niedziela, 7 października 2018

Podniebny - Kerstin Gier

Bardzo lubię książki Kerstin Gier - uwielbiam Trylogię Czasu, a Silver mnie urzekło, choć pod koniec nieco rozczarowało. Z ciekawością sięgnęłam po kolejną książkę tej autorki. Nawet nie czytałam opisu - ta piękna okładka od razu mnie skusiła! :D W każdym razie, czy historia która się pod nią kryje jest tak samo urzekająca jak okładka? 

"Powiedział pan, że nikt nie może odebrać człowiekowi domu, jeśli dom nosimy w sobie. I że każdy nosi w sobie wszystko, co potrzebne, aby wszędzie móc być szczęśliwym."


Tytuł: Podniebny
Autor: Kerstin Gier
Tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Seria: -
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 436

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Abc czytania: Wariant autorski (G)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +3,4 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ

Siedemnastoletnia Fanny Funke pracuje jako praktykantka w hotelu Chateau Janvier, zwanym Podniebnym.  Dziewczyna rzuciła szkołę i pierwszy raz w życiu będzie spędzała święta Bożego Narodzenia poza domem, jednak wcale nie jest z tego powodu smutna, a wręcz przeciwnie - podekscytowana. W bożonarodzeniowym okresie do Podniebnego zjeżdżają się najznamienitsi, sławni na całym świecie i niesamowicie bogaci goście. Fanny będzie musiała sprostać oczekiwaniom wymagającego szefa oraz rodziców, których dziećmi się zajmuje, a także wraz z synem właściciela hotelu Benem oraz tajemniczym, zabójczo przystojnym Tristanem będzie musiała rozwikłać pewną zagadkę. 


"To ta masa książek odstrasza ludzi. [...] Ogarniają ich wyrzuty sumienia, kiedy widzą, jak mało  do tej pory przeczytali."


Na samym początku powieść jakoś niezbyt przypadła mi do gustu. Zupełnie nie wczułam się w cały klimat, fabuła niezbyt mnie wciągnęła i pierwsza połowa książki była, może nie nudna, ale niezbyt porywająca. W sumie cała historia to opowieść Fanny o pracy w Podniebnym. Doświadczamy razem z nią różnych niepowodzeń, a także sukcesów, jednak musicie wiedzieć, że Fanny jest wyjątkowo niezdarną osobą, więc tych porażek jest zdecydowanie więcej. Śledzimy przyjazd hotelowych gości, różne wydarzenia i sytuacje nie wpływające bezpośrednio na fabułę, a przynajmniej tak może się wydawać, ale chodzi mi o to, że akcja raczej toczy się wolno, nie ma zaskakujących zwrotów wydarzeń. Dopiero jakieś 100 stron przed końcem zaczyna się dziać coś konkretnego, akcja przyśpiesza, by w końcu wszystkie elementy ułożyły się w zaskakującą całość. Tak naprawdę dopiero pod koniec się wciągnęłam i z większym zainteresowaniem przekręcałam kartki. Rozczarowaniem było dla mnie to, że w książce nie pojawia się magia w dosłownym tego słowa znaczeniu. Oczekiwałam, że wszystko poprowadzi nas do jakiegoś niezwykłego rozwiązania, związanego z magiczną stroną Podniebnego, Białą Damą i tymi sprawami, a tak naprawdę magii w tej książce jest jedynie szczypta i do tego jej udział w całej zagadce jest znikomy. Bardziej chodzi tutaj o magię w znaczeniu atmosfery starego hotelu i tego, jak działa to na ludzi. Ważne jest też przedstawienie i opisanie hotelu, które było naprawdę bardzo dobre. Mogłam sobie wyobrazić każdy zakątek tego miejsca i uważam to za duży plus. 

Już opis przygotowuje nas na trójkąt miłosny i rzeczywiście on się pojawia, ale na całe szczęście nie w ten najbardziej irytujący sposób. Fanny rzeczywiście czuje motyle w brzuchu na widok obydwu panów, ale nie jest to typ dziewczyny rozwodzącej się nad swoim losem i zastanawiającej się kogo wybrać. W sumie... nawet mnie zaciekawiło jak się zakończy ten wątek, bo nie jest oczywisty i przede wszystkim i Ben, i Tristan są bardzo ciekawymi i czarującymi bohaterami. 


