Cytat miesiąca

"Powiem ci, że muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna"

poniedziałek, 31 października 2016

Podsumowanie października

Ilość przeczytanych książek: 5
Felix, Net i Nika oraz Pułpka Nieśmiertelności Rafał Kosik - 529
Zieleń szmaragdu Kerstin Gier - 454
Następczyni Kiera Cass - 360
Złudzenie Aprilynne Pike - 335
Moc przeznaczenia Aprilynne Pike - 259

Liczba przeczytanych stron: 1 937
Średnia liczba przeczytanych stron na dzień: 61
Najlepsza książka miesiąca: Moc przeznaczenia lub Zieleń szmaragdu (nie potrafię wybrać, obie były genialne)
Najgorsza książka miesiąca: Na szczęście nie ma. Wystkie były super!
Ilość opublikowanych postów: 12
W tym recenzji: 7
Najpopularniejszy post: Błękit szafiru
PODSUMOWANIE WYZWAŃ 
Abc czytania: Jest Zieleń szmaragdu! Zostało mi już tylko L :D
Wyzwanie czytelnicze 2016: Recenzje: Piratika. Akt pierwszy - Z liczą w tytule. Heaven. Miasto elfów - Wybrana ze względu na okładkę. Piratika. Akt drugi - Bawi do łez. Magia Avalonu - bez szczęśliwego zakończenia. Elita - Akcja toczy się w czasie wojny. Książki przeczytane: Nic
Czytam fantastykę: 
52 książki w roku 2016: No wiadomo, że +5
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: (recenzje) +14,8Razem: 123,2/164
Olimpiada czytelnicza: +1937 :)

Z tego miesiąca jestem bardzo zadowolona. Początek października był kiepski. Prawie nic nie czytałam, ale tak w połowie gdy skonczyłam Felixa i zaczęłam Zieleń na nowo narodziła się moja czytelniczość :D Deugi miesiąc gimnazjum, 5 książek, tyle stron... Jestem z siebie dumna :D I jesczze tyle zaliczyłam w wyzwaniach :) Życzę powodzenia w listopadzie!

sobota, 29 października 2016

Selekcja #2.5: Książę i gwardzista - Kiera Cass

Tytuł: Książę i gwardzista
Autor: Kiera Cass
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Seria: Selekcja
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 220

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 1,1 cm
52 książki roku 2016
Olimpiada czytelnicza: +220

Ta recenzja długa nie będzie bo książka też nie jest długa i nie ma za bardzo o czym mówić. Dla niewtajemniczonych - jest to dodatek do Selekcji, a nie odrębna część.

Ta pozycja opowiada o fragmentach historii z punktu widzenia Maxona i Aspena. Fajnie było poznać emocje i uczucia tych bohaterów, ale mimo wszystko liczyłam na coś więcej. Z jednej strony niby tam się czegoś dowiedziałam o naszym księciu oraz gwardziście, ale szczerze mówiąc myślałam, że jakoś bardziej będzie to rozwinięte. To po prostu jest fragment historii, którą juz znamy. Są te same dialogi co już były, wszystko jest takie same, jedynie zmienia się narracja. Ale muszę powiedzieć, że jakoś tego nie poczułam. Momentami wydawało mi się, że mam deja vu, że coś takiego już po prostu czytałam. No i w gruncie rzeczy tak było i w sumie powinnam była się tego spodziewać. Ale po ta książkę sięgnęłam z przeczuciem, że mimo to, że to ta sama historia będę miała wrażenie, że jest inna i przede wszystkim opowiedziana inaczej. Ale tak nie było, czego żałuję. Mimo to jakoś bardzo nie zmniejsza to mojej dobrej opinii o całej serii. Bardziej podobało mi sie jednak opowiadanie od strony Maxona, może dlatego, że jest moim faworytem i go ubóstwiam. Natomiast Aspena bardzo, bardzo nie lubię, więc nie zdziwiłam się, że jego fragmenty trochę mnie nudziły...

Podsumowując, polecam tym, którzy lubią ten cykl, ale przestrzegam, żebyście nie spodziewali się czegoś wow.

