociażby Willow, której od samego początku nie polubiłam oraz Cotton (chyba tak miał na imię... - tak, to ja, świeżo po przeczytaniu książki nie pamiętam jak miał na imię jeden z istotnych bohaterów xD), który jest barwną postacią, ale jednocześnie chciałabym, żeby był jeszcze bardziej rozwinięty. Olivia, Braun, Jaxon czy Harper - to postacie z krwi i kości, które od razu skradły moją sympatię. I wisienka na torcie, czyli Guy... W pierwszej części myślałam o nim jak o typowym bohaterze wątku miłosnego w młodzieżówkach. Tutaj Guy pokazuje, że wcale nie jest taki typowy (no, może troszkę...), ale zakochałam się w nim <3 Może nie awansował do bycia książkowym mężem, ale narzeczonym zdecydowanie! Ma swój własny charakter, z jednej strony jest twardy, ale z drugiej też ma serce i uczucia, które nie są widoczne dla każdego. 

Wątek miłosny jest oczywiście jedyną przewidywalną częścią książki, ale wiecie co? Podobał mi się! To znaczy... W Ogniu i wodzie nie zostałam jego fanką, bo wydarzył się nieco zbyt szybko i zbyt natarczywie. Tutaj jednak to wszystko jest tak subtelne, że skradło moje serce. Ta miłość jest trudna - bo z jednej strony i Tella i Guy coś do siebie czuli, ale z drugiej wiedzieli, że to Piekielny Wyścig i oboje przyjechali tu, żeby wygrać. Mi się ten zabieg spodobał, a wątek miłosny na szczęście jest  w tle i nie przyćmiewa najważniejszych wydarzeń :)


"- Czemu wy, faceci, nie możecie mówić wprost? [...]
- Może trzeba nam zadawać właściwe pytania."


Zakończenie książki mnie zaskoczyło, ale niestety nie usatysfakcjonowało. Ja chcę kolejny tom! Ale jakoś się na to nie zapowiada :/ Mam tyle pytań! Chcę wiedzieć co z Madoxem, jak dalej się potoczyła ta historia! Ta książka pokazała mi, że nie lubię takich otwartych zakończeń - niby genialne, ale takie okropne! Jeżeli autorka zdecyduje się napisać kontynuację to ja będę jedną z pierwszych osób, które ją przeczytają! Jeżeli macie może jakieś info to koniecznie dawać znać!

Pokochałam styl pani Scott. Pisze tak lekko i przyjemnie, że stron się nie czyta, a się je połyka! Narracja jest pierwszoosobowa i w czasie teraźniejszym, co osobiście bardzo lubię. Humor też jest i to w większym stopniu, niż w poprzedniej części i zdecydowanie jest to na duży plus! Chciałabym też powiedzieć, że autorka bardzo dobrze opisuje emocje bohaterów. Martwimy się o nic, współczujemy, cieszymy się razem z nimi i przeżywamy każdą śmierć bohatera. Kocham tak przedstawione emocje w książkach!

Podsumowując, jest to genialna młodzieżówka, jedna z lepszych jakie czytałam. Polecam wszystkim, którzy szukają czegoś takiego! Myślę, że książka może być idealna na miłe zakończenie wakacji! 

Ocena: 9/10