"Może on wcale nie zauważył, że podarowałaś mu swoje serce. Bo cichutko i po kryjomu położyłaś je za nim, zamiast z czułością włożyć mu je do rąk."


Główna bohaterka, jak już mówiłam, jest naprawdę bardzo niezdarna i nieporadna życiowo. Przez pierwsze rozdziały książki zupełnie jej nie polubiłam. Wydawała mi się bardzo irytująca i niemożliwie głupia. Miałam wrażenie, że zachowuje się strasznie dziecinnie i irracjonalnie. Jednak później, można powiedzieć, że się do jej nierozgarnięcia jakoś przyzwyczaiłam i wbrew pozorom udało mi się ją trochę polubić. Dalej momentami mnie wkurzała, ale zaczęłam zauważać jej dobre cechy, a jej osobowość i poczucie humoru potrafiły mnie rozbawić. Ben i Tristan <3 Obydwu uwielbiam! Ben to taki uroczy chłopak, który nie potrafił sobie poradzić z własnymi uczuciami i wyznać je Fanny. Ich relacja bardzo mi się podobała, choć zaczęła się dość niefortunnie :D Tristan to nieziemsko przystojny typ, który flirtuje z dziewczynami, a jego pełne sarkazmu i flirtu rozmowy z agentką Fanny bardzo mi się podobały i wywoływały uśmiech na twarzy. Ale osobiście jestem jednak teamBen :D Ogólnie bohaterowie są dobrze wykreowani, mamy różnorodny wachlarz charakterów i osobowości. 

Styl autorki jest młodzieżowy, lekki i prosty. Jest też sporo humoru, niejednokrotnie się zaśmiałam czy uśmiechnęłam podczas lektury! Narratorem jest nasza Fanny, co czasami nieco mnie irytowało, bo dziewczyna trochę infantylnie opowiadała całą historię, ale ogólnie to pozwoliło nam się z nią bardziej zżyć, więc narracja pierwszoosobowa była zdecydowanie najlepszym wyborem. 


" - Czy ja nie żyję? - spytałam. 
Pokręcił przecząco głową. 
- Ależ skąd. Chociaż są ludzie, którzy wyobrażają sobie niebo jako bibliotekę."


Podniebny to w sumie książka przeciętna. Opowiada o zwykłym życiu hotelowych pracowników i gości, dopiero pod koniec zaczyna dziać się coś ciekawszego. Dużą rolę odgrywa tutaj wątek romantyczny. Główna bohaterka to trochę irytująca, ale pozytywna nastolatka. Myślę, że to nie jest książka idealna, ma parę wad, ale jako lekka i przyjemna młodzieżówka sprawdza się doskonale! :)

Ocena: 6/10

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina!



środa, 3 października 2018

Małe Licho i tajemnica Niebożątka - Marta Kisiel

Gdy tylko usłyszałam o nowej książce o przygodach Licha i Niebożątka nie mogłam się doczekać! Uwielbiam Martę Kisiel, a przede wszystkim uwielbiam Dożywocie i Siłę niższą, dlatego z wielką chęcią przeczytałam tę książeczkę. To niby pozycja dla dzieci, ale dla fanów autorki również będzie niesamowitą zabawą. Jak miło było znowu poczytać o ulubionych bohaterach, a podczas lektury czułam się trochę jak mała dziewczynka - co dodało jeszcze więcej uroku tej książce <3





Tytuł: Małe Licho i Tajemnica Niebożątka
Autor: Marta Kisiel
Tłumaczenie: -
Seria: -
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 205

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +1,5 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Bożek to mały chłopiec, który ma swoją tajemniczą tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć. Z tego powodu dziecko wychowywane jest jedynie w domu, sporadycznie go opuszczając. Bożek bawi się ze swym najlepszym przyjacielem, a jednocześnie Aniołem Stróżem, Lichem - poczciwym aniołkiem, który ciągle kicha, bo ma alergię na własne pióra. Pewnego dnia wujek Konrad postanawia, że Bożek powinien pójść do szkoły, by poznać swoich rówieśników. Chłopiec musi zmierzyć się z wielkimi wątpliwościami, chęcią przypodobania się kolegom i własną złością. To bardzo mądra opowieść, poruszająca wiele aspektów z życia dzieci dopiero wkraczających w świat. 