Nie będę tej pozycji oceniać, bo nie wiem jaką by tu dać ocenę temu dodatkowi.

Przepraszam, że taki krótki post, ale książka też za wiele stron nie miała.

środa, 26 października 2016

Babeczkowa wyliczanka

Zapożyczony :)


Za nominację dziękuję bardzo Amelce z bloga Osobisty ósmy księżyc. Tworzymy naszą przesłodką babeczkę! (Kolejność nie ma znaczenia, starałam się dobierać bohaterów do kategorii)


Ciasto - Percy Jackson
Percy jackson i bogowie olimpijscy
Ciasto. Trwała podstawa. Szczerość, zaufanie, przywództwo. Mówimy oczywiście o Persiaczku. On był takim trzonem każdej akcji. Syn boga z Wielkiej Trójki zawsze miał jakiś plan, zawsze był przywódcą. Inni obozowicze mieli do niego zaufanie. Wiedzieli, że zawsze mogą na niego liczyć. Po pierwsze skojarzył mi się z ciastem, czyli tą podstawą, bo jest to jakby taki mój pierwszy książkowy mąż, bo ta seria była jedną z pierwszych od których rozpoczęło się moje nałogowe czytanie. Dobrze dalczego go kocham? Troskliwy, opiekuńczy, odważny, dzielny, zabawny. Więcej? Posłuchajcie: Przystojny, a najważniejsze - oczy koloru morza <3

Bita śmietana - Beleth
Trylogia o Wiktorii Biankowskiej
Śmietanka to powinien być taki przytulny, miły bohater. Nie sądzę, że nasz diabełek taki jest, o nie, nie, nie! Wręcz jest zupełnym tego przeciwieństwem, ale jakoś tak mi się przypasował do tej kategorii. Jakoś tak pomyślałam o tym cytacie: "Latanie... jest jak pierwsza miłość. Jak zakochanie. Nie umiałem znaleźć porównania, dopóki cię nie spotkałem." Tak mi się to jakoś właśnie skojarzyło z tą bitą śmietaną. Taka lekka, jak latanie, no nie? A ten cytat swoją drogą jest przepiękny. A Beleth jest po prostu przecudowny! Przystojny, diabełkowaty, zabawny, odważny, sarkastyczny, troskliwy, rzucający podtekstami. No czego chcieć więcej? Może zniszczenia Piotrusia :D

Lukier - Jace
Dary Anioła
Taki słodkiiiii, przystojny, cudowny, nieziemski, wspaniały, najlepszy, najcudowniejszy Jace
zdecydowanie nadaje się na lukier. Idealny pod każdym wzgledem. Pochodzi z serii Dary Anioła
która jest niesamowita <3, ale jakoś utknęłam na czwartym tomie i nie mogę ruszyć dalej. Mam jednak nadzieję, że kiedyś to zrobię. A wam wszystkiem zdecydowanie polecam! Świetnie sie ubawicie i przeżyjecie naprawdę wspaniałą przygodę.

Posypka - Deamon
Lux
Deamon kojarzy mi się z taką kolorową posypką, mam nadzieje, że wiecie o co mi chodzi, dlatego że to pokazuje jego różne oblicza. Każy kolor - inny nastrój i można tylko zgadywać w jakim teraz jest. Taka trochę zagadka. Raz totalnie chamski dupek, a kolejny raz troskliwy, kochany i opiekuńczy. Mimo tej huśtawki nastrojów (a mówią, że to kobiety są dziwne) kocham go totalnie. Wiecej o nim? Zielone oczy, opalony, dobrze zbudowany, brązowe włosny, a na dodatek - kosmita! Meega!!!

Wisienka - Maxon
Selekcja
I wisienka na torcie, a raczej na babeczce. Nasz kochany książę Maxon. Emocje, troskliwość, opiekuńczość, pewność siebie, walka ze słabościami. Takie pokazanie czym jest miłość. Słodka wisienka! Selekcja to seria która podbiła moje serce, swoją taką lekkością i bezbronnością. Księżnikowaty odmóżdżacz, który niektórym może się nie spodobać przez wiele, wiele utartych schematów. 

