Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty

Tajemnica Askiru #2: Drugi legion - Richard Schwartz

sobota, 3 listopada 2018

Pierwszy róg bardzo mi się podobał! Byłam pełna nadziei, że drugi tom utrzyma poziom, a nawet będzie jeszcze lepszy. Czy rzeczywiście się tak stało?



Tytuł: Drugi legion
Autor: Richard Schwartz
Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Seria: Tajemnica Askiru
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 526
Poprzednia część: Pierwszy róg
Następna część: ?

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,4 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Do gospody Pod Głowomotem przybywa tajemniczy wędrowiec z zapomnianego królestwa Askiru, który opowiada Havaldowi i Leandrze o magicznych portalach. Havald, Leandra, Zokora, Varosh, Sieglinde wraz z zaklętą w niej Serafine oraz Janos wyruszają na niebezpieczną wyprawę w poszukiwaniu wrót, które mogą przenieść ich do Askiru, gdzie będą szukać pomocy przy walce z Thalakiem. W czasie swej podróży przyjaciele trafiają do pustynnego miasta w Besrajnie, w którym kłopoty tylko się mnożą, a wróg jest tuż za nimi. 



Dla mnie portale miały w sobie coś wyniosłego, mistycznego. A Leandra używała ich, żeby wywalić śmieci? Ta kobieta nie miała za grosz szacunku!



Tajemnicy Askiru zdecydowanie nie dopadła klątwa drugiego tomu! Drugi legion był tak samo dobry, jak pierwsza część. Pierwszy róg skupiał się na akcji w gospodzie i na rozwiązywaniu jej tajemnicy. Tutaj bohaterowie wyruszają już na dalszą wyprawę, w nieznane im wcześniej zakątki świata. Przede wszystkim ogromny plus za przedstawienie wszystkich miejsc. Mogłam sobie bardzo dobrze wyobrazić jak wygląda dany obszar. Autor stosuje sporo barwnych i bogatych opisów, dzięki którym możemy bardziej wczuć się w historię, natomiast czasami były one troszkę zbyt długie, jednak nie uważam tego za minus, bo były one naprawdę ciekawe i dobrze zrobione. Na uwagę zasługuje też to, że w pewnym momencie historii mamy wątek ślepca - mimo, że bohater był niewidomy czytaliśmy o jego wyobrażeniach czy słuchaliśmy opisów miejsc innych osób. Myślałam wtedy o tym właśnie tak jak myślałby niewidomy - nie widzę jak wygląda, ale próbuję się tego domyślić. Bardzo podobało mi się wprowadzenie tego wątku, chociaż czasami wiązały się z tym pewne niejasności i niespójności faktów, które zauważałam. Ważnym elementem jest kultura i obyczajowość mieszkańców tego świata. Bohaterowie przybywają do nieznanego sobie kraju, zupełnie innego niż ich ojczyzna. Poznają zwyczaje tamtejszych ludzi, które bardzo różnią się od tego, co sami znają. 

Akcja nie ma tendencji do pędzenia, a toczy się własnym, ustalonym tempem. Momentami mamy spowolnienie biegu wydarzeń, by nagle zdarzyło się coś niespodziewanego, co wywróci wszystko do góry nogami. Fabuły zdecydowanie nie można uznać za przewidywalną. Rzadko udało mi się odgadnąć rozwiązanie jakiegoś wątku, autor wiele razy mnie zaskoczył. Zawiodło mnie jedynie zakończenie. Myślę, że oczekiwałam czegoś niespodziewanego, wbijającego w fotel, zupełnego zwrotu akcji, a miałam wrażenie, jakby po prostu skończył się rozdział i nie wydarzyło się nic szczególnego. Cóż, trudno. Nie mogę powiedzieć, że zakończenie było złe - po prostu miałam nadzieję na coś lepszego. 


Dobry przywódca sprowadza swych ludzi z powrotem do domu, żywych. Nigdy nie byłem dobrym przywódcą.



