Cytat miesiąca

"Powiem ci, że muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna"

sobota, 18 listopada 2017

Meredith Book TAG

Dzisiaj mam dla Was urodzinowy TAG o jednej z naszych blogerek Meredith, od której mam tę nominację. Jej urodziny były co prawda w sierpniu (przepraszam za to maleńkie opóźnienie :D), ale i tak, życzę Ci Kochana wszystkiego najlepszego! A teraz poznajcie już moje odpowiedzi :)




Myślę, że dobrą książką do tej kategorii będzie Buntowniczka z pustyni. Amani przez całe życie marzyła o tym by wyjechać, opuścić rodzinne miasto, odnaleźć ciotkę i po prostu być wolna.





Powiem Wam, że to jest tylko pozoronie łatwa kategoria... Głowę się nad nią już od kilku minut i doszłam do wniosku, że to trudne wybrać takiego bohatera, bo każdy z nich ma jakieś problemy, musi się mierzyć z różnymi kłopotami. Ale w końcu zdecydowałam się na Percy'ego z Percy'ego Jacksona i bogowie olimpijscy, bo jakoś tak kojarzy mi się, że on był taki pozytywny, z poczuciem humoru i ogólnie pasuje mi do tej kategorii :)




 

Moje ukochane Magiczne Drzewo Andrzeja Maleszki, od którego zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Mimo, że to seria dla dzieci to i tak nadal do niej wracam i uwielbiam! 







Mój ulubiony retelling to oczywiście Dwór cierni i róż na podstawie mojej ulubionej bajki z dzieciństwa, czyli Pięknej i bestii <3





O, kurczę! To jest ciężkie. Nie wiem czy czytałam kiedykolwiek książkę o książkach... Myśl, myśl, myśl... Do głowy przychodzi mi jedynie Dożywocie, bo Konrad pisał książki, a i książka Szczęsnego stała się bestsellerem, więc chyba się liczy :D





Ogólnie wszystkie książki wywołują u mnie wiele emocji, ale z tych osotatnio przeczytanych to chyba Królowa cieni, czwarty tom Szklanego tronu, serii, którą kocham <3 






Nie mogłoby być tagu bez Zwiadowców, bo tam mamy zabawnych bohaterów, którzy przeprowadzają tak zabawne dialogi, że nie sposób się nie śmiać :D





I to by było na tyle! Nominuję wszystkich, którym pytania się spodobały i chcieliby wykonać ten TAG u siebie :D 




środa, 15 listopada 2017

Wyspa mgieł - Maria Zdybska [Book Tour]





Jak tylko usłyszałam o tej książce i organizowanym przez Olę Book Tourze, to od razu się zgłosiłam, bo fabuła bardzo mnie zaciekawiła. Czy książka spełniła moje oczekiwania?



Tytuł: Wyspa mgieł
Autor: Maria Zdybska
Tłumaczenie: -
Seria: Wyspa mgieł
Wydawnictwo: Genius Creations
Liczba stron: 465
Poprzednia część: -
Następna część: - (?)

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Abc czytania: Wariant II: Z
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,5 cm
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ



W wieku ośmiu lat Lirr została znaleziona w morzu przez piratów. Przygarnęli ją i wychowali. Jednak teraz mieszka na zamku księżnej Maeve, ponieważ jej opiekun zdecydował, że piracki statek to nie miejsce dla młodej, dojrzewającej dziewczyny. Lirr bardzo tęksni za morskimi wyprawami, a do tego Maeve za nią nie przepada, a wręcz jej nienawidzi. Jedyne co trzyma ją w tym miejscu to Cael, w którym skrycie się podkochuje. Potem okazuje się, że tylko Lirr może pomóc w uratowaniu księżnej, a tym samym zyskać przychylność Caela. Czy wyruszysz razem z nią w niesamowitę przygodę pełną kruków, magii i tajemnic?

Książka wciągnęła mnie od pierwszego rozdziału. Pomysł jest świetny, zdecydowanie oryginalny okazał się motyw kruków, którego od samego początku byłam ciekawa. Ogólnie autorka stworzyła nowy świat, wydaje się bardzo rozbudowany i ciekawy, ale niestety nie za wiele się o nim dowiedziałam. Bohaterka cały czas podróżuje, ale nie jest to szczególnie zauważalne. Oczywiście jest wiele opisów miejsc, bardzo malowniczych i naprawdę przypadły mi do gustu, ale zabrakło mi czegoś więcej, opowiedzenia o całym świecie, w którym działa się akcja. Może przydałaby się jakaś mapka czy coś w tym rodzaju. Fabuła jest interesująca, intrygująca, czytałam książkę z zapartym tchem. Fabuła tej powieści trochę skakała, czasami wszystko strasznie szybko się działo, a innym razem było bardzo spokojnie. Może momentami pewne rzeczy przewidziałam, wcześniej niż główna bohaterka i znalazłam parę błędów logicznych, ale całość naprawdę mi się podobała. Na pewno na uwagę zasługuje pomysł i wykorzystanie jego potencjału, bo widać, że autorka włożyła w to dużo pracy.


"Życie i śmierć to dwie strony jednej monety. (...) Nigdy nie wiadomo tylko, jak upadnie, jeśli ją podrzucisz".


Z główną bohaterką mam ten problem, że czasami ją lubiłam, imponowała mi i świetnie mi się o niej czytało, a momentami miałam ochotę coś jej zrobić, bo niektóre jej przemyślenia (szczególnie o Caelu) były bardzo irytujące. Mimo wszystko, oceniam jej postać na plus, bo autorka dobrze ją wykreowała, miała dziewczyna charakter i dało się ją lubić. Cael to jest kompletna porażka, nie mam pojęcia jak ta dziewczyna mogła się w nim zakochać i w ogóle... Po prostu nie. Rosmerta jest w sumie postacią mało znaczącą dla fabuły, ale jednak podbiła moje serce, więc musiałam o niej wspomnieć. I Milda <3 Kocham tę dziewczynę, jej teksty mnie rozwalały i ogólnie jest to jedna z lepszych postaci tej książki. No i wisienka na torcie, czyli oczywiście nasz najwspanialszy Raiden, który chyba awansował do rangi książkowego męża <3 Genialny, genialny i jeszcze raz genialny! Ogólnie bohaterowie zostali w miarę dobrze wykreowani. Ja tylko usunęłabym Caela, a wtedy Lirr przestałaby mnie irytować myśleniem o nim i byłoby idealnie!

Właśnie, skoro usunęłabym Caela, to pozbyłabym się również tego beznadziejnego wątku miłosnego, który praktycznie rozwalił tę książkę. Gdyby nie ta niby "miłość" tej dwójki, po prostu kochałabym tę powieść. Ale no cóż... Trzeba to przeżyć i mieć nadzieję, że w kolejnym tomie Cael definitywnie zniknie z życia Lirr! Na jego miejsce może wkroczyć inny, o wiele lepiej nadający się do tego bohater, ale błagam - niech ich relacja powoli się wzmacnia, a nie w jednej sekundzie miłość, bo nie zniosę! :D


"Tak naprawdę nie jest przecież najważniejsze kim byłaś, ale kim jesteś"


Styl autorki jest świetny! Od razu zostałam wciągnięta w wydarzenia i nawet te spokojniejsze momenty nie były wcale nudne. Opisy były piękne, ale czasami aż zbyt skomplikowane. Dodatkowo humor pojawiający na kartach tej powieści jest genialny, a do tego czytanie komentarzy innych booktourowiczek jeszcze bardziej umiliło mi lekturę.

