Cytat miesiąca

"Powiem ci, że muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna"

niedziela, 26 czerwca 2016

Drużyna piłkarska Book Tag

Z okazji tego, że jest teraz Euro 2016 postanowiłam zrobić ten tag i stworzyć moją własną drużynę piłkarską. Polega to na wybraniu 15 bohaterów książek płci męskiej, napisaniu ich na karteczkach i wylosowaniu 11 z nich do odpowiednich kategorii, a pozostali to rezerowowi. Zapraszam!
Obrazek z Google Grafika
 1. Bramkarz - Dimitri z Proroctwa sióstr
Myślę, że by się nadał. Miał chyba jakiś refleks, był wytrzymały i szybko reagował. Mam nadzieję, że nie przepuści żadnej bramki!

2 i 3. Boczny prawy i lewy obrońca - Halt ze Zwiadowców i Beleth z Ja, diablicy
Wspaniale! Halt zaraz mi zastrzeli jakiegoś przeciwnika strzałą, a Beleth zacznie bajerować cherleaderki... A tak na serio, to świetnie nadają sie do tej roli!

4 i 5. Środkowy obrońca I i II - Percy ze Złodzieja Pioruna i Will ze Zwiadowców
Moim zdaniem są idealni do tej roli. Percy z pewnością dobrze się spisze, a Will ze swoją orientacją w terenie, refleksem i wszystkimi umiejętnościami zwiadowczymi będzie świetnym obrońcą.

6 i 7.  Boczny prawy i lewy pomocnik - Maven z Czerwonej królowej i Jace z Darów Anioła
Co do Jace'a to jestem przekonana, że świetnie wypełni swoją rolę pomocnika,mchociaż widziałabym go bardziej jako napastnika, no ale cóż... Co do Mavena nie jestem pewna, czy nie zdradzi nas w ostatniej chwili...

8. Środkowy pomocnik - Cery z Gildii magów
Myślę, że byłby dobrym pomocnikiem. Zwinny, szybki wytrzymały, po prostu idealny.

9 i 10. Boczny prawy i lewy napastnik - Cal z Czerwonej królowej i Azazel z Ja, diablicy
Nie sadzę, żeby ci dwoje się dogadali, ale pojedynczo z pewnością dobrze będą wypełniali swoją rolę. Chociaż nie wiadomo czy Azazel nie spróbuje zawładnąć boiskiem i nie zacznie zabijać przeciwników :D

11. Środkowy napastnik i kapitan drużyny - Deamon z Luxa
Pewnie się cieszy, że jest na środku w samym centrum, ma swoją własną rolę, której z nikim nie dzieli i umiera ze szczęścia, że jest kapitanem! Jako napastnik też z pewnością się
 popisze! 

Rezerwowi, czyli niewylosowane postacie
Stig z Drużyny - Ten to by się przydał na boisku. Szkoda, że go nie wylosowałam na np. napastnika...
Ash z Żelaznego króla - Mógłby się przydać... Wytrzymały książę, którego nic nie wzruszy i będzie odporny na faule... Ale trudno!
Gideon z Czerwieni rubinu - Jak to dobrze, że ja go nie wylosowałam! Niech siedzi na ławce i nie wchodzi na boisko!
Tamani ze Skrzydeł Laurel -Tamani mógłby być pomocny, ale bez niego też sobie poradzimy




     Do wyłonienia zawodników swojej własnej drużyny wybieram:
Wiktorię z bloga WiktoriaCzytaRazemZWami 
Wioletę S z bloga Zapoczytalna 
Ameruję z bloga   Osobisty8księżyc  

piątek, 24 czerwca 2016

Powitajmy wakacje!!!

Koniec roku szkolnego i witamy dzisiaj WAKACJE!!! Bardzo się cieszę i muszę powiedzieć wam, że już jutro wyjeżdżam na mazury. Potem wracam i  jadę na obóz. Następnie pewnie wyjadę gdzieś z rodziną, a na koniec wakacji mam drugi obóz. Co do bloga to zdaję sobie sprawę, że oczekujecie większej ilości postów, a ja (jak mogliście zobaczyć jakiś czas temu w harmonogramie) zmniejszyłam ilość postów i teraz będą się pojawiać co cztery dni. Dlaczego? Jak już przed chwilą przeczytaliście często w te wakacje wyjeżdżam i szczerze nie wiem jakie będę miała warunki: będzie internet czy nie? Będę miała wogóle czas napisać/wstawić post? Nie wiem tego, a wolę mieć zaplanowane posty co 4 dni niż nie mieć postów bo nie mam internetu. Po za tym zauważyłam, że to jest chyba trochę za dużo... Mam nadzieję, że rozumiecie i 4 dni odległości między postami sprawdzi się w praktyce. A teraz pozostało mi tylko życzyć wam świetnych wakacji!!!

wtorek, 21 czerwca 2016

Jeżycjada #16: Żaba - Małgorzata Musierowicz + nagroda z urodzinkowego konkursu u Kitty Ailli

Słuchajcie kochani! Nie uwierzycie ale znowu wciągnęłam się w świat Jeżycjady. Wiele osób nie lubi tej serii, ale ja ją kocham i naprawdę potrafi podnieść na duchu. Jak mogliście jeszcze niedawno zobaczyć w harmonogramie (który został usunięty, ale może kiedyś do niego wrócę) miały być recenzje 3 i 4 części Luxa oraz ostatniej części Bliźniaczek Milthrope, ale wydarzyło się coś takiego, przez co jednak nie mogłam przeczytać tych książek, chociaż miałam je nawet w domu. Nie pytajcie o co chodzi, bo nie wiem jak, a przede wszystkim nie chcę wam tego tłumaczyć. W najbliższym czasie nie będę za często pojawiać się na blogu, bo miałam takie malutkie załamanie książkowe i blogowe :( Związane jest to z tym, o czym nie chcę wam mówić, więc też nie pytajcie, proszę. Ale teraz zapraszam na pozytywną recenzję, książki, która bardzo podniosła mnie na duchu swoim optymizmem i taką dobrą energią. I zostańcie do końca, bo będzie jeszcze paczka od Kitty!

Tytuł: Żaba
Autor: Małgorzata Musierowicz
Tłumaczenie: -
Seria: Jeżycjada
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 219
Poprzednia część: Język Trolli
Następna część: Czarna polewka

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Abc czytania (Ż)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu:
52 książki roku 2016

Opis: Hildegarda Shoppe, zwana Żabą, to stanowcza, lubiąca ład i porządek piętnastolatka. Chodzi do szkoły razem z Piotrkiem Żeromskim, synem Anieli i Bernarda. Jest on bardzo podobny do rodziców i wielce gadatliwy. Żaba za bardzo za nim nie przepada, ale gdy pewnego dnia widzi Różę Pyziak, dziewczynę swojego brata Fryderyka, który wyjechał z granicę, która jest w  ciąży, Piotrek może jej się bardzo przydać. Szczególnie gdy chodzi o Borejków... Czy Fryderyk wróci do Róży i do maleńkiego dziecka które niebawem ma przyjść na świat?

