Cytat miesiąca

"Powiem ci, że muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna"

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Syrena - Kiera Cass




Szczerze mówiąc nie miałam w planach czytania Syreny. Znam już serię Rywalek tej autorki i uznałam, że tyle mi wystarczy. Jednak ta książka po prostu patrzyła się na mnie z bibliotecznej półki i nie byłabym sobą gdybym jej jednak nie wypożyczyła. Czy podjęłam dobrą decyzję?


Tytuł: Syrena
Autor: Kiera Cass
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Seria: -
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 392

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,9
52 książki roku 2017
Olimpiada czytelnicza
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Kahlen jest syreną. Są to istoty, które muszą pracować dla Matki Ocean i co jakiś czas zabijać dla niej ludzi, żeby mogła się najeść. Jak? Oczywiście śpiewem, bo głos syren jest zabójczy dla rasy ludzkiej i prowadzi ich tylko do zguby w głębi oceanu. W zamian za to, po odbytej służbie, dzewczęta zyskują szansę na nowe życie. Wszystko jest jednak skomplikowane gdy Kahlen poznaje chłopaka prosto z jej marzeń. Ale co zrobić, kiedy nie może się do niego odezwać, przed nią jeszcze lata służby, a pozostają jeszcze Zasady, których musi przestrzegać. Kahlen będzie musiała podjąć decyzję, która może się okazać jedną z najtrudniejszych w jej życiu.


"Nasza pamięć jest jak wadliwy aparat fotograficzny – nie możemy być pewni, że obraz, który staramy się uchwycić będzie rzeczywiście wyraźny."


Zupełnie nie wiedziałam co się po tej książce spodziewać. Wiedziałam, że będzie o miłości, bo to już wiadomo było z opisu. Stwierdziłam, że jeśli nie będzie to jakaś ckliwa i przesłodzona historia to może zniosę :D Ciekawiły mnie jednak te syreny i w sumie tylko dlatego sięgnęłam po tę pozycję. I wiecie co? I pozytywnie się zaskoczyłam! Bo Kahlen spotyka tego chłopaka dopiero w połowie, a może nawet i dalej. Wcześniej jest opisane jej życie jako syreny, co mi się niezmiernie podobało! Według mnie autorka miała genialny pomysł! Służba syreny trwa 100 lat, dla nas to szmat czasu, a nowe dziewczyny, które dopiero co wstąpiły w szeregi tych istot są po prostu przerażone ilością tego czasu i w dodatku tym, że muszą zabijać. Podobało mi się przedstawienie różnych perspektyw każdej z syren i jak się one zmieniały po upływie czasu. Niektóre przejmowały się każdą zabitą osobą, inne starały się ignorować to, że wyrządają komuś krzywdę. Wspaniałe było przedstawienie relacji dziewczyn jako sióstr, a także ich relacji z Matką Ocean - to, że czasami syreny się z nią zaprzyjaźniały, a czasami okłamywaly i nienawidziły przez te wszystkie lata. Na początku cała fabuła to są po prostu przemyślenia Kahlen na temat tego życia. Poznajemy jakieś przełomowe momenty z jej całego stuletniego syreniego życia. Dziewczyna opowiada nam o swoich pierwszych krokach w służbie, a próbie bliższego poznania się z Matką Ocean. O tym co robiła jako syrena i jak wyglądało to życie. Zatrzymujemy się w momencie gdy do końca służby zostało jej chyba 20 czy 19 lat i wtedy poznaje Akinlego, chłopaka, który odmienił jej życie.

Jak już wspomniałam bałam się przesłodzonej miłości, ale bezpodstawnie! Uważam, że wątek miłosny jest tutaj bardzo dobrze rozegrany, bo choć bohaterowie zakochują się w sobie dość szybko, możnaby uznać, że za szybko, ale łączy ich taka więź, że normalnie naprawdę wydaje sie ona prawdziwa. Nie jest to też miłość od pierwszego wejrzenia, ale efekt spędzania se sobą większości czasu. Wszystko potęguje fakt, że Kahlen i Akinli nie mogą ze sobą normalnie rozmawiać, ponieważ dziewczyna nie może sie do niego odezwać. Przez co czasem trudno było im się porozumieć, ale to też sprawiło, że Akinli potrafił odgadnąć o co chodzi z mimiki twarzy i gestów, ewentualnie z kartki papieru :D Bardzo podobała mi się ich relacja, którą budowali od początku i naprawdę czułam to, że ich miłosć jest prawdziwa.


"Widziałam na jego twarzy, że mogłabym spalić dom, a on przyniósłby tylko pianki i podziękował za piękne ognisko."



Autorka ma niasamowity dar do przekazywania emocji na kartach powieści. Z tej książki emocje wywalają się falami! Smutek, radość, zaskoczenie, zakochanie, przygnębienie, depresja, załamanie, żal, szczęście - czułam to! Dzięki temu bohaterowie są naprawdę prawdziwi, widać, że przeżywają wszystko! Chodzi mi tutaj głównie o Kahlen, bo czytamy jej przemyślenia i widzimy jak często musiała prowadzić wewnętrzną walkę ze sobą. Jeśli już mówimy o głównej bohaterce, to rzeczywiście polubiłam ją. Jest to genialna postać, która popełnia też wiele błędów, przez co wcale nie jest idealna. Przez całe życie szukała miłości, a gdy ją wreszcie znalazła pojawił się problem - nie mogła jej mieć. To było bardzo smutne i straszne i bałam się jaki będzie koniec tej historii, chociaż go w sumie przewidziałam. Jeśli chodzi o siostry-syreny to polubiłam je, każdą z osobna: Miakę za jej dobre serce, tą drugą (moja pamięć do imion) za szaleństwo i jeszcze tą niemiłą (tak, skleroza :D), bo zupełnie się po niej czegoś nie spodziewałam! Akinli <3 On jest po prostu cudowny <3 Uwielbiam i więcej mówić nie trzeba!

Dodatkowo mamy zapewniony humor, bo niektóre teksty Akinlego są po prostu przezabawne! Nie jest to wielka dawka śmiesznych zdarzeń, ale gwarantuję, że uśmiech się pojawił!


"Wszyscy uważają, że śmierć to smutne zakończenie, ale to nieprawda. Gdyby tak było, każde życie byłoby tragedią."
  
  
W sumie ta książka nie jest szczególnie zaskakująca i porywająca. Nie ma konkretnej akcji i dążenia do większego celu. Nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam w życiu. Ale nie o to tutaj chodziło! Chodziło o emocje, o pokazanie okrutnego życia syren, o pokazanie siły miłości, prawdziwej miłości! Ja te emocje zdecydowanie poczułam i bardzo cieszę się, że przeczytałam tę książkę! Jest to lekka pozycja na jeden, wakacyjny wieczór, ale zdecydowanie Wam to polecam! Wiem, że nie wszystkim się spodoba, ale jeśli podejdziecie do niej z właśnie takim nastawieniem to raczej się nie zawiedziecie!

Ocena: 8/10


sobota, 19 sierpnia 2017

Magiczna księgarnia Book TAG + Polskie seriale Book TAG

Ten TAG długo czekał na swoje wykonanie, ale w końcu się zmobilizowałam, bo dostałam nominację od aż dwóch blogerek, a są to Lilith i looni. Dziękuję Wam dziewczyny i serdecznie zapraszam na ich blogi, bo są wspaniałe! 


Obrazek z Google Grafika


1. Ulubiona księgarnia w Twoim mieście.
Hmm... Moje miasto to w sumie miasteczko i mamy tylko jedną, małą księgarenkę (chyba, że ja o czymś nie wiem...), więc chyba werdykt wydaje się być jasny. Chociaż książkę kupiłam tam chyba tylko raz :D


2. Ulubiona sieć księgarni
Jeśli chodzi o internetowe to nieprzeczytane.pl, a stacjonarne to chyba Empik, bo mimo, że nie
kupuję tam książek ze wzgledu na ceny, to jest to tam tak fajnie wszystko urządzone i można kupić też wiele innych przydatnych rzeczy!


3. Największa ilość książek kupiona dla siebie jednorazowo?
Rzadko kupuję książki naraz, więc chyba będzie to tylko trzy. Chociaż (może nie kupiłam, ale dostałam) na urodziny naraz 5 książek :D




4. Najlepszy, najbardziej pomocny księgarz?
Chyba takiego jeszcze nie spotkałam...



5. Ulubione miejsce w księgarni?

Zdecydowanie regały z fantastyką <3 Chyba nikogo to nie zdziwi :D


6. Książka, którą kupiłeś/przeczytałeś tylko dzięki wizycie w księgarni?
Nie wiem czy jest taka. Zawsze najpierw czytam recenzje i opinie w internecie zanim kupię książkę, żeby się jakoś bardzo nie rozczarować :) 


7. Księgarnia internetowa czy stacjonarna?
Internetowa ze względu na ceny <3



8. Co jest najważniejsze w dobrej księgarni?
Niskie ceny, miła obsługa, dobra oranizacja przestrzeni i tysiące wspaniałych książek <3


9. Jak powinna wyglądać Twoja wymarzona księgarnia?
Lubię kiedy wszystko jest dobrze poukładane, fantastyka tu, obyczajówki tu, kryminały tam itp. Oprócz tego mogłaby być taka książkowa tapeta <3 I musiałaby spełniać wszystko co było w poprzednim pytaniu :D
  
  
10. Czy wyobrażasz sobie świat bez księgarni stacjonarnych?
Trudne pytanie ale mam na nie odpowiedź! Tak. Dlaczego? Nie wyobrażam sobie, żebym nie mogła pójść do miejsca w którym nie mogę dotknąć i zobaczyć wielu książek. Ale przecież są biblioteki! Gdyby istniały biblioteki, to tak, w innej sytuacji nie :)





Do tego tagu nominowała mnie Aleksandra z Bluszczowych Recenzji, której serdecznie dziękuję!




Klan – seria, która ciągnie się nieskończenie długo 
Zdecydowanie jest to Felix, Net i Nika! Ja przeczytałam chyba z 3 czy 4 części, ale po prostu wymiękłam, bo seria ma ich chyba ponad 20! Jak dla mnie to takie książki, które mogę czytać jak nie mam nic innego, a taka sytuacja nie zdarza się często :)


Kryminalni – seria, w której spotkania z nieboszczykami to chleb powszedni
Hmm... :D Mam książkę, która mi za bardzo się nie podobała, ale pasuje do tej kategorii! W Domu pod pękniętym niebem co i rusz były jakieś zombiaki czy inne cuda.


Czterej pancerni i pies – książka z wojną w tle
Nie czytam za wiele książek historycznych, ja w ogóle ich nie czytam. Więc u mnie wojna, to tylko fantastyczna :D Takich to znam multum, ale może ostatnią książkę, którą na tę chwilę przeczytałam czyli Zaklinacz ognia, w którym była wojna między Ardenem a Fellsmarchem.


Przyjaciółki – książka, w której przyjaźń jest najważniejsza
Tag bez Falanagana to byłby tag stracony! No więc może nie najważniejsza, ale jedna z ważniejszych elementów serii jest przyjaźń w Zwiadowcach, ale i w Drużynie tego autora. 


Na dobre i na złe – książka, która jest w stanie wyleczyć z ponurego nastroju
Bez wahania Dożywocie Marty Kisiel! Jedna z najśmieszniejszych książek jakie czytałam i po niej nastrój na pewno się poprawia :)

M jak miłość – książka pełna rodzinnego ciepła
Jeżycjada, Jeżycjada, Jeżycjada!! Cała rodzina Borejków jest tak ciepła, że nie mogłam nie dać Musierowicz  w tym pytaniu.


13 posterunek – książka pełna absurdów
Tu również bez chwili zastanowienia mówię, że będą to Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender. Tam było tyle absurdów, że zdecydowanie książka w tej klasyfikacji wygrywa złoto!


O mnie się nie martw – bohater, który potrafi postawić na swoim
To wbrew pozorom nie jest łatwe pytanie, ale postawię na Day'a z Legendy, bo bez względu na to co mówiła June i inni, on i tak robił swoje.


Ojciec Mateusz – bohater wpychający nos w nie swoje sprawy
Jedyne co przyszło mi na myśl to Silver Emily, która była dziewczyną Graysona i wszystko o wszystkich musiała wiedzieć. 


Pierwsza miłość – bohater, który próbuje odnaleźć swoją drugą połówkę
Kahlen Syreny przez całe życie pragnęła i szukała miłości. Recenzja będzie niedługo i wtedy przekonacie się, że ta miłość naprawdę była prawdziwa. 
  

Miodowe lata – bohater, który ma wiele pomysłów na życie
Niestety nie wiem, myślę i myślę ale no nic...


Brzydula – bohater, który przechodzi ogromną metamorfozę
Od tylu lat zawsze podaję w tej kategorii Horace'a ze Zwiadowców, więc i tym razem niech tak będzie.

Alternatywy 4 – bohater-despota
Król z serii Selekcja. Cały czas twierdził, że on jest najlepszy i najważniejszy ze wszystkich, a to, że Ami była Piątką jeszcze bardziej dolewało oliwy do ognia i nie przeszkadzało mu w jej obrażaniu. 



Ranczo – bohater, który wywołuje ogromne zamieszanie
Trudne jest to pytanie, ale po dłuższej chwili myślenia - mam! Będzie to Tsadkiel (jeśli dobrze pamiętam imię) anioł z Siły niższej, który naprawdę narobił nieco zamieszania pod dachem domu Romańczuka.


I to by było na tyle! Przypominam o braniu udziału w konkursie, w którym możecie wygrać Zaklinacza ognia!

czwartek, 17 sierpnia 2017

KONKURS - ZAKLINACZ OGNIA Cinda Williams Chima






Witajcie! Z racji premiery książki Zaklinacz ognia autorstwa Cindy Williams Chimy postanowiłam zrobić dla Was konkurs! Ostatnio wybiła mi stówka na liczniku obserwatorów, więc tym bardziej jest co świętować! Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję <3 <3 <3 Wydawnictwo Moondrive było tak miłe, że postanowiło zasponsorować dla Was nagrodę :) Książka ma na razie różnie skrajne opinie, ale ja ją serdecznie polecam, a moją całą recenzję możecie przeczytać tutaj :)



Regulamin konkursu

1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga 'Zaczytana w Fantastyce i nie tylko' - Magic Wizard

2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Moondrive. Organizatorka pokrywa koszt przesyłki.

3. Nagrodą w konkursie jest jeden nowy egzemplarz Zaklinacza ognia Cindy Williams Chimy. 

4. Do konkursu może zgłosić się każdy, kto:
a) publicznie udostępni banner konkursowy na swoim blogu lub Google+ lub fanpage (jeżeli nie posiadasz żadnego z nich, możesz udostępnić banner na swoim profilu na facebook'u i przesłać mi link)
b) publicznie zaobserwuje blog 'Zaczytana w Fantastyce i nie tylko'
c) ma adres korespondencyjny na terenie Polski
d) polubi fanpage 'Zaczytana w Fantastyce i nie tylko' oraz fanpage wydawnictwa Moondrive (nie jest to konieczne, ale byłoby mi bardzo miło :))
e) odpowie na pytanie konkursowe
  
5. Konkurs trwa od ​17 sierpnia do 17 września 2017 roku do godziny 23:59

6. Zwycięzcą zostanie osoba, której odpowiedź na pytanie konkursowe najbardziej mnie zachwyci. Zwycięzcę wybiera organizatorka, a werdykt nie podlega dyskusji. 

7. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 7 dni od czasu zakończenia konkursu. Organizatorka skontaktuje się ze zwycięzcą e-mailowo. Jeżeli nie dostanę odpowiedzi w ciągu 5 dni wybieram nowego zwycięzcę.

8. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm./
  
9. Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
E-mail: 
Udostępniony banner:
Lubię fanpage jako:
Zadanie konkursowe:
Zapoznałam/-em się z regulaminem.

10. Wszystkie sprawy nieregulowane regulaminem, rozstrzyga organizatorka.
  
11. Aby konkurs się odbył, musi się zgłosić min. 5 osób.


Zadanie konkursowe jest następujące: Wyobraź sobie, że jesteś ZAKLINACZEM OGNIA! Na czym polegałaby Twoja moc? Jakie byłyby Twoje magiczne, ogniowe zdolności? Pamiętajcie liczy się pomysł, kreatywność i dobra zabawa! :D


W razie pytań zapraszam do kontaktu mailowego lub przez fanpage :)

środa, 16 sierpnia 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Starcie królestw #1: Zaklinacz ognia - Cinda Williams Chima








Zaklinacz ognia ciekawił mnie już od momentu kiedy usłyszałam o jego premierze. Jak dostałam propozycję zrecenzowania byłam naprawdę pozytywnie nastawiona. Jednak kiedy zobaczyłam te wszystkie negatywne recenzje, że to nudne, przewidywalne i okropne, mój optymizm nieco zmalał i zaczęłam bardziej sceptycznie podchodzić do tej powieści. Ale jakie są moje ostateczne wrażenia po lekturze?


"Król kończył śniadanie przy małym stoliku obok kominka. Jajka z szynką, nie niemowlęta i kocięta, jak można by się spodziewać."



Tytuł: Zaklinacz ognia
Autor: Cinda Williams Chima
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Seria: Starcie królestw
Wydawnictwo: moondrive
Liczba stron: 477
Poprzednia część: -
Następna część: ?

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3 cm
52 książki roku 2017
Olimpiada czytelnicza
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ




Dwa królestwa: Arden i Fellsmarch prowadzą ze sobą nieustanną wojnę. Ćwierć wieku temu królowa Fells odrzuciła zaręczyny króla Ardenu, Gerarda, który teraz nie cofnie się przed niczym, aby zniewolić cały świat. Ofiarą tej tyranii pada Jenna, nosicielka tajemniczego znamienia na karku, która od dziecka ciężko pracująca w kopalni - jej przyjaciele zostają zabici, a wtedy dziewczyna przyłącza się do Patriotów, buntowników działających na niekorzyść korony.
Adrian to syn królowej Fellsmarchu i Wielkiego Maga. Kiedy jego ojciec zostaje zabity, chłopak poprzysięga zemstę na królu Ardenu i przyłącza się do Akademii Oden's Ford gdzie szkoli swoje magiczne umiejętności.
Losy tej dwójki splatają się, bohaterowie mają jeden cel - zabić króla Gerarda. Czy ich plany się powiodą?


"To najgorsza rzecz na świecie ryzykować swoim życiem dla kogoś, kogo się kocha. Jednocześnie to najlepsza rzecz na świecie... i warta tego ryzyka."


Z recenzji wielu osób wynikało, że akcja książki jest nudna, a niektóre momenty ciągną się po prostu jak flaki z olejem. No cóż... Ja zastanawiam się teraz czy wszyscy czytaliśmy tę samą książkę, bo ja kompletnie nie odczuwałam nudy! Co prawda fabuła ma swoje wzloty i upadki, czyli chodzi mi o to, że momentami trochę zwalnia, ale następnie nadrabia szybkimi wydarzeniami. Nie mogę powiedzieć, żeby powieść wyróżniała się na tle innych jakąś niesamowitą akcją czy zapierającymi dech w piersiach zwrotami akcji, bo tego rzeczywiście nie było, ale nie oszukujmy się - ja się wcale nie nudziłam. Książkę czyta się naprawdę szybko i pewnie gdybym nie miała intensywnego tygodnia to przeczytałabym ją w dwa/trzy dni.

Przejdźmy jednak do minusów, bo te też znalazłam. Niestety muszę przyznać rację jeśli chodzi o przewidywalność wydarzeń, bo autorce nie udało się mnie jakoś bardzo zaskoczyć. Zauważyłam też kilka błędów logicznych, np. to, że Lila była na początku zaskoczona prawdziwą tożsamością Asha. Świat nie jest zbyt dobrze wykreowany. Nie ma jakichś większych opisów miejsc, które pozwoliłyby nam lepiej wyobrazić sobie krainę w której dzieje się akcja. A chciałabym się więcej dowiedzieć o tym świecie. Bardzo ciekawi mnie kraina cesarzowej i w sumie nie za wiele wiem o Fellsmarchu, bo akcja działa się tam tylko na samym początku. Tak naprawdę książce po prostu brakuje dopracowania. Historia ma duży potencjał, który niestety nie został wykorzystany maksymalnie i gdyby jeszcze troszkę popracować nad każdym elementem byłaby z tego wspaniała książka!


"Nadziei nie da się ujarzmić regułami ani wcisnąć pod but przykrych doświadczeń. To błogosławieństwo i przekleństwo zarazem."


Bohaterom też czegoś brakuje. Nie mówię, że są źle wykreowani, ale szczególnie się z nimi nie zżyłam. Jakoś tak po prostu nie ma w nich "tego czegoś" co pozwalałoby mi ich polubić, przejąć sie ich losem i razem z nimi przeżywać tę przygodę. Zacznijmy od tego, że główni bohaterowie tak naprawdę wcale nie są bardzo pierwszoplanowi. Mówię tutaj o tym, że Jenny praktycznie w książce nie ma, o jej charakterze nie mogę powiedzieć kompletnie nic. Na samym początku mamy taki jakby początek jej historii, a potem przez prawie połowę książki nie ma o dziewczynie nawet wzmianki. Przez cały czas czekałam aż wreszcie pojawi się rozdział z nią w roli głównej, no i chcąc nie chcąc, w końcu się doczekałam, ale było to gdzieś około trzysetnej strony. Ash z kolei jest już lepiej wykreowany, ale nie mogę powiedzieć, że zyskał moją sympatię. Po prostu był. Czasami mnie irytował tym swoim biadoleniem o zabiciu króla, o zemście i uratowaniu całego świata od strasznego króla Gerarda, ale tak naprawdę nie robił w tym kierunku nic. To znaczy ja rozumiem, że do króla ciężko było podejść i go zabić, a też głupie by było rzucenie się na niego tak po prostu, ale no bez przesady. Całą książkę gada o zabiciu króla, ale siedzi plackiem i nic. W sumie myślę, że do ważniejszych bohaterów możnaby też zaliczyć Lilę i Destina Karna. Ten drugi jest mi obojętny, ale Lila to bohaterka dużo barwniejsza od "niby głównej" Jenny i w sumie chyba jako jedyna zyskała nieco mojej sympatii.


"- Może to ty mnie wydałaś darianom w Oden's Ford?
- No tak - Lila przewróciła oczami. - A potem zmieniłam zdanie i cię uratowałam. Znasz kobiety... Zmienne jak kwietniowa pogoda. Czasami po prostu nie umiemy się zdecydować. "


Oczywiście jednym z większych minusów jest wątek miłosny. Już sam opis sugeruje, że będzie taki, ale wyobraźcie sobie, że Ash i Jenna spotykają się około trzysetnej strony. I wyobraźcie sobie, że gdy tylko spojrzą sobie w oczy od razu wiedzą, że to ten jedyny i ta jedyna. A najlepsze jest to, że kilka  stron dalej już się całują, a z inicjatywy Jenny prawie doszłoby do czegoś więcej. Na szczęście Ash wykazał tyle zdrowego rozsądku, że do tego nie doszło. Wyobraźcie sobie jeszcze coś - Jenna przez kilka lat udawała chłopaka, więc nie miała zbytnio szans na związek, także nie powinna od razu rzucać się na jednego przystojnego faceta. Ash natomiast raczej nie przepadał za towarzystwem płci pięknej, ale zakochał się w swojej wybrance życiu w ciagu kilku sekund. No cóż... Wątek miłosny zdecydowanie się autorce nie udał.

Na plus zdecydowanie jest to, jak Cinda Williams Chima wplotla w akcję humor. Wiele razy się uśmiachałam podczas lektury. Żarty były niewymuszone i takie lekkie. Styl autorki jest prosty i przystępny.


"- Miałam taki cudowny sen - szepnęła. - Śniło mi się, że umarłam."


Podsumowując - książka mi się podobała. Gdyby tylko dopracować kilka szczegółów w fabule, lepiej wykreować bohaterów i zmienić wątek miłosny byłaby to naprawdę dobra książka. Niestety tak nie jest, a szkoda, bo historia miała potencjał. Mam jednak nadzieję, że uda mi się przeczytać kolejną część, bo jestem ciekawa dalszych losów bohaterów i liczę na dopracowanie świata i postaci oraz więcej zaskoczeń! Mi książka się podobała, wcale się nie nudziłam i z czystym sercem mogę ją polecić na wakacyjne dni. Nie nastawiajcie się na coś wielkiego, ale na przyjemną i lekką historyjkę.

Ocena: 7/10




Za książkę dziękuję wydawnictwu Moondrive Otwarte :) 
A jutro z racji premiery książki i setki obserwatorów na moim blogu będę miała dla Was małą niespodziankę :) 

sobota, 12 sierpnia 2017

Studio Accantus Book TAG + Powiedz mi szczerze Book TAG

Witam Was w ten przepiękny poranek! (No chyba, że czytacie to wieczorem i/lub u Was pada...). Dzisiaj przychodzę do Was z dwoma tagami, do których nominowała mnie wspaniała Ola K.! Zapraszam do niej, jeśli jeszcze nie znacie jej bloga :D



1) Bartek Kozielski - autor o ogromnej wyobraźni
Uważam, że wszyscy autorzy tworzący powieści fantastyczne mają ogromną wyobraźnię, jednak John Flanagan naprawdę się tym wyróżnia! Jest to twórca czternastu części Zwiadowców i sześciu tomów Drużyny, a niedługo będzie kolejna jego książka! Wszystko co wyjdzie spod jego pióra biorę w ciemno, bo wiem, że ma naprawdę ogromną wyobraźnię i pod tym względem się nie zawiodę!



2) Paweł Skiba - autor, który wydaje zdecydowanie za mało książek
Zaczęło się na Blasku Corredo i w sumie na nim się skończyło, bo oprócz Gobelinu z zamkiem w tle Agnieszka Grzelak chyba nie napisała nic więcej :( Jest to naprawdę niedoceniana autorka z olbrzymim potencjałem <3 


3) Dorota Kozielska - tajemniczy bohater, o którym niewiele wiadomo
Myślę, myślę i nie mogę nic wymyślić i nagle... Olśnienie! Aeduan, krwiodziej z Prawdodziejki! W pierwszym tomie bardzo mnie zaintrygował i jestem ciekawa jak jego postać została rozwinięta w drugim, ale... No właśnie, jeszcze go nie przeczytałam!



4) Adrian Wiśniewski - bohater-psychopata
Takich to ja mam wielu! :D Titus z Ognia i wody, Nathaniel z Avy Lavender, Warner z Dotyku Julii... 
  

5) Sylwia Banasik - autor, po którego książki sięgasz w ciemno, bo wiesz, że ci się spodobają
John Flanagan, Sarah J. Maas, Cassandra Clare - nie jestem w stanie wybrać jednego, ale po tych trzech autorów bez wahania sięgam w ciemno :D
  

6) Jarek Kozielski - autor, który ma talent do tworzenia czarnych charakterów
Kolejne trudne pytanie! Myślę, że mogę tutaj wspomnieć o Marie Lu, która w swoim Malfetto stworzyła cudowne postacie i do tego Adelina, główna bohaterka sama w sobie jest trochę czarnym charakterem. W sumie nie można tam dokonać podziału na dobrych i złych, ale jest to zdecydowanie na plus. 



7) Nowe wideo w każą środę - autor, którego książek nie możesz się doczekać
Ja się nie mogę doczekać książek wszystkich autorów, których uwielbiam! To jest naprawdę ciężkie pytanie, ale myślę, że najbardziej nie mogę się doczekać kolejnej części Dworów autorstwa Sarah J. Maas oraz momentu, w którym zabiorę się wreszcie za Dziedzictwo ognia!



8) Wideo specjalne - książka, którą przeczytałaś tylko dla rozrywki
Zdecydowanie książki Marty Kisiel - Dożywocie i Siła niższa to książki czytane przeze mnie dla rozrywki i tą rozrywkę zdecydowanie zapewniają, bo humor jest tam na każdej stronie!



9) Z tej strony Bartek Kozielski, reżyser Studia Accantus... - książka, która nigdy ci się nie znudzi 
A ja mam nawet serię! Magiczne Drzewo to seria, która rozpoczęła moją czytelniczą przygodę i mimo, że to literatura dla dzieci to nigdy mi się nie znudzi!



10) "Wszystko, czego pragnę to Ty" - książka, której premiery nie możesz się doczekać
W sumie to nie jestem na bieżąco z premierami, ale powiedzmy, że najnowszej książki Flanagana z serii Drużyna, bo widziałam, ze jakoś niedługo będzie premiera, chociaż nie wiem kiedy, chyba jesienią :D


11) "Wcale nie, ależ tak" - książka z zabawnymi dialogami
Czy ja znowu powiem o Flanaganie? Nie, muszę być bardziej oryginalna! To damy dialogi z udziałem Jace'a (<3) w Darach Anioła.



12) "Marzenie mam" - bohater, który dąży do zrealizowania jakiegoś celu
W wielu książkach bohaterowie do tego dążą, ale no dobra. Na myśl przyszło mi "poświęcanie się dla sprawy" o którym nawijała cały czas Mare z Czerwonej królowej.



13) "Belle" - bohaterka łamiąca męskie serca
Trudne pytania są w tym TAGu... Idealna będzie Wiktoria z Trylogii o Wiktorii Biankowskiej, bo ileż to ona razy złamała serce Belethowi i Piotrusiowi i na odwrót :D 
  

14) "Gdy wierzysz" - książka, która daje nadzieję
Nadzieję? Chyba nie czytam takich książek, bo nic nie mogę sobie przypomnieć... 



15) "Strasznie już być tym królem chcę" - ulubiony bohater-dziecko
To będzie Genowefa-Aurelia z Jeżycjady! Uwielbiam ją!



16) "Niech nas będzie więcej" - kogo zapraszasz do zrobienia tagu?
Wszystkich którzy kochają studio Accantus <3 




A teraz pora na drugi TAG, do którego nominację również mam oczywiście od Oli ;)



1) Książka, Która mieszka na Twojej półce najdłużej?
O rany, naprawdę ciężkie pytanie...
*Magic przelatuje wzrokiem po swojej półce*
Załóżmy, że to Czerwone krzesło Andrzeja Maleszki, pierwszy tom Magicznego Drzewa, serii, która rozpoczęła moją czytelniczą przygodę na dobre. Nawet nie pamiętam kiedy ją dostałam, więc musiało to być dawno :) 


2) Co czytasz obecnie? Jaką książkę przeczytałaś ostatnio? Jaka książka czeka na Ciebie w kolejce?
Teraz czytam Zaklinacza ognia, którego dostałam do recenzji :) Ostatnio przeczytałam Ciemną stronę, którą dostałam od Justysi na urodziny, za co jej jeszcze raz dziękuję <3 A co czeka w kolejce? W sumie mam wielką ochotę na Piasek Raszida, który wypożyczyłam podczas ostatniej wizyty w bibliotece.


3) Jaką książkę wszyscy kochają, a Ty jej nienawidzisz?
Niezmiennie, od chyba dwóch lat, pozostaje nią Niezgodna. Niestety po prostu nie trawię tej trylogii, co jest niezrozumiałe dla większości naszego społeczeństwa.


4) Jaką książkę wciąż powtarzasz sobie, że przeczytasz, ale sama dobrze wiesz, że tego nie zrobisz?
No cóż, trochę osobliwe pytanie, ale no dobra :D A może będą to w moim przypadku uwielbiane przez wszystkich Igrzyska śmierci? Tak, dobrze czytacie, nie znam jeszcze tego fenomenu i cały czas mówię sobie, że "kiedyś to przeczytam, skoro ludzie tak kochają" ale z drugiej strony kompletnie nie mam na tę książkę, tudzież serię ochoty.


5) Jaką książkę planujesz przeczytać na emeryturze?
Jakieś dziwne pytania w tym tagu ;) Nie znam konkretnego tytułu, ale chyba może być to dobry czas na powieści historyczne. Myślę, że wtedy będę bardziej zmotywowana by je przeczytać niż teraz :D


6) Odwieczny problem z ostatnią stroną - czytasz od razu czy spokojnie czekasz na to, jak skończysz całą książkę?
Oczywiście, że czekam!! Nie potrafiłabym od razu przeczytać ostatniej strony, to zabrałoby mi przyjemność z czytania!


7) Przedmowy, posłowia, wprowadzenia - są potrzebne czy to tylko marnowanie czasu i papieru?
Ja tam je lubię! Może nie są jakieś bardzo potrzebne i zupełnie nie wpływają na moją ocenę książki, ale lubię je czytać. Tak samo podziękowania - zawsze czytam, może pomijam tylko te fragmenty z wymienianiem tysiąca nazwisk, ale ogólnie jestem ciekawa komu autor chciałby podziękować :)


8) Z jakim bohaterem książkowym chciałabyś zamienić się na życia?
To jest pytanie na które muszę udzielić prostej odpowiedzi - nie chciałabym się zamieniać z żadnym. Lubię moje życie, a bohaterowie książkowi często mają dużo problemów, więc co ja się będę zadręczać.


9) Czy masz jakąś książkę, którą wiążesz ze szczególnym okresem w swoim życiu?
Hmmm, chyba nie, ale zostasiam to pytanie na koniec, może mnie olśni... Jednak mnie nie olśniło :P


10) Opowiedz o książce, którą zdobyłaś w jakiś nietypowy sposób.
O rany, kolejne ciężkie pytanie. To może... Nie wiem czy to bardzo nietypowe, ale Czas żniw oraz Porwaną pieśniarkę dostałam od koleżanki na chodniku, bo miałam przyjęcie urodzinowe i zapomniała prezentu, więc dostarczyła mi go na chodniku :D


11) Jakiej książce pokazałaś najwięcej miejsc?
Powiedzmy, że będzie to Ogień i wodabo zobaczyła naprawdę wiele miejsc. Miałam ją na obozie, po czym wywędrowała do przyjaciółki :D


12) Lektura szkolna, która, gdy musiałaś ją przeczytać wydawała się koszmarem, ale później ją doceniłaś?
Mam genialną lekturę do tego pytania, a mianowicie Quo Vadis. Gdy ją zaczynałam wydawała mi się meczarnią, stratą czasu i wszystkim złym. Byłam pewna, że nie dam rady doczytać do końca. Ale o dziwo, doceniłam ją i mogę powiedzieć, że nawet mi się spodobała.


13) Książki nowe czy używane?
Dla mnie zupełnie obojętnie. Nowe pachną świeżością, ale lubię poczucie, że te używane już ktoś trzymał i czytał :D

14) Czytałaś coś Dana Browna?
Nie :D Śmieszne pytanie, jakby autorka tagu była wielbicielką tego autora, bo takie pytanie o niego prosto z mostu :DD


15) Ekranizacja, która podobała Ci się bardziej niż książka?
Nie lubię ekranizacji i chyba takiej nie posiadam...


16) Czy czytałaś kiedyś książkę, która sprawiła, że poczułaś się głodna?
Taaak! Jako dziecko czytałam Cukiernię pod pierożkiem z wiśniami, w której były przepisy na tyle pyszności i w ogóle sama akcja działa się w cukierni, więc sami rozumiecie <3


17) Czy jest osoba, z której polecenia książki zawsze czytasz?
Czytam zawsze (no prawie) książki z polecenia mojej mamy, chociaż mamy inny gust czytelniczy :)


18) Książka, która nie jest jedną z tych, po które często sięgasz, ale która bardzo ci się spodobała?
A mam nawet całą serię! Jeżycjada Musierowicz to gatunek, za którym nie przepadam, ale serię uwielbiam (i to właśnie z polecenia mamy :D).



Tak oto dwa TAGi dobiegły końca! Mam nadzieję, że moje odpowiedzi Wam się spodobały i dowiedzieliście się o mnie czegoś więcej! Buziaki!




środa, 9 sierpnia 2017

Porwana pieśniarka - Danielle L. Jensen



Porwana pieśniarka to książka, którą chciałam przeczytać, ale nie jakoś bardzo. I w sumie po lekturze stwierdzam, że jakbym się nie skusiła, to nic wielkiego by się nie stało.

Tytuł: Porwana pieśniarka
Autor: Danielle L. Jensen
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Seria: Trylogia Klątwy
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 432
Poprzednia część: -
Następna część: Ukryta Łowczyni

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Abc czytania: Wariant II: J
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,3
52 książki roku 2017
Olimpiada czytelnicza
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ



Cécile ma wyjechać do miasta, do swojej matki aby prowadzić karierę śpiewaczki. W dniu wyjazdu zostaje jednak uprowadzona przez swojego dawnego kolegę i oddana trollom. Cécile zostaje poślubiona księciu Trollus, Tristanowi, a trolle wierzą, że dziewczyna jest ich kluczem do rozwiązania klątwy, którą lata temu rzuciła na nich czarownica i uwięziła pod górą. Czy to się uda? Jak Cécile poradzi sobie w tym miejscu i z tajemniczą więzią pomiędzy nią, a Tristanem?


"Piękno można stworzyć, a wiedzę zdobyć, ale talentu nie da się ani kupić, ani nauczyć."


Pomysł na książkę jest według mnie świetny. Trolle, klątwa, miasto pod górą - to coś oryginalnego i niespotykanego. Ogólnie cała fabuła była strasznie przewidywalna. W sumie to niewiele mnie zaskoczyło, ale może to ja przeczytałam po prostu za wiele takich książek. Początek powieści zapowiada bardzo obiecującą fabułę i treść. Świat wykreowany przez autorkę jest naprawdę świetny i magiczny. Naprawdę myślałam, że będzie to coś wspaniałego. A jednak nie. Według mnie autorka zmarnowała cały potencjał swojego pomysłu jednym wątkiem, o którym w następnym akapicie.

Kto zgadnie jakim? Oczywiście mega przewidywalnym i schematycznym wątkiem miłosnym. Bo wiecie, gdyby był on w tle to jakoś strasznie by mi nie przeszkadzał - jest wiele takich książek. Ale od połowy książki miłość staje się jednym z wątków głównych, wszystko opiera się na tej niby wielkiej miłości Tristana i Cécile. Według mnie ta ich relacja była sztuczna, nagle siebie nienawidzą, w kolejnym rozdziale już się kochają. Wszystko pomiędzy nimi działo się za szybko, stanowczo za szybko. Autorka miała dobry pomysł z więzią między nimi i wyczuwaniem uczuć, ale co z tego skoro i tak to zepsuła. W pierwszej połowie książka bardziej opiera się na klątwie, trollach i samym życiu pod górą. Cécile poznaje mieszańców i ich okropne życie. Druga połowa natomiast praktycznie wcale nie porusza tego tematu. Jest tylko miłość i love forever.



" - Dlaczego? – Uderzyłam pięściami w stół. – Dlaczego nie możesz mi uwierzyć? Dlaczego mi nie ufasz?

- Ponieważ jesteś człowiekiem, Cécile. Możesz okłamać nawet sama siebie."



Czy bohaterowie uratowali tą książkę? No cóż... Niestety nie do końca. Po dłuższym namyśle stwierdziłam, że w sumie do żadnego bohatera jakoś się nie przywiązałam. Nie czuję z nimi jakiejś więzi i tak naprawdę są mi obojętni. Nie mogę powiedzieć, że są dobrze wykreowani, ich charaktery są jedynie zarysowane. Osobiście polubiłam postacie drugoplanowe - przyjaciółkę Tristana, której imienia zapomniałam (cała ja), Victora i Victorię oraz Marca. Tristan to bohater sztampowy, pełno ostatnio takich, którzy nie zgadzają się z ojcem, potajemny bunt itd. Jednak o wiele bardziej wolę tą jego arogancką naturę niż zachwanie typowe dla miłosnego loverka foreverka :D

Cécile. Myślałam, że będzie to naprawdę świetna bohaterka, odważna i inteligenta. Może na początku tak było, ale znowu - przez tą miłość jej potencjał został zmarnowany i po prostu ogłupiała. Wyobraźcie sobie, że rozmawiacie ze swoim "wybrankiem serca" i nagle podchodzi do Was jego odwieczny wróg, rozmawia z nim i rzuca, że wybranek ma romans z jakąś dziewczyną. Wy obrażacie się na wybranka i uciekacie do labiryntu, pełnego slaugów, z którymi spotkanie może kończyć się tylko śmiercią. Ale tak naprawdę nie idziecie tam po to, żeby uciec z Trollus, nie, nie, nie. Wy idziecie tam po to, żeby przekonać się czy wybranek pójdzie za Wami czy zostawi Was na pastwę losu. Czyli narażacie swoje życie, ale również życie wybranka, żeby podbudować swoje ego.


"- Jakie to błyskotliwe. A skoro już mowa o błyskotliwości, zamierzałaś uciec? – Przyjrzał się mojemu ubraniu. – W szlafroku i na bosaka? Powiedz mi, czy jeśli włożę piżamę i ranne pantofle, będę mógł do ciebie dołączyć, czy to samotna wyprawa?"


Styl pani Jensen mi się spodobał. Pisze lekkim, prostym językiem,  ale dobrze przedstawiła mi Trollus i wszystko co wymyśliła. Książka nadrabia też humorem, bo wiecie, że często nim można mnie przekupić :D

Nie mogę powiedzieć, że książka całkowicie mi się nie podobała. Mam na uwadze, że jest to debiut, a pierwsza połowa była świetna. Autorka nie potrzebnie (jak dla mnie) skupiła się bardziej na wątku miłosnym, niż na wątku klątwy i trolli, przez co mam o książce takie zdanie, a nie inne. Muszę Wam powiedzieć, że trochę się zawiodłam, ale mimo to mam chęć na drugą część. Chciałabym zobaczyć czy autorka się rozwinęła i jak poprowadziła losy Cécile i trolli. Nie mogę z czystym sercem tego polecić, musicie więc zdecydować sami czy chcecie spróbować, ale może warto, bo wiem, że wielu osobom się to podoba.

Ocena: 5/10 




niedziela, 6 sierpnia 2017

Ogień i woda - Victoria Scott




Książki Victorii Scott zawsze mnie ciekawiły, bo opinie o nich były naprawdę dobre. Niestety nigdzie nie mogłam ich znaleźć w niskich cenach, a w bibliotece nie było... W końcu koleżanka dała mi Ogień i wodę na urodziny i... Po prostu przepadłam!


Tytuł: Ogień i woda
Autor: Victoria Scott
Tłumaczenie: Marzena Dziewońska
Seria: Ogień i Woda
Wydawnictwo: Iuvi
Liczba stron: 368
Poprzednia część: -
Następna część: Kamień i sól

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +2,8 cm
52 książki roku 2017
Olimpiada czytelnicza
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ




Tella ma chorego na nieuleczalną i śmiertelną chorobę brata. Nic już nie da się zrobić, aby mu pomóc. Pewnego dnia dostaje pakunek, w którym jest małe urządzonko, podobne do aparatu słuchowego. Okazuje się, że Tella ma okazję do wzięcia udziału w Piekielnym Wyścigu, którego nagrodą jest lek na wszystkie choroby świata. Tella dostaje dziwne jajko, z którego podobno ma się wykluć pandora, czyli takie tajemnicze zwierzątko z różnymi umiejętnościami, które mają pomóc jego uczestnikowi. Teraz pozostało tylko wygrać wyścig!

Na samym początku muszę powiedzieć dwie rzeczy. Okładka, mimo, że jest taka prosta i minimalistyczna, bardzo mi się podoba. Właśnie takie okładki lubię :) Po drugie to - wyobraźcie sobie, że czytacie tę książkę i nie zaglądaliście już do opisu, bo przecież widzieliście masę recenzji i wiecie już o czym mniej więcej jest. Jesteście już w trakcie, dokładnie w pierwszym etapie wyścigu i bardzo Wam się podoba. Zastanawiacie się czego będą dotyczyć kolejne etapy, gdzie będą miały miejsce... Czytacie, czytacie i koleżanka się Was pyta o czym jest książka. Postanawiacie, że przeczytacie jej opis z tyłu okładki. Wszystko pięknie, ładnie a tu nagle patrzycie i czytacie gdzie będą się dziać następne etapy wyścigu. I to nawet nie tylko z tej książki, ale i z następnej części! Nie radzę czytać opisu, jeśli nie lubicie spoilerów, bo ja niestety tak się załatwiłam :/ Ale coż, nie jest to jakiś duży spoiler, chociaż zdecydowanie wolałabym odkryć to sama.


"Nigdy ci tego nie powiedziałem, ale myślę, że jesteś całkiem fajna. Nigdy ci tego nie powiedziałem, ale kocham cię tak mocno, że to aż boli."


Fabuła książki jest bardzo oryginalna i nieprzewidywalna. Nie można się od niej oderwać. Ja czytałam tą książkę na kolonii i zajęło mi to dużo czasu, ale gdybym miała więcej wolnego to przeczytałabym ją w dwa dni. Przepełniona zwrotami akcji i zaskoczeniami. Pomysł jest naprawdę świetny i dopracowany. Nie ma czegoś takiego, że nagle coś okazuje się znikąd, cała fabuła jest poprowadzona przemyślanie i równoważnie. Ogromnym plusem są pandory. Każda jest inna i niepowtarzalna, a Madox... <3 Chciałabym takiego <3 Pokazane jest tutaj okrucieństwo wobec pandor, to, że niektórzy traktowali je z miłością, a inni tylko jako urządzenie do zapewnienia wygranej.

Tellę polubiłam, chociaż momentami mnie irytowała. No bo nie ma to jak ratować życie brata i zastanawiać się czy oby na pewno wyglądam wspaniale w obecności przystojnego faceta i w ekwipunku dla uczestnika powinna być kosmetyczka. Ale to tylko takie niuanse, a oprócz tego to zyskała moją sympatię swoją odwagą, inteligencją, ale nie idealnością, bo były sytuacje kiedy jej coś nie wychodziło. Harper również bardzo polubiłam, idealna przywódczyni i odważna dziewczyna. Ogólnie wszystkich z ich drużyny darzyłam sympatią, oprócz Caroline i Dinka, od początku mi nie podpasowali, a jeszcze potem to co się okazało... Wspomnę jeszcze o dwóch bohaterach. Będzie to Titus, który był nie lada psycholem i to tak okrutnym wobec pandor!nStrasznie mnie denerwował, ale nie mogę powiedzieć, że był źle wykreowany, wręcz wspaniale!  No i Guy... O nim będzie jeszcze troszkę w następnym akapicie, ale powiem tyle - jest to typowy bohater, w którym czytelniczki mają się zakochiwać razem z główną bohaterką. Taki przystojny, tajemniczy, chce ratować świat i dużo wie, niewiadomo skąd. Mojego serca nie skradł, chyba po prostu naczytalam się już zbyt dużo takich książek.


"Każdy z nas ma w domu jakiś powód, dla którego walczy."


Wątek miłosny jest w tej książce do bólu przewidywalny i moim zdaniem dział się o wiele za szybko. Więcej mówić o nim nie będę, ale jest to zdecydowanie na minus. Na szczęście nie dzieje się w centrum akcji, ale gdzieś tam w tle, więc jakoś strasznie mi nie przeszkadzał.

Styl pani Scott jest prosty i lekki, ale przypadł mi do gustu. Jestem pewna, że sięgnę po inne jej książki. Na plus idzie też humor, bo wiele razy się uśmiechnęłam czy zaśmiałam.

Podsmuowując jest to naprawdę genialna powieść, którą polecam wszystkim. Zapierającadech w piersiach historia, niesamowite pandory i świetni bohaterowie - tego możecie spodziewać się w Ogniu i wodzie!

Ocena: 9/10

czwartek, 3 sierpnia 2017

Mój początek wszystkiego

Gdzieś tak w połowie czerwca zostałam nominowana do opisania swojego początku wszystkiego przez Zatracona w słowach  oraz Dwie strony kultury. Zapraszam serdecznie na te blogi. Razem z akcją trwał konkurs, w którym do wygrania był egzemplarz książki o tym tytule, ale ja się nie wyrobiłam w czasie, a po za tym nie jestem tą pozycją zainteresowana :) Co mi jednak szkodzi opowiedzieć Wam o moim początku wszystkiego!

Myśląc nad tym o czym zrobić ten post zastanawiałam się długo nad tym "początkiem wszystkiego" a dokładniej nad tym co dla mnie znaczą te słowa. Po dłuższej chwili rozmyślań stwierdziłam, że chyba odpuszczę sobie napisanie tego posta, bo chyba nic takiego nie mam. Książki czytałam odkąd sięgam pamięcią, nie pamiętam żadnego przełomowego dnia, w którym stała się jakaś wielka rzecz. Aż w końcu zorientowałam się, że klucz do całego problemu stoi przed moim nosem, a mianowicie we wtorek 30 grudnia 2014 roku założyłam mojego bloga. Dlaczego uważam, że mój blog to wszystko? Oczywiście nie traktuję go jako coś najważniejszego w moim życiu, nie jest to mój obowiązek ani całe moje życie. Ale nie wyobrażam sobie tego mojego życia bez bloga. Dlatego właśnie uważam, że blog to jest taki element tego "wszystkiego", dlatego postanowiłam o tym napisać.

Zdaję sobie z tego sprawę, że już wielokrotnie wspominałam o tym jak wspaniałe jest blogowanie, że to była jedna z moich lepszych decyzji, zachęcałam, dawałam wskazówki i porady itd. (Możecie przeczytać o tym tu, tu i tu :D) Ale co to tak naprawdę zmieniło? Czy w ogóle coś zmieniło? W sumie od tego pamiętnego grudniowego poranka (chyba!) nie było dnia w którym nie pomyślałabym o blogu. Nie chodzi o to, że myślę o nim przez cały mój czas i nie mam chwili odpoczynku. Oczywiście, że mam! Przykładem jest np. ta ostatnia dwutygodniowa przerwa. Ale mimo wszystko ten blog cały czas ze mną jest. Zobaczę i pomyślę coś fajnego i od razu "a może napisaćby o tym na blogu?". Zaczęłam też więcej czytać i to w żadnym wypadku nie dlatego, że muszę napisać recenzję czy przeczytać więcej książek niż ktośtam. Wiele osób właśnie tak myśli o blogerach, ale, przynajmniej w moim przypadku tak nie jest i chyba jeszcze nie spotkałam takiej osoby. Zaczęłam więcej czytać bo poszerzyły się moje czytelnicze horyzonty, poznałam więcej ciekawych tytułów i po prostu jeszcze bardziej pokochałam czytanie niż kiedyś! A co jest chyba najważniejsze odkryłam moją kolejną pasję, którą jest oczywiście pisanie dla Was. Uwielbiam to robić, sprawia mi to tak dużo frajdy, wiem, że moje wypociny ktoś przeczyta, że mogę podzielić się z Wami tym co myślę i po prostu pisać i być w tym coraz lepsza!

Czy kiedyś żałowałam założenia bloga? Cóż, muszę przyznać, że może nie żałowałam, ale miałam chwile załamki, szczególnie na początku, kiedy praktycznie nikt tego nie czytał. Miałam wtedy z 11 czy 12 lat i jeszcze nie do końca to wszystko rozumiałam, a blogowanie traktowałam jedynie jako zabawę. Teraz też jest to dla mnie zabawa, ale dużo, dużo lepsza bo gak jakby uczestniczę już w tym blogowym życiu, a nie tylko piszę, bo piszę! Jest to cudowne uczucie i chyba nie będę żałować tej decyzji, bo wiele ona zmieniła, ale zmieniła to wszystko na lepsze!

Moim początkiem wszystkiego było właśnie to. Teraz nie wyobrażam sobie, żebym miała bloga porzucić, albo w ogóle nigdy go nie założyć. Stał się on częścią mnie i mojego życia i mam nadzieję, że jeszcze długo tak pozostanie :D

A jaki jest Wasz początek wszystkiego? Opowiedzcie o nim w komentarzach albo napiszcie swojego posta, chętnie poczytam!