Podsumowując, była to bardzo dobra książka, która wciągnęła mnie aż do ostatniej strony. Trzymam kciuki, żeby kolejny tom był tak samo dobry albo jeszcze lepszy!

Ocena: 7+/10



Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Book Tourowi organizowanemu przez Olę z Bluszczowych recenzji! Bardzo dziękuję i przepraszam za opóźnienie :)



niedziela, 12 listopada 2017

BOOKTOUR Smocza krew. Wybraniec!!!!



Witajcie Kochani! Wraz z autorką niesamowitej serii Smocza krew, Magdaleną Marków postanowiłyśmy zorganizować dla Was Book Tour! Książka jest niestety mało znana, a jest świetna, dlatego chciałabym, aby jak najwięcej z Was ją poznało. Tutaj macie fragment mojej recenzji: 

 „Pomysł jest bardzo oryginalny. Ta książka wciągnęła mnie do granic możliwości, tyle razy zaskoczyła, chyba nic nie udało mi się przewidzieć, bo ciągle są jakiś zwroty akcji. Po moim opisie zapewne możecie się domyślać, że autorka stworzyła złożony świat i masę różnych ras... Na fantastykę trzeba mieć jakiś swoj pomysł. Magdalena Marków go miała.  Książka ma naprawdę wiele wątków, ale wszystkie są dopracowane. Autorka miała pomysł, którego potencjał w całości wykorzystała. Bardzo polecam wszystkim miłośnikom fantastyki! Po za tym to kolejny dowód na to, że Polacy umieją pisać wspaniałe książki!”
Całą recenzję można przeczytać TUTAJ

Mam nadzieję, że licznie weźmiecie udział!



Regulamin Book Touru: 

1. Organizatorką i właścicielką książki jest Magic Wizard. Book Tour jest możliwy dzięki uprzejmości autorki. 
   
2. Uczestnicy:
a) Do Book Touru może się zgłosić każda osoba posiadająca adres korespondencyjny na terenie Polski oraz bloga.
b) Kolejność uczestników w Book Tourze jest równoznaczna z kolejnością zgłoszeń. 
c) Każdy uczestnik Book Touru po zgłoszeniu się jest zobowiązany wysłać swój adres korespondencyjny na e-mail organizatorki (zaczytanawfantastyce@gmail.com). Adres nie będzie udostępniany ani przechowywany dłużej niż trwanie Book Touru i służy tylko w celu możliwości przekazania uczestnikowi książki.
e) Każdy uczestnik jest zobowiązany wysłać książkę listem poleconym (ekonomicznym lub priorytetowym). 
f) Jeśli uczestnik wie, że w danym terminie może nie być dyspozycyjny (długi wyjazd, brak czasu etc.), może poprosić o przesunięcie w kolejce, nie później niż na dwa tygodnie przed swoją domniemaną datą otrzymania książki.

3. Książka:
a) Jest ona moją własnością i każdy musi ją szanować oraz nie niszczyć. Każdy uczestnik jest proszony o niewyginanie grzbietu, niezaginanie kartek oraz używanie długopisów i zakreślaczy nie przebijających stron. 
b) Każdy uczestnik zobowiązany jest się podpisać swoim nickiem/imieniem i nazwiskiem oraz adresem bloga w wyznaczonym miejscu. 
c) Każdy uczestnik ma 2 tygodnie na przeczytanie książki, zrecenzowanie jej na swoim blogu oraz wysłani jej dalej od daty otrzymania. W sytuacjach wyjątkowych jest możliwość przedłużenia terminu. 
d) Uczestnik Book Touru może (i bardzo do tego zachęcam) pisać na marginesach stron swoje komentarze uwagi i spostrzeżenia, zaznaczać zakreślaczami cytaty oraz używać kolorowych karteczek. 
e) Książkę przesyłamy tylko do osób zgłoszonych w Book Tourze.

  
4. Informacje i komunikacja z organizatorką:
a) Każdy uczestnik jest zobowiązany poinformować organizatorkę drogą e-mailową (zaczytanawfantastyce@gmail.com) o otrzymaniu książki, wstawieniu recenzji oraz wysłaniu książki dalej. 
b) Każdy uczestnik jest zobowiązany wysłać organizatorce numer przesyłki w wiadomości informującej o przesłaniu książki dalej. Może być przepisany lub w formie zdjęcia karteczki z poczty.
c) Każdy uczestnik jest zobowiązany informować organizatorkę o wszelkich innych sprawach dotyczących książki.

5.  Recenzja:
a)  Każdy uczestnik jest zobowiązany do zrecenzowania książki na blogu.
b) W każdej recenzji musi znaleźć się zdjęcie książki oraz informacja, że była ona czytana w ramach tego Book Touru (w formie podlinkowanej informacji i/lub podlinkowanego banneru).  
c) Recenzja musi pojawić się nie później niż w ciągu 2 tygodni od momentu otrzymania książki.


6. Zgłoszenia:
a) Zgłoszenia przyjmowane są tylko i wyłącznie pod tym postem do dnia 30 listopada 2017.
b) Zgłoszenie jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.
c) Aby się zgłosić, należy udostępnić banner konkursowy, zaobserwować publicznie bloga 'Zaczytana w Fantastyce i nie tylko...' oraz wypełnić formularz zgłoszeniowy. Można zaobserwować fanpage bloga, gdzie będa publikowane linki do waszych recenzji oraz zdjęcia.
d) Formularz zgłoszeniowy:
Zgłaszam się!
E-mail:
Obserwuję jako:
Udostępniony banner:
Akceptuję regulamin.

7. Wszystkie sprawy nieregulowane regulaminem rozstrzyga organizatorka.

niedziela, 5 listopada 2017

Czas żniw #2: Zakon mimów - Samantha Shannon

Oczywiście musiałam przeczytać kontynuację niesamowitego Czasu żniw, który naprawdę wciągną mnie do swojego świata. Miałam jedyny zarzut - za wszystko to skomplikowane. I niestety te wszystkie skomplikowne rzeczy jakoś wyparowały mi z głowy i do lektury Zakonu mimów podeszłam zupełnie "nieprzygotowana". Ale o dziwo - wcale mi to nie przeszkodziło w błyskawicznym pochłonięciu książki, która zdecydowanie przewyższyła poziomem poprzedniczkę :) 


Tytuł: Zakon mimów
Autor: Samantha Shannon
Tłumaczenie: 
Seria: Czas żniw
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 
Poprzednia część: Czas żniw
Następna część: Pieśń jutra

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Kitty's Reading Challenge: 
Przeczytam tyle ile mam wzrostu:
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ



Paige Mahoney wydostała się z kolonii Sheol I. Teraz musi sprostać swojemu zadaniu w Sajonie. Czy Blada Śniąca zachowa swoją pozycję? Czy uda jej się przekonać innych jasnowidzów, jakie niebezpieczeństwo kryje się za ich plecami?


"- Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, jak bardzo potrafisz być irytujący? 
- Raz czy dwa. - odparł."


