Cytat miesiąca

"Powiem ci, że muzyka jest jak morze. Stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna"

czwartek, 28 stycznia 2016

Jeżycjada #3: Kwiat kalafiora - Małgorzata Musierowicz


Tytuł: Kwiat kalafiora
Autor: Małgorzata Musierowicz
Seria: Jeżycjada
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 178
Poprzednia część: Kłamczucha
Następna część: Ida sierpniowa

Opis: W tym tomie poznajemy rodzinę Borejków. Mamę, tatę, Gabrysię, Idę, Natalię (zwaną Nutrią) i Patrycję (zwaną Pulpecją lub Pulpą). Gabrysia to chłopczyca, która nie lubi się malować, ale ma własny styl. Ida to histeryczka, nie radząca sobie w trudnych sytuacjach, ale lubiąca wyglądać pięknie. Nutria to pierwszoklasistka, z dziwnym przeświadczeniem, że jest chłopcem (brak komentarza). A Pulpa do dziwna czterolatka, robiąca różne dziwne doświadczenia (?). Kiedy mama choruje wszystko staje do góry nogami. Tata jest nieogarnięty, nie potrafi nawet zeobić pożądnych zakupów. Wszystko staje na głowie najstarszej Gabuni, a w dodatkowo jeszcze Janusz Pyziak robi do niej maślane oczy... Czy rodzinie uda się przetrwać bez mamy? Czy ona w ogóle wyzdrowieje?

Opinia:
Ta część podobała mi się, ale bez jakiś większych zachwytów. Okładka mi się nie podoba, ale większość tych okładek nie jest w moim stylu... To chyba ma być Gabrysia, ale ja sobie ją o wiele
inaczej wyobrażałam.

Dom bez mamy, wszystko na głowie Gabuni... Bardzo ciekawy pomysł i moim zdaniem w pełni wykorzystany. Podobało mi się to, że oni znali się z Anielką z poprzedniego tomu. Jak mogliście przeczytać w poprzedniej recenzji, bardzo ją polubiłam i cieszę się, że mogłam znowu się z nią spotkać w tym tomie. Wszystko jest takie pokręcone, że czasami trudno się odnaleźć, ale dodaje to uroku tej powieści.

Bohaterowie są wykreowani wspaniale. Gabrysi (mimo, że to moje ulubione imię żeńskie), jakoś za bardzo nie polubiłam. Lubię kiedy dziewczyna zachowuje się jak na dziewczynę przystało, czyli nie chodzi cały czas w spodniach, tylko na jakieś imprezy mimo wszystko zakłada spódnicę czy sukienkę. Podziwiam ją jednak, za to, że nie bała się wyróżniać z tłumu, była oryginalna... Idusię bardzo polubiłam. Zawsze najbardziej kubi się takie osoby które są, w pozytywnym tego słowa  znaczeniu, nie do zniesienia. Ida właśnie taka była, miała taką pogodę ducha... Nie wiem czy wiecie
o co mi chodzi. Nutria i Pulpa, to tak jak w poprzednich częściach małe dzieci wprowadzające nutkę humoru do powieści.

Podobało mi się, że dziewczynki pisały do mamy listy. Pozwalało to zobaczyć ich spojrzenie na różne sytuacje, z innej perspektywy. Najbardziej lubiłam listy Idusi. Śmiałam się czasami przy nich bo były takie serdeczne...

Podsumowanie:
Ta ksiażka była ciekawa, chociaż bardziej podobała mi się Kłamczucha. Polecam wszystkim tą, pełną rodzinnej atmosfery i ciepła serię!

Ocena: 7+/10

Ksiażka bierze udział w wyzwaniach: Przeczytam tyle ile mam wzrostu (1.1), Abc czytania (K), 52 książki w roku 2016, Wyzwanie czytelnicze 2016  (z gatunku za którym nie przepadam).

Moje postępy możecie śledzić w zakładce Wyzwania Czytelnicze 2016

14 komentarzy:

  1. Heheszki, czytałam to chyba ze 3 razy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa pozycja. Ale za dużo na razie mamy zaległości :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. No dalej nie mogę się przekonać do tej serii :c ale bardzo cieszę się, że Tobie się podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... Może kiedyś się przekonasz...

      Usuń
  4. Kocham nad życie! Zapoznanie z rodziną Borejków było ciekawe. Trochę to wszystko pokręcone, ale jak pisałaś, to dodaje tylko uroku. Pozdrawiam, Idalia ;*

    ____________________________________________
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie. Będę musiała się za nią zabrać. Pozdrawiam zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam to mieć jako lekturę, ale nie wyrobiliśmy się z pozostałymi, więc pani z niej zrezygnowała. Nie wiem czy sięgnę po nią sama.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak już wspomniałam, nie przepadam za Jeżycjadą :D Ani za stylem autorki :D

    OdpowiedzUsuń