Opinia: Okładki tej serii są po prostu okropne. Ludzie, kogo widzicie na tej okładce? Bo ja szczerze, jakąś staruszkę z kolczykiem w nosie i rozbitymi okularami, a przypuszczam, że miała to być Żaba - piętnastolatka... Beznadzieja!!!

Ale nie oceniajmy książki po okładce! Treść może nie jest jakaś cudowna, ale niesamowicie wciąga i podnosi na duchu. W rodzinie Borejków i perypetiach różnych jej członków jest tyle optymizmu, radości i szczęścia z życia!!! Bardzo podnosi na duchu. W tej części poznajemy Żabę, czyli Hildegardę (co za imię!) Shoppe, siostrę Fryderyka Shoppe, który uciekł od Róży, spodziewającej się dziecka nie mówiąc nic rodzinie. Żaba się o tym dowiaduje i próbuje jakoś naprawić całą sytuację. Tak bardzo chciałam, żeby Róży nie przytrafiło się to co jej mamie. Ogólnie to Gabrysia, Róża i Tygrysica to moje ulubione bohaterki tej serii. Czytając o problemach życiowych tych bohaterów zapomina się o swoich, co jest bardzo pomocne i odstresowujące. Ale to co mnie troszkę wkurza w tych książkach to zapominanie o niektórych bohaterach. Ja wiem, że pewnie trudno ogarnąć aż TYLE bohaterów, ale chociaż w jednym zdaniu można wspomnieć o np. Kresce...

Żabę polubiłam i nie narzekam na jej kreację, bo Małgorzata Musierowicz ma to do siebie, że każdy bohater jest inny, chociaż co prawda mają te same cechy, ale mimo wszystko wszyscy się od siebie różnią. Ale nie powiem, żeby główna bohaterka, jak i cała rodzina Shoppe nie skradła mojego serca. Wolfgang, Fryderyk i Hildegarda. Co to za imiona, ludzie? Ale są bardzo mili :) Piotrek Żeromski też jest bardzo fajny, tylko trochę trudno było mi się połapać w kego zagmatwanych wypowiedziach i czasami musiałam je sobie czytać kilka razy.

Styl autorki nie porywa. Robi troszke przydługie opisy, czasami na jedną stronę i aż nie chce się tego czytać. Humor też jest, czasami bardzo śmieszny, a czasami wogóle nie.


Podsumowanie: Naprawdę bardzo lubię Jeżycjadę i cieszę sie, ze do niej powróciłam, ale też mam nadzieję, że za jakiś czas bedziecie mogli ujrzeć tu jakąs recenzję fantastyki :) Mam wielką nadzieję!

Ocena: 7/10

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 

W urodzinkowym konkursie na Biblioteczce Ciekawych Książek paczkę fantasy. Właśnie niedawno przyszła do mnie :)

A były tam takie oto wspaniałości, z pięknymi dedykacjami: 
Wilk Katarzyna Berenika Miszczuk
Red Rising II. Złoty syn. Pierce Brown
- Nekroskop Brian Lumley
- Antystresowa kolorowanka. Żywioły świata - powietrze
- Przepiękne zakładki
- oraz jakieś słodkości :D

Jestem bardzo zadowolona z tej nagrody. Najbardziej chyba podoba Wilk, bo jak wiecie bardzo lubię tą autorkę i bardzo chcę zapoznać tą książkę. Mam nadzieję, że drugi tom Red Rising zmotywuje mnie do przeczytania pierwszego, a co do ... to jestem nawet ciekawa tej książki, ale nie wiem czy prędko ją przeczytam :) Antystresowa kolorowanka jest świetna i już pokolorowałam kilka obrazków. Zakładki, które dostałam są cudowne (szczególnie ta z motylkiem :D).
Podsumowując jestem bardzo szczęśliwa, że wygrałam w tym konkursie i dostałam taką świetną paczkę. Jako ciekawostkę powiem wam, że to był pierwszy konkurs w jakim brałam udział, a do tego wylosował się mój numer z dziennika (czyli 19) :D



sobota, 18 czerwca 2016

Trylogia czarnego maga #1: Gildia magów - Trudi Canavan

Tytuł: Gildia magów
Autor: Trudi Canavan
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Seria: Trylogia czarnego maga
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 517
Poprzednia część: -
Następna część: Nowicjuszka

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,5 cm
52 książki roku 2016

Opis: Co roku magowie urządzają Czystkę, czyli "usuwają" żebraków, biedaków z ulic. Sonea razem z innymi niewinnymi ludźmi ucieka z miasta. Dzieciaki rzucają kamieniami w magów, ale ich tarcza ochronna odbija pociski. Sonea przyłącza się do bandy rzucających, a w swój kamień ładuje swoją całą złość. Nagle zdarza się coś bardzo dziwnego. Jej kamień przebija tarczę i trafia w jednego z magów ogłuszając go. Teraz Sonea musi uciekać, bo magowie prawdopodobnie będą chcieli ją zabić, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na nieszkoloną magiczkę w slumsach. Sonea stopniowo odkrywa swoją magię, jednak coraz trudniej jej nad nią zapanować...

Opinia:
Kiedy usłyszałam o tej książce miałam mieszane uczucia co do czytania jej. Niby mnie zaintrygowała, to moje klimaty ale jakoś nie bardzo byłam do niej przekonana. Jednak sięgnęłam po tą ksiażkę, gdy zobaczyłam ją w bibliotece. Czy było warto? Zaraz się przekonacie.

Zaczniemy standardowo od okładki. Podobają mi się kolory, kontrast czerni i bieli, tajemniczość, ale mimo wszystko nie rozpływam się jakoś bardzo w zachwytach. Jest to ładna okładka, ale bez przesady.