Nominuję:

poniedziałek, 24 października 2016

Trylogia czasu #2: Błękit szafiru - Kerstin Gier

Tytuł: Błękit szafiru
Autor: Kerstin Gier
Tłumaczenie: Agata Janiszewska
Seria: Trylogia czasu
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 363
Poprzednia część: Czerwień rubinu
Następna część: Zieleń szmaragdu

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,5 cm
52 książki roku 2016
Olimpiada czytelnicza: +363

Powiem wam, że dosyć trudno jest mi napisać tą recenzję, ponieważ jestem już po trzecim, czyli ostatnim tomie tej trylogii i po prostu wszystko zlało mi się tak jakby w całość. Po prostu nie wiem jak zaczęła się i skończyła ta część, ale jakoś udało mi się to ustalić po przeczytaniu kilku recenzji w komentarzach na lubimy czytać, bo tam sam opis nie jest zbyt rozwinięty. A czy mi się podobała ta książka? Jeszcze sobie trochę poczekajcie :D

Gwendolyn to ostatnia z dwunastu podróżników w czasie. Jest nieco zagubiona w nowej rzeczywistości. Na dodatek wszyscy podejrzewają ją o zdradę i spiskowanie z Lucy i Paulem, ktorzy jakiś czas temu ukradli chronograf, żeby krąg się nie zamknął. Gwen nie jest do końca pewna komu ma zaufać. Nie pomaga jej w tym również Gideon, który czasami jest nadwyraz miły, a kiedy indziej wręcz chamski. Coraz więcej tajemnic, a tak mało odpowiedzi...

Dobra, macie odpowiedź. Ta część bardzo mi się podobała, jeszcze bardziej niż poprzednia. Dlaczego? W sumie nie wiem. Dalej denerowował mnie wątek miłosny, ale akcja jeszcze bardziej się rozwinęła. Myślę, że jednak najbardziej zyskał u mnie Gideon, znienawidzony w pierwszej części, ale teraz naprawdę bardziej go polubiłam, ale to nie znaczy, że polubiłam wątek miłosny. O co to, to nie! Ludzie zrozumcie - akcja tej książki dzieje się na przestrzeni kilku dni. Jak w takim czasie można kogoś znienawidzić, pokochać, znowu znienawidzić, ale potem znowu pokochać! Ten wątek by mi się podobał, bo ty by był bardzo dobry wątek miłosny, gdyby nie czas w jakim się rozwinął. Ale no dobra, magia młodzieżówek i nie trzeba się rozdrabniać.

Akcja pędzi jak szalona. Dostajemy jeszcze więcej tajemnic, a mniej odpowiedzi. Ten pomysł z podróżami w czasie jest genialny i choć nie dokońca wszystko rozumiałam, to już teraz wiem, że wszystko się wyjaśni w trzecim tomie. To wszystko jest takie skomplikowane, ale jednoczeście dopracowane i dopięte na ostatni guzik. Pierwsza część była takim bardziej wprowadzeniem do tej historii, ale tutaj naprawdę pomysł się rozwinął i uważam, że potencjał został wykorzystany na maksa.

Na wielką uwage zasługuje Xmerius, który po prostu podbił moje serce. Sprawił, że ta książka stała skę momentami zabawna nie do opanowania, a swoimi uwagami rozwalał system! Nie dość, że śmieszny to jeszcze pomocny. Hmm, wspomniałam że jest duchem? :D Jak juz mówiłam Gideona bardzo polubiłam. Myliłam sie co do niego w pierwszej części i teraz już wiem, że ma też drugie oblicze. Co do Gwen to za dużo rozdarcia, za dużo użalania sie nad sobą, za dużo martwienia się tym, że "Gideon spojrzał lodowato". Jednak gdyby wyrzucić te jej cechy była naprawdę fajną bohaterką, którą udał mi sie trochę polubić, ale w sumie to też bardzo mnie irytowała czasami.