W tej serii bohaterowie wykreowani są znakomicie. Tak naprawdę każdy jest inny, ale można powiedzieć, że nie powielają znanych już schematów. Główny bohater wcale specjalnie nie wyróżnia się na tle innych, nie jest tą jednostką specjalną, która zawsze wszystko wie i ma najlepsze moce - Havald to prosty człowiek, rzeczywiście jest dowódcą, ma Ostrze Spójni (ale oprócz niego parę osób też ma jakieś "fajne" miecze i moce), a jeśli chodzi o magię zna tylko parę sztuczek. Bardzo go lubię i cenię jego doświadczenie i decyzje, które czynią go godnym bycia przywódcą. Uwielbiam też mroczną elfkę Zokorę, która momentami stanowi humorystyczny element, a nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Zastanawia się ona nad różnicami między elfami, a ludźmi. Próbuje zrozumieć co to jest człowieczeństwo, jak objawia się ludzki humor, co znaczą słowa takie jak przyjaźń. Zokora jest inteligenta, sarkastyczna, odważna i perfekcyjnie umie zrobić efekt wow :D Mam wrażenie, że w tym tomie autor odsunął od fabuły Leandrę, którą polubiłam, więc było mi trochę tego szkoda. W drugiej połowie nie ma też Sieglinde i Janosa. Za to bliżej poznajemy Varoscha, którego naprawdę lubię oraz nowych członków ekipy, czyli Poppet - rudowłosą mistrzynię kamienia, która musi zdobyć zaufanie reszty oraz Armina - niezwykle gadatliwego, działającego na nerwy, ale poczciwego i dobrego chłopaka ;) Autor bardzo dobrze poradził sobie z kreacją bohaterów, a także relacji między nimi. Niektórych łączy miłość, bo pojawia się kilka wątków miłosnych, rozgrywających się zupełnie w tle i przede wszystkim przyjaźń i zaufanie. Wszyscy towarzysze podróży po jakimś czasie naprawdę się ze sobą zżyli i zbudowali trwałą więź. 

Styl autora jest... specyficzny. Nie przypomina zwykłych młodzieżówek, ale nie jest to wcale, a wcale minus. To tylko dowodzi oryginalności Schwartza. Autor ma bogaty język, a książkę naprawdę dobrze się czyta, mimo, że styl nie należy do lekkich i prostych. Pojawia się też troszkę humoru ;)


– Parę dni temu Havald próbował wytłumaczyć mi, o co chodzi z tą tak zwaną przyjaźnią, tak wysoce cenioną przez ludzi. Jeśli dobrze zrozumiałam, jest to dziwna rzecz, kompletnie oderwana od korzyści własnej. Właśnie to ćwiczę.



Podsumowując, zdecydowanie jestem na tak! Drugi legion to wspaniała kontynuacja pierwszego rogu! Z niecierpliwością będę czekała na kolejne tomy i mam nadzieję, że będą jeszcze lepsze! Bardzo polecam tę serię - to genialne high fantasy! <3

Ocena: 9/10


Czytaj dalej »

Przeklęci święci - Maggie Stiefvater

środa, 27 czerwca 2018

Z książkami Maggie Stiefvater w moim przypadku jest naprawdę różnie. Pierwsza jej książka jaką miałam okazję czytać, czyli Król kruków zupełnie nie przypadł mi do gustu. Uważałam, że to książka schematyczna i bardzo słaba. Wyścig śmierci podobał mi się o wiele bardziej, zaciekawił mnie i mam całkiem miłe wspomnienia z tą książką. Dlatego postanowiłam przeczytać najnowszą książkę tej autorki i liczyłam na to, że będzie należeć do tych udanych.





Tytuł: Przeklęci Święci
Autor: Maggie Stiefvater
Tłumaczenie: Piotr Kucharski
Seria: -
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 303


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Kitty's Reading Challenge: Minimalistyczna okładka
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +2,2 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ




Daniel, Beatriz oraz Joaquin to kuzyni pochodzący z rodziny Soria. Każdy Soria posiada zdolność czynienia cudów. Obecnie Daniel jest najświętszy ze wszystkich członków rodziny, więc jest on oficjalnie Świętym z Bicho Raro i to on dokonuje cudów. Beatriz jest inteligentą, ale cichą i niedostępną dziewczyną, natomiast Joaquin prowadzi tajną rozgłośnię radiową jako Diablo Diablo. Każdy cud składa się z dwóch etapów: uwolnienia mroku pątnika oraz pokonywaniem mroku przez pątnika. W to drugie Soria nie mogą ingerować, bo miałoby to bardzo duże konsekwencje. Każdy musi poradzić sobie ze swoim mrokiem sam. Jednak nie jest to takie proste i pątnikom wcale nie udaje się pozbyć mroku, a cały czas ich przybywa. Kto jeszcze dołączy do bliźniaczek związanych wężem, dziewczyny na którą cały czas pada deszcz i pastora z głową kojota...? Kuzyni postanawiają rozwiązać zagadkę ich daru, bądź przekleństwa i zmierzyć się z tajemnicami przeszłości.