Co do fabuła to mogę jej zarzucić schematyczność. Po prostu czuję jakbym coś takiego już kiedyś czytała. Coś takiego już kiedyś było. Dziewczyna odkrywa w sobie moc, ucieka przed tymi "złymi", którzy tutaj w końcu okazują się dobrze, a potem uczy się kontrolować swoją moc. Mam już trochę dość teo typu opowieści, dlatego pewnie czytałam ją tak długo, a mianowicie pierwszą część tej książki (bo podzielona jest na dwie) przeczytałam jeszcze w maju, a całą ksiażkę skończyłam dokładnie 12 czerwca. Ale to pewnie też dlatego, że miałam dużo roboty związanej z balem szóstych klas, zakończeniem roku, wystawieniem ocen, a na dodatek jeszcze międzyszkolną debatą o Powstaniu warszawskim. Ale wracając do książki, mimo tych schematów podobała mi się. Zaintrygował mnie pomysł z Gildią magów i tymi wszystkimi "dyscyplinami" magicznymi:alchemia, sztuka wojenna, uzdrawianie i chyba coś jeszcze. Podobał mi się również pomysł ze slumsami i językiem tam panującym. To taki oryginalny motyw w tej książce. Pierwsza część opisuje ucieczkę Sonei, a druga naukę kontroli mad magią. Podobały mi się obie i nie potrafię stwierdzić która bardziej. W pierwszej intrygowało mnie co jeszcze bohaterowie wymyślą oraz wątek Złodzieji, natomiast w drugiej sama magia. Trzeba też zarzucić nieco przewidywalności. Już po połowie książki domyśliłam się końca, ale jakos szczególnie mi to nie przeszkadzało.

Bohaterowie byli dosyć sobrze wykreowani. Dzięki narracji trzecioosobowej możemy poznać bardziej (oczywiście oprócz głównej bohaterki Sonei, wokół której kręci się akcja) Cery'ego, jej najlepszego przyjaciela, który pomagał jej w ucieczce, mistrza Rothena, ktory najpierw jej natarczywie poszukiwał, a w drugiej części uczył oraz mistrza Dannyla. Polubiłam ich wszystkich, nikt mnie nie irytował. Sonea też była dosyć ciekawą bohaterką, którą wyróżniała wielka, lecz zrozumiała nieufność. Co to "mistrza" Ferguna czy Wielkiego Mistrza to jestem ciekawa drugiej części właśnie ze względu na nich, szczególnie na tego drugiego.

Styl autorki bardzo mi odpowiada. Jest  lekki, zrozumiały i bardzo wciąga. Spodobał mi się język slumsów stanowiący oryginalny motyw w tej książce. Dobrze opisane były emocje, a dzięki narracji trzecioosobowej możemy zobaczyć jakie odczuwali pojedynczy bohaterowie, a nie tylko Sonea. Wyczuwalny jest delikatny wątek miłosny pomiedzy Soneą a Cery'm i kibicuję im bo stanowiliby świetną parę, chociaż nie jestem pewna czy cokolwiek z tego wyjdzie. Ale to nic... Cery'ego chętnie przygarnę do siebie bo stał się moim kolejnym ksiażkowym mężem.

Podsumowanie: Pewnie gdybym przeczytała tą ksiażkę rok/dwa lata wcześniej to byłabym oczarowana. Teraz wyczywam tu przewidywalnośc i schematyczność. Mimo wszystko przeczytam druga część chociażby dlatego, że jeden z wątków bardzo mnie zainteresował.

Ocena: 7-/10

wtorek, 14 czerwca 2016

Rozmyślanki #2: Niechęć, kryzys, monotonność... czyli o tym, czy mam czasem chęć zawiesić bloga.

Chyba spodobał wam się poprzedni post z tej serii w którym nawiązałam do historii mojego bloga. Dzisiejszy post troszkę nawiązuje do tamtego tematu. Mianowicie porozmawiamy sobie dzisiaj o czymś, co dopadlo mnie wielokrotnie podczas przygody z blogowaniem - chęci zawieszenia bloga.

W poprzednim poście pisałam, że byłam już na granicy zawieszenia bloga. Jednak zrezygnowałam z tego i teraz z biegiem czasu muszę wam powiedzieć, że była to wspaniała decyzja. Nie wiem jak wyglądałoby moje życie bez wchodzenia codziennie na bloggera, sprawdzania jakie posty dodajecie i pisania komentarzy, pisania recenzji książek... Oczywiście gdybym zawiesiła bloga książki nadal bym czytała, ale nie wiem czy w tej samej ilości. Uważam, że ilość czytelników nie jest ważna, bo ja przede wszystkim robię to dla siebie, ale no wiecie...jak się ma tylko jednego czytelnika, który i tak wchodzi nieregularnie i pod większością postów jest "brak komentarzy" to jakoś nie chce się tego robić. Ale jednak spróbowałam jeszcze raz i wyszło mi to na dobre.

Jednak w tym poście chciałabym się bardziej skupić na tym, czy myśl o zawieszeniu bloga pojawiała się w mojej głowie również wtedy gdy już miałam wiecej czytelników. I muszę wam powiedzieć, że tak. Jak wiecie ja mam tylko 12 lat (w lipcu 13 :D). Nigdy jeszcze nie spotkałam się z blogiem, który prowadziłaby osoba w moim wieku, zawsze są to osoby starsze. I takie pytanie pojawia się w mojej głowie: czy ja nie jestem za młoda? Może wrócę tu za kilka lat, kiedy będę miała większe doświadczenie? Po co sobie jeszcze przysparzać obowiązków, podczas gdy moi rówieśnicy nawet nie pomyśleliby o założeniu bloga? Ale potem jednak dochodzę do wniosku, że właśnie dzięki blogowi zdobywam doświadczenie i uczę się wielu rzeczy. Nigdy nie miałam większych problemów w szkole, dlatego daję radę prowadzić bloga, czytać książki i do tego uczyć się i odrabiać prace domowe. Nie zauważyłam, żeby podczas prowadzenia bloga moje oceny spadłyby w dół, czego na początku się obawiałam.

Czasami jest też tak, że po prostu mi się nie chce. Nie chodzi o to, że jestem leniwa i nie mam siły pisać dla was postów. Chodzi o to, że czasami po prostu nie wiem jak się do tego wszystkiego zabrać i nie potrafię napisać czegoś co będzie mnie zadowalało. Wtedy po prostu nic nie piszę, a na szczęście mam napisane posty na zapas. Jednak nawet gdybym ich nie miała to nie zmuszałabym się do pisania. Wolę publikować posty z których jestem zadowolona, niż takie które są badziewne i niedopracowane, nawet jeśli nie miałoby być żadnej notki przez tydzień...

Kolejna sprawa to monotonia. Z reguły jest tak, że wracam ze szkoły i wchodzę na bloggera, sprawdzam czy są komentarze, jak tak to na nie odpowiadam, jak nie -  wchodzę na wasze blogi... Posty raczej piszę w weekendy i wtedy są to jakieś 3/4 posty, które od razu wędrują do autopublikacji. Jednak to wszystko czasami to za wiele i wtedy mam uderzenie monotonni, która czasami mnie dobija. Ale to nie zdarza się często. Problem pojawia się też przy braku czasu, ale na to wszyscy narzekają i wszyscy rozumieją, więc nie będę się rozdrabniać.