Podobało mi się bardzo, choć nie ukrywam faktu, że wątek miłosny dział się o wiele za szybko, jak w większości młodzieżówek. Polecam tym, którym nie bedzke bardzo przeszkadzać ten aspekt tej historii, ale powiem, że naprawdę warto!

Ocena: 8+/10





piątek, 21 października 2016

Selekcja #2: Elita - Kiera Cass


Tytuł: Elita
Autor: Kiera Cass
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Seria: Selekcja
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 328
Poprzednia część: Rywalki
Następna część: Jedyna

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Akcja toczy się w czasie wojny
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,5 cm
52 książki roku 2016
Olimpiada czytenicza

Myślałam, że będę o wiele dłużej czekała na tą książkę, ale na szczęście nawet szybko udało mi się ją zdobyć. Kiedy rezerwowałam w bibliotece były jeszcze przede mną dwie osoby a było to mniej więcej w ok. 15-20 sierpnia. (Książkę przeczytałam na koniec wakacji, skończyłam chyba dokładnie 1 września, a zaczęłam dzień wcześniej i tak, zdaję sobie sprawę, że recenzja jest opoźniona o niecałe dwa miesiące). Wracając do tematu, Rywalki bardzo mi się podobały, pochłonęłam tą książkę w jeden dzień i od razu zapragnęłam mieć kolejną częśc. Mimo schematyczności i przewidywalności miałam nadzieję, że spodoba mi się równie bardzo, a może nawet bardziej? Czy rzeczywistość sprostała moim oczekiwaniom?

Ale najpierw.... O czym jest książka?

W Eliminacjach zostało już tylko 6 dziewcząt. Książe Maxon jest coraz bardziej pewny tego, że to Ami powinna zostać jego wybranką. Ale dziewczyna potrzebuje jeszcze czasu. Wie, że coś wiekszego łączy ją z Maxonem i chciałaby z nim być, ale nie jest pewna czy poradziłaby sobie w roli księżniczki, a potem królowej. Jest pewna, że nie dałaby rady zachować obojętnej twarzy wobec cierpienia innych, ludzi z niższych klas. A przede wszystkim jest jeszcze Aspen. Chłopak którego kochała przez ostatnie lata swojego życia i nie wyobrażała sobie życia bez niego. America jest w totalnej rozsypce, a na dodatek zrobiła coś bardzo, ale to bardzo głupiego, przez co ojciec Maxona, król Clarkson ją znienawidził. Jeśli kiedykolwiek pałał do niej jakąkolwiek sympatią, to nic z niej nie pozostało, a nasz kochany książe musi to jakoś wszystko odkręcić. Ami zupełnie nie wie co ma robić. Nie wie czy może ufać Maxonowi i nie wie czy nadaje się na księżniczkę, a czas jej się kończy...

Wiecie co? Ja bardzo lubię historie o miłości. Jakieś romanse czy tego typu rzeczy. Naprawdę lubię. Ale tylko wtedy kiedy nie jest to sztuczna relacja czy miłość od pierwszego wejrzenia, w którą zresztą nie wierzę. Lubię tylko wtedy kiedy jest to prawdziwe. Kiedy wiem, że to zakochanie, a nie zauroczenie. Kiedy obie strony się poznają, kłócą, nienawidzą, a potem lubią i na końcu się kochają. Taka moi drodzy byłaby historia Maxona i Ami..... Gdyby nie Aspen. Trójkąt miłosny w tego typu historiach to jest totalna katastrofa! Gdyby Ami zastanawiała się czy chce lub nie być z Maxonem dlatego, że nie wie czy nadaje się na księżniczkę lub nawet dlatego, że nie wie czy mu ufać, to by mi się podobało.  Ale kiedy ona zastanawia się Aspen czy Maxon, Aspen, Maxon, Aspen, Maxon to już mnie do szału doprowadza. I tak i tak wszyscy wiemy, że koniec końców Ami w końcu zostanie tą ikrólową. Więc po co jest ten cholerny Aspen? Tego nie wie nikt...