Nie chciałam pisać dla Was dłuższego opisu, bo, jak wszyscy wiemy, unikam w recenzjach spoilerów. Prawda jest taka, że cokolwiek więcej bym napisała, to już byście na mnie krzyczeli. Dlaczego? A dlatego, że nie mamy tutaj przydługiego wstępu czy przypomnienia poprzedniego tomu - autorka wrzuca nas w sam środek akcji i bombarduje różnymi jasnowidzkimi i sajońskimi określeniami. Po kilku stronach przerwałam, przekręciłam kartki na sam koniec i przeczytałam wszystkie informacje tam zawarte (słowniczek, spis członków Eterycznego Stowarzyszenia, mapki...), żeby mieć jakiekolwiek pojęcie o tym, co czytam. To jest tak naprawdę jedyny minus - Samantha Shannon już w poprzedniej części miała małe trudności z przedstawieniem całego świata, chociaż po Zakonie mimów śmiało mogę stwierdzić, że dowiedziałam się znacznie więcej. Nie powiem, żeby ten wir akcji, słów i niezrozumiałych rzeczy jakoś bardzo mi przeszkadzał, bo wolę to niż nudą fabułę (której tutaj z pewnością nie doświadczycie!), ale wiadomo, że lubimy wiedzieć to i owo o książce, którą mamy przed sobą (i tutaj genialnie sprawdza się słowniczek :D).


"Rzadko kiedy opowieść zaczyna się od początku. Bywa jednak, że to właśnie koniec jest początkiem."

Przejdźmy jednak do samej fabuły. Znalazłam kilka niedociągnięć logicznych czy niedopracowań, ale przecież czytam książki dla rozrywki, a nie filozoficznego wyszukiwania niespójności. Niektóre momenty bardzo mnie zaskoczyły, ale czasami wszystkiego się domyślałam na 100 stron przed główną bohaterką... Zakończenie (niby mega zaskakujące i nieprzewidywalne) odgadłam w połowie. Nie mogę powiedzieć, że Zakon mimów był do bólu przewidywalny - bo czasami mnie zaskakiwał, ale większość po prostu była dla mnie nieco oczywista, może od nadmiaru książek tego typu. Sam pomysł jest oryginalny, nie spotkałam się wcześniej z jasnowidzeniem w książkach i bardzo mi się to podoba.

Wiecie co? Lubię tutaj wątek miłosny. No bo z jednej strony przewidziany na samym początku, ale z drugiej, jest w nim coś tak ujmującego i słodkiego, że aż chce się to czytać! Scen "miłosnych" nie jest tutaj dużo, ten wątek odgrywa w książce maleńką rolę, jest subtelny, naturalny i pozostaje jedynie tłem dla całej akcji.


"Słowa dodają skrzydeł nawet tym zdeptanym, załamanym i pozbawionym całej nadziei."


Paige bardzo lubię, jest to zdecydowana bohaterka, która nie boi się wyzwań, ale popełnia też błędy, przez co jest bardziej ludzka. Co do Naczelnika to ja w sumie nie mam o nim zdania - to znaczy, pamiętam, że w tamtej części w miarę go lubiłam, ale jakoś tutaj wydawał mi się taki nieobecny, mało występował i ogólnie jego postać trochę spadła :/ Jaxon Hall - możemy poznać bliżej jego psychikę i sposób myślenia, chociaż nadal go nie rozumiem i wiem, że nigdy nie zapałam do niego przyjaznymi uczuciami, to uważam, że jest wspaniale wykreowanym bohaterem. Oprócz nich, występuje jeszcze wielu, wielu innych, pobocznych czy epizodycznych postaci, ale gdybym miała powiedzieć o każdym, to zajęłoby to za dużo czasu. Ogólnie uważam, że autorka dobrze poradziła sobie ze stworzeniem bohaterów, ale mogłaby troszkę bardziej rozwinąć charakter Naczelnika, który dużo stracił, w porównaniu z pierwszym tomem.


"Lubimy myśleć, że jesteśmy odważni, ale przecież jesteśmy tylko ludźmi."
  

Styl pani Shannon wciąga i nie pozwala się oderwać. Jak już mówiłam, poziom wzrósł, widać, że autorka już ma większą wprawę w pisaniu, chociaż mimo wszystko mogłaby lepiej opisać nam całe uniwersum, które stworzyła. Humorystycznych sytuacji za wiele nie ma - parę śmiesznych dialogów się znajdzie, ale nie jest to książka stricte zabawna i w sumie mi to w miarę odpowiada :)

Podsumowując, jestem na tak! Zdecydowanie będę czytać kolejne części, których jestem bardzo ciekawa, a na razie pozostaje mi tylko polecić Wam tę serię! Nie jest jakaś szczególnie wybitna, ale mi osobiście bardzo przypadła do gustu :)

Ocena: 9/10


czwartek, 2 listopada 2017

Podsumowanie października

W październiku poszło mi troszkę lepiej, niż we wrześniu, ale i tak nie było najlepiej. Ten miesiąc miał to do siebie, że miałam momenty, w których zupełnie nie miałam czasu, ani ochoty na jakąkolwiek książkę, a w niektóre dni czytałam od rana do nocy. Jak mogliście zauważyć nie byłam też w pełni aktywna na Waszych blogach, a postów tutaj też dużo nie było :/ Staram się przełamać ten zastój i mam nadzieję, że w listopadzie się to uda :) Na szczęście wszystkie książki okazały się być dobre, bardzo dobre, lub genialne, dlatego mimo wszystko jestem zadowolona.


Ilość przeczytanych książek: 4
Diabolika - S. J. Kincaid 412
Genialny pomysł, z nieco gorszym wykonaniem, ale mimo wszystko była to bardzo przyjemna lektura. W recenzji trochę narzekam, jeśli macie ochotę to zapraszam tutaj.

Puchaty smok - Platte F. Clark 383
Książka dla dzieci - trochę głupia, dziecinna i infantylna. Polecam na odprężenie lub poczytanie młodszym czytelnikom! Recenzja

Królowa cieni - Sarah J. Maas 848
Chyba wiecie, że uwielbiam książki Maas i czwarta część Szklanego tronu po raz kolejny udowodniła, że powieści tej autorki są genialne! Nie wiem, skąd biorą się te negatywne opinie.... :D Recenzja

Zakon mimów - Samantha Shannon 540
Genialna kontynuacja w wykonaniu pani Shannon. Momentami troszkę przewidywalnie, ale ogólnie jestem na tak! Recenzja niebawem.


Liczba przeczytanych stron: 2 183
Średnia liczba przeczytanych stron na dzień: 72
Najlepsza książka miesiąca: Królowa cieni
Najgorsza książka miesiąca: -
Ilość opublikowanych postów: 5
W tym recenzji: 3
Najpopularniejszy post: Recenzja Diaboliki


PODSUMOWANIE WYZWAŃ
Kitty's Reading Challenge: +1 Książka wybrana przez przyjaciółkę (38/50)
Abc czytania:  - (25/44)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +16,7 cm (147,1/167 cm)
 Zmierz się z tytułami z Olą K.: +1 (6/20)
 52 książki w roku 2016: 50/52
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ

Dwa miesiące do końca roku, więc myślę, że pora wziąć się za wyzwania! Ach, ach, chyba ich nie skończę! :D

Co do planów na następny miesiąc, to stwierdziłam, że ich nie robię. Planowałam tyle na październik i praktycznie nic się nie udało, więc w listopadzie planuję tylko czytać, czytać i czytać!

piątek, 27 października 2017

Mini maratonowy TAG książkowy

Zapraszam Was na TAG, który stworzyłyśmy razem z dziewczynami z Mini Maratonów czytelniczych :) To już trzecia edycja, ale ja miałam możliwość wzięcia udziału po raz pierwszy i zdecydowanie jest to świetna zabawa!