Jednak te wszystkie argumenty pojawiają się w mojej głowie na szczęście nie tak często i zawsze odsuwam od siebie te myśli. Gdybym zawiesiła bloga to chyba pk dwóch tygodniach bym tu wróciła bo nie potrafiłabym wytrzymać. Kocham to co robię i jestem z tego dumna!

niedziela, 12 czerwca 2016

Trylogia o Wiktorii Biankowskiej #2: Ja, anielica - Katarzyna Berenika Miszczuk

Tytuł: Ja, anielica
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Seria: Trylogia o Wiktorii Biankowskiej
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 379
Poprzednia część: Ja, diablica
Następna część: Ja, potępiona

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Mrozi krew w żyłach
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,5 cm
52 książki roku 2016

NIE CZYTAŁEŚ CZĘŚCI PIERWSZEJ - POMIŃ OPIS!

Opis: Wiki żyje sobie spokojnie u boku swojego kochanego Piotrusia. Co jakiś czas spotyka dziwnego chłopaka, który ciągle ją zagaduje. Wiktorii cały czas zdaje się, że kiedyś go już spotkała. Pewnego dnia chłopak daje jej tajemnicze jabłko, a wtedy wszystko się zmienia... Wspomnienia wracają, Beleth, Azazel i Kleopatra znowy pojawiają się w życiu Wiktorii, a na dodatek znowu nie zrobili nic przypadkowo... Wiki i jej moc potrafią zrobić coś, czego chce Azazel. Jednak jego marzenia nie opierają sie teraz na zostaniu Szatanem. To coś o wiele oryginalniejszego, ale po tym szalonym diable wszystkiego można się spodziewać. Na dodatek Piotruś znowu jest w to wszystko
zamieszany

Opinia:  Nie wiem co mam powiedzieć. Ta trylogia już się stała moją ulubioną, chociaż nawet nie przeczytałam trzeciej części. Świetna książka! I znowu końcówka była wspaniała, a zarazem okropna! Pani Katarzyna jest mistrzynią końcówek książek. Nie powiem, żeby wszystko poszlo tak, jak sobie zaplanowałam, ale to chyba nawet lepiej.

Okładki tej serii jakoś bardzo mi się nie podobają. To znaczy są spoko, ale ja bym tutaj dała coś innego niż twarz Wiktorii, która i tak w mojej głowie wygląda zupełnie inaczej. Nie jestem fanką postaci na okładkach. Ta ma nutę tajemniczości, ale nie jest to coś oryginalnego.



"Oto dlaczego nie należy drażnić się z drzwiami. Mogą potem wepchnąć ci klamkę w plecy w najmniej oczekiwanym momencie." 



Fabuła utworu jest po prostu świetna. Nagle są w Piekle, potem na Ziemi, w Niebie, następnie znów wracają na Ziemię, a ostatecznie lądują w Piekle....i tak w kółko. Nieprzewidywalność. Zupełnie niczego się nie spodziewałam. Zmiana decyzji w jednej chwili mnie rozbrajała. Pomagamy mu, a potem "no dobra, chodźmy go wreszcie okraść". Świetny pomysł z Murielem i z tymi przedmiotami do zdobycia. Nieschemtyczność. Nigdy się z takim czymś nie spotkałam. No dobra - trójkąt miłosny. Bardzo tego nie lubię i nie fajnie, że jest w tej książce, ale można się poświęcić, żeby przeczytać naprawdę dobrą książkę. To jedyny minus tej powieści, ale mam nadzieję, że w końcu Wiki wybierze tego co ja chcę!!!

Bohaterowie są cudowni! Wiki bardzo lubię. Nie jest irytującą idiotką, ani idealną bohaterką, której zawsze wszystko sie udaje. Beleth (przed chwilą zamiast Beleth napisałam Balet, chyba trochę to do niego nie pasuje...) jest cudowny!!! Kocham go po prostu! Natomiast gdyby nie było Piotrusia, to wszystko by było lepiej i cudowniej! On jest jak dla mnie taki niepotrzbny i tylko mącący w głowie
Wiki. Jak dla mnie oni zupełnie do siebie nie pasują. Azazela też uwielbiam! Jego pomysły, wyznania, teksty mnie rozwalają! Nie polubiłam tej nowej diablicy (jej imie wypadło mi z głowy), ale to z góry miałam narzucone jej lubienie lub nie. Co do Muriela to od początku wiedziałam, że coś z nim nie halo, ale na szczęście Wiki też, więc nie zrobiła nic głupiego. Natomiast ten Piotruś... Owszem, ja też bym mu pomogła w jego zobowiązaniu wobec tego anioła, ale żeby być takim idiotą!!!



  "To przycisk WIELKIEEEGO KATAKLIZMU! - zawył anioł
 - Wielkiego kataklizmu? - upewniłam się. 
A to dopiero durna nazwa. 
- Nie wielkiego kataklizmu, tylko WIELKIEEEGO KATAKLIZMU - poprawił mnie z wyraźnym akcentowaniem każdej głoski w tych dwóch słowach. 
- Czyli do czego służy? - nadal nie rozumiałam.
 - Niszczy wszystko, całe życie - złowieszczy głos Zafkiela potoczył się po pomieszczeniu. - To KATAKLIZM, KATAKLIZM, KATAKLIZM! 
I oto dowód na to, co się dzieje, kiedy ktoś przez kilka miliardów lat włącza i wyłącza deszcz. Zdecydowanie nie polecam tego zawodu."


Styl pani Miszczuk jest świetny! Pokochałam go. Humor, humor i jeszcze raz humor! Wiktoria (bo z jej perspektywy jest narracja) świetnie opowiada o różnych zdarzeniach wtrącając takie swoje różne komentarze, które czasami naprawdę rozbrajają człowieka. Czy to opis, dialog czy przemyślenia Wiki wszystko jest bardzo, ale to bardzo ciekawe i nie sposób się od tego oderwać. Ja ta ksążkę przeczytałam w dwa, może jeden dzień. Szkoda, że ńie jest dłuższa i bardzo, ale to bardzo mi przykro, że została  już tylko jedna część - ostatnia z tymi wspaniałymi bohaterami!

Podsumowanie:   Ta książka, ta seria jest niesamowita! Polecam wszystkim na pierwsze spotkanie z panią Miszczuk, ale także jako kolejną książkę jej autorstwa. Wiem, że ta pani ma wiele fanów, ale także wiele jest osób, ktore ni lubią jej ksiązek. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Nie mogę się doczekać kiedy przeczytam koljeną część, ale jednocześnie nie chcę jej czytać, bo nie chcę żegnać z się z tymi bohaterami. (Wyjaśnienie minusu przy ocenie - trójkąt).