Mimo tego całego okropnego trójkącika, muszę wam powiedzieć, że ta książka naprawdę podbiła moje serce. Na pewno nie Aspenem, ale zdecydowanie i przede wszystkim Maxonem. On jest CUDOWNY!!!!! Po za tym ogólnie bardzo podoba mi się ta cała historia. Mam wielką nadzieję, że w kolejnych częściach więcej czasu poświęcone będzie Rebeliantom, polityce, monarchii itp., a nie tylko i wyłącznie rozterkom miłosnym,  ale tutaj już było o tym trochę więcej niż e pierwszej części za co plus :) Muszę też powiedzieć o jednym. Ten pałac jest najgorzej strzeżonym pałacem o jakim kiedykolwiek słyszałam. Dwa ataki Rebeliatnów w ciągu dwóch dni? No ludzie!

Jeśli chodzi o bohaterów to bardzo lubię Ami. Jest zdecydowaną, odważną, wrażliwą dziewczyną. Nie lubiłam tylko tych "trójkątowych momentów" o ile wiecie co mam na myśli. I wbrew ocenie Aspena, dokładnie zgadzajac się z tatą Ami (wspaniały człowiek) twierdzę, że byłaby świetną książniczką i królową. Do tego jeszcze wspomnę jakim okropnym, starsznym i znienawidzonym przeze mnie człowiekiem jest król Clarkson. To w jaki sposób traktuje poddanych, ale też własną rodzinę jest straszne! Maxon natomiast jest wspaniały, świetny, cudowny i jeszcze raz cudowny! Bardzo lubię Marlee, przyjaciółkę Ami i nie mogę znieść myśli o tej jednej, smutnej rzeczy z nią związanej. Jeśli chodzi o pozostałe kandydatki to Natalie i Elise są mi zupełnie obojętne. Celeste nie cierpię, a Kriss w sumie trochę nawet polubiłam...

Podsumowując, ta książka wciągnęła mnie do granic możliwości. Nie potrafiłam się od niej oderwać. Jeżeli macie ochotę na denerwującą, ale strasznie pochłaniającą historię miłosną z humorem to jest to książka dla was. Nie można wymagać od niej zbyt wiele, bo to kolejna schamtyczna, z przewidywalnym trójkątem miłosnym opowieść dla młodzieży, ale mi niesamowicie się podobała.

Ocena: 7+/10

środa, 19 października 2016

Zgadnij cytat z Kitty Aillą



 Hej! Tym razem udało mi się zgadać z Kitty Aillą i zrobiłysmy razem Zgadnij cytat - to naprawdę świetna zabawa. Jak ktoś ma chęć to ze mną zrobić to nie bójcie się tylk piszcie w komentarzach lub na maila (jest w zakładce O mnie). 




M: "Moja przysięga wiąże mnie tak jak twoja wiąże ciebie" 



K: Porwana pieśniarka? :)

M: Nie czytałam. Zgaduj dalej!

K: Kurde, ciężkie to... Ja ci nie odp, bo myślę tak długo :D
To któraś część Zwiadowców? Jak nie, to proszę podpowiedź :)

M: Brawo - Zwiadowcy. Tylko teraz która część? To będzie jeszcze cięższe...


K: O fuck :D Hmm, a to nie będzie ślub...? :D Bo kojarzy mi się ze ślubem Willa i Alyss :)

M: Niestety nie :( Raczej to coś zupełnie odwrotnego niż ślub, bo dotyczy zabicia kogoś.




K: Hmmm, tom jedenasty - Nieznane historie? :D Bo mi się to kojarzy z Haltem i jego bratem w takim razie :D


M: Niestety również nie. To trochę wcześniesza część :D

K: A mogłabyś przytoczyć kto do kogo? 

M: Erak do Ragnaka (oberjarla Skandii w tym czasie, jakbyś zapomniała kto to był :D). Myślę, że teraz już zgadniesz.




K: Ziemia Skuta Lodem albo Bitwa o Skandię... Ale stawiam na Bitwę o Skandię :)



M: Bitwa o Skandię :D Teraz ty - już się boję co mnie czeka...