"Za każdym Świętym stoi cud. Za każdym cudem stoi człowiek. W każdym człowieku jest mrok, z którym musi się zmierzyć."



Jak możecie zauważyć po opisie książka jest dość... oryginalna i dziwna. Ale to jest w niej chyba najlepsze. Pomysł, który sprawia, że wybija się ona spośród tłumu i jest zauważalna. Autorka wymyśliła naprawdę ciekawą historię. Zdecydowanie intrygowały mnie cuda robione przez Świętych i to, że u każdego pątnika mrok przybierał inny kształt i inną formę, z którą każdy musiał się zmierzyć. Fabuła jest bardzo interesująca i oryginalna, to trzeba przyznać. Jednak jeśli szukacie książki z wartką akcją, w której wydarzenia pędzą i zaskakują na każdym kroku, to nie tędy droga. Przeklęci Święci to dość spokojna powieść. Nie dzieje się tutaj wiele, nie ma dużej ilości zwrotów akcji. To książka o życiu rodziny Soria i pątników. Opisywane są sytuacje z życia codziennego, relacje między poszczególnymi członkami rodziny, budowa rozgłośni radiowej i przede wszystkim rozwiązywanie zagadki. Mimo to, książka mnie wcale nie nudziła, a czytało mi się ją naprawdę dobrze i z zaciekawieniem. Co prawda z początku nie mogłam się wczuć w akcję, ale po dwóch/trzech rozdziałach książka mnie pochłonęła. Spodziewałam się po niej czegoś zupełnie innego, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.

Bohaterowie są naprawdę bardzo dobrze wykreowani. Książka skupia się też na psychologicznej naturze postaci i ich przemianach wewnętrznych, spowodowanych działaniem mroku. Najbardziej polubiłam Beatriz, która była często nazywana przez innych "dziewczyną bez uczuć" i sama w to uwierzyła. Przez to często wypierała z siebie różne emocje i twierdziła, że nie jest zdolna do ich odczuwania. Bardzo podobało mi się, gdy Beatriz zaczęła odkrywać, że wcale tak nie jest. Oprócz tego dziewczyna była bardzo inteligentna i zyskała moją sympatię. Daniel to Święty - również podobnie cichy jak jego kuzynka. Również go polubiłam za dobroć i otwartość. Joaquin to ich zupełne przeciwieństwo, ale jest tak uroczy i zabawny, że nie sposób go nie lubić. Lubię też Pete'a. Marisita mnie trochę denerwowała, ale koniec końców i ona zyskała moją sympatię. Ogólnie bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, a przede wszystkim ich przedstawienie. 

"Czy masz w sobie mrok?"


Jest tutaj też wątek miłosny, a właściwie trzy. Pete i Beatriz to urocza para i podobało mi się nawiązujące się między nimi uczucie. Daniel wraz z Marisitą też mieli ciekawą historię. Możemy też śledzić losy małżeństwa, przeżywającego kryzys. Ogólnie romanse w tej książce maja dość znaczący wpływ, ale nie przyćmiewają fabuły i są dobrze skonstruowane, a uczucie między bohaterami nie bierze się z niczego. 

Styl autorki jest zupełnie, zupełnie inny, niż w jej poprzednich książkach, które czytałam. Mam wrażenie, jakby każdą z nich napisała inna osoba. I ta jej odsłona podobała mi się chyba najbardziej. Widać, że Stiefvater nabrała wprawy. Tutaj jej styl jest bardziej opisowy. Autorka ma duży zasób słownictwa i dobrze buduje napięcie. 