Ola K., czyli książkowa grupa najlepszych przyjaciół (Jellyfish)
Myślę, że mogę tutaj z czystym sercem powiedzieć o całej drużynie Czapli z Drużyny. Wszyscy wspierali się, pomagali sobie i wierzyli w siebie, tak jak prawdziwi przyjaciele :)

Jellyfish, czyli książka, którą chcesz w końcu przeczytać (Ola K.)
Oj, ja bardzo wiele książek chcę przeczytać! :D Nie wiem, nie jestem w stanie wybrać jednej, bo ja chcę przeczytać ich tyle, że... 

Meredith, czyli najlepszy retelling bajkowy (KittyAilla)
No co ja tu mogę? Oczywiście, że Dwór cierni i róż na podstawie Pieknej i bestii <3

KittyAilla, czyli bohater, który świetnie pisze (książki, wiersze, opowiadania etc.) (Meredith)
Ojej, chyba muszę pozostawić to pytanie bez odpowiedzi, nie wiem czy znam takiego bohatera...

Lilith Jones, czyli ulubiony film, który nie musi być ekranizacją książki (Justyśka)
Piraci z Karaibów <3 W sumie nie wiem, czy jest to mój taki najbardziej ulubiony film, ale jako pierwszy przyszedł mi na myśl :) Zwłaszcza, że ja nie oglądam zbyt wiele filmów ;)

Justyśka, czyli czym kierujesz się kupując książki (Lilith Jones)
Jeśli chodzi o przeczytanie jakiejś książki - recenzje w internecie. Jeśli chodzi o kupienie, bo ja w sumie rzadko kupuję książki, to tylko wtedy jeśli ma ładną okładkę i jestem prawie pewna, że mi się spodoba :D

Aleksandra B., czyli najlepsza książka z damską bohaterką (Kot Amator)
Damskich bohaterek jest pęczki! Ale może powiem o serii Szklany tron. Bardzo lubię główną bohaterkę :)

Kot Amator, czyli piosenka, która idealnie oddaje klimat twojej ulubionej książki (Aleksandra B.)
Nigdy nie zastanawiałam się nad tym czy jakaś piosenka oddaje klimat jakiejś książki... Niestety, ale nie wiem co tutaj odpowiedzieć. 

Bookworm, czyli książka, która działa jak lekarstwo - zawsze poprawia ci samopoczucie (Dominika K.)
Myśle, że to HP - zawsze jak pomyślę o tej serii mam same miłe wspomnienia. 

Dominika K., czyli pierwsza książka, którą świadomie wypożyczyłaś z biblioteki i zapadła ci w pamięć (nie lektura) (Bookworm)
Kurczę, nie wiem jaką książkę świadomie wypożyczyłam pierwszą z biblioteki... Wiem, że w 1-3 zaczytywałam się w To ja Lucy z biblioteki szkolnej :)

Paulina Ochęcka, czyli książka, po której przeczytaniu dopiero stwierdziłaś, że bardzo Ci się podobała (Lilijka)
Diabolika - jeśli ktoś widział recenzję to wie, że trochę narzekałam. I właśnie podczas samej lektury widziałam bardzo, ale to bardzo dużo różnych błędów i niedociągnięć, ale po skończeniu stwierdziłam, że mimo wszystko to mi się podobało!

Lilijka, czyli książka, która rozbawiła cię dialogami bohaterów (Paulina Ochęcka)
Gdzie są najlepsze dialogi? Oczywiście w Zwiadowcach! <3

Magic Wizard, czyli twoja najukochańsza seria z dzieciństwa, do której powracasz/ kontynuujesz ją (KittyAilla)
Wiecie, ta kategoria została stworzona z myślą o Magicznym drzewie, więc nie mogłabym powiedzieć tutaj o czymś innym :D

KittyAilla, czyli książka w której główny bohater lubi mieć wszystko pod kontrolą (Magic Wizard) 
Ech, sama wymyśliłam kategorię, z którą mam niemały problem. Wydaje mi się jednak, że pasuje tutaj Celaena z Szklanego tronu. Szczególnie w czwartej części, którą ostatnio czytałam, dziewczyna planowała, planowała, ale dzieliła się tym z innymi tylko jeśli miała ochotę. Krótko mówiąc wszystko miała pod kontrolą i mało co ją dziwiło :) 



I to by było na koniec! Jeśli jeszcze nie znacie naszej grupki to zapraszam na facebooka, bo jest tam świetna zabawa!

sobota, 21 października 2017

Senny Book TAG

Dzisiaj w przerwie od recenzji, mam dla Was krótki TAG, do którego nominowała mnie Kaja z bloga Książkowe Zamieszanie już wieki temu :) Bardzo Cię przepraszam, że tak długo to trwało i dziękuję za nominację! 

1. Sen, który pochłania bez reszty, czyli książka, od której nie można się oderwać. 
Powiem teraz o książce, którą ostatnio przeczytałam czyli o niesamowitej Królowej cieni. Jeżeli jeszcze nie widzieliście recenzji to serdecznie zapraszam, bo książka, jak i cała seria jest cudowna, a akcja tak pędzi, że po prostu nie da się od niej oderwać!

2. Półsen, czyli książka, którą przeczytałaś i od razu zapomniałaś.
Myślę, że taką książką jest w moim przypadku pierwsza część Gone. Raczej nie zamierzam kontynuować tej serii, bo zdecydowanie jakoś szybko ulotniła mi się z pamięci i jeśli miałabym Wam powiedzieć o czym to w ogóle było, to chyba usłyszelibyście dwa słowa: nie pamiętam :D

3. Sen, w którym wiesz, że śnisz, czyli książka, która jest typowym średniakiem.
O, wiem! Jak dla mnie Dotyk Julii był mocno średni. Niby pomysł ciekawy, fabuła wciągająca i książka mi się spodobała, ale nie było to nic nadzwyczajnego i po prostu mnie nie porwała. 

4. Koszmar, czyli książka, po której nie mogłaś spać. 
Niezbyt często czytam jakieś horrory i tego typu rzeczy, więc nie wiem czy jest taka książka. 

5. Sen, o którym pamiętasz od lat, czyli książka, do której chętnie wracasz.
Zawsze chętnie wracam do Magicznego drzewa. Mimo, że to seria dla dzieci to uwielbiam ją od lat i zawsze miło mi się robi, gdy sobie o niej pomyślę :)

6. Sen, o który, chcesz jak najszybciej zapomnieć, czyli najgorsza książka na półce.
Patrzę teraz na moją półkę i groźnie patrzy na mnie Niezgodna. Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że zupełnie nie pojmuję fenomenu tej trylogii i zdecydowanie jest to najgorsza książka na mojej półce ;)

7. Sen, w którym nie byłaś sobą, czyli książka, w której bohater nie jest człowiekiem.
W większości książek niestety występują ludzie i chyba nie czytałam takiej w której w ogóle ich by nie było. Ale postanowiłam postawić na Eragona i jego smoczycę Saphirę. Jak ja dawno to czytałam... :D

8. Senne marzenie, czyli książka, w której chcesz żyć.
Niezmiennie świat z książek pana Flanagana - Zwiadowcy i Drużyna <3

9. Wspólny sen, czyli kto ma wyśnić ten tag. 
Wszyscy, którzy mieli dzisiaj jakiś piękny sen <3 


Dziękuję bardzo za przeczytanie :) Jak tam mija Wam czas? Jak odpowiedzielibyście na te pytania? Mieliście ostatnio jakiś fajny sen? :D


środa, 18 października 2017

Szklany tron #4: Królowa cieni - Sarah J. Maas





Wiecie, że uwielbiam książki pani Maas i oczywiście nie było opcji, żebym miała nie sięgnąć po Królową cieni, czyli czwarty tom serii Szklany tron. Opinie o tym cyklu są podzielone, ale ja zdecydowanie należę do miłośników tej serii!