Sama historia jest przede wszystkim zabawna! Ile w tej książce jest humoru, nie sposób zliczyć. Zresztą, to Marta Kisiel - czego innego można by się spodziewać! Niemniej uśmiech z tysiąc razy pokazał się na mojej twarzy, co jest wielkim, wielkim plusem :D Marta Kisiel pisze lekko, zrozumiale dla dzieci. W książce znajdziemy duże litery, by najmłodsi mogli sami sobie czytać tę opowieść. Uwielbiam styl Marty Kisiel - jest tak bardzo oryginalny i plastyczny, książkę czyta się po prostu wspaniale, miło i przyjemnie!

Przede wszystkim ta historia jest bardzo wartościowa dla młodego pokolenia, a szczególnie dla dzieci, które właśnie zaczynają szkołę i muszą zmierzyć się z takimi samymi trudnościami, co Bożek. Dobrze o tym wiem, bo w tym roku mój brat rozpoczął pierwszą klasę i zdecydowanie ich problemy i odczucia często się ze sobą pokrywały. To również mądra opowieść o tym, jak dzieci chcą naśladować i być podobnym do swych rodziców. Bożek nie znał swojego ojca i wszystkich dopytywał się, jaki on był i czy w jakimś stopniu jest do niego podobny. To krótka historia, czyta się ją bardzo szybko, przede wszystkim dlatego, że akcja mknie i nawet się nie obejrzałam, a książka już się skończyła. Nie myślcie sobie, że to tylko książka o tym, jak mały chłopiec idzie do szkoły! Co to, to nie! Jest tutaj też wątek fantastyczny, akcję, zaświaty i wiele, wiele innych zasługujących na waszą uwagę rzeczy. Miło było sobie przypomnieć wszystkich bohaterów z Dożywocia i śledzić ich dalsze losy. To książka dla dzieci, ale jestem pewna, że spodoba się również tym starszym :)

Bohaterów co prawda już znałam, chociaż Bożka w sumie poznajemy od początku, dlatego, że w Sile niższej był zaledwie małym bobasem. Tutaj jest już dużym chłopakiem, z niesamowitą kreatywnością, dziecięcą wrażliwością i radością. Bardzo go polubiłam i myślę, że każdy czytający tę książkę zrobi to samo. Od Bożka można się sporo nauczyć, co nie znaczy, że nie popełnia błędów, ba, popełnia ich bardzo dużo! To sprawia, że rzeczywiście jest on prawdziwy, a przede wszystkim uczy się na własnych niepowodzeniach. Licho, Licho, Licho <3 Uwielbiam je! Apsik, Alleluja! Licho jest takie cudowne, takie słodkie i zawsze, ale to zawsze dobre dla innych. Jego relacja z Niebożątkiem była tak urocza, że nie można było powstrzymać uśmiechu. Licho zdecydowanie "robi" tę książkę, jak i całe Dożywocie! Konrad jak zwykle jest roztrzepany, chociaż tutaj poznajemy go trochę z innej strony. Konrad chciałby być dobrym wujkiem dla Bożka, ale kompletnie mu to nie wychodzi. Chce dla niego jak najlepiej, ale zazwyczaj gryzie się to z wizją chłopca i powstaje między nimi jakiś zgrzyt, a w zamian za to Konrad obsypuje go podarkami. Widzimy jednak starania mężczyzny, który pod koniec zaczyna rozumieć o co tak naprawdę chodzi w wychowywaniu młodego człowieka. Mamy tutaj też wspaniałego i poczciwego Turu i wielu, wielu innych bohaterów, na spisanie których nie starczyłoby mi czasu, jednak uwierzcie na słowo - wszyscy są genialnie skonstruowani, mają oryginalne charaktery i da się ich polubić i z nimi zżyć. 