Ocena: 10-/10


piątek, 10 czerwca 2016

Bliźniaczki Milthrope #2: Strażniczka bramy - Michelle Zink

Tytuł: Strażniczka bramy
Autor: Michelle Zink
Seria: Bliźniaczki Milthrope
Tłumaczenie: Marta Kapera
Wydawnictwo: TELBIT
Liczba stron: 383
Poprzednia część: Proroctwo sióstr
Następna część: Krąg ognia

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,5 cm
52 książki roku 2016

Opis: Lia i Sonia są w Londynie. Lia stara się jak najbardziej rozwinąć swoje umiejętności przed starciem z Alice. Dowiaduje się, że jej siostra jest znacznie bardziej uzdolniona niż ona, nie zamierza przyjąć roli wyznaczonej jej przez proroctwo oraz, że narusza zasady obejmujące na Równinie i zupełnie się tym nie przejmuje. Pewnego dnia do Londynu przybywają ciotka Virginia, Luisa i Edmund. Okazuje się, że Sonia, Luisa, Lia wyruszają na tajemniczą wyspę Altus do ciotki Abigail, która pomoże dziewczynom odnaleźć brakujące strony księgi, dzięki którym Lia będzie w stanie doprowadzić proroctwo do końca. Prowadzić ma ich Edmund. Jednak czy im się uda? Dusze czyhają na wszystkich namawiając do zdrady, nawet na tych którym wcześniej Lia ufała bezgranicznie... Ponadto dziewczyna poznaje pewnego intrygującego chłopaka przy którym tak
trudno pamiętać o obietnicy miłości i powrotu złożonej kiedyś Jamesowi...

Opinia: Pierwsza część poodbała mi się, ale nie było to nic szczególnego. Jednak Strażniczka bramy jest wedlug mnie dużo lepsza! Było o wiele więcej niespodzianek i tyle zwrotów akcji... Jednej zdrady po prostu nie mogę przeboleć i nie mieści mi się w głowie co tu się stało!

Okładka jest jak dla mnie totalnie beznadziejna. W książce Lia ciągle opowiada, że ma potargane włosy, cienie pod oczami i wygląda szkaradnie przez ciągłą wędrówkę, a na okładce została przedstawiona z dokładnym makijarzem, podkładem, pudrem, tuszem do rzęs i szminką. Wydaje się to po prostu absurdalne! Ja bym tutaj umieściła np. znamię które Lia ma na nadgarstku, albo jej medalion, nawiązałabym trochę do treści tej książki. Nie jestem fanką przedstawiania postaci na okładkach.


" Musimy być ze sobą szczerzy, nawet jeśli jest to bolesne."


Jednak nie oceniajmy książki po okładce! Treść jest wspaniała. Autorka miała świetny pomysł!
Świetne rozwinięcie tej całej historii z proroctwem. Pierwsza część to było takie wprowadzenie taki początek (wtedy nie wiedziałam jeszcze, że...) wspaniałej serii. Tyle zwrotów akcji, tyle pomysłów, tyle wątków, a przede wszystkim tyle tajemnic! Autorka potrafiła połączyć to wszystko w jedną całość i wyszło jej to naprawdę dobrze. Wspaniałe przedstawienie wyspy Altus, zwyczajów i poglądów mieszkańców tamtej wyspy. Kolejna sprawa to wątek miłosny. Cieszę się, że pojawił się Dimitri bo Lia zupełnie nie pasowała do Jamesa i ich relacja była taka sztuczna. Natomiast z Dimitrim wszystko szło jak z płatka. To było prawdziwe i widziałam, że naprawdę się kochają. Dimitri zniósł by wszystko, żeby ocalić Lię. Ona podobnie. Jednak ich relacja rozwinęła się o wiele za szybko!!!!!!! Po kilku dniach znajomości już się całowiali i mówili sobie, że zrobiliby dla siebie wszystko. To było z jednej strony prawdziwe, z drugiej nie. Zachowywali się tak jakby byli parą od dwóch lat. Jednak mimo wszystko Dimitri skradł moje serce :D Mam nadzieję, że Lia nie wróci do Jamesa.

Lię bardzo lubię. Jest świetną bohaterką która nie boi się nowych wyzwań, ale nie jest też idealna - nie jest najlepsza ze wszystkich. Jest po prostu świetnie wykreowana. Podobnie inni bohaterowie. Sonia i Luisa najlepsze przyjaciółki Lii, które pokochałam i sama chciałabym takie mieć. UWAGA WIELKI  SPOILER: choć nie mogę pogodzić się z myślą o zdradzie jednej z nich. Nie wiem jak Sonia mogła to zrobić, co w nią wstąpiło. Wierzę, że chciała dobrze, ale złamała mi tym serce. Jak o tym przeczytałam to po prostu chciałam rzucić tą książką o podłogę. Wiem, że to nie była jej wina, ale chyba nie potrafiłabym jej wybaczyć i ponownie zaufać KONIEC WIELKIEGO SPOILERA. Jak już wspomniałam Dimitri dołączył do mojej listy książkowych mężów. Jest świetny! Wiecie, jak ja się boję tej Alice. Nie za wiele o niej wiemy - mamy tak naprawdę jedynie przygody Lii, a jednak ona cały czas jest obecna na kartkach tej książki. Wstrząsnęło mną jak ta dziewczyna się zgubiła...



" Głos Dimitriego odzywa się w okolicach mojego ucha. - Potrzebuję mniej snu, niż ci się wydaje. Poza tym ostatnio, kiedy zasypiam, i tak śnię o tobie. " 


Styl autorki nie jest  świetny. Sądzę, że niektóre fragmenty, w szczególności opisy można by pominąć bo byly momentami nudne. Tak jak przy pierwszej części z początku nie mogłam wbić się w akcję, ale trfało to tylko do 5 rozdziału. Potem nie mogłam się oderwać. Narracja jest prowadzona z perspektywy Lii co mi bardzo odpowiadało, ale trochę przeszkadzał mi czas teraźniejszy.

Podsumowanie: Ta książka jest naprawdę dobra i choć ma kilka błędów, są one niewielkie i nieliczne. Polecam!

Ocena: 8/10


środa, 8 czerwca 2016

Mini maratonowy TAG książkowy

Do tego tagu nominowała mnie Kitty Ailla z Biblioteczki Ciekawych Książek. Bardzo ci dziękuje! Ten tag stworzyły dziewczyny z Mini maratonowej grupy do której ja nie należę, ale mimo to z chęcią wykonam ten tag. Trochę długi, ale pytania naprawdę fajne!