UWAGA!! Spoilery mogą się pojawić jedynie w opisie. W dalszej części recenzji spoilerów do pozostałych części nie ma! 


Tytuł: Królowa cieni
Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Seria: Szklany tron
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 848
Poprzednia część: Dziedzictwo ognia
Następna część: Imperium burz

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 6,4 cm
Zmierz się z tytułami z Olą K: Królowa
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Opis: Celaena Sardothien wiele przeszła. Po morderczym treningu u jednego z największych wojowników fae w historii wraca do Rifthold, ale nie jest już tą samą dziewczyną co wcześniej. Celaeny już nie ma, zastąpiła ją Aelin Ashryver Galathynius, Ogniste Serce, królowa Terrasenu i nie cofnie się przed niczym, aby odzyskać swoje dziedzictwo.


"Spędziłem wieki, wędrując po świecie – od imperiów do królestw, a stamtąd na pustkowia. Nigdy się nie zatrzymywałem - nawet na chwilę. I przez cały ten czas wpatrywałem się w horyzont, myśląc o tym, co czeka za następnym oceanem, za następną górą. Ale myślę... myślę, że przez cały ten czas – przez wszystkie te wieki – to ciebie szukałem".


Opinia: BEZ SPOILERÓW
Jestem pod ogromnym wrażeniem, minął dzień odkąd skończyłam tę książkę i cały czas zastanawiam się, co ja mam w tej recenzji w ogóle napisać. Cóż, dałam sobie niełatwe zadanie napisania opinii o 4 części cyklu, bez spoilerów, ale chcę, żeby wszyscy mogli ten post przeczytać. Ta książka to po prostu jedna wielka akcja. Tak jak poprzednia część skupiała się bardziej na psychice głównej bohaterki, na samym treningu jej magii czy przygotowaniach do wojny, intrygach, spiskach buntowników, tak tutaj mamy już ataki, bitwy, wojny, ucieczki i porwania, czyli samo centrum akcji. Wszystko dzieje się szybko, nie daje czytelnikowi ani chwili wytchnienia ani możliwości oderwania się od lektury. Kiedy już myślałam, że już nic nie da rady mnie zaskoczyć, Sarah J. Maas bombardowała mnie kolejnymi zwrotami akcji, zagadkami i tajemnicami. Mam wrażenie jakby autorka od samego początku, od momentu napisania pierwszej strony Szklanego tronu wiedziała już jak to się wszystko dalej potoczy. Tworząc te pierwsze wątki, które potem przybrały zupełnie inny obrót, tworząc bohaterów, już od razu wiedziała co potem ich czeka. Naprawdę jestem pełna podziwu, bo to wszystko jest tak genialnie wymyślone i dopracowane. Nie ma tu miejsca na przewidywalność, prawie na każdej stronie coś się dzieje. Słyszałam opinie, że z części na część jest coraz gorzej. Ja sie z tym kompletnie nie zgadzam i uważam, że każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego!

"- Nie możesz nas po prostu wyrzucić! Co my teraz poczniemy? Gdzie się udamy?
- Słyszałam, że w piekle jest szczególnie ładnie o tej porze roku."

Bohaterowie to po prostu ludzie z krwi i kości. Czasami miałam ochotę przyłożyć im za głupotę, ale z drugiej strony kochałam ich za te ludzkie błędy i niedoskonałości. Nie byli idealni, to jest pewne, ale nie zachowywali się też idiotycznie, ale po prostu normalnie. Główną bohaterkę lubię od pierwszego tomu i bardzo podoba mi się kierunek, w którym zmierza jej postać. Przeszła ogromną przemianę i widać to. Jeden z moich ulubieńców, czyli Chaol również się zmienił. Wydaje mi się, że był nieco zagubiony w całej tej sytuacji, ale cieszę się, że w końcu był szczęśliwy. W tym tomie Dorian odgrywa ogromną rolę. Widzimy jak walczy do samego końca, jak dojrzewa i przestaje być tylko chłopcem, ale staje się mężczyzną. Rowan to jest moja miłość <3 Kocham jego postać i z początku bałam się, że wszystko się popsuje, przez wątek miłosny, ale w końcu stwierdziłam, że jednak to musiało tak być :) Uwielbiam również Aediona, Lysandrę, Manon i mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale przestałoby Wam się chcieć to czytać :D

Styl pani Maas bardzo się zmienił w porównaniu z pierwszą częścią. Widać, że wyrobiła sobie pióro i pisze z większą swobodą i lekkością. Jest trochę humoru, zabawnych dialogów i sytuacji. Od samego początku wciągnęłam się w wir wydarzeń i nie dałam rady go opuścić, aż do samego końca.



"- Dlaczego płaczesz? - spytał (…)

- Płaczę - Aelin pociągnęła nosem - bo śmierdzisz tak bardzo, że oczy mi łzawią."



Podsumowując jeśli jeszcze nie znacie Szklanego tronu to apeluję, żebyście w końcu to zmienili. Jest to genialna seria, jedna z lepszych jakie czytałam w życiu. Uwielbiam wszystkie książki Sarah J. Maas, ale gdybym miała wybierać między ST a Dworami, z lekkim wahaniem, ale wskazałabym Szklany tron <3

Ocena: 10/10 <3






niedziela, 15 października 2017

Zły jednorożec #2: Puchaty smok - Platte F. Clark






Hej, Kochani! Przepraszam znowu za tą krótką przerwę, ale nie miałam zupełnie chwili, żeby tę recenzję napisać :) A zresztą, piszę ją w przerwie między wspaniałą Koroną w mroku i ona też była w sumie powodem mojej nieobecności - nie da się od niej oderwać!!


Zły jednorożec bardzo mi się podobał, dlatego skorzystałam z możliwości wypożyczenia drugiej części z biblioteki. Czy Puchaty smok również przypadł mi do gustu?



Tytuł: Puchaty smok
Autor: Platte F. Clark
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Seria: Zły jednorożec
Wydawnictwo: Czytam
Liczba stron: 383
Poprzednia część: Zły jednorożec
Następna część: Miły ogr

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,2
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ





Trójka przyjaciół: Max, Sara i Dirk co prawda powrócili z niesamowitej wyprawy w przyszłość, ale w teraźniejszym świecie również czekają na nich niespodzanki - te miłe i te niezbyt miłe. Muszą stawić czoła Rozoormoowi Przerażającemu, tajemniczym siłom Mrokrusu i wypełnić obietnicę daną królowi smoków. Max musi nauczyć się jeszcze wielu rzeczy, a Kodeks zaczął odmawiać współpracy. Czy uda im się na nowo uruchomić Kodeks? Czy wrócą do domu?