K: Pewnie pójdzie ci dużo lepiej niż mi :) Nie natknęłam się na maga od, hmmmm co najmniej kilku
dni - odpowiedziała, rzucając Farenowi powłóczyste spojrzenie 
    
M: Rzeczywiście proste! Gildia magów :D 
  



K: Tak :)
Poproszę o swój :) 




M: "A przecież założyłam sobie, że będę go nienawidzić do końca moich dni". To powinno być   łatwiejsze :)

  



K: Od razu kojarzy mi się to z Obsydianem :D Ale czy dobrze - nie wiem :)  



M: Mi też by się z tym na początku skojarzyło, ale to nie to. Podpowiem, że nie lubisz głównego bohatera (tego właśnie, którego główna bohaterka zamierzała nienawidzić)   :)






  K:  Tym bardziej kojarzy mi się to z Obsydianem, bo nie lubię bardzo, bardzo, bardzo Deamona :D Ale wiem też, że to nie Ja, diablica, co było moją drugą myślą... Bo Beletha kocham :D Kurde... Ja przejrzałam twoją listę recenzji i nic mi do głowy nie przychodzi :D Tzn. jeszcze Igrzyska śmierci mi się kojarzą, ale... Ty chyba nie czytałaś :D A może... Miasto kości? :D





 M: Nie lubisz Jace??!!! To nie Miasto kości, ani żadne z podanych. Kolejna podpowiedź: nie spodobała ci się druga część tej książki, bo główna bohaterka ciągle wzdychała to chłopaka (tego, którego miała najpierw nienawidzić)

K: Okay wreszcie załadowało mi się LC które ty książki jeszcze czytałaś :D i chyba wiem, co to będzie... Błękit szafiru? :) Nie, nie lubię Aleca, a on jej dokuczał bardzo na początku :P WIęc teraz pewna jestem, że to Błękit szafiru :D



M: Nie chodziło mi o Aleca tylko o Jace'a :D Coś ci się imiona pomyliły.
Trochę źle zrozumiałaś moja podpowiedź. Chodziło o to, że druga część tej serii ci się nie podobała   czyli, że chodzi o częśc pierwszą, a nie drugą. 
Nie wiem czy dobrze to wytłumaczyłam :) 




K: Nie, dla mnie Alec to też główny bohater tak jakby, a wydaje mi się, że Clary też go bardzo nie   lubiła :)
Aaaa, to teraz wiem, Czerwień rubinu :) Cii, ja przeczytałam zamiast książki to serii :D I dlatego poszło, że Błękit :D
Okay, to cytat dla ciebie: Nie tutaj. Muszę was zaprowadzić tam, gdzie będziemy mogli spokojnie porozmawiać, no i zjeść obiad.  :)   

M: Aaaa to ja teraz też rozumiem :D Bo ja przeczytałam to, że ty tak jakby potwierdzasz, że go nie lubisz i zamaist Jace napisało ci się Alec :D Ja też go nie za bardzo lubię, tak na marginesie. 
Kurczę, to mogłoby być w większości książek. To może coś Flanagana 

 K: Nie, to stara książka :) Mówi to bohater nie będący człowiekiem :)  

M: Może to coś z Eragona? Tam było dużo bohaterów nieczłowiekowatych :D 

K: Nie... To jest książka o rodzeństwie i ono trafia w obce miejsce, a tam spotykają bobra i on ich właśnie zaprasza na obiad. A jeden z chłopców w tym rodzeństwie jest zdrajcą :) 



 M: To teraz już wiem! Opowieści z Narni - Lew, Czarownica i Stara szafa :) 

 K: Tak :) Poproszę o cytat  
M: "W takim razie oprócz wielkiego sekretu, jeśli taki będzie. 