"Oto czego chciała Beatriz: poświęcać czas na zrozumienie, w jaki sposób motyl jest podobny do galaktyki. Oto, czego się bała: że ktoś poprosi ją, by robiła cokolwiek innego."



Podsumowując, książka bardzo mi się spodobała. Mimo braku wartkiej akcji jestem zdecydowanie na tak! Mam nadzieję, że Maggie Stiefvater dalej będzie pięła się w górę i tworzyła coraz lepsze książki. Cieszę się, że mimo małego rozczarowania Królem kruków dałam jej szansę :)

Ocena: 9/10

Czytaj dalej »

Wojna lotosowa #1: Tancerze burzy - Jay Kristoff

wtorek, 12 czerwca 2018

O tej książce słyszałam już dużo pozytywnych opinii, a do tego jej klimat bardzo mnie kusił. Czy rzeczywiście był to dobry wybór?


Tytuł: Tancerze burzy
Autor: Jay Kristoff
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Seria: Wojna lotosowa
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 445
Poprzednia część: -
Następna część: Bratobójca


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Kitty's Reading Challenge: Jedno słowo w tytule ma tyle liter co Twoje imię
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +2,8 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Wyspy Shima są podzielone na 4 klany: Lisa, Tygrysa, Smoka i Feniksa. Yukiko to córka Czarnego Lisa. Razem z ojcem i grupą przyjaciół Kasumi i Akihito dostaje zlecenie od samego władcy, szoguna Yoritomo by złapać arashitorę, przez wszystkich uważanego za nieistniejącego - tygrysa gromu. Yukiko ma pewien dar, za który Gildia Lotosu pali na stosie. Dziewczyna musi go ukrywać, ale przy polowaniu na arashitorę nie jest to takie proste... Misja jest bardzo niebezpieczna i praktycznie niemożliwa, a Yukiko, jej ojciec i inni uczestnicy wyprawy nie mogą zawieść. 

"Ludzie, którzy nienawidzą pieniędzy, sami ich nie mają. Ludzie nienawidzący władzy są jej pozbawieni."



Początek książki był dość ciężki. Po pierwsze dość długie opisy, po drugie te wszystkie japońskie nazwy, zwyczaje... - to jest zupełnie inne niż wszędzie. Musimy poznać i zrozumieć zasady działania nowego, nieznanego nam świata i czasami te wszystkie nowe informacje wydawały mi się niezrozumiałe i przytłaczające. Tak naprawdę od samego początku coś się dzieje, ale czytelnik nie wie jeszcze dokładnie co. Dlatego dość ciężko było mi się wciągnąć w akcję, ale na ok. 100 stronie po prostu przepadłam. Gdy już mniej więcej zapoznałam się z tą japońską kulturą po prostu zakochałam się w tym klimacie. Wiecie, ja nigdy jakoś specjalnie nie ekscytowałam się Japonią - mangi i anime to nie dla mnie i w sumie nigdy się tym nie interesowałam. Pomyślałam, że ta książka może być miłym początkiem na zapoznanie się z Japonią i tak! Zdecydowanie tak było! Te wszystkie nazwy, stroje, broń, ale też wymyślone przez autora różne inne rzeczy bardzo mi się spodobały. Również szogunat i społeczeństwo było bardzo dobrze wykreowane przez autora. Ciekawie jest też wymyślony świat przedstawiony. Dzięki opisom możemy sobie dokładnie wyobrazić miejsca, w których znaleźli się bohaterowie, a przez jakiś czas podróżują, więc tym bardziej było to potrzebne. Chciałabym jeszcze powiedzieć o japońskiej mitologii, bo to też jest ważne. Wcześniej nie miałam z nią za wiele związku, ale już po tej książce mniej więcej się orientuję. Wiecie, ja bardzo lubię mitologię i bardzo chętnie czytałam o kolejnej. A trzeba przyznać, że ich mitologia, historia o stworzeniu świata, a także wszystkie duchy i inne stworzenia wydają się być bardzo interesujące. Zdecydowanie pomysł, klimat i kultura Japonii na plus. 


"Śmierć jest łatwa. Każdy potrafi rzuć się na stos i zostać szczęśliwym męczennikiem. Prawdziwa próba to znieść cierpienie, które towarzyszy poświęceniu."