"Przyjaciele przychodzą i odchodzą - odezwał się Glenn u pasa Maxa. - Ale przeziębienie zawsze jest przy tobie jakieś trzy dni. Interesujące, prawda?"


Chyba jestem już za stara na takie książki... Bo wiecie - to nie było złe, wręcz bardzo, ale to bardzo dobre, tylko troszkę zbyt dziecinne. Fabuła tej książki opiera się po prostu na tym, że nasz główny bohater musi uratować świat, ma tylko 13 lat i jeszcze kilka tygodni temu nie wiedział, że istnieje magia. Typowe? Typowe. To pozwala nam na przewidzenie dalszego rozwoju wydarzeń, jeszcze nawet przed tym, kiedy bohaterowie zaczyną się nad daną sprawą zastanawiać. Oczywiście pewne jakieś zdarzenia, pomysły czy rozwiązania akcji mnie zaskoczyły, ale rozumiecie, to nie było jakieś takie wielkie niedowierzanie, tylko ok, autor tak sobie to wymyślił, czytam dalej. Co więc sprawia, że mimo wszystko uważam tę serię za oryginalną? Jest to zdecydowanie pomysł. Pomijając ten schemat o którym już powiedziałam, autor naprawdę dobrze wszystko wymyślił i rozplanował. Książka jest bowiem zbudowana na pewnego rodzaju absurdach. No bo kto słyszał o zombie kaczkach, puchatych smokach traktowanych jako poduszki, krwiożerczych jednorożcach czy słodkich frobbitach! To są stworzenia, które sprawiają, że czytamy tę książkę i po prostu nie dowierzamy w to, co jest tam napisane. Czasami może się wydawać to zbyt infantylne dla starszego i dojrzałego czytelnika, ale dzieci 8-11 lat powinny być zachwycone! Miałam też wrażenie, że często wszystko szło bohaterom za łatwo. Niby jest jakaś bardzo trudna zagadka, oni próbują ją rozwiązać, ale szczęśliwym fartem udaje im się uniknąć zagrożenia - ale tak to już w książkach dla dzieci bywa. Krótko mówiąc - momentami trochę się nudziłam i cała akcja była czasami zbyt głupia i dziecinna, ale ostatecznie mi się podobało :)


"Gildie skrytobójców, złodziei czy najemników nie ośmieliłyby się narażać na gniew czarownika, żądając jego przybycia. Z resztą podobnie jak każda gildia z wyjątekim jednej - tej, której sama nazwa wymiawiana była szeptem przez najpotężniejszych władców Siedmiu Królestw - Gildii Wytwórców Tupecików. "
  

Bohaterowie są w pewien sposób przerysowani. Jak ktoś jest zły to jest zły aż do szpiku kości, jak ktoś jest dobry to aż cały kipi tym dobrem. Mamy tutaj takiego Dirka, który jest wielkim maniakiem gier komputerowym i cały świat widzi jako jedną wielką grę. Mam nadzieję, że rzeczywiście jest to przerysowane i nikomu takiego losu nie życzę. Sara to bohaterka nadzwyczaj inteligentna i naprawdę da się ją lubić. Max też zyskał moją sympatię i myślę, że dla wielu dzieci może stanowić wzór do naśladowania. Ogólnie bohaterowie byli dobrze wykreowani i choć podzieleni na dobrych i złych, bez żadnych szarości, to każdy był na swój sposób oryginalny.

Styl autora wciąga od samego początku. Jest lekki i prosty, dostosowany do tego, czego wymagają dzieci, ale zaciekawia również trochę starszego. Możemy na chwilę cofnąć się do lat dzieciństwa i patrzeć na wszystko z perspektywy tych najmłodszych. Na duży plus idzie humor, czasami aż wybuchałam śmiechem z powodu niektórych sytuacji i dialogów. Nie da się chociaż raz nie uśmiechnąć!


"- Będziemy wyglądać jak rój os. (...)
- W czym nam pomoże wyglądanie na rój os?
- Na początku też tak myślałem. Ale później uświadomiłem sobie, że ludzie nie lubią os. Zwłaszcza w formie roju.
- Należy unikać wszystkiego, co się roi. To taka jakby podstawowa reguła przetrwania."


Podsumowując, jest to bardzo dobra trylogia, ale już bardziej dla dzieci. Można po nią sięgnąć w przerwie od cięższych lektur, bo jeśli chodzi o rozrywkę to spełnia swoje zadanie doskonale. Jeśli ktoś szuka czegoś relaksującego i odprężającego to zdecydowanie polecam! Również jeśli znacie jakiegoś młodego człowieka, poszukującego czytelniczych przygód, możecie podrzucić mu pod nos tę historię :)

Ocena: 6/10

sobota, 7 października 2017

Diabolika - S. J. Kincaid








Już dawno nie publikowałam recenzji od razu po ich napisaniu. Niestety trochę się ostatnio nie wyrabiam, co mogliście zauważyć w podsumowaniu września i małej ilości przeczytanych przeze mnie książek :/ Mam nadzieję, że w październiku będę miała więcej czasu, który będę mogła poświęcić na bloga i książki. Na razie zapraszam Was na recenzję ostatnio przeczytanej przeze mnie pozycji :)

Diabolika ciekawiła mnie odkąd usłyszałam o jej wydaniu. Kiedy tylko znalazła się okazja na jej przeczytanie, nie wahałam się ani chwili! W sumie nie wiedziałam czego mam się spodziewać, bo czytałam wiele skrajnych opinii, ale chciałam się po prostu przekonać czy ta historia mi przypadnie do gustu. Muszę powiedzieć, że mam mieszane uczucia, a dlaczego - zaraz się dowiecie :)

Tytuł: Diabolika
Autor: S. J. Kincaid
Tłumaczenie: Anna Gralak
Seria: -
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 412

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Kitty's Reading Challenge: Książka wybrana przez przyjaciółkę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +3,1 cm
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ






"Zamiast zapisać się w historii jako kolejny tchórz oddający się przyjemnościom i zamykający oczy na rzeczywistość, chcę być kimś, kto zrobi pierwszy krok, żeby to zmienić."


Nemezis to diabolika. Są to genetycznie zaprojektowane stworzenia, pozbawione uczuć. Jedynym celem w życiu każdej diaboliki jest ochrona jednej osoby, z którą zostały połączone. Te istoty nie znają litości, zabijają w mgnieniu oka i nikt nie jest w stanie stawić im czoła. Nemezis opiekuje się córką senatora, Sydonią Impirian. Kocha ją nad życie i zrobiłaby wszystko, żeby dziewczyna była bezpieczna. Kiedy przychodzi jej udawać, że sama jest Impirianką, musi porzucić zwierzęce instynkty i nauczyć się żyć jak normalna dziewczyna. Wtedy odkrywa w sobie to, co jej odebrano - człowieczeństwo, a sprawy po trochu zaczynają się komplikować.