K: Sekrety.... Proroctwo sióstr? :)

 M: Nieeeee... Inne klimaty zupełnie. Chodziło o to, że główna bohaterka jechała do jakigoś chłopaka, z którym musiała porozmawiać a inny chłopak przed jej wyjazdem poprosił ją, żeby mu wszystko opowiedziała potem, a ona obiecała, że powie mu wszystko chyba, że usłyszy tam jakiś wielki sekret. I ona nie była tak do końca człowiekiem 



 K:   Walę głową w ścianę, chyba mam już starczą sklerozę, kurde :D
Nie wiem... Miasto kości i Clary? :D (uparłam się wiem, ale pasuje - Jace, Clary, Sam [on chyba miał Sam]) :D

 M: Niestety :( Ta dziewczyna jechała do swojego starego domu, a w lesie obok jej domu czekał ten chłopak i on się nia opiekował przez całe jej życie ale ona o tym nie wiedziała. I tam były trole w tej książce... I główne imię bohaerki zaczyna się na L.
No nie wiem co by ci tu jeszcze podpowiedzieć.

K: Kurde, wiem co... Tylko czy ja trafię w dobrą część :D Wiedziałam już po "w lesie" :D Wiem, jestem beznadziejna w cytatach :D
Ale ty czytałaś chyba tylko Skrzydła Laurel? :) 
  
M: Tak,  chociaż niedawno skończyłam też drugą część :) Poproszę cytacik.

K: Nie mam pojęcia, co sobie o naszym przyjeździe myśleli mieszkańcy Miami. :) 

M: Czy to Percy? Nie wiem czemu ale tak mi się kojarzy jakoś...  
K: Tak, ale która część? :) 
M: Czytałaś chyba tylko Złodzieja Pioruna, no nie? 



K: Nie ^^ Tyle, że jeszcze nie recenzowałam 2 tomu ^^ I to nie Złodziej ^^



M: Czyli Morze Potworów :) 



K: Dokładnie :) 




M: Czyli teraz dla ciebie. "Powiedziałam wam, żebyście zamknęli oczy, zanim objawię swoją prawdziwą postać".




K: A to mi się kojarzy.... Tylko nie wiem z czym :D Ale chyba z Olimpijskimi herosami.... ? :)





M: Brawo! A która część?





K: Widzisz, nie mam pojęcia :D Strzelam - trzecia, Znak Ateny? :D






M: Nie. Strzelaj dalej - chyba że chcesz podpowiedź.




K: Podpowiedź, bo chyba inaczej wszystkie wystrzelam :D





M: W tej części praktycznie wcale nie ma Percy'ego. Zostaje tylko wspomniany w rozmowach bohaterów 




K: To jedynka, Zagubiony heros :D Znalazł listę numerów kontaktowych ze szkoły i przyjrzał się uważnie nazwiskom na literę M.











M: Czyli ktoś ma nazwisko na M.... Kurczę, mam pustkę w głowie... Czy to jest może Tajemny ogień?




K: Tak, dokładnie :)





M: Serio? Nie spodziewałam się, że zgadnę... 
"Gdybym ja był na twoim miejscu, to może spróbowałbym go zabić




K: Nie no, same trudne mi się dziś wydają te cytaty, albo to ta godzina :D Ale z czymś mi się to kojarzy... Z Ja, diablica? :D Azazel lubił tak manipulować :D




M: Tak :D




K: Oooo, udało mi się, udało, jestem w szoku :D
Ostatni dla ciebie: I to są.... martwe światy? Wykorzystane?

M: Kojarzę to, ale z czym to nie wiem... Może jakaś mała podpowiedź?




K: Ja się dzisiaj uczepiłam tej książki, jej zakończenie jest szokujące i obydwie nie lubimy jednego z bohaterów :) 





M: Ja, diablica? Lub anielica? 



K: Nieeee, hm, nie mówię o Piotrusiu :D
Głównej bohaterce porwali mamę, okazuje się, że ten zły jest jej tatą :) 




M: Aaaaaaa. Miasto kości



  K: Tak :)
Czekaj, ty zaczynałaś czyli... To koniec? :( 

M: Niestety tak :( Szkoda... bym jeszcze mogła zgadywać i zgadywać!
Dziękuję ci bardzo za świetną zabawę :D