1.Ann Wars dla Ola G, czyli książka, podczas czytania której nie zauważyłeś, że dotarłeś do końca (bo była taka dobra)
Zdecydowanie Ja, diablica i Ja, anielica. Te książki są za krótkie ja chcę więcej! Na szczęście kolejna część przede mną. Na nieszczęście - ostatnia.

2. Aoi Akuma dla medyk, czyli ulubiona krwawa książka
Z tego co pamiętam czytając którąś z części Eragona mówiłam, że to bardzo krwawa książka. Szczególnie sceny z Roranem.

3. bookworm dla Just yśka, czyli ulubiony młodzieżowy wątek miłosny
Nie wiem, ale chyba wątek miłosny Percy'ego i Annabeth. W końcu przeżyłam z nimi dwie serie :D

4. Doomisia dla Suomi, czyli bohaterka mająca wiele kreatywnych pomysłów
Zdecydowanie Ania z Zielonego Wzgórza. Swojego czasu zaczyttywałam się wcałej tej serii.

5. Jellyfish dla JustinaJ, czyli książka, która wciągnęła się od pierwszych stron (i nie mogłeś się od niej oderwać)
Wiele takich było! Wszystkie książki, które oceniłam na 9/10 lub 10/10. Sprawdżcie w etykietach (lewy pasek boczny)

6. Just yśka dla bookworm, czyli ulubiona polska książka
O rany! Mam teraz przed sobą: albo, albo, albo, więc powiem trzy: seria Blask Corredo, Trylogia o Wiktorii Biankowskiej (tylko dwa tomy przeczytane, ale moja ukubiona mimo wszystko) oraz Magiczne Drzewo, które na zawsze zostanie moimi ukubionymi książkami z dzieciństwa i nie tylko!

7. JustinaJ dla Jellyfish, czyli książka, w której akcja toczy się spokojnie, ale ma też jedno lub kilka mocnych wydarzeń, które tobą wstrząsnęły
Nie przypominam sobie nic takiego :(

8. KittyAilla dla Ola K., czyli bohaterka z uzależnieniem
Nie przypominam sobie nic takiego, chyba, że uzależnienie od książek (tak jak u mnie) u Katy z Obsydianu.

9. Maria Włodarska dla Patrycja 'Pyciaaa', czyli powieść, którą przeczytałeś w jeden dzień
Drugą szansę Katarzyny Miszczuk przeczytałam w jeden dzień. W drodze w samochodzi na telefonie, bo miałam to na pdf :D

10. medyk dla Aoi Akuma, czyli modna książka, na którą musiałeś trochę poczekać, zanim ją przeczytałeś
Czerwona królowa. Niedawno pojawiła się recenzja tej książki na moim blogu. Czekałam, bo bałam się rozczarowania.

11. Meredith dla WiktoriaCzytaRazemZWami, czyli bohater, który ma swoją bratnią duszę
Gwen z Czerwieni rubinu miała wspaniałą przyjaciółkę, wspoerającą ją na każdym kroku.

12. Ola G. dla Ann Wars, czyli książka, w której zachwycił cię świat/miejsce, gdzie dzieje się akcja
Zdecydowanie świat Zwiadowców!!! Araluen ze Zwiadowców czy Skandia z Drużyny - obydwie tak samo dobre. Kocham ten świat i nie mam najmniejszych wątpliwości.

13. Ola K. dla KittyAilla, czyli książka, w której nie występuje wątek miłosny
Artemis Fowl. Nie wiem czy czytałam kiedykolwiek inną książke bez wątku miłosnego.

14. Oxuria dla Paulina Balcerzak, czyli książka, w której występuje więcej niż dwóch głównych bohaterów
W Olimpijskich Herosach cała siódemka herosów, biorących udział w misji to główni bohaterowie.

15. Patrycja 'Pyciaaa' dla Maria Włodarska, czyli ciekawa książka z gatunku, za którym nie przepadasz
Zdecydowanie Jeżycjada! Kocham tą serię, a nie przepadam za obyczajówkami.

16. Paulina Balcerzak dla Oxuria, czyli książka z najładniejszą okładką
Jedna najładniejsza okładka na świecie? A mogą być okładki serii? Nie wiem, ale tak zrobie :D Przedstawiam wam serię Blask Corredo, ale tylko wydawnictwa wdrodze!



17. Suomi dla Doomisia, czyli książka w wiosennym klimacie
Na tą chwilę nic nie przychodzi mi do głowy.

18. WiktoriaCzytaRazemZWami dla Meredith, czyli książka z idealnym miejscem akcji
Powiedziałabym,mże Zwiadowcy, ale to nie było idealne miejsce akcji. Dlatego powiem, że Narnia. To było idealne, idealne miejsce akcji.


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Czerwona Królowa - Victoria Aveyard











Przepraszam za zaległości na waszych blogach. Staram się wszędzie wpadać ale pod koniec roku mam tyle roboty, że po prostu nie daję rady. Ostatnio też zauważyłam, że coś się w niektórych recenzjach zrobiło ze zdjęciami i w miarę możliwości postaram się to naprawić ale jest to trochę dziwne bo w edycji posta wszystko jest w porządku...

Tytuł: Czerwona królowa
Autor: Victoria Aveyard
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Seria: Czerwona Królowa
Wydawnictwo: Moon drive
Liczba stron: 482
Poprzednia część: -
Następna część: Szklany miecz

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3 cm
52 książki roku 2016

Opis: Świat podzielony jest na dwa rodzaje ludzkości: Srebrnych i Czerwonych. Zależy to od koloru krwi. Srebrni to bogacze, ludzie mieszkający w dostatku, wywodzący się najczęściej z szlacheckich domów. Każdy z nich posiada jakąś poc: Zieleńce - kontrolują rośliny i ziemię, Wodniaki - wodę, Ogniści - ogień, a Szptacze potrafią czytać w myślach i kontrolować ludzi. Jest oczywiście o wiele więcej rodzajów mocy. Czerwoni to ludzie żyjący w biedzie, ciągle brakuje im pieniędzy na jedzenie czy ubrania. W wieku 18 lat młodzież zostaje wysyłana na wojnę. Jedynym ratunkiem od tego jest posiadanie pracy. Dla Srebrnych życie Czerwonych nie ma żadnego znaczenia. Czerwoni pracują, umierają za nich na wojnie i usługują, bo są inni. Bo nie mają mocy. Bo nie mają srebrnej krwi. Mare Barrow jest jedną z nich. Za kilka miesięcy ma swoje osiemnaste urodziny i zostanie wysłana na wojnę. Jej starsi bracia już na niej są. Ma jeszcze młodszą siostrę Gisę, ale ta ma pracę i zarabia na utrzymanie rodziny. Mare natomiast kradnie razem ze swoim przyjacielem Kilornem. Pewnego dnia nieoczekiwanie Mare dostaje pracę na dworze królewskim, jako służąca. Nieoczekiwanie Mare odkrywa w sobie moc, o której nigdy nie miała pojecia. Odkrywa, że jest i Czerwoną i Srebrną, a może kimś zupełnie innym? Mare jest teraz zagrożeniem dla króla i królowej i w każdej chwili może zostać wyelimonowana z gry. Szkrłatna Gwardia Czerwonych powstaje by pomścić wszystkich poległych na wojnie i wyzwolić się od życia w nędzy. Czy uda im się doprowadzić do rewolucji. Walka o przetrwanie wcale nie będzie łatwa, ponieważ "każdy może zdradzić każdego"...