Jak już mówiłam pomysł jest genialny. Na pewno diaboliki i sam świat przyszłości jaki stworzyła autorka, to zdecydowanie coś oryginalnego i niespotykanego w książkach młodzieżowych. Bardzo przypadło mi to do gustu, ale... No właśnie - ale to wszystko było dość przewidywalne i niedopracowane. Ja naprawdę szanuję niesamowity pomysł autorki, który miał ogromny potencjał, ale sam świat i jego reguły zostały bardzo ogólnie przedstawione, a ja chciałabym dowiedzieć się więcej o tej wizji przyszłości. Co do nieprzewidywalności lub raczej przewidywalności, która cechuje tę historię - chyba naczytałam się za wiele tego typu książek, bo niewiele rzeczy mnie zaskoczyło, chociaż było parę zwrotów akcji, których się nie spodziewałam. Akcja pędzi szybko, nie daje chwili wytchnienia i książka, mimo przewodywalności, wciąga. Pierwsze strony jakoś mnie nie zachwyciły, ale potem bardziej się wkręciłam i zanim się obejrzałam, już ją skończyłam.


"Wszyscy mówią,że diaboliki są nieustraszone, ale ja w pierwszych latach życia znałam tylko strach."


Nasza główna bohaterka, Nemezis momentami bardzo mnie irytowała. Ogólnie bardzo podobał mi się wątek zmiany jej natury, ze zwierzęcej istoty, do człowieka posiadającego uczucia. Uważam, że to ciekawy zabieg. I jeszcze jak na początku to mi się podobało, to potem dopiero zaczęły się schody. Bo, wiecie, Nemezis zaczęła się zachowywać jak taka niezdecydowana nastolatka, które zwykle występują w trójkątach miłosnych. Tutaj, na szczęście nic takiego nie ma, ale bohaterka nie musi wybrać między facetami, a diabolika czy dziewczynazwierzę czy człowiekmam uczucia czy jestem istotą bez zdolności kochania itd., itd. Ogólnie na początku w miarę ją lubiłam, ja rozumiem nawet skąd wzięły się te dylematy jak powyżej - Nemezis została wyhodowana i nauczona, że nie może żywić uczuć do nikogo poza Sydonią. I myślę, że nie wiedziała jak się zachować, kiedy zdała sobie sprawę, że stało się inaczej. Ale no proszę Was, ileż można się wahać! Czasami podejmowała też jakieś idiotyczne decyzje, kierowana impulsami i w sumie ona nie była zbyt... Inteligentna. Niezbyt polubiłam się z główną bohaterką, ale wiem co chciała osiągnąć autorka przy tej postaci i mimo wszystko bardzo podobał mi się motyw jej przemiany. Sydonia nie była zbyt dobrze wykreowana. W sumie była, bo była i stanowiła tylko coś w rodzaju postaci, która była dla Nemezis najważniejsza, ale zupełnie nic więcej nie wnosiła do fabuły. Za to Tyrus <3 Kolejna moja książkowa miłość <3 Większość sytuacji, które mnie zaskoczyły, to właśnie sprawka Tyrusa i jego rozwiązań, które wyprzedzały wszystkich o dziesiąć kroków. Genialna postać <3 Reszta bohaterów zbyt dobrze nie została przedstawiona, autorka zdecydowanie bardziej skupiła się na samej psychice Nemezis, niż na kreacji pozostałych postaci.


"- Zrobiłem ci jakąkolwiek krzywdę?
  - Rozbolały mnie knykcie od okładania cię pięściami."


Nie obyłoby się oczywiście bez wątku miłosnego, ale ja osobiście byłam cały czas za tym, żeby byli razem, chociaż i tak wiedziałam, że tak się stanie :P Z jednej strony może się wydawać, że miłość miała duży wpływ na przemianę diaboliki, ale z drugiej strony to wątek miłosny nie był w tej historii najważniejszy i nie wysuwał się na pierwszy plan, nadal pozostając istotnym elementem powieści.

Na samym początku myślałam w ogóle, że to jest debiut. Nie wiem czy to przez styl autorki, który jest prosty, ale odniosłam wrażenie, że nie wypracowany. Ale podziękowania uświadomiły mi, że autorka ma jeszcze kilka książek na koncie. Na plus jest jeszcze humor i były chyba dwie sytuacje, w których nie mogłam powstrzymać sie od śmiechu :D


Świadomość, że decyzje, które podejmiesz, ukształtują twój los, jest przerażająca."


Podsumowując, książka mi się bardzo podobała. Wspaniały pomysł, ale niestety wykonanie troszkę słabsze. Diabolikę świetnie się czytało, zapewniła mi oczekiwaną rozrywkę, ale raczej szybko o niej zapomnę. Jednym z większych plusów jest oczywiście Tyrus <3 Jeżeli macie ochotę na wciągającą, zabawną i ciekawą książkę to polecam! Nie spodziewajcie się wiele, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba!

Ocena: 8/10

poniedziałek, 2 października 2017

Podsumowanie września

Wrzesień to zdecydowanie moja czytelnicza porażka. Pierwszy miesiąc szkoły i jakoś zupełnie brak czasu, ale i ochoty na książki. Nie wiem jak to się stało, ale zanim się obejrzałam okazało się, że powinno być już podsumowanie miesiąca na blogu, a ja nawet go nie napisałam... A książki tylko dwie. Ale nie załamujmy się, lepsze to niż nic, a w październiku z pewnością się to poprawi! Co do bloga, to też troszkę go zaniedbałam, ale skoro niewiele czytałam, więc też niewiele było do pisania, niestety.


Ilość przeczytanych książek: 2


Dziedzictwo ognia - Sarah J. Maas: Genialna kolejna część tej serii! Kocham bohaterów, świat, magię i wszystko co jest tam zawarte. Krótko mówiąc kocham Maas i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z jej twórczością <3 Recenzja

Zdrajca tronu - Alwyn Hamilton: Jestem zauroczona, oczarowana i zakochana w pustynnym i "sułtańskim" klimacie tych książek! Genialne <3 Recenzja






Liczba przeczytanych stron: 1203
Średnia liczba przeczytanych stron na dzień: 40
Najlepsza książka miesiąca: Obydwie <3
Najgorsza książka miesiąca: Nie ma :D
Ilość opublikowanych postów: 9
W tym recenzji: 5
Najpopularniejszy post: Konkurs z Zaklinaczem ognia

PODSUMOWANIE WYZWAŃ 
Kitty's Reading Challenge: Nic :( Razem: 37/50
Abc czytania:  Wariant I: - Razem: 14/22    Wariant II: +1 Razem: 10/22
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +9,1 cm   Razem: 130,4/167
Zmierz się z tytułami z Olą K.: Nic :(  Razem: 5/20
52 książki w roku 2016: +2 Razem: 45/52
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Plany, plany czyli co będzie w październiku?
Na pewno mam zamiar poprawić czytelnicze osiągnięcia! Muszę się jakoś wziąć w garść, bo trochę mi smutno tak bez książeczek :/ Teraz jestem w trakcie Diaboliki, więc pewnie skończę ją jakoś niedługo. Mam w planach Dziewczynę z Dzielnicy cudów, Żniwiarza. Pusta noc i na pewno chciałabym przeczytać kolejną, czwartą część ST, czyli Królową cieni. Co do bloga to na pewno spróbuję jakoś poprawić regularność postów i zamierzam naskrobać coś dla Was o moim czytniku :D


A co u Was? Mam nadzieję, że lepiej niż u mnie?

czwartek, 28 września 2017

Buntowniczka z pustyni #2: Zdrajca tronu - Alwyn Hamilton




Buntowniczka z pustyni mnie oczarowała i pokochałam historię w niej zawartą. Czy Zdrajca tronu utrzymał poziom? A może nawet przekroczył poprzeczkę? Zawiodłam się czy zakochałam? Tego dowiecie się w tej recenzji!