Podsumowując, dzięki tej książce mogłam sobie powspominać to wszystko co było w Dożywociu. Mimo, że była krótka bardzo mi się spodobała! Polecam i małym, i dużym, a sama po prostu chcę więcej! Apsik, Alleluja! :D

Ocena: 9/10


niedziela, 30 września 2018

Podsumowanie września



Wrzesień to miesiąc w którym wraz ze szkołą zaczyna się jesień, czyli pora roku, którą lubię chyba najmniej i nawet kolorowe liście na drzewach nie są mi w stanie zrekompensować tej zimnej i deszczowej pogody. Mówi się jednak, że jesienne wieczory sprzyjają czytaniu. Cóż, mi udało się to wykorzystać dopiero w ostatnim tygodniu września, bo w sumie w tym roku wrzesień był naprawdę ciepły, a nawet udało mi się wyskoczyć na kilka dni na żagle i było wprost cudownie! Niestety czytelniczo nie było najlepiej, bo z początkiem szkoły skończył się mój czas na wszystko i przeczytałam zaledwie 3 książki, z czego jedna to szkolna lektura. Niemniej myślę, że gdy już jesień zagości w naszym kraju na dobre w październiku będę miała więcej czasu (i ochoty!) na czytanie. Dość słabe wyniki czytelnicze i pustki na blogu spowodował również fakt, iż wciągnęłam się w pewien serial - The 100 (to jest genialny serial!) - i nie mogę się od niego oderwać, co powoduje, że ciągle tylko bym go oglądała i oglądała... :D Pewnie jak go skończę to pojawi się tutaj mała opinia o wszystkich 5 sezonach (a zaczęłam właśnie czwarty :D). 
Przejdźmy jednak już do książkowego podsumowania...



Ilość przeczytanych książek: 3
Opowieści niesamowite - Marcin Rusnak: Bardzo różnorodny zbiór opowiadań, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre opowiadania podobały mi się bardziej, inne mniej, ale ogólnie wrażenia pozytywne! Recenzja

Małe Licho i Tajemnica Niebożątka - Marta Kisiel: Jedna z moich ulubionych autorek w książce dla dzieci! Genialna historia i dla małych i dla dużych! Bawiłam się przy niej świetnie i chcę więcej!!! Recenzja wkrótce!

Kamienie na szaniec - Aleksander Kamiński: Byłam ciekawa czy ta lektura, w końcu książka historyczna, których ja zwykle nie czytam, przypadnie mi do gustu. I w sumie na pewno moją ulubioną książką nie zostanie, ale w miarę mi się podobała. Myślę, że to ważna historia o młodych ludziach walczących o wolność. 

Liczba przeczytanych stron: 719
Średnia liczba przeczytanych stron na dzień: 23
Najlepsza książka miesiąca: Małe Licho i Tajemnica Niebożątka
Najgorsza książka miesiąca: -
Ilość opublikowanych postów: 4
W tym recenzji: 2
Najpopularniejszy post: Bez serca

PODSUMOWANIE WYZWAŃ 
Kitty's Reading Challenge: 0 (33/50)
Abc czytania: Wariant autorski: 0 (12/22)   Wariant fantastyczny: 1 (13/22)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +5,1 cm (131,5/168 cm)
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Plany na październik to zdecydowanie kocyk+herbatka+książka! Mam nadzieję, że mi to wyjdzie i za miesiąc będę mogła się pochwalić dobrymi wynikami czytelniczymi! :) Ale jeśli nie, trudno, wychodzę z założenia, że nie ma sensu się zmuszać i nawet jak będą to tylko 3 książki, jak teraz, będę zadowolona :)


A jak Wasz wrzesień? Lubicie jesień?


wtorek, 25 września 2018

Opowieści niesamowite - Marcin Rusnak

Zbiory opowiadań mają to do siebie, że pozostawiają w czytelniku pewien niedosyt. Zainteresujesz się już jakąś historią, wciągniesz się w opowiadane wydarzenia i nagle okazuje się, że opowiadanie już się skończyło, a często jest ma ono niedopowiedziane zakończenie. Zdarza się też tak, że w zbiorku większość opowiadań jest świetna, ale jedno zupełnie nie przypadnie ci do gustu i sprawi, że radość z czytania nieco się zmniejszy. Jak było u mnie w przypadku Opowieści niesamowitych? :)




Tytuł: Opowieści niesamowite
Autor: Marcin Rusnak
Tłumaczenie: 
Seria: -
Wydawnictwo: Fantazmaty
Liczba stron: 284

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Abc czytania: Wariant fantastyczny (O)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,1 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ

Powiem szczerze, że było różnie, choć w większości bardzo dobrze :) Niektóre opowiadania bardzo mi się podobały, inne traktowałam jak przyjemne opowiastki, ale nie było żadnego, które jakoś bardzo nie przypadłoby mi do gustu. Cały zbiór opowiadań czytałam dość długo po pierwsze ze względu na brak czasu, bo drugie, brak jednolitej, wciągającej akcji robił swoje. Książka podzielona jest na 3 części: Księgę Końca, Magii i Strachu. Trzeba przyznać, że mamy tutaj pokazaną bardzo zróżnicowaną tematykę. Autor pokazał swoje możliwości w 100% i myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy tutaj namiastkę kryminału, obyczajówki i fantastyki, chociaż mam wrażenie, że to ostatnie zdecydowanie tutaj przeważa. Niektóre opowiadania są długie, inne bardzo krótkie, czasami jedynie na 1-2 strony. Jednak łączy je jedno - tajemniczość. Każde z nich na swój sposób zaciekawia, autor nic nie mówi wprost, dostajemy jedynie zagadki, poszlaki i tajemnice. Niektóre historie aż chciałoby się poznać dalej! Myślę, że najlepiej będzie, jak o każdym opowiadaniu napiszę kilka słów, żeby moja opinia rzeczywiście była rzetelna. Każde z nich ocenię, a potem wyciągnę z nich średnią ocenę całej książki, jak to zrobiłam w recenzji antologii Fantazmatów, na którą serdecznie zapraszam :)

Księga końca
Zaginięcie Benedicta Constantine'a - Pierwsze opowiadanie jakoś niezbyt zachęciło mnie do dalszego czytania. Niby było w miarę ciekawe, ale w sumie nic po za tym. To rodzaj kryminału, fakt - zaskakujący, ale nie porwał mnie na tyle, bym się nad nim zachwycała. Myślę, że to jedno z najbardziej przeciętnych opowiadań w tej antologii, chociaż samo rozwiązanie zagadki było dość nieprzewidywalne. 5/10.

Kołysanki dla umarłych - Ta opowieść zdecydowanie bardziej mi się spodobała. Główną bohaterką jest dziewczyna, która została na świecie sama. Wszyscy inni ludzie, których znała zginęli, bodajże od jakiegoś promieniowania czy zrzuconej bomby - dokładnie nie pamiętam :P Co było w tym opowiadaniu najbardziej intrygujące, zdradzić Wam nie mogę, ale ma to pewien związek z tytułem, który zresztą sam w sobie jest bardzo ciekawy oraz audycją radiową :D Mam nadzieję, że udało mi się Was tą historią zainteresować, bo ta zdecydowanie mnie wciągnęła :) 9/10.

Zły szeląg - To jest w sumie opowiadanie o miłości, zakwalifikowałabym je do jednych z tych bardziej obyczajowych. W sumie intrygująco się zaczęło i w miarę ciekawie skończyło, ale nie podobało mi się aż tak jak poprzednie. Najbardziej interesujące były momenty, gdy zastosowana była narracja drugoosobowa, bo bohater zwracał się do kobiety, którą kochał i dla której poświęcił (i w sumie zmarnował) całe swoje życie. Ciekawe opowiadanie. 7/10.

Pielgrzymka - Szczerze mówiąc, tego opowiadania nie do końca udało mi się zrozumieć, ale sam pomysł wydał mi się bardzo intrygujący i w sumie szkoda, że ta historia nie była nieco dłuższa, bo naprawdę mnie zaciekawiła. To co bohater zobaczył na pielgrzymce nie do końca było dla mnie jasne, ale to opowiadanie miało w sobie tę wspaniałą nutkę tajemniczości, która tak mi się w tym zbiorze podobała! 7/10.

Pojedynek - Jedno z najkrótszych opowiadań w zbiorku, bo miało chyba tylko 1,5 strony. Jednak pokazane w nim były bardzo prawdziwe uczucia i emocje, i to bardzo mi się podobało, mimo, że było tak krótkie i wcale nie zawierało żadnej fabuły, ani wątku ;) 6/10


Księga magii
Bociani zagon - To opowiadanie było tak bardzo interesujące, że chętnie poznałabym całą książkę w tym uniwersum! Księga magii zdecydowanie zaczęła się wspaniale. Jest to historia o magu, który w zajeździe spotkał dziewczynkę o bardzo dziwnej chorobie, z niespotykanymi objawami. To, co się stało tej dziewczynce bardzo mnie intrygowało i na koniec pozostał pewien niedosyt. Naprawdę świetny pomysł na opowiadanie! 9/10

Opowieść, którą znam tylko ja - Też krótkie opowiadanie, które przez mało rozbudowaną fabułę niezbyt mnie zaciekawiło i w sumie mało już pamiętam o czym było. Te krótkie historyjki w tym zbiorze mają to do siebie, że przez mnogość opowiadań, innych wątków i pomysłów one gdzieś w tym wszystkim giną. Jednak czasami wystarczy tylko kilka słów, by opowiedzieć jakąś historię i w sumie tak też było w tym przypadku. 6/10

Farid Tkacz i latający dywan - Ooo, to też było świetne opowiadanie! Historia młodzieńca, który musiał jakoś zdobyć serce ukochanej. Ciekawe były również elementy z przeszłości, w których opisana była nauka Farida w warsztacie, gdzie uczył się robić dywany. Bardzo ciekawe, dynamiczne i pomysłowe opowiadanie! 9/10

Zabijając ptaki - Bardzo, ale to bardzo intrygująca historia o pewnym ludzie, który miał zwyczaj zabijania ptaków. U nich było to wręcz święto. Dlaczego zabijali ptaki? Tego musicie się dowiedzieć sami, ale trzeba przyznać, że pomysł jest bardzo, ale to bardzo oryginalny! 8/10


Księga strachu
Koszmar z Yelland - Dlaczego zakonnik popełnił samobójstwo? Tego musi dowiedzieć się jego kuzyn, który przyjechał w odwiedziny, ale krewnego nie zastał oraz policjantka Evelyn Carmichael. Jakie tajemnice kryje w sobie klasztor w Yelland? Powiem szczerze, że nazwa księgi idealnie trafiona, bo rzeczywiście to co się działo w tym opowiadaniu potrafiło przerazić. Świetna historia! 8/10

Białe piekło - Kolejne opowiadanie z serii tych krótkich, ale to z tych paru kilkustronicowych opowiadań podobało mi się najbardziej. Bardzo wymowna, pełna emocji historia! 8/10

Pudełko pełne cudów - To opowiadanie to też było coś! Przede wszystkim pomysł - genialny. Bohater w rodzinnym domu odnajduje pewną małą skrzyneczkę, która niesamowicie zmienia jego życie. Tajemniczość związana z odkrywaniem sekretów skrzynki, była świetna. Opowiadanie bardzo mi się podobało i po jego skończeniu długo nie mogła się otrząsnąć, w końcu to Księga strachu! 9/10

Ostatni śnieg w roku - To było dość dziwne opowiadanie i nie jestem pewna czy udało mi się je dokładnie zrozumieć! Sherlock Holmes i Arthur Conan Doyle, w jednej osobie, która chyba postradała zmysły. W tym opowiadaniu bowiem zastanawiamy się kto napisał, a kto jest bohaterem książki: Sherlock Holmes bohaterem powieści Arthura Conana Doyle'a, czy Arthur Conan Doyle bohaterem książki Sherlocka Holmesa? Doprawdy, dziwne opowiadanie kończące naszą całą antologię :D 7/10


Ocena całości (średnia wszystkich ocen): 8/10

Mam nadzieję, że udało mi się Was zaintrygować i zachęcić do przeczytania tego zbioru opowiadań. Jestem pewna, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie! :)

Opowieści niesamowite Marcina Rusnaka zostały wydane 28 sierpnia przez Fantazmaty. Fantazmaty to świetny projekt wspierający młodych, debiutujących polskich autorów. Jest to organizacja non-profit. To znaczy, że za wydanie każdej antologii w formie elektronicznej jedynym zyskiem tej ekipy jest świadomość, że polscy czytelnicy mają dostęp do intrygującej, niebanalnej i różnorodnej fantastyki. Każdą wydawaną przez nich antologię można pobrać za darmo na stronie Fantazmatów - zachęcam do zerknięcia tam i poczytania sobie o całym projekcie :) Jest to naprawdę genialna inicjatywa. Organizowane są też wszelkie konkursy, w których można spróbować własnych sił w pisaniu - bardzo zachęcam do śledzenia, bo co jakiś czas pojawiają się nowe informacje :) (wydaje mi się, że teraz trwa konkurs "Pomieścia" do końca października, zachęcam do udziału, bo temat naprawdę intrygujący!). 
Bardzo dziękuję za możliwość przedpremierowego zrecenzowania zbiorku, co niestety zupełnie mi się nie udało, bo publikuję recenzję już miesiąc po premierze, za co bardzo przepraszam :(




sobota, 15 września 2018

Bez serca - Marissa Meyer

Alicję w Krainie Czarów do tej pory znałam jedynie z fragmentów filmu. Jednak czytając Bez serca, które napisane jest na podstawie tej historii stwierdziłam, że wypadałoby poznać oryginał. Więc przeczytałam podstawową wersję Alicji, obejrzałam obie części filmu i już byłam na bieżąco i lepiej ogarnięta w całej fabule. Historia Alicji bardzo mi się podobała, ale co powiecie na jej prequel? Na opowieść o młodej Królowej Kier? Jaka była nasza zła królowa w młodości? Ano była zwykłą dziewczyną, która pragnęła się zakochać...



Tytuł: Bez serca
Autor: Marissa Meyer
Tłumaczenie: Barbara Kardel-Piątkowska
Seria: -
Wydawnictwo: Papierowy Księżyć
Liczba stron: 509

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Kitty's Reading Challenge: Retelling
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +3,3 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ

Catherine jest córką Markiza z Żółwiowej Zatoki. Dziewczyna uwielbia piec ciasta, słodycze i różne inne smakołyki i wychodzi jej to wspaniale. Niestety jej hobby nie jest pochwalane przez matkę, a dziewczyna skrycie planuje otworzenie własnej piekarni, mimo, że wie, że to marzenie będzie bardzo trudne do spełnienia. Dodatkowo król Kier kieruje swoje względy właśnie na nią i chce uczynić z niej swoją narzeczoną. Jednak dziewczyna nie kocha króla i nigdy nie chciała być królową, więc stara się odrzucać jego zaloty. Niestety jej matka cały czas narzuca jej swoją wolę, a dodatkowo sprawy komplikuje pojawienie się na królewskim dworze trefnisia, który od razu zawraca w głowie naszej Cath. Jak potoczy się ich historia? Czy to w ogóle ma prawo się dobrze skończyć?


"Trudno mi opisać, jak bardzo się cieszę na spędzenie całego życia przy tobie i w jakie niemożliwe rzeczy uwierzysz dzięki mnie."




Na samym początku chcę podziękować wspaniałej Meredith za zorganizowanie Book Touru, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. To naprawdę wspaniała zabawa! Uwielbiam przeżywać emocje, towarzyszące mi podczas lektury razem z innymi i właśnie takie BT to umożliwia. Bardzo Ci dziękuję Kochana! 

Kraina Czarów to zdecydowanie magiczne miejsce. Lewis Carrol w Alicji w Krainie Czarów stworzył naprawdę niesamowity świat i widać, że autorka wnikliwie go przeanalizowała i przeniosła do swojej historii, idealnie go opisując. Bez serca to nietuzinkowa książka. To opowieść o miłości, ale nie miłości cukierkowej, przezwyciężającej wszystko i zawsze zwycięskiej. Nie, to opowieść o miłości pełnej bólu, złości i smutku. Podczas czytania tej książki towarzyszyły mi skrajne emocje. Raz cieszyłam się, byłam pełna radości i nadziei, a chwilę potem bolało mnie serce, bo uświadamiałam sobie, że ta historia nie ma prawa się dobrze skończyć. Mimo tego, że już prawie na samym początku zaspoilerowałam sobie zakończenie (nigdy, przenigdy nie zaglądajcie na ostatnią stronę, nawet po to by sprawdzić ilość stron!), ono i tak rozwaliło moje serce na tysiąc małych kawałeczków. To książka, która nie ma happy endu, ale kto zna Alicję w Krainie Czarów, ten wie, jaka była Królowa Kier, a skoro to jej historia, nie mogła skończyć się dobrze. Książkę pochłonęłam, wciągnęła mnie do granic możliwości i nie mogłam przerwać czytania, bo tak bardzo chciałam się dowiedzieć co będzie dalej. Naprawdę genialna książka!

Wątek miłosny stanowi tutaj w sumie jeden z najważniejszych elementów. Często czepiam się takich romantycznych wątków, ale ten był poprowadzony po prostu idealnie. Uczucie między bohaterami było prawdziwe. Oboje po trochu się w sobie zakochiwali i zastanawiali się czy ta druga osoba też to czuje. To było takie słodkie! I gdy już się otworzyli, gdy mimo wszystko postanowili spróbować, to człowiek myślał, że może to jednak ma szansę się udać... Autorka tak zagrała mi na emocjach, że mimo iż wiedziałam, że nie skończy się to happy endem, wierzyłam, że może jednak tak będzie. Przeżywałam tę miłość razem z nimi i bardzo im kibicowałam. Jest to po mistrzowsku poprowadzony wątek miłosny, a ze świecą takich szukać!



"Zawsze jest jakiś powód, żeby zostać. Zawsze jest powód, żeby wrócić."


Teraz pora na bohaterów, którzy również są wspaniale wykreowani. Każdy ma własny, oryginalny charakter. Nie są to papierowe postacie, a bohaterowie z krwi i kości! Główną bohaterkę Cath polubiłam, mimo tego, że zdarzało jej się podjąć trochę irracjonalne decyzje, może momentami troszeczkę irytowała, ale ogólnie naprawdę zyskała moją sympatię. To dziewczyna, która kocha marzyć i kocha piec. Pokazana jest tutaj całkowita przemiana jej osobowości: z beztroskiej, roześmianej i kochającej dziewczyny w bezwzględną królową Kier. Na samym początku nie mogłam uwierzyć, jak z takiej uroczej Cath, może zrobić się tak straszna królowa. Mój ukochany bohater, ideał faceta, człowiek, który ma wspaniałą odpowiedź na każde pytanie i jest tak szczery i kochany, czyli cudowny Figiel. Naprawdę, jeśli powyższe plusy tej książki jeszcze Was nie zachęciły do jej przeczytania, powinien to zrobić on! Dla samej postaci Figla warto to przeczytać, gwarantuję Wam, że się w nim zakochacie! <3 <3 <3 Krótko powiem o jeszcze innych bohaterach. Dziewczyny z BT w większości lubiły króla Kier, natomiast ja zupełnie! To taki naiwny, bardzo naiwny człowiek, który o sprawowaniu władzy nie ma zielonego pojęcia i najchętniej siedziałby i jadł ciasteczka oraz zajmował się samymi przyjemnościami związanymi z królewskimi przywilejami, ignorując zagrożenie i kompletnie olewając bezpieczeństwo swoich poddanych. Matka Cath irytowała nas wszystkie, narzucając Cath swoje przekonania i jej plan na życie córki, który niestety był zupełnie odmienny niż plan Cath. Może nie będę już przedłużać i zakończę ten akapit, bo o bohaterach z tej książki można by jeszcze mówić i mówić... Napiszę jeszcze, że bardzo dobrze są tu rozwinięte postacie, które już znamy z Alicji w Krainie Czarów: Szalony Kapelusznik czy Kot z Cheshire.

Styl autorki jest świetny, lekki i bajkowy. Książkę czytało mi się znakomicie. Jest w niej też sporo humoru, jestem pewna, że uśmiech kilka razy pojawi się na Waszej twarzy! Już wspominałam, że autorka wspaniale opisuje świat z Alicji w Krainie Czarów. Książka jest dopracowana do perfekcji, pomysł bardzo oryginalny i trafiony.



"Chcieli mnie ostrzec, powiedzieli, żebym chronił własne serce, ale teraz jest już za późno. Zepsułem wszystko, a jednak jeśli to miałoby znaczyć, że uratuję ciebie, to chyba nawet się tym nie przejmuję"


Podsumowując, nie spodziewałam się, że ta historia aż tak mi się spodoba! Ona mnie po prostu pochłonęła i długo nie mogłam się otrząsnąć po jej przeczytaniu! Cudowna książka, którą polecam każdemu, a szczególnie wielbicielom Alicji w Krainie Czarów! <3

Ocena: 10/10