Opinia: Bardzo bałam się tej książki. Słyszałam o nie bardzo dobre opinie, niektórzy wprost uwielbiają tą książkę, natomiast ma też wielu przeciwników, którym ta powieść wogóle nie przypadła do gustu. Nie wiedziałam jak będzie ze mną, ale bałam się, że się rozczaruję i jakoś nie mogłam się przemóc, żeby w końcu przeczytać tą książkę. Jednak w końcu to zrobiłam. Czy była to dobra
decyzja? Zaraz się przekonacie.

Okładka tej książki bardzo mi się podoba. Klimat książki i to, o czym opowiada jest w pełni zawarte na okładce, ale też w tytule. Bardzo, ale to bardzo mi się podoba i szczerze wam powiem, że jest to jedna z lepszych okładek jakie oglądałam.



"Stwarzanie nadziei, gdy w rzeczywistości jej nie ma, to okrucieństwo. Fałszywa wiara wywołuje rozczarowanie, ból i wściekłość, przez co niełatwe sprawy stają się jeszcze trudniejsze."


Natomiast treść....... Też jest bardzo dobra! Może nie wspaniała i nie zawładnęła mną jakoś bardzo, ale zaciekawiła w ym stopniu, że z pewnością sięgnę po drugą część. Co prawda jest nieco schematyczna. No wiecie: bohaterka nagle odkrywa, że ma w sobie moc i jest najsilniejsza ze wszystkich i musi uratować cały świat przed zagładą. Jednak jak już kiedyś pisałam wiele dobrych książek wychodzi z tego schematu. Oczywiście wolałabym co jakiś czas coś oryginalniejszego, ale wiemy, że wielu dobrych autorów od tego właśnie zaczyna i co potem autor zrobi z tym schematem to już jego sprawa. Pani Aveyard dobrze sobie z tym poradziła. Jednak nie mogę zarzucić tej powieści przewidywalności. Niektórych rzeczy się domyśliłam, ale w wiekszości były to
niespodzianki. Szczególnie końcówka. Pamiętam, że dziewczyny w recenzjach ostrzegały, ale żeby aż tak? Maven zawiódł mnie do granic możliwości... Wątek miłosny był dziwny i w sumie nie wiem co mam o nim powiedzieć.

Mare polubiłam. Nie jest skończoną idiotką, ale popełniala też błędy przez co ne była idealna. Nie irytowała mnie, chociaż czasami ja postąpiłabym inaczej. Maven na początku mnie oczarował, ale to co zrobił na koncu było takie podłe, okrutne i niefajne, ze teraz go nienawidzę. Cala na początku lubiłam, potem nie, potem znowu tak i tak w kołko,ale ostatecznie skończyło się na lubieniu go. Inne postacie (te drugoplanowe i epizodyczne) nie były jakoś specjalnie dobrze wykreowane, ale muszę powiedzieć,  że Elara i Evangeline to podłe idiotki (żeby nie powiedzieć  żeńskiego odpowiednika psa). Juliana polubiłam, ale bałam sie trochę zdrady z jego strony.


"Uśmiecha sie zadowolony, gdy okazało się, że ma rację. Jest w każdym calu żołnierzem, a żołnierze lubią wygrywać" 

Styl nie jest jakiś wspanialy. Niektóre opisy były przydługie. Ma szczeście jest humor, choć nie za dużo. Przez jakiś czas ta książka kojarzyła mi się z Niezgodną i chyba dalej mi się kojarzy, chociaż jest to o wiele lepsza książka.

Podsumowanie:   Rozumiem  i fanów Czerwonej królowej i przeciwników. Ja nie należe do żadnej z tych grup. Widzę wiele niedociągnieć i niejasności, ale mimo wszystko książka mi się podobała. I odpowiadając na pytanie zadane na poczatku recenzji. Czy było warto?  Tak. Czy polecam? Tak. Chociaż bez większego przekonania.

Ocena: 6+/10



sobota, 4 czerwca 2016

Medyczny TAG

1. Anestezjologia – książka tak nudna, że prawie cię uśpiła.
Tak naprawdę to nigdy nie zasnęłam czytając książkę. Zawsze jak mnie nudzi i chce mi się spać to po prostu odkładam :) Ale taką naprawdę nudną lekturą - pamiętam do dziś jak się z tym męczyłam, była Historia żółtej ciżemki. Jak pani to zadała to było chyba miesiąc na przeczytanie. Ja od razu się do tego zabrałam, ale kompletnie mi się nie podobało dlatego przestałam to czytać. Za drugim podejściem chyba udało mi się skończyć przed rozpoczęciem omawiania, ale nie jestem pewna. 


2. Diagnoza – Smutna książka.
Ja nie płaczę zbyt często przy czytaniu książek, ale taką naprawdę smutną i skłaniającą do przemyśleń książką był Najcenniejszy dar.

3. Zawał – książka z nagłym zwrotem akcji.
Czytam dużo książek z nagłymi zwrotami akcji, ale tego to zupełnie się nie spodziewałam! Przedstawiam Miasto kości! To co tam się działo - nie mogłam w to uwierzyć!

4.Dentysta – książka, której szczerze nie lubisz.
Chyba nie mam takiej książki - owszem, wiele książek mi się nie podoba, niektóre nawet bardzo mi się nie podobają, ale nie mam książki której tak po prostu nie lubię. 

5. Panie doktorze! Straciliśmy pacjenta... książka z zupełnie niespodziewaną śmiercią.
Hmm... Może to będzie dziwne, że coś niespodziewanego było w Wiernej, ale naprawdę nie spodziewałam się tej śmierci. Chociaż inaczej - spodziewałam się, bo zostało mi to zaspoilerowane w internecie. Osoba pisząca recenzję starała się uniknąć spoileru ale ludzie w komentarzach już nie :( Mimo wszystko nie spodziewałam się tego, ale nic nie zmienia faktu, że to był jedyny zwrot akcji w tej książce, a wiemy, że ma kilkaset stron.

 6. Operacja-książka, przy której wstrzymywałeś oddech ze zdenerwowania i napięcia.

Czegoś takiego doswiadczyłam przy Onyksie. Tam naprawdę było wiele takch momentów! Nie jest to jedyna książka przy której wstrzymywałam oddech, ale to jedna z ostatnich które przeczytałam, więc postanowiłam ją tutaj dać.

7. Pobieranie krwi – krwawa książka.
Nie wiem czemu, ale ja zawsze miałam takie wrażenie, że bardzo krwawo był w serii Eragon. Czasami te momenty walki i wojny mnie przerażały...

 8. Komu lekarstwo - książka z gorzkim zakończeniem
Ja, anielica. Nie wiem do końca co to znaczy "gorzkie zakończenie", ale przetłumaczyłam to sobie na "zakończenie, które mi się nie podobało". A mimo wszystko dałam książkę, której zakończenie było niesamowite. Dlaczego? Bo mimo, że było świetne to nie było po mojej myśli! Chociaż nie byłoby do końca fajne gdyby było po mojej myśli, ale dobrze, że to jeszcze nie koniec trylogii!

9. Zawroty głowy – książka ze świetnym wątkiem miłosnym.
Zdecydowanie seria Lux. Relacja pomiędzy Katy, a Deamonem jest świetna. Oczywiście było od początku wiadomo, że ostatecznie się w sobie zakochają, ale sposób w jaki do tego doszło był niesamowity. Kocham Deamona!

Rozprzestrzenianie się zarazy! - Kogo tagujesz?
Wszystkich, którzy nie robili jeszcze tego tagu na swoim blogu :)

czwartek, 2 czerwca 2016

Lux #2: Onyks - Jennifer L. Armentrout

Tytuł: Onyks
Autor: Jennifer L. Armentrout
Seria: Lux
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 522
Poprzednia część: Obsydian
Następna część: Opal

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,5 cm
52 książki roku 2016

Opis: Katy jest przekonana, że uczucia Deamona do niej są fałszywe i spowodowane jedynie tajemniczą więzią między nimi. Po za tym zaczynają dziać się z nią dziwne rzeczy. W szkole pojawia się nowy chłopak Blake, który jest bardzo miły i sympatyczny. Jednak ma też on swoją tajemnicę. Po za tym będzie zmuszona okłamywać Deamona i całkowicie się od niego odciąć. I raptem wszystko się zmienia, bo Katy widziała kogoś kto nie żyje... Musi o tym powiedzieć Deamonowi ale nie jest pewna jakie przyniesie to skutki. Może dać mu fałszywą nadzieję, ale Deamon i tak nie przestanie szukać odpowiedzi. Nikt nie jest tym na kogo wygląda. Kim jest Blake i jak jest on powiązany z całą historią?

Opinia: Bardzo trudno było napisać opis bez szczególnych spoilerów, więc napisałam same
tajemnice, które nic nie mówią osobie, która nie czytała tej książki. Ale chyba uniknęłam spoilerów. W tej książce już od pierwszego rozdziału zaczynają się tajemnice... Tak naprawdę to niczego się nie spodziewałam i w wiele rzeczy nie mogłam uwierzyć.

Okładka bardzo pasuje do treści. Jest tajemnicza i bardzo mi się podoba. Szczególnie napis "Onyks" skradł moje serce. Tylko, że Deamon na pewno jest przystojniejszy!

Fabuła, jak już wam wspomniałam na początku jest bardzo ale to bardzo nieprzewidywalna. Nie mogłam uwierzyć w to co tam się działo. Ciągle była jakaś akcja! Ktoś umierał, ktoś kłamał, a jeszcze inny ożywał... To co się wydarzyło w tej książce przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Katy, Katy co się z tobą stało? Jednak jestem bardzo zadowolona z rozwoju wypadków i wszystko poszlo po mojej myśli. Końcówka była świetna! Tylko starsznie, starsznie cierpiałam z powodu Dee. Ta dziewczyna myślała, że Katy już nie chce być jej przyjaciółką. Główna bohaterka zachowywała się tak podle, ale z drugiej strony tak wspaniale... Tak, wiem, że to brzmi nieco absurdalnie! Po
prostu chodzi o to, że gdyby Katy zachowywała się inaczej do Dee by bardzo cierpiała, ale w sumie i tak cierpiała. Dobra, nieważne. Nie podobało mi się to, że Katy tak łatwo ufała Blakowi. Ja od razu wyczułam, że coś z nim nie halo.

Jeżeli już mowa o Blake'u to kompletnie go nie polubiłam. Nie zyskał mojej sympatii, ani razu nie poczułam do niego zaufania. Po prostu był podejrzany. Katy też to wyczuwała, ale nic z tym nie robiła. Za to Deamon... Od początku książki starał się zmienić. Przepraszał Katy. To było takie słodziaśne :) Za to Katy troszkę mnie irytowała tym, że cały czas sobie wmawiała, że Deamon kocha ją tylko za sprawą jakiejś tam więzi. Wmawiała sobie też, że sama go nie kocha. No dobra, ja rozumiem był dla niej na początku strasznym dupkiem, ale przeprosił, wyjaśnił dlaczego tak robił i zachowywał się potem zupełnie inaczej. Nie można było go tak całkowicie skreślać. Przynajmniej ja go kocham...

Styl pani Armentrout jest bardzo przystępny. Łatwo i szybko czyta się tą książkę. Nie mogę
uwierzyć, że te ponad 500 stron minęły tak szybko... I do tego jest dużo humory i błyskotliwych dialogów, że czasami to aż wstyd się nie śmiać :D Ja po prostu pochłaniałam strony jedna, po drugiej i nie mogłam się oderwać! Jak się kiedyś rano obudziłam to miałam jeszcze trochę więcej  czasu niż zwykle do wyjścia do szkoły, więc sobie pomyślałam, że przeczytam jeden rozdział. A co się potem stało? Prawie się spóźniłam!

Podsumowanie: Jeżeli podobał ci się Obsydian koniecznie sięgnij. Jeżeli ci się nie podobał to też sięgnij, żeby sprawdzić czy może jest to coś lepszego. A jeżeli jeszcze nie zaznajomiłeś się z tą serią to koniecznie sięgnij po część pierwszą! Ja już nie mogę doczekać się następnej!

Ocena: 10/10