Tytuł: Zdrajca tronu
Autor: Alwyn Hamilton
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus
Seria: Buntowniczka z pustyni
Wydawnictwo: Czwarta strona
Liczba stron: 558
Poprzednia część: Buntowniczka z pustyni
Następna część: Duchy rebelii

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Abc czytania: Wariant II: H
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 4,1 cm
52 książki roku 2017
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ



Chyba z pięć razy próbowałam napisać opis, ale ciągle wydawało mi się, że za dużo zdradziłam albo, że po prostu coś jest z nim nie tak, więc uznałam, że przytoczę opis z okładki. Chociaż jeśli nie czytaliście pierwszej części to mimo wszystko polecam przejście od razu do kolejnego akapitu :)

Los pustyni spoczywa w jej rękach​..
Zaledwie kilka miesięcy temu Amani Al-Hiza, pragnąc wolności, uciekła z domu położonego na końcu świata i zaczęła przemierzać bezkresne piaski magicznej pustyni w towarzystwie tajemniczego obcokrajowca, Jina.
Teraz jednak sytuacja diametralnie się zmienia. Kiedy Amani wbrew własnej woli trafia do epicentrum reżimu – pałacu sułtańskiego – przyświeca jej jeden cel: obalenie tyrana.
Zapomnij o wszystkim, co wiesz o Miraji, o rebelii, o dżinach i Jinie oraz Niebieskookiej Bandytce. W Zdrajcy tronu jedyne, czego możesz być pewien, to to, że nic nie jest pewne.


"Stosowanie zasady ,,oko za oko" doprowadziłoby do tego, że cały świat by oślepł."


Na samym początku trzeba powiedzieć o tym co tak naprawdę sprawia, że ta książka jest genialna - klimat. W Buntowniczce była to pustynia, wszyskie te stworzenia, piasek itp. Tutaj jest tego mniej, bo akcja nie dzieje się już konkretnie na pustyni, ale... Mamy klimat dworu Sułtana! Mamy tradycje, ślub, harem, sułtana i jego pałac. To praktycznie "robi" tę powieść i sprawia, że w oczach czytenika staje się oryginalna. Ja osobiście nie spotykam się zbyt często z tematyką Bliskiego Wschodu, ale zdecydowanie jestem na tak! Jeśli myśleliście, że w poprzedniej części dużo się działo, to przeczytajcie sobie ten tom - akcja pędzi na łeb na szyję i ani na chwilę nie pozwala się oderwać od lektury. Dużą rolę odgrywają tutaj te wszystkie zagrywki polityczne ze strony Sułtana, rebelii i wszystkich dookoła. Muszę powiedzieć, że mnie to zaskoczyło, bo autorka bardzo ten wątek dopracowała. Każdy ma jakieś sekrety i tajemnice, których nie da się tak po prostu domyślić. Właśnie - nieprzewidywalność i zaskoczenie to jedne z istotniejszych cech. Co chwilę mamy jakiś zwrot akcji, po którym zostajemy z otwartą buzią i czytamy dalej, aby znów wszystko wywróciło się do góry nogami. 


"- Dla ciebie zalałaby, wodą całą pustynię. (...)
- Dla mojej siostry podpaliłabym morze."

Bohaterowie są na plus, autorka dobrze ich wykreowała, chociaż ja chciałabym jeszcze więcej i spodziewam się czegoś jeszcze po niektórych postaciach. Amani, główna bohaterka, jest dziewczyną z krwi i kości. Nasza Niebieskooka Bandytka jest odważna, ale też się boi, jest radosna i żywiołowa, ale przeżywa też chwile smutku, jest inteligenta, ale popełnia błędy - krótko mówiąc jest po prostu prawdziwa. Jin, czyli bohater, który miał taki potencjał, że głowa mała, a... W książce występował parę razy, rzadko się odzywał i w sumie sceny z nim polegały jedynie na całowaniu się z Amani. Chłopak stał się takim zakochanym szczeniaczkiem, a mógłby być naprawdę świetnym bohaterem :/  Jestem zła na panią Hamilton, bo ja chcę więcej Jina, tego Jina z pierwszej części! I liczę na to w  kontynuacji! Reszta bohaterów, Shazad, Imin, Rahim, Ahmed czy sam szanowny Sułtan byli bardzo dobrze skonstruowani. Zżyłam się z bohaterami i nie mogę się doczekać aż znowu się z nimi spotkam. 

Styl autorki jest taki... Bajkowy. Co prawda widać, że jeszcze nie ma wyrobionego stylu, bo to jej pierwsza seria i momentami jest niepewna w tym co pisze, ale gdy czytamy to czujemy się jakby ktoś opowiadał nam bajkę. Wspaniałą bajkę o pustyni, dżinach, złym Sułtanie i o małej rebelii przeciwko niemu. Jest też trochę humoru, co według mnie na plus.



"- Co się tutaj może nie udać?
- Wiele rzeczy - zauważył Rahim.
- Ale to i tak nie jest najgorszy plan, jaki do tej pory wymyśliliśmy - próbowałam go pocieszyć.
- Nie, w najgorszym zalałaś dom modlitw. Oględnie mówiąc.
- Wszyscy przeżyli - powiedziałam. Rahim patrzył na mnie z niepewną miną.
 - Witamy w rebelii. "

  
Czy znalazłam jakieś minusy? Owszem i to nawet dwa. Pierwszy jest w sumie mało znaczący i tak naprawdę nie wiem, czy to robota tłumacza, czy po prostu Alwyn Hamitlon tak wymyśliła, ale do rzeczy - wyobraźcie sobie, że w książce jest dziewczyna, która ma dar zmieniania postaci. Czyli w  dowolnej chwili może przemienić się w dowolną osobę, mężczyznę, kobietę, dziecko. I kiedy ona jest w ciele mężczyzny to czasowniki są w rodzaju męskim, a kiedy jest z powrotem kobietą, to w żeńskim. Ja byłam przyzywczajona, że ona cały czas jest dziewczyną i kiedy czytałam, że "on coś zrobił" to szlag mnie trafiał, bo wiedziałam, że to i tak "ona". Mam nadzieję, że rozumiecie mój wywód i wiecie co mam na myśli. Nie jest to jakiś wielki minus, ale mnie osobiście to wkurzało :/ 

  
Wątek miłosny - zbyt słodki i zbyt szybki. Momentami Amani jest zła na Jina, postanawia sobie, że z nim poważnie porozmawia, a tu bach! Po pięciu minutach już się całują. To było tak troszkę nie w porządku i niezbyt mi się podobało, ale na całe szczęście wątek miłosny jest zupełnie w tle i nie przyćmiwa właściwych wydarzeń. Jak już mówiłam scen Jin+Amani było zaledwie kilka, więc nie jest aż tak źle...

Podsumowując jestem kolejny raz oczarowana! Klimat, pędząca akcja, prawdziwi bohaterowie i bajkowy styl - jeżeli jeszcze Was nie przekonałam to mogę powiedzieć tylko jedno: lećcie, pędźcie, jedźcie do księgarni, biblioteki czy internetu i kupujcie Buntowniczkę z pustyni i Zdrajcę tronu! Drugi tom jest jeszcze lepszy i śmiało mogę powiedzieć, że są to jedne z lepszych młodzieżówek jakie czytałam :)

Ocena: 9/10