Gdy przebrnęłam przez początek potem już zdecydowanie się wkręciłam. Wiecie, czytałam tę książkę jak miałam anginę, więc miałam na nią bardzo dużo czasu i przeczytałam ją w niecałe dwa dni. Akcja biegnie równomiernie, czasami dość mocno przyspieszając. Pewnie rzeczy przewidziałam, ale większość wydarzeń i rozwiązań mnie zaskoczyła. Podobało mi się również wprowadzenie do fabuły dworskich intryg, których Yukiko z początku nie pojmowała i musiała się nauczyć, że ważny jest tutaj spryt i podstęp, a wszystko nie zawsze jest proste. W tej książce ważna jest też technologia, stworzona przez Gildię Lotosu, która czuwa nad bezpieczeństwem mieszkańców, wprowadzając bardzo surowe zasady. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach będzie to bardziej rozwinięte, bo na razie było ciekawe, ale dalej mało wiem o tym jak i dlaczego to wszystko w ten sposób działa. 

Główną bohaterkę Yukiko bardzo polubiłam. To nie jest rozmemłana nastolatka, która nie wie czego chce. Nie, ona jest odważna, inteligenta i sprytna, ale popełniała również błędy. Podobało mi się w niej to, że nie uważała siebie za najwspanialszą na świecie, a uczyła się na własnych pomyłkach i potrafiła przeprosić. Jej ojciec, Masaru to postać troszkę tragiczna. Uzależniony od palenia mężczyzna, który nie może sobie poradzić z wychowaniem córki. Jednak mimo, że momentami było ciężko, udało mi się go zrozumieć. Ciekawym bohaterem jest też Kin, członek Gildii. Współczułam mu bardzo i kibicowałam. Hiro od razu wydawał mi się podejrzany i kompletnie nie przypadł mi do gustu. Kasumi i Akihito to bohaterowie dość ważni, ale wydaje mi się, że pominięci w kreacji. Mimo, że często występowali nie wiem o nich za wiele. Jednak można przymknąć na to oko. Bardzo podobała mi się postać Aishy, siostry szoguna, po której się tego nie spodziewałam. I najważniejsze czyli oczywiście nasz arashitora Buruu! Uwielbiam go! Jego więź z Yukiko, ich rozmowy to było coś tak ciekawego, pięknego i śmiesznego zarazem. Też bym takiego chciała mieć! 


"Pewnego dnia pojmiesz, że czasami wszyscy musimy coś poświęcić w imię czegoś większego."



Pojawia się tutaj też lekki wątek miłosny, ale zupełnie nie przyćmiewa on fabuły. Ma on maluteńką formę trójkąta, ale jest on taki bardzo, bardzo tyci. Bohaterka nawet nie ma zbytnio czasu, by się zastanawiać, wahać czy coś... Wszystko od początku jest jasne. Romans przybiera w tej książce delikatną formę, praktycznie przez połowę książki nie ma go wcale, a gdy już się pojawia to zupełnie w tle. 

Styl autora jest ciekawy. Jay Kristoff pisze dość opisowo, ale jego opisy nie są nudne. Są napisane ze smakiem i umiarem. Także nawet jeśli ich nie lubicie, to nie skreślajcie tej książki tylko dlatego. Na początku jest ich sporo, ale potem już coraz mniej. Ogólnie spodobał mi się styl tego autora. Pisze zrozumiale, interesująco i nie ma większych problemów z wyjaśnieniem nam zasad tego świata. Cóż, na początku wszystko wydaje się dziwne i skomplikowane, ale taki był pomysł autora i jakoś nam go wyjaśnić musiał. Nie mówiąc o tym, że to był dobry pomysł i gdyby był źle wyjaśniony to jego potencjał mógłby się zmarnować. A tak potencjał jest zdecydowanie wykorzystany w pełni! 


"Fakt, że stoisz wśród tłumu, nie oznacza, że do niego należysz."



Nie przedłużając, powiem krótko: jeśli ciekawi Was klimat tej książki, pomysł autora na fabułę i świat przedstawiony oraz dobrze wykreowani bohaterowie - nie wahajcie się! To zdecydowanie bardzo dobra książka, którą warto przeczytać. Ja będę się niedługo zabierać za kolejny tom i już nie mogę się doczekać! Mam nadzieję, że będzie równie dobry, albo jeszcze lepszy! (Niestety na razie słyszałam średnie opinie, więc zaczynam się obawiać, ale przeczytamy, zobaczymy...). Polecam!

Ocena: 9/10


Czytaj dalej »

Ladyjanistki #1: Moja Lady Jane - Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows

wtorek, 3 kwietnia 2018

Dzisiaj recenzja książki, która bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba i pochłonę ją w tak szybkim tempie! Genialna powieść!



Tytuł: Moja Lady Jane
Autor: Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows
Tłumaczenie: Maciej Pawlak
Seria: Ladyjanistki
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 432
Poprzednia część: -
Następna część: My Plain Jane

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Kitty's Reading Challenge: Zarwana nocka
Abc czytania: Wariant autorski (H)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +3,3 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Jane Grey jest kuzynką króla Anglii - Edwarda. Zawsze miała z nim dobry kontakt i traktowała go jako najlepszego przyjaciela. Gdy Edward zachorował na ciężką chorobę podpisuje dekret o wydaniu Jane za mąż za niejakiego Gifforda Dudleya, syna jego doradcy. Jednak Gifford ma pewną tajemnicę i której przed ślubem nikt nie powiedział Jane. Co z tego wyniknie? Dodatkowo dziewczyna wplątuje się w spisek przeciwko królowi Edwardowi, którego skutkiem jest objęcie tronu przez samą Jane. Obcy mąż, tron Anglii i dziwna "przypadłość" Gifforda. Jak młoda lady poradzi sobie z tym wszystkim? Tego dowiecie się czytając tę wspaniałą powieść. 


Każdemu głupcowi wydaje się, że jest mędrcem, tymczasem tylko mędrzec wie, że jest głupcem.




Bardzo przypadł mi do gustu styl autorek. Od samego początku z zaciekawieniem śledziłam losy postaci, od razu się wciągnęłam w całą historię. Momentami autorki zwracają się bezpośrednio do czytelnika, często by wyjaśnić pewne kwestie, co nadało historii przejrzystości i lepiej mogliśmy ją zrozumieć. Opisy miejsc nie były złe, ale uważam, że przydałoby im się nieco więcej uwagi, bym w pełni mogła wyobrazić sobie daną przestrzeń. Książka jest wzbogacona o wiele humorystycznych sytuacji, których skutkiem często był uśmiech na mojej twarzy. Narracja prowadzona jest w formie trzecioosobowej z trzech perspektyw: Jane, Gifforda i Edwarda. 

Pomysł bardzo mi się spodobał. W opisie nie wspomniałam o jednym - autorki osadziły akcję w Anglii rządzonej przez króla Edwarda, ale tak naprawdę w alternatywnej wersji Anglii, ponieważ dodały do tego jeszcze szczyptę magii. Otóż niektórzy ludzie dostali pewien dar lub przekleństwo - zależy jak to kto postrzega. Potrafią zmieniać się w zwierzęta. Niektórzy to kontrolują, inni nie mają wpływu na swe przemiany. Zwie się ich Ewianami (pisownia jest nieco inna, jednak tak to się czyta, więc takiego określenia używam). Bardzo spodobał mi się ten pomysł, pokazany był sposób w jaki ludzie traktują odmieńców, wojna z Nieskalanymi, czyli ich przeciwnikami, ale także zafascynowanie zwolenników tą magią. Sama fabuła jest naprawdę bardzo ciekawa. Można też dowiedzieć się trochę o historii Anglii. Akcja biegnie w miarowym tempie co jakiś czas przyspieszając i przyprawiając o szybsze bicie serca. W pewnych momentach nie mogłam oderwać się od lektury i jak najszybciej chciałam poznać dalsze losy bohaterów. 


A najbardziej na świecie kochała to, w jaki sposób książki przenosiły ją gdzieś daleko, poza obręb przyziemnego, dusznego życia, i pozwalały jej doświadczać setek innych żyć. Książki były jej bramą do innych światów.



Bohaterowie również są wspaniale wykreowani. Bardzo utożsamiałam się z Jane - to prawdziwa książkoholiczka! W końcu która dziewczyna kazałaby wyrzucić wszystkie szafy z sukienkami z komnaty i zastąpić je regałami na książki? Tylko my, książkoholiczki :D Oprócz miłości do książek była również bardzo odważną osobą, inteligentną, zaradną i bezinteresownie chciała pomagać innym. Bardzo ją polubiłam. Gifforda z początku nie darzyłam sympatią - musiałam się do niego przekonać, tak samo jak Jane. Ale w końcu również go polubiłam. Losem Edwarda też się przejmowałam i z ciekawością śledziłam jego losy. Podobał mi się też wątek Grace - polubiłam tę dziewczynę! Jak i również babcię Edwarda i Jane - wspaniała kobieta!

Relacje między bohaterami są bardzo dobrze rozwinięte i widać, że prawdziwe. Przyjacielska miłość Jane i Edwarda pokazała takie głębokie uczucie do brata czy siostry. Wątek miłosny Gifforda i Jane, o dziwo, bardzo mi się spodobał i bardzo dobrze sobie z nim poradziły autorki. To uczucie jest prawdziwe i wywiązuje się na przestrzeni razem spędzonych chwil, a nie tak od razu, w mgnieniu oka. Zauroczenie, bo nie wiem czy mogę nazwać to inaczej, Edwarda i Grace było urocze i zdecydowanie im kibicuję i jestem przekonana, że będzie z tego coś więcej. Pokazane jest również uczucie brata do jego rodzonych sióstr oraz matki do córki. Zdecydowanie w książce jest ukazane wiele emocji i bardzo mi się to podobało. 



"- Masz siano we włosach.
Przeczesał czuprynę dłonią i złowił kątem oka uśmiech żony.
- Żadnych końskich żartów.
- Gdzieżbym śmiała! A właśnie, musisz przeczytać jedną komedię, którą że sobą przywiozłam. Dosłownie rżałam ze śmiechu."


Dobra, kończę już, bo troszkę się rozpisałam, ale chciałam Wam pokazać wszystkie plusy tej książki. Mam nadzieję, że Was zachęciłam do jej przeczytania, bo to kawał dobrej literatury młodzieżowej. Polecam!

Ocena: 9/10














Czytaj dalej »

Kropla życia - Oliwia Tybulewicz

sobota, 24 marca 2018

Dzisiaj przedstawiam Wam dość mało znaną książkę, ale zupełnie nie wiem czemu tak o niej mało w blogosferze. Nie spodziewałam się, że aż tak mnie wciągnie! Naprawdę niesamowita historia, którą zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona :D

Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Book Tour'owi organizowanemu przez Kitty Aillę. Dziękuję bardzo!





Tytuł: Kropla życia
Autor: Oliwia Tybulewicz
Tłumaczenie: -
Seria: -
Wydawnictwo: Wydawnictwo internetowe e-bookowo
Liczba stron: 292

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Kitty's Reading Challenge: Debiut
Abc czytania: Wariant fantastyczny (K)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +1,8 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ



Wioletta pracuje w Lunie - restauracji dla wampirów, wilkołaków, rusałek, czarownic, goblinów i wszystkich innych istot nadprzyrodzonych. Sprawy komplikują się jednak gdy przez przypadek dziewczyna dostaje w swoje ręce magiczny eliksir hrabiny i go wypija... Niestety następnego dnia nie pamięta już co potem się działo, a co gorsza - nie ma przy sobie fiolki! Wioletta musi ją odnaleźć zanim hrabina dowie się, kto stoi za jej zniknięciem. Na dodatek trzeba się jeszcze zmierzyć z nową kelnerką w Lunie, kaprysami klientów i starającą się znaleźć jej męża matką! Czy Wioletta podoła zadaniu i poradzi sobie w tej nadprzyrodzonej rzeczywistości?


"Ech, zadawanie się z istotami nadprzyrodzonymi zawsze prowadzi do problemów. Pomyśleć, że  na początku byłam nimi zafascynowana. Jakim cudem - dumałam - przez tyle lat ich nie zauważałam? Jak to możliwe, że pod moim nosem działo się tyle nieprawdopodobnych rzeczy? Miałam wrażenie, jakby ktoś zdjął mi z oczu przesłonę i nagle pojawił się przed nimi nowy, wzbogacony o dodatkowe wymiary świat. Świat, do którego wstęp mają tylko nieliczni ludzie. I co ciekawe, o tym, którzy, w dużej mierze decyduje przypadek."


Styl autorki od samego początku przypadł mi do gustu. Już od pierwszej strony wciągnęłam się w historię Wioletty i nie mogłam oderwać się od czytania. Oliwia Tybulewicz pisze lekko, posługując się prostym językiem, ale buduje bardzo barwne i rzeczywiste opisy miejsc czy sytuacji. Do tego w akcję wpleciona jest duża dawka humoru, przez co parę razy wybuchłam śmiechem. Książkę czyta się naprawdę szybko, bo zanim się obejrzałam, już ją skończyłam.

Pomysł na fabułę powieści jest naprawdę bardzo dobry i zdecydowanie miał potencjał, który został w pełni wykorzystany. Mamy tutaj kumulację wszystkich istot nadprzyrodzonych jakie tylko istnieją: od wilkołaków po rusałki, ale przedstawione w nowej, innej rzeczywistości. W tej książce główne miejsce spotkań wszystkich ras to restauracja Luna, w której pracuje nasza główna bohaterka, Wioletta. Bardzo podobało mi się przedstawienie jak wygląda jej zajęcie i jakie śmieszne i absurdalne sytuacje mogą mieć miejsce w takiej pracy. Fabuła naprawdę wciąga. Mamy tutaj też trochę wątek kryminalny bo Wioletta na wszelkie sposoby poszukuje prawdy o tamtej sobotniej nocy i pragnie odnaleźć zagubioną fiolkę. Wiele razy autorce udało się mnie zaskoczyć. Wszystkie wydarzenia śledziłam z wielką przyjemnością i jak najszybciej chciałam poznać dalsze losy bohaterów.


"- Dokądże zmierzasz urocza ludzka istoto? (...)
- Tam gdzie król chodzi piechotą."


Mamy tutaj również wątek miłosny, lecz on był tak uroczy, że naprawdę mi się spodobał. Zupełnie mnie nie denerwował, ani mi nie przeszkadzał, jak to często bywa. Nie, ja kibicowałam bohaterom z całego serca i miło patrzyło się na ich pogłębiającą się relację. No właśnie, to przede wszystkim nie była wielka miłość od pierwszego wejrzenia, ale efekt spędzania ze sobą czasu i... po prostu było widać, że oni się w sobie tak szczerze zakochali. Bardzo mi się to podobało! 

Jeśli chodzi o bohaterów to wszyscy byli wykreowani znakomicie i chyba każdego z nich polubiłam. Wioletta to jest moja faworytka - ta dziewczyna to była petarda! Nie bała się mówić tego co myśli, odważnie wyrażała swoje zdanie, nie owijając w bawełnę, ale prosto z mostu. Cechowała się zdecydowaniem i odwagą, nie bała się utarczek z na pozór groźnymi istotami. Bardzo ją polubiłam, a momentami przypominała mi troszkę Nikitę z serii Anety Jadowskiej. Artura też uwielbiam! Kochany chłopak, też miał sporo odwagi i cięty język, chociaż nie tak bardzo jak Wioletta. Kupiło mnie jego poczucie humoru. Ninę też polubiłam, taka trochę nieporadna życiowo dziewczyna, ale starała się i było to na swój sposób urocze. Tamara też zyskała moją sympatię ;)


"Czy wy też w dzieciństwie wypatrywaliście przejść do innych światów? Podziemnych miast, chatek ukrytych w pniach, lustrzanych sal balowych? A może nawet czasem mieliście przeczucie, że znajdujecie się o krok od odkrycia? Jeśli tak, to możliwe, że wcale się nie myliliście. Granica jest bardzo cienka, a niepisane prawo mówi, że im jest się młodszym i mniej zaprogramowanym na to, co możliwe i niemożliwe, tym łatwiej ją dostrzec."


Na koniec dodam, że nie wiem jakim cudem praktycznie nikt nie wie o tej książce! To niesamowita dawka humoru, intrygujących bohaterów i zaskakującej akcji. Ja chcę więcej! I bardzo Wam tę pozycję polecam! 

Ocena: 9/10







Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia