Laurel #2: Magia Avalonu - Aprilynne Pike

poniedziałek, 17 października 2016

Tytuł: Magia Avalonu
Autor: Aprilynne Pike
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Seria: Laurel
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Poprzednia część: Skrzydła Laurel
Następna część: Złudzenie

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Bez szczęśliwego zakończenia
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2 cm
52 książki roku 2016
Olimpiada czytelnicza


Minęło kilka miesięcy od momentu w którym Laurel dowiedziała się kim tak naprawdę jest. Mimo swojej odmienności stara się żyć jak zwykle i się tym nie przejmować. Pewnego dnia dostaje liścik wzywający ją do Avalonu na doskonalenie swoich umiejętności w wakacje. Laurel przybywa do tej tajemniczej krainy i do Tamaniego, wartownika, który zawsze przy niej czuwał. Jednak dziewczyna nie może zapominać o tym, że ma chłopaka Dawida. Całe wakacje szkoli swoje umiejętności jednocześnie zastanawiając się nad wyborem: powrót do Avalonu i Tamani czy dotychczasowe życie i Dawid. Nie jest to łatwe, ale w końcu dziewczyna będzie musiała coś postanowić... Do tego troll Barnes dalej czyha na jej życie.

Jakiś dziwny ten opis mi wyszedł, ale trudno. Okładka nie bardzo mi się podoba. Jest taka zbyt cukierkowata, taka zbyt dziecinna. No dobrze, ja rozumiem - czytamy o wróżkach, ale to wbrew pozorom nie jest książka dla małych dziewczynek.

Powiem tak: bardzo podobała mi się ta książka, jak już wspomniałam byłam bardzo ciekawa
Avalonu i muszę wam powiedzieć, że sprostał moim oczekiwaniom. Autorka dopracowała każdy szczegół, stworzyła magiczną krainę, a czytając czułam się tak jakbym naprawdę tam była. Jest to naprawdę bardzo wciągająca, magiczna powieść, a czytając ją czujemy się tak jakbyśmy przeżywali przygody z bohaterami. Bardzo podoba mi się element zaskoczenia i świeżości. Jeszcze nie spotkałam się z czymś podobnym. To znaczy nie mówię tu o całości, bo są schematy, ale mówię tu o wróżkach, ktore przynajmniej dla mnie są nowością. Jeśli chodzi o wątek miłosny to nienawidzę go. Występuje tutaj trójkąt miłosny i nie byłoby to jeszcze tak irytujące gdyby nie to, że Laurel wybrała nie tego gościa co powinna. Zdecydowanie jestem za Tamanim!

Jak już mogliście wywnioskować nie lubię Dawida. On jest taki sztuczny. Taki po prostu normalny i on nie jest w stanie zrozumieć tego, że Laurel jest wróżką. On jeszcze dokłada jej nowych problemow m. in. mówiących o jego zazdrości o Tamaniego. Człowieku, Laurel musiała się meczyc i tworzyć różne eliksiry, ktore mogły ci potem uratować życie, a ty jej trułeś o swojej zazdrości i o tym, że powinnaś porzucić życie wróżki i dalej sobie normalnie żyć. Ale niestety mój Dawidku to nie wykonalne bo ktoś gdzieś czyha na życie Laurel. A ona próbuje obronić i siebie i ciebie, a do tego właśnie potrzebuje magii wróżek. Druga strona medalu - Tamani. On jest cudowny. Nie zdziwiłabym się jakby po tym co Laurel zrobiła na końcu on przestałby jej pomagać. Czy ta dziewczyna nie może zrozumieć, że on ją kocha! Jak ona woli Dawidka to ja sobie wezmę Tamaniego. I kolejna sprawa - Laurel. Trochę się popsuła w tej książce, trochę się zmieniła ale  nie na lepsze. Zaczęła wątpić w swoje możliwości, stała sie taką rozdartą nastolatką. Avalon czy normalne życie. Tamani czy Dawid. Na chłopaka musiała się zdecydować, ale czy nie dałoby sie połączyć tych dwóch światów. Gdybym ja dowiedziała się  ze jestem wróżką to jestem pewna, że nie porzuciłabym swojej rodziny, ale także i wróżek. Zresztą o czym my mówimy! Końcówka pokazala, że Laurel jest skończoną idiotką.

Podsumowując ten tom bardzo mnie zdenerwował, a tym bardziej postepowanie Laurel. Mimo to musze przeczytać kolejny i dowiedzieć się co będzie dalej!

Ocena: 7/10



Czytaj dalej »

Rozmyślanki #6: Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe środowisko czyli trochę o wrześniu + moja blogowa organizacja

piątek, 14 października 2016

Jak pewnie wiecie (a może i nie) jestem w pierwszej klasie gimnazjum. Nie wiem czy was to interesuje, ale dzisiaj trochę opowiem o tym jak mi idzie w tym nowym środowisku. Na końcu też będzie mój nowy sposób na organizację z postami na blogu. Zapraszam!

Jestem w klasie Ib, chociaż istotniejsze jest, że na profilu matematyczno-informatycznym. Dlaczego tak? A mianowicie wcale nie dlatego, że kocham matmę, ale dlatego, że na tym profilu można było uczyć się francuskiego zamiast niemieckiego. A dlaczego francuski? Bo miałam niemiecki w podstawówce w 4-6 i szczerze go nienawidzę. Może to przez tą beznadziejną nauczycielkę, ale przede wszystkim dlatego, że ten język jest taki strasznie twardy. Chyba ładniej brzmi "Je m'appelle Dominika" (czyt. że mapel), niż "Ich bin Dominika" (czyt. iś bin). Tak bardziej melodyjnie. Albo to tylko jakieś moje wymysły. Ale muszę wam powiedzieć, że przez pierwszy miesiąc nauki francuskiego nauczyłam się tyle, ile przez 3 lata niemieckiego. Może trochę przesadzam, ale naprawdę (mimo, że z niemca miałam 5) umiem tak mało, że brak słow po prostu. A francuski naprawdę bardzo mi się podoba i myślę, że przez te 3 lata dużo się nauczę.

Teraz jeszcze chwilka o tym profilu mat-inf. Różni się to od innych jedynie tym, że na innych profilach nie ma informatyki w 1 klasie i chyba mamy jedną więcej g. matmy ale nie jestem pewna. Dlatego jak widzicie za wiele się to nie różni. A po za tym z matmy jestem w miarę dobra, więc nawet mi pasi.

Moja wychowawczyni uczy matematyki i fizyki. Ale to zwykły przypadek, że ją mam bo inna klasa mat-inf ma p. od geografii, więc to nie zależy od profilu. Ale to naprawdę super babka. I jeśli chodzi o nauczanie i wychowawstwo. Tłumaczy świetnie! I ogólnie jest bardzo miła. Pozostali nauczyciele też są nawet spoko. Pani od biologii jest bardzo wymagająca, ale dobrze uczy. Ludzie, ja znam na
pamięć budowy wszystkich komórek - roślinnej, zwierzęcej, bakteryjnej i grzybowej i wszystkie funkcje wszystkich organelli które tam są. Mogłabym nawet teraz wymienić. Słówko należy się też pani od polskiego, która jest świetna. Bardzo podoba mi się sposób prowadzenia przez nią lekcji. Także nauczycieli mam naprawdę bardzo fajnych.

Klasa. W podstawowce była słaba, ale lubiłam i przyzwyczaiłam się do tych ludzi, których znałam 6 lat a niektórych dłużej. Teraz klasa też jest super! Myślę, że nawet fajniejsza od tamtej. Bardzo lubię wszystkich i bardzo mi się podoba.

Podsumowując bardzo bałam się nowej szkoły ale ku mojemu zdziwieniu jest o wiele lepiej niż się spodziewałam. Nauczyciele okazali się bardzo mili, klasa super. Na razie moją najgorszą oceną jest 4 z w-f z biegu na kilometr, więc myślę, że idzie mi nieźle.

Obiecałam, że opowiem jeszcze o mojej organizacji. W największym stopniu chodzi tutaj o recenzje. A mianowicie zawsze miałam wielki bałagan w postach i nie mogłam się ogarnąć. Często miałam też taki problem, że oddałam książkę do biblioteki, zanim napisałam recenzję a nie sprawdziłam ile ma np. cm do wyzwania i miałam problem, żeby to policzyć bo internetowy przelicznik odmawia współpracy. Dlatego założyłam sobie zeszyt w którym wpisuję daty i wszystkie posty i zanim odsam książke do biblioteki zapisuję tam ile miała cm i inne informacje takie jak tłumacz, żeby potem nie szukać po internetach, żeby wpisać do tabelki w recenzji. Możecie teraz powiedzieć - ale przecież możesz od razu wpisywać do tabelki. No właśnie ten sposób się u mnie nie sprawdził i łatwię mi się ogarnąć gdy będę miała to wszystko w zeszycie.

PS. Proszę, żeby w komentarzach nie poruszać kwestii politycznych - chodzi mi tutaj o usunięcie gimnazjów, ponieważ nie zamierzeam tutaj z nikim dyskutować o poglądach politycznych, bo nie o tym mój blog jest :)

Czytaj dalej »

Selection Book Tag

wtorek, 11 października 2016

Ten tag widziałam już wcześniej na kilku blogach przed przeczytaniem Rywalek i wtedy wydawało mi się, że bez sensu byłoby robić go nie znając książki. Teraz jestem już po trzech częściach i bardzo mi się podoba, więc postanowiłam wykonać ten tag. Chodzi o to, że wybieramy 9 książek i losujemy do różnych kategorii, a potem otwieramy na losowej stronie i czytamy aż pierwsze imię lub miejsce rzuci nam się w oczy. Zapraszam!


Wybrałam:

Zwiadowcy. Ziemia skuta lodem - John Flanagan
Felix, Net i Nika oraz Pułapka Nieśmiertelności - Rafał Kosik
Błękit szafiru - Kerstin Gier
Percy Jackson. Złodziej pioruna - Rick Riordan
Dary Anioła. Miasto kości -  Cassandra Clare
Ja diablica - Katarzyna Miszczuk
Czerwona królowa - Victoria Aveyard
Obsydian - Jennifer Armentrout
Narnia. Lew, czarownica i stara szafa - C. S. Lewis

1. Miejsce, w którym odbędą się eliminacje

Podziemia Hadesu - Percy Jackson

Świetny początek! Jestem tylko ciekawa jak to wszystko zrobią i jak to wyjdzie, ale w sumie byłaby to lepsza kryjówka przed Rebeliantami niż pałac. A może to pałac będzie w Hadesie? :D

2. Król i Królowa 

Jace i Clary - Dary Anioła

No tutaj się nie zdziwiłam, bo raczej właśnie tego sie spodziewałam. Czy byliby dobrą parą królowską? Nie jestem pewna. No Jace by był z pewnością lepszym królem niż król Clarkson z książki, ale z pewnością nie usiedziałby w pałacu tyle czasu, a jeżdżąc na wyprawy nie miałby wyjścia i zabierałby ze sobą Clary. W sumie to... ciekawe jak wyglądałyby ich rządy. 


3. Pokojówką zostanie...

Charlotta - Błękit szafiru

Hahaha! Świetna rola dla Charlotty, wymarzona po prostu. (Oczywiście sarkazm) Współczuję tej księżniczce której będzie "służyła" i "udzielała dobrych rad", a raczej rozkazywała. Kompletnie nie widzę jej w tej roli.


4. Gwardzistą będzie... 

Maven - Czerwona królowa

On? On zupełnie mi do tej roli nie pasuje, bo przede wszystkim jest księciem. No nie woem co by tu o tym powiedzieć - po prostu nie. Sądzę, że próbowałby obalić króla i byłby szpiegiem rebaliantów.


5. Biuletyn poprowadzi... 

Felix - Felix, Net i Nika

To chyba będzie jedyna idealnie wylosowana kategoria :D Moim zdaniem ten racjonalny, ale mający też poczucie humoru Felix świetnie nadaje się do tej roli. Pewnie wymyśliłby interesujące i podchwytliwe pytania do kandydatek :)


6. Księciem szukającym swojej księżniczki zostanie

Beleth - Ja, diablica

Po wylosowaniu Ja, diablicy do tej kategorii spodziewałam się właśnie tego. Ale w sumie odbędzie się to w Podziemiach, a to do naszego diabła bardzo pasuje. Nie wiem czy Beleth

 byłby dobrym dobrym królem, ale jego żądy na pewno wyglądały by bardzo ciekawie. Eliminacje i randki z kandydatkami w jego wykonaniu pewnie też byłyby bardzo interesujące 


7. Eliminacje wygra 

Dee - Obsydian

No nie wiem czy Beleth wolałby Dee od Wiki, ale przyjmijmy, że u sie spodobała ta zwariowana dziewczyna, pełna energii i pogody ducha. Przyjmijmy, że się w niej zakochał i że będą szczęśliwi. Ale w sumie to myślę, że Dee nadawałaby się na przyszłą królową.


8. Główną rywalką o zwycięstwo będzie 

Evanlyn - Zwiadowcy

Taak, już to sobie wyobrażam! Ona jest taka zadziorna i uparta. Pamiętam jak się kłóciła z Alyss o Willa czy tam Horace'a. Ma w sobie ducha walki, nie poddaje się i dąży do celu. Dee strzeż się! Chociaż nie wiem czy Beleth chciałby też Evanlyn. No ale już chyba bardziej Dee.

 

9. Wesele nowej parze zorganizuje

Łucja - Opowieści z Narni 

Myślę, że to dobry wybór. Łucja była optymistyczną, kreatywną, pełną energii dziewczynką, która z pewnością poradziłaby sobie z tak trudnym wyzwaniem i zeobiłaby to fenomenalnie. Chociaż nie wiem jakie wymagania będize miała młoda para :D Chciałabym zobaczyć to wesele szczerze powiem. Podziemia Hadesu, Beleth z Dee męczoną przez pokojówkę a w środku wesela będzie atak Rebeliantów przyprowadzonych przez szpiega-gwardzistę Mavena a to wszystko będzie nagrywane i komentowane do biuletynu przez Felixa. Szczerze, mimo twoich możliwości Łucjo, trochę ci współczuję :D 


10. Gośćmi pałacu zostaną, czyli nominacje 

Nominuję wszystkich którzy czytali tą serię i podobała im się równie bardzo jak mi oraz tych którzy chcieliby zrobić ten tag!


I jak wam się podobają moje Eliminacje? Wyszły trochę komicznie i trochę boję się o kraj którym będzie rządzić Beleth... :D 

Czytaj dalej »

Piratika. Akt drugi. Kierunek: Papuzia wyspa. - Tanith Lee

sobota, 8 października 2016


Tytuł: Piratika. Akt drugi. Kierunek: Papuzia wyspa
Autor: Tanith Lee
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Seria: Piratika
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 400
Poprzednia część: Akt pierwszy.
Następna część: - (chyba)

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Bawi do łez
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,6 cm
52 książki roku 2016
Olimpiada czytelnicza


Po wspaniałej pierwszej części wstydem byłoby nie sięgnąć po drugą. Od razu pobiegłam do biblioteki i ją sobie wypożyczyłam. Czy podobało mi się równie dobrze, a może nawet bardziej czy było jednak na odwrót? Zobaczcie sami, zapraszam!

Art okryta wielką sławą w swoim kraju mieszka razem z Felixem, sławnym malarzem w wielkiej willi. Jej życie bardzo różni się od wcześniejszego. Teraz jest ważną osobistością - nie pływa po morzach, ale bardzo za nim tęskni. Podobnie jak reszta jej załogi. Pewnego dnia dostaje jednak pewną propozycję. Może zostać legalną piratką! Anglia prowadzi wojnę z Franko-Szpanią, a Art (oczywiście korzystając ze swojego lodeksu mie zabijania nikogo i nie zatapiania statków) może rabować statki przeciwników. Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że dziewczyna (hmm, kobieta) się zgodzi, ale Felix jest bardzo przeciwny temu pomysłowi. Małżeństwo przechodzi niemały kryzys, po oceanach krąży Czarna Wdowa, a Mała Złociutka Dziewczynka też się nie obija...

Dawka przygód jest równie mocna jak w poprzedniej części. Mamy tyle wątków, tyle tajemnic i zagadek a jeszcze mniej wyjaśnień. Wciągająca i porywająca powieść od której nie sposób się oderwać. Przygody Art i jej załogi są takie fascynujące, ciekawe i nieprzewidywalne. Wątek miłosny jest świetny. Pokazujący jaka naprawdę jest prawdziwa miłość, nawet dwóch różnych osób mających odmienne zdanie w bardzo, ale to bardzo wielu tematach. Nie jest to wielkie love story - och kochamy się do końca życia, och, och - ale prawdziwe, rzeczywiste malżeństwo z prawdziwą o rzeczywistą miłością. Jest to chyba jeden z moich ulubionych wątków miłosnych. Bardzo mi się podobał pomysł z Czarną Wdową - kobietą która pływa po morzu zabijając piratów i mszcząc się na Złotym Goliacie - piracie który zabił jej męża.

Oczywiście najlepiej wykreowaną postacią jest Art, ale z pozostałymi nie jest gorzej. Jeszcze bliżej niż w pierwszym tomie poznajemy Felixa. Jest więcej rozdziałów z jego przemyśleniami i jego nastawieniem do życia, a to dużo mówi o człowieku. Plusuje też Ebad, którego uwielbiam. Reszta załogi też zyskała moją sympatię, ale nie jakoś szczególnie. Jeśli chodzi o Art to tym razem przeżywa ona lekką podłamkę, ale myślę, że chcąc nie chcąc wyszło jej to na dobre i zrozumiała, że nie zawsze wszystko idzie jak z płatka. Mimo tego nadal pozostała uwielbiana przez moje serce, pozostała odważna i zdecydowana, a wiadomo każdy człowiek przeżywa chwile załamki. Jednak to pokazało też, że nasza bohaterka ńie jest idealna i nie wszystko wychodzi jej za każdym razem.

Styl uległ nieco poprawie. Jest taki przyjemniejszy w odbiorze i lekki. Humor to duży plus. Wiele razy nie mogłam powstrzymać uśmiechu, a czasem nawet śmiechu :D

Na koniec powiem tyle - była to naprawdę udana przygoda, która wszystkim wam polecam. (Co z tego, że pisze tą recenzję miesiąc po przeczytaniu i jest ona przez to mega krótka.) Gorąco polecam!

Ocena: 9/10

Czytaj dalej »

Heaven. Miasto elfów -Christoph Marzi

środa, 5 października 2016



Tytuł: Heaven. Miasto Elfów.
Autor: Christoph Marzi
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Seria: - 
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 336

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Wybrana ze względu na okładkę.
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: przypomnijcie jak nie uzupełnię
52 książki roku 2016
Olimpiada czytelnicza

Słyszałam bardzo dobre opinie o tej książce, ale również i te złe. Chciałam się jednak przekonać jak to będzie u mnie, dlatego stwierdziłam, jak zwykle "kiedyś przeczytam". Ale dalczego stało się to w tak szybkim czasie? (pomińmy to, że przeczytałam tą książkę w wakacje i gdy pisze tą recenzję jest 12 sierpnia :D). Wchodząc do biblioteki, nie spodziewałam się, że wypożyczę tą książkę. I w sumie nawet jak ją zobaczyłam na półce nie zamierzałam jej brać. Miałam już w ręce trzy grube książki, ale jak przyjrzałam się tej przepieknej okładce, to stwierdziłam, że po prostu muszę ją wypożyczyć. 

Ta okładka tak mnie zauroczyła. Jest przepiękna!!!! Do tego na tej bramie, z napisem Heaven są takie srebrne elementy, które przepięknie połyskują w świetle. Cudo :D No dobrze, dobrze... Ale czy pod tą wspaniałą okładką kryła się równie wspaniała treść? Zaraz się przekonacie.

W tej książce poznajemy Davida. Chłopaka, który uciekł z rodzinnego domu, w którym nie czuł się kochany, do Londynu i rozpoczął nowe życie odcinając się całkowicie od tamtego. Lubi chodzić i przeskakiwać między dachami domów, żeby nie musieć przeciskać się przez tłum na ulicach. Ponadto uwielbia patrzeć w niebo, którego części nad Londynem brakuje. Niewiadomo co się stało, ale pewnej nocy przeleciała kometa i kawałek nieba zniknął. Pewnej nocy, podczas wędrówki na dachach spotyka dziwną dziewczynę. Wygląda na chorą i jakby przed czymś uciekała. Do tego okazuje się, że jest wariatką. Mówi, że wycięto jej serce, ale nadal, niewiadomo dlaczego żyje. Mimo wszystko David postanawia jej pomóc, przez co pakuje się w ogromne tarapaty. Muszą poznać tajemnicę Heaven i odkryć dlaczego może żyć bez serca. 

- Ktoś mnie ściga - odparła. - Tu, na dachu.
- Ktoś?
- Dwaj mężczyźni.
- Czego od ciebie chcieli?
- Wyjęli mi serce. Tak przynajmniej mi się zdaje. - Jej oczy wydawały się tak ciemne, że nagle nie widziałich wyraźnie.
- Jak to?
- Normalnie. - Położyła sobie rękę na piersci. - Nie czuję bicia serca. - Starała się nie płakać, nerwowo bawiła się suwakiem kurtki. - Wyciął je. - Przełknęła ślinę. - Tyko, że nie ma żadnych ran. Już... Już sprawdziłam. 
David przyglądał się jej w milczeniu.
- Zobacz! - Nagle chwyciła go za rękę, rozpięła kurtkę i położyła jego dłoń na swojej piersi. 
David pokręcił głową. Jezu, w życiu nie przeżyłczegoś równie niesamowitego!
- Nie można żyć bez serca - stwierdził i starał się nie myśleć, że nie czuł tętna. Trzymał dłoń na jej piersi; przez cienki materiał bluzki musiałby coś wyczuć. Ale jednak... nie, to niemożliwe.
- Nie można żyć bez serca - powtórzył. - A co dopiero biegać i uciekać.
- Wiem - odparła załamana.


Pomysł jest na pewno na plus. Jeszcze nie spotkałam się czymś takim, naprawdę oryginalne. Wczułam się w odkrywanie tej tajemnicy i chciałam jak najszybciej poznać jej rozwiązanie. Było kilka rzeczy, których się zupełnie nie spodziewałam, a już do tego całego finału tej opowieści. Po za tym elfy są tu przedstawione zupełnie inaczej, niż dotychczas je znaliśmy. Nie powiem wam dokładnie o co z nimi chodzi, bo byłby to spoiler, ale nie są to elfy jakie znamy np. z powieści Tolkiena czy z Eragona. Ale nie ukrywajmy, że wątek miłosny jest w zupełności przewidywalny już po przeczytaniu opisu. Relacja, która jest pomiędzy bohaterami jest po prostu taka sztuczna, nie wiem jakie inne słowo by tu pasowało.

Powiem wam szczerze, że wydaje mi się, że autor skupił całą swoją uwagę na fabule, zapominając, że w książce są też bohaterowie. Stwierdził, że wspaniały pomysł przyszedł mu do głowy i napisze książkę. Ale to nie wystarczy. Trzeba jeszcze dobrze wykonać. Ale wydaje mi się, że nawet fabuła mogłabybyć bardziej dopracowana, a co dopiero bohaterowie. Nie zżyłam się z nimi, pozostawali mi obojętni, nikogo szczególnie nie polubiłam, ani nikt mnie nie irytował. Płascy, jedynie zarysowani bohaterowie. Wiemy, że David lubi filmy, bo często myślał sobie, co zrobiłby bohater filmowy na jego miejscu i chciał zrobić dokładnie tak samo. Co do Heaven to wiemy, że lubi niebo. Każde z nich miało trudną przeszłość. Heaven była sierotą, David uciekł z domu. Ale na podstawie takich doświadczeń powinni być jakoś bardziej dojrzali i nie zachowywać się w glupi sposób. Niby mieli osiemnaście lat, ale nie wyglądało na to. W sumie ja nie mam osiemnastu lat i nie wiem jak się wtedy ludzie zachowują, ale ci bohaterowie zachowywali się czasami po prostu jak dzieci i miałam wrażenie, że czytam o dwunastolatkach. 

" A jednak kiedyś nadejdzie ten dzień, gdy jedno z was będzie musiało odejść. I wtedy drugiemu pęknie serce, i uzna, że lepiej było nigdy nie kochać. " 

Humoru nie ma prawie wcale, dialogi między bohaterami są sztuczne. Ogólnie styl jest prosty i szybko się czyta. Nie ma długich opisów.

Podsumowując, nie spodziewałam się czegoś wybitnego i czegoś takiego nie dostałam. Pomysł bardzo mi się podobał. Wciągnęło mnie rozwiązywanie całej tej zagadki i w wielu miejscach zaskoczyło. Ale inne aspekty tej książki nie były dopracowane. Polecam, ale nie spodziewajcie się ambitnej lektury. Takie czytadełko na jeden/dwa wieczory.

Ocena: 6/10
Czytaj dalej »

Piratika. Akt pierwszy - Tanith Lee

poniedziałek, 3 października 2016

Tytuł: Piratika. Akt pierwszy
Autor: Tanith Lee
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Seria: Piratika
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 350
Poprzednia część: -
Następna część: Akt drugi. Papuzia wyspa

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Wyzwanie czytelnicze 2016: Z liczbą w tytule - Piratika. Akt pierwszy.
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 1,6 cm
52 książki roku 2016
Olimpiada czytelnicza

Uwielbiam historie o piratach, statkach i przygodach na morzu. Kocham filmy z Piratów z Karaibów, a wydawało mi się, że może to być coś podobnego. Dlatego miałam dość duże oczekiwania co do tej książki. Zawiodłam się czy raczej przerosło to moje najśmielsze oczekiwania? Zobaczcie sami!

Artemizja chodzi do szkoły dla dobrze wychowanych panienek. Jej ojciec jest ekslordem, a matkę straciła w wypadku gdy miała zaledwie 10 lat. Po za tym była przy tym wypadku i straciła pamięć. Nie pamięta matki, nie pamięta swojego dziciństwa aż do momentu w którym spada ze schodów w wspomnianej już szkole. Przypomina jej się wszystko - jej mama nazywała się Molly, była piratką, postrachem mórz. Ale nigdy nie zabijała ludzi ani nie zatapiała statków, tylko w "uczciwy" sposób je rabowała. A Art pływała na staku, nazywającym się Nieproszony Nieznajomy razem z nią. Dziewczyna nie czeka ani chwili dłużej. Ucieka ze szkoły z zamiarem znalezienia dawnej załogi Molly, jednak nie ma najmniejszego pojęcia, że nie będzie to takie łatwe. Dawni piraci zajęli się reklamą kawy i nie marzy im się do powrotu na statek, po za tym Art wydaje się, że mają przed nią jakąś tajemnicę...

Fabuła tej powieści od razu mi się spodobała. To zdecydowanie Art w dążeniu do celu bardzo mi zaimponowało. Tak naprawdę nie wiem jak mam wam przybliżyć fabułę tej książki bez użycia jakichkolwiek spoilerów. Powiem tak: jest to zaskakująca, nieprzewidywalna, interesująca i wspaniała książka o piratach. Nie mogłam uwierzyć we wszystko co tam się działo, a jednak było to nawet prawdopodobne. Świat wykreowany przez autorkę to tak naprawdę nasza rzeczywstość, ale nieco zmodyfikowana i przekształcona. Niemniej bardzo podobał mi się ten zabieg wprowadzony przez autorkę. Niby nowy, ale jednak znany nam świat.

Jeśli chodzi o bohaterów to wprost ich uwielbiam. Na pierwszy ogień idzie Art. Wspaniała, zdecydowana dziewczyna. Nie wiem czy ja miałabym tyle odwagi co ona. Bardzo ciekawie wykreowana postać. Przejdźmy teraz do samej załogi. Każdy pirat miał swój własny charakter, nie byli płascy i jednolici i naprawdę ciekawie przedstawieni. O każdym możemy się wiele dowiedzieć. I Ebad, i Upiorny, Słony Walter i Peter, Czarny majster i inni (na pewno o kimś zapomniałam) przypadli mi do gustu, chociaż ci co czytali wiedzą o czym mówię, jeśli powiem, że Czarny zebrał u mnie o wiele więcej minusów niż inni. Ostatnia osoba o której chciałabym opowiedzieć to Felix. Tak wiem, wy nie wiecie kto to jest. To chłopak, którego wszyscy mylą z takim rabusiem i policja chce go gonić i złapać. W momencie w którym już prawie go dogonili załoga Art zabrała go na stojący przy brzegu statek. Zamierzali go wysadzić w najbliższym porcie, ale ciągle coś przeszkadzało aż w koncu został on z nimi do końca. Więcej o nim nie powiem bo wiadomo - spoilery. Także na początku nie bardzo go lubiłam. Potem zaczął zyskuwać nieco w moich oczach, ale następnie znowy go znielubiłam, po czym na końcu go pokochałam :D On też był świetnie wykreowaną postacią. Po za tym występowało tutaj coś co bardzo lubię. A mianowicie nawet o jakimś niemającym bezpośredniego wpływu na historię człowieku napisane było kilka zdań mówiącym o jego przeszłości i charakterze, przez co mamy wrażenie, że przy każdej postaci autorka spędziła kilka minut, żeby go wykreować a nie jedynie zarysować czy w ogóle pominąć.

Plusem jest tutaj również pojawiający się często humor. Styl autorki jest lekki, dialogi nie są wymuszone, a choć występuja czasem dlugie opisy to napisane są tak ciekawie, że nawet mi sie podobało. (Jestem wielką antyfanką dlugich opisów, co zresztą mogliście już zauważyć).

Także jeżli macie ochotę na zabawną, bardzo ciekawą i wciągającą opowieść o piratach to bardzo polecam! Mi się niesamowicie podobało.

Ocena: 9/10


Czytaj dalej »

Podsumowanie września

piątek, 30 września 2016

Za nami wrzesień. Poerwszy miesiąc nauki w nowej szkole. Pewnie chcecie się dowiedzieć jak mi idzie? Powiem tak: jest trochę ciężko, ale klasa, wychowawczyni i szkoła ogólnie są nawet spoko. Trochę mnie we wrześniu nie było tutaj i na waszych blogach (to znaczy posty u mnie były (zasoby wakacyjne) ale mnie jako autorki odpowiadającej na komentarze ludzi nie było). Mam nadzieję, że mi wybaczycie i w październiku wszystko wróci do normy. Jestem z siebie nawet zadowolona, bo jak na wrzesień poszło mi całkiem nieźle z czytaniem :D

Ilość przeczytanych książek: 5
Elita Kiera Cass - 328 stron
Magia Avalonu Aprilynne Pike - 304 strony
Błękit szafiru Kerstin Gier - 364 strony
Jedyna Kiera Cass - 320 stron
Książę i gwardzista Kiera Cass - 220 stron
Liczba przeczytanych stron: 1 537
Średnia liczba przeczytanych stron na dzień: 51
Najlepsza książka miesiąca: Jedyna
Najgorsza książka miesiąca: -
Ilość opublikowanych postów: 11
W tym recenzji: 6
Najpopularniejszy post: Uśmiech Madeline

PODSUMOWANIE WYZWAŃ 
Abc czytania: Jeśli chodzi o recenzje wrześniowe to aż 3 - Rywalki, Feblik i Uśmiech Madeline
Wyzwanie czytelnicze 2016: Zaliczone 2 recenzje - Drużyna (Wydana w 2016) i Mała księżniczka (Wydana w moje 10 urodziny).
Czytam fantastykę: Ostatnio mam małe urwanie głowy i niby czytam dużo fantastyki, ale w ogóle tego nie zgłaszam do wyzwania. W październiku postaram się poprawić. Przepraszam :(
52 książki w roku 2016: No w sumie już to wypełniłam, więc...
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 15,7
Olimpiada czytelnicza: Chodzi o ilość stron, więc +1537 :)
Czytaj dalej »

Panika - Lauren Oliver

środa, 28 września 2016

Tytuł: Panika
Autor: Lauren Oliver
Tłumaczenie: Monika Bukowska
Seria: -
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 350

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,5 cm
52 książki roku 2016

Jakiś czas temu na wszystkich blogach natykałam sie na recenzję tej książki. To nie są moje klimaty i na początku nie zamierzałam jej przeczytać. Ale gdy zobaczyłam tą książkę na półce w bibliotece stwierdziłam: a co mi tam, biorę!

Jeśli chodzi o okładkę, to by była nawet spoko, gdyby nie to żółte "coś". Nie podoba mi się to i po recenzji Kitty Ailli, w której napisała "to wygląda jakby ktoś nasikał" zawsze już mi się będzie z tym kojarzyło :D

No dobrze... Ale o czym jest książka? Zapewne wszyscy już to wiecie, ale trudno. Główną bohaterką jest Haether. Mieszka razem z siostrą, matką-pijaczką, placzką i narkomanką oraz jej facetem w jakiejś przyczepie. Ma najlepszą przyjaciókę Nat i przyjaciela Bishopa. Co roku w wakacje urządzana jest potajemnie gra zwana Paniką. Chodzi o to, żeby przezwyciężyć strach i wygrać dużą sumę pieniędzy. Heather nigdy nie przypuszczała, że weźmie udział w Panice, ale po rozstaniu z chłopakiem wykonuje Skok, który powoduje, że przystępuje do gry. Z drugiej strony poznajemy Dodge'a (nie wiem czy taka odmiana, ale trudno :D). Ten, przystępuje do gry ze względu na zemstę. Jego siostra nie może chodzić i straciła czucie w nogach po wypadku podczas ostatniej dyscypliny Paniki. Dodge chce się zemścić na osobie, która była za to odpowiedzialna.

Fabuła jest ciekawa i oryginalna. Trochę inaczej wyobrażałam sobie tą całą grę i to wszystko, ale to nie znaczy, że się zawiodłam. Było to w miarę ciekawe. Nie brakuje niespodzianek, zwrotów akcji i tajemnic. Ja bym się nie odważyła przystąpić do gry. Chociaż w sumie to ciekawe, jakie dostałabym indywidualne zadanie. Ale zdecydowanie na plus jest to, że wątek miłosny nie rozgrywa się pomiędzy głównymi bohaterami, czyli Heather i Dodge, tylko są raczej dwa, ale trochę przykryte innymi rzeczami i nie wysuwają się na pierwszy plan.

Jeżeli chodzi o bohaterów to jakoś za bardzo się z nimi nie zżyłam. Nie polubiłam nikogo, jedynie Nat mnie czasami irytowała. Taka płaska, egoistyczna lalunia. Szczególnie to co wyszło na jej urodzinach utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Też trochę jej współczułam. Wszystko chciałaby zrobić dobrze, ale niewłaściwymi drogami... Heather pozostawała mi w sumie obojętna, ale współczułam jej matki. Dodge'a nie bardzo polubiłam, ale współczułam mu tego, że jego siostar nie moze chodzić, bardzo to przeżywał. Bishop to kedyna osoba do której poczułam nieco sympatii, ale też współczułam mu tej całej, trudnej relacji z Heather. Także jak widzicie, prawie nikogo nie polubiłam, ale za to wszystkim czegoś współczułam :D

Styl jest prosty, szybko się czyta. Jeśli chodzi o humor to mogłobybyć go nieco więcej. Tak naprawdę pierwsza połowa książki nie bardzo mi się podobała, ale potem akcja sie trochę rozkręciła i nie było tak źle. Nie jest to najwspanialsza książka, ale też nie taka zła.

Podsumowując: Nie do końca mi się podobało, ale mimo wszystko w jakiś sposób było to ciekawe. Poprawiłabym tu przede wszystkim bohaterów i pierwszą połowę książki.

Ocena: 6/10
Czytaj dalej »

Selekcja #1: Rywalki - Kiera Cass

poniedziałek, 26 września 2016

Tytuł: Rywalki
Autor: Kiera Cass
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Seria: Selekcja
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 336
Poprzednia część: -
Następna część: Elita

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Abc czytania
Czytam fantastykę
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,5 cm
52 książki roku 2016
Olimpiada czytelnicza

Tą książkę zamierzałam od dawna kiedyś przeczytać. Na obozie, miałam taką koleżankę, która bardzo mi poleciła tą serię, więc przeczytałam. Po takiej reklamie dosyć dużo od niej oczekiwałam. Czy się zawiodłam? Zaraz zobaczycie.

Na piarwszy rzut - okładka. Jest cudowna!!! Bardzo mi się podoba i chciałabym mieć ją na półce, ale wypożyczałam z biblioteki... No cóż. W każdym tazie chociaż przez chwilę potrzymałam ją w ręce :D


No dobra, powiedzmy szczerze. Schemat goni schemat. Społeczeństwo podzielone jest na klasy. Jedynki to rodzina królewska. Dwójkom i trójkom bardzo dobrze się powodzi. Od czwórek w dół jest coraz gorzej. Często nie mają co jeść i muszą ciężko pracować. Główna bohatera jest Piątką. Spotyka się potajemnie z chłopakiem Aspenem, który jest szóstką. Dziewczyna wie, że matka nie pozwoliłaby jej wyjść za niższą klasę, więc dlatego są to potajemne spotkania. Pewnego dnia przychodzi list, w którym napisane jest, że Ami może wypełnić formularz i uczestniczyć w "losowaniu" (a raczej wybieraniu) do Eliminacji na żonę księcia Maxona. America nie chce nic o tym słyszeć, ale wiadomo, że w końcu wypelnia ten formularz i zostaje wybrana do Eliminacji. Przed tym jednak zrywa z nią jej chłopak, przez co jest załamana. Oczywiście Ami nie chce słyszeć nawet o jakimkolwiek uczuciu do Maxona i myśli, że szybko wróci do domu. Tymczasem oczywiście zaczyna coś czuć do naszego księcia, ale dalej ma w pamięci Aspena. I co teraz? Kogo America wybierze?

Jak wiec widzicie mamy tutaj trójkąt miłosny, czego nie lubimy. Mamy wiele schematów, czego nie lubimy. Mamy przewidywalność, czego nie lubimy. I teraz gdy myślicie sobie, że przejadę po tej książce na maxa, to jesteście w błędzie, bo ta powieść bardzo mi się podobała! Mimo tego wszystkiego o czym przed chwilą wspomniałam ta pozycja urzekła mnie, oczarowała i tak wciągnęła, że nie mogłam się od tego oderwać. Taka słodka książeczka o księżniczkach :D Taka niewymagająca młodzieżówka. Co prawda o wiele lepiej by było bez tego żałosnego trójkąta miłosnego, ale coż... Los młodzieżówki. SPOILER: O wiele bardziej wolałabym, żeby Aspen nie wrócił do tego pałacu jako ten ochroniarz i nie zaczął mącić w głowie Ami, tylko, żeby ta ciągnęła swoją relację z Maxonem!!! KONIEC SPOILERU. Szczerze myślałam, że te Eliminacje będą jakoś tak szczególniej opisane, tego trochę mi zabrakło. Troszkę rozczarowały mnie też relacje pomiędzy dziewczynami. Tak naprawdę tylko jedna (i może jeszcze jej koleżaneczka) wykazywały jakąkolwiek zaciętość, a inne nie zdawały sobie sprawy i w ogóle nie wierzyły w to, że może któraś z nich stać się królową. Były takie potulne i co prawda fascynowaly się i przechwalały randkami z księciem to nie zauważyłam takiej jakiejś walki, tylko "o ty jesteś piękniejsza ode mnie, na pewno wygrasz...". Podobał mi się też ten motyw wojny i Rebeliantów i mam nadzieję, ze w następnych tomach zostanie on jeszcze bardziej rozwinięty.

Oczywiście jestem team Maxon! Jak większość dziewczyn, które czytały tą książkę zakochałam się w nim na zabój i chciałabym takiego księcia dla siebie :D Dołącza do moich książkowych mężów! Wiadomo dlaczego wszystkie dziewczyny nienawidzą Aspena. Autorka wprowadziła wiele zabiegów prowadzących do nielubienia go i na mnie też to podziałało. Americę polubiłam od razu. Wbrew pozorom nie jest to bohaterka ciągle  płacząca za facetami, ale wiadomo  - nie wie na którego się zdecydować i to wprowadza zamęt w jej głowie, ale najczęściej podejmowała dobre i słuszne decyzje, ale co poradzić że była zakochana... Bardzo ją polubiłam. Co do innych dziewczyn to pozostawały mi obojętne.

Styl jest bardzo lekki i wciągający. Nie zabraknie też humoru. Tą pozycję przeczytałam w jeden wieczór i przez całą noc nie mogłam spać, wiedząc, że kolejny tom jest wypożyczony w bibliotece i już jedna osoba ma rezerwację (ja jestem tą drugą :( )

Podsumowując, ta książka była świetna i mimo schematyczności bardzo mi się podobała. Nie moge się doczekać następnych części...

Ocena: 8+/10


Czytaj dalej »

KLUCZ Book Tag

piątek, 23 września 2016

Hej! Przepraszam za moją nieobecność na waszych blogach ale po prostu nie mam czasu na nic. Ani na czytanie,  ani na bloga, ani na wasze blogi. Mam nadzieję że to się niedługo zmieni. Na razie polegam na postach napisanych jeszcze w wakacje ale podejrzewam, że już niedługo się skończą... Nie będę już tłumaczyć się nową szkołą itp., ale mam nadzieję, że wybaczycie. A teraz zapraszam na tag!

Pamiętacie szkolną zabawę Klucz? Tak? To fajnie. Nie? To wam wytłumaczę. Chodziło o to, że wybierało się 5 imion chłopców i 5 imion dziewczynek z klasy i losowało się kto kogo kocha (K), lubi (L), uwielbia (U), całuje (C) lub zdradza (Z). Tak, wiem, że to głupia zabawa, ale w formie tagu książkowego może sie okazać naprawdę fajna. Kiedyś, dawno temu widziałam na jakimś blogu ten tag, ale nie pamiętam gdzie, więc nie podam wam linka, ale chciałam tylko zaznaczyć, że nie wymyśliłam tego sama, żebyście nie mieli jakiś pretensji.

 Nie chciałam, żeby powtarzały się pary z książek, więc każda osoba jest z innej. Ale miałam trochę kłopot z tym kogo wybrać - chłopaka czy dziewczynę z danej książki (np. Clary czy Jace'a) dlatego zrobiłam losowanie.  A kogo wybrałam?

Pomyliłam sie i wpisałam Hala w rzędzie dziewczyna, a Lydię wrzędzie chłopaków, ale nie zwracajcie uwagi.
A tutaj macie już wyniki losowania:

I wtedy zorientowałam się, że mam 6 imion zamiast 5 :D Dlatego zrobiłam kolejne losowanie i po prostu wywaliłam dwie osoby, a byli to Dimitri i Tris. A zatem przedstawia się to wszystko jednak w ten sposób:


A zatem rozpoczynamy. (Dla tych co nie wiedzą) Wylicza się na podstawie numerków (chłopaki - 8, więc Deamon, Cery, Beleth, Hal, Jace, Deamon, Cery, Beleth) itd. 

Beleth zdradza Meghan 
O, nie dziwię się, że Beleth ją zdradza. Przecież on każdą by zdradził (z Wiktorią, heh). Zresztą ktoś taki jak Meghan nie sprawdziłby się z Belethem. Ona nie miała za grosz humoru!

  Jace lubi Alyss
O nie! Z Jace'em to liczyłam na jakiś krwawy romans, a tu co? Lubi! No bez przesady. Mogłobby być chociaż kocha. Chociaż! No ale... Wyszło jak wyszło. Jace z Alyss? Nie to by nie wyszło... Nawet nie wiem czy by ją polubił. Chociaż może, ale na pewno nic więcej.

Cery kocha Annabeth 
To mogłoby się nawet sprawdzić. Moim zdaniem nawet do siebie pasują, ale bez przesady.

Hal całuje Gwendolyn
Nie, nie i jeszcze raz nie! Gwen to zupełnie nie jest dobra dziewczyna dla Hala! Co prawda czytałam tylko pierwszy tom i nie poznałam jej bardzo dobrze, ale na tyle co przeczytałam to stwierdzam, że zupełnie do siebie nie pasują. A do tego Hal by jej raczej nie pocałował...

Deamon uwielbia Americę
O kurczę! Ciekawe jak Ami zachowałaby się w obecności Deamona. Interesujące... Pewnie by się mocno wkurzyła i zaczęła na niego wrzeszczeć. Skoro mogła na księcia nawrzeszczeć, to z nim też by dała radę. Myślę, że nawet mogłoby im się udać, ale nie gwarantuję, że bez większych kłótni, a raczej zapewńiam, że będą :) 

I to by było na koniec! Nominuję wszystkich, którym spodobał się ten tag i chcieliby go zrobić u siebie.          

Czytaj dalej »

Uśmiech madeline - Darien Gee

wtorek, 20 września 2016


Tytuł: Uśmiech Madeline
Autor: Darien Gee
Tłumaczenie: 
Seria: -
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 632

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
Abc czytania
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 4,9 cm
52 książki roku 2016
Olimpiada czytelnicza

Kiedy byłam na wakacjach to wzięłam sobie za mało książek (myślałam, że trzy wystarczą :D), dlatego mama dała mi jakąś swoją. Nie byłam za bardzo przekonana co do niej, ale lepsze to niż nic. Czy mi się podobało?

Okładka nie jest nadzwyczajna. Po prostu zwykła, nic oryginalnego. Jest jak większość okładek tego typu książek, więc nie będę się rozdrabniać.

W miasteczku Avalon, w herbaciarni Madeline często odbywają się spotkania Klubu Miłośniczek Albumów założonego przez Bettie Shelton. Mowa tutaj o scrapbookingu czyli ozdabianiu albumów ze zdjęciami i wspomnieniami. Dla niektórych te są dobre, ale dla innych niekoniecznie. Poznajemy Isabel, która przeżyła zdradę męża, a po dwóch miesiącach od tego wydarzenia jego śmierć, Avę samotnie wychowującą syna, kobietę w trudnej sytuacji materialnej, Yvonne, kobietę-hydraulik, która tak bardzo pragnie zapomnieć o przeszłości, ale nie jest to dla niej łatwe oraz Frances, matki trójki chłopców, która nie może się doczekać adoptowanej przez nich dziewczynki z Chin, chociaż nie
spodziewa się ile będzie to ją kosztować. Jest też Connie, pomocniczka Madeline w herbaciarni o której przeszłości też możemy się nieco dowiedzieć. Ich wszystkich łączy Bettie. Zaprasza każdego na spotkania klubu i dzięki temu dziewczyny spotykają się i dzięki jej radom zaczynają porządkować swoją przeszłość i wspomnienia właśnie poprzez scrapbooking.

Jak już mówiłam nie lubię i nie czytam takich historii. Jakieś tam życie mieszkańców, miłości, zdrady, przyjaźnie (jedynie spodobała mi się tego typu seria Jeżycjada). Jednak tutaj zastosowany został ciekawy element, a mianowicie ten cały scrapbooking. Dużo uwagi zostało temu poświęcone, ale moim zdaniem to duży plus, bo bardzo mnie to zaciekawiło. Przenoszenie swoich wspomnień do albumu, zachowywanie tych najważniejszych chwil naszego życia i w ogóle cała ta zabawa bardzo mnie zaintrygowała. Naprawdę już chciałam sobie kupić cos takiego i robić. I może gdybym miała
więcej zapału to mój entuzjazm nie minąłby po tygodniu/dwóch, tylko po pół roku, ale naparwdę bym się w to wkręciła. I szczerze to chciałabym coś takiego zrobić, chociaż jeden taki album, ale na razie to czas mi na to nie pozwala.

Ale wracając do samej fabuły. Jeśli chodzi o te wszystkie zawiłowania miłosne to jakoś szczególnie mnie to nie wkręciło. Bardzo współczułam Isabel zdrady i utraty męża. Natomiast Avę, czyli tą jego kochankę jakoś tak znielubiłam. Może właśnie dlatego, że nią była? Ale czasami naprawdę doporowadzała mnie do szału. Chciałabym wam wreszcie powiedzieć, do czego zmierzam. A mianowicie bardzo zainteresowała mnie relacja Isabel+Ava. Żona Billa+Kochanka Billa. Kobieta, która nie mogła mieć z Billem dzieci+Matka dziecka Billa. Interesowało mnie jak to się im wszystko ułoży i bardzo podziwiam Isabel, że potrafiła zdobyć się na cos takiego co było na końcu. Ale muszę też powiedzieć, że uznanie należy się też Avie. Również wiele poświęciła.

Muszę wam jednak powiedzieć, że akcja czasami mnie nudziła i nie chciało ki się już tego czytać. To jednak nie to samo co fantastyka i przygodówki w których akcja pędzi ze zdania na zdanie. Minusem
jest też to, że jest tutaj bardzo wielu bohaterów. Mam wrażenie, że wiele z nich jest niepotrzebnych i zostało wprowadzonych na siłę. Tak naprawdę przez pierwszą połowę ksiązki ciagle poznajemy nowych ludzi. Autorka zamiast skupić się na tych poprzednich. Wprowadzała nowe osoby, o których życiu wiele się dowiadujemy, ale tak naprawdę nie wnoczą nic nowego do powieści.

Jeśli chodzi o bohaterów, to wypowiedziałam się już trochę na temat Isabel i Avy. Powiem jeszcze, że bardzo polubiłam Frances i jej męża. Wspaniali ludzie, gotowi na każde poświęcenie dla dobra bliskich. Yvonne polubiłam i zainteresowała mnie jej historia, ale nie złączyłam się z nią jakiś szczególnie. I najważniejsze - Bettie Shelton! Co to była za kobieta! Polubiłam ją od pierwszych stron i nie mogłam po prostu uwierzyć w to wszystko co się potem stalo! Bądź, co bądź ale ta historia mimo wszystko była zaskakująca.

Co do stylu autorki to był przyjemny, idealny do tej książki, która  (o dziwo!) prowadzona była w czasie teraźniejszym. Nie spotkałam się jeszcze chyba (a może kiedyś...) z czymś takim ale tutaj naprawde to pasowało. Było takie małe zamieszanie czasowe bo akcja  w teraźniejszości, a wspomnienia grające bardzo ważną rolę w przeszłości, ale jednak wszystko ze sobą współgrało.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z lektury, bo nie spodziewałam się po niej tego, czego dostałam. Przeczuwałam, że będzie to przeciętna powieść z płaskimi bohaterami i denną fabułą, ale wiele rzeczy mnie tutaj zaskoczyło. Polecam, najbardziej fanom obyczajówek, ale też tym, którzy podobnie jak ja nie mają z tym gatunkiem wiele wspólnego.

Ocena: 8/10



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia