środa, lutego 13, 2019

Alcatraz kontra bibliotekarze #4: Zakon rozbitej soczewki - Brandon Sanderson

Alcatraz kontra bibliotekarze #4: Zakon rozbitej soczewki - Brandon Sanderson
Jeśli chodzi o twórczość Sandersona nie czytałam jego żadnej książki napisanej jedynie dla dorosłych. Tytuły jak Z mgły zrodzony czy Droga królów nie są mi jeszcze znane, choć nie ukrywam, że kiedyś chciałabym je poznać. Moją przygodę z tym autorem zaczęłam jednak od czegoś mniej ambitnego, ale zarazem wspaniałego, czyli od serii Alcatraz kontra bibliotekarze. Sięgając po już czwartą część wiedziałam co mnie czeka - wspaniały styl autora i oryginalna historia, dlatego książkę wypożyczyłam z biblioteki (a propos tematyki serii :D) w ciemno. I zdecydowanie nie żałuję!


Tytuł: Zakon rozbitej soczewki
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Seria: Alcatraz kontra bibliotekarze
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 287
Poprzednia część: Rycerze Krystalii
Następna część: Mroczny talent
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2,3 cm

Alcatraz Smedry, jego przyjaciółka Bastylia, wujek Kaz i kuzynka Aydee ruszają na pomoc królestwu Mokii, opanowywanemu przez mrocznych bibliotekarzy, którzy pragną zdobyć całe Wolne Królestwa. Wszyscy skazali już kraj na porażkę, ale Alcatraz nie ma zamiaru się poddać. Mimo wszelkich przeciwności losu będzie próbował uratować Mokię, a do tego jego umysł cały czas będzie pracował nad tajemnicą talentów Smedrych. 


Zmiany są ważne. Na przykład ja codziennie zmieniam bieliznę. Mam nadzieję, że wy też. [...] Heraklit mówił chyba, że wasza bielizna ciągle się zmienia i z technicznego punktu widzenia macie teraz na sobie inną parę, niż kiedy zaczynaliście  czytać ten rozdział. A zatem zdaje się, że nie musicie jej codziennie zmieniać. Jak miło! Dzięki, filozofio!


Już wielokrotnie pisałam na moim blogu, że nie cierpię recenzować kolejnych tomów serii. Przede wszystkim mam wrażenie, że się cały czas powtarzam, a do tego ciągle muszę uważać, by niechcący nie zrobić komuś spoilerów. Wybaczcie więc, jeśli ta recenzja wyjdzie mi zbyt krótka, ale jeżeli będziecie czuć niedosyt odsyłam Was do recenzji poprzednich części, do których linki znajdziecie w zakładce "Recenzje" :)

Książka znowu jest pełna akcji i nieprzewidywalnych zdarzeń. Tak naprawdę podczas czytania nie zastanawiałam się nad tym jak to może się dalej potoczyć. Nie miałam czasu, bo cały czas pochłaniałam kolejne strony i nawet nie wiem kiedy ja przeczytałam tę książkę. Pod tym względem jest cudowna - potrafi tak wciągnąć czytelnika, że zanim się obejrzycie ją skończycie, a podczas czytania wiele razy zostaniecie zaskoczeni przez autora. Pomysł na całą serię jest naprawdę świetny i oryginalny. Spotkaliście się kiedyś z książką, w której horda bibliotekarzy chce zdobyć władzę nad światem? Cóż, myślę, że nie :D A musicie wiedzieć, że jest to autentyczna autobiografia Alcatraza Smedry'ego, więc następnym razem dwa razy zastanówcie się zanim przyjdzie Wam rozmawiać z jakimś Bibliotekarzem ;) Dodatkowo bardzo mi się podobało, że została wyjaśniona tajemnica talentów Smedrych, bo zawsze mnie to intrygowało i jestem ciekawa co interesującego jeszcze odkryją bohaterowie. 

Na wielki podziw zasługuje również kreacja bohaterów, która jest naprawdę wyśmienita. Uwielbiam Alcatraza, to chłopak z którym naprawdę można się pośmiać! Tego bohatera po prostu polubicie, gwarantuję to Wam. W tym tomie jedynie denerwował mnie tym, że cały czas mówił, że jest "gupi", jego pomysły są "gupiaste" i wszystko jest "gupie". I tak, bardzo głupie było to, że praktycznie cały czas mówił o tym, że coś jest "gupie". Ale cóż. To jest mój chyba jedyny minus całej książki, więc i tak nie jest źle, ale po prostu jedynie to jakoś mi nie leżało. Bastylia także jest bardzo lubianą przeze mnie postacią! Jest cudowna <3 Nowa bohaterka, Aydee także jest przeurocza <3 Brakowało mi trochę w tej książce dziadka Smedry'ego, bo było tej postaci zdecydowanie za mało. Jestem bardzo ciekawa kolejnego tomu i postaci Shasty, bo w tej części bardzo mnie zaintrygowała. Ogólnie wszyscy bohaterowie są wyraziści, oryginalni i mają własne, wykreowane charaktery. Ich po prostu nie da się nie lubić! <3


"Ziewacie już? Nie? Dobrze. Z całą pewnością nie chcecie rozłączyć warg, wciągnąć cudownego powietrza i poczuć odprężającej ulgi podczas przeciągania się i szerokiego otwarcia szczęk? Świerzbi was, by to zrobić. Czytacie już od jakiegoś czasu i jesteście lekko przymuleni. Ale nie ziewajcie. Serio, nie róbcie tego."


Przejdźmy teraz do elementu tych książek, bez których seria o Alcatrazie po prostu by nie wypaliła. A mianowicie genialna narracja. Z racji tego, że jest to autobiografia głównego bohatera, to on opowiada nam o wszystkich wydarzeniach, ale robi to w bardzo oryginalny i niedorzeczny sposób. Opowiada o różnych rzeczach nie związanych bezpośrednio z fabułą, każe czytelnikowi odgrywać wszystkie sceny z książki, bawi się z nami w kotka i myszkę i po prostu moim zdaniem jest to coś co samemu trzeba przeczytać, by zrozumieć o co chodzi. Zdecydowanie, dzięki stylowi, tak książka wyróżnia się na tle innych. A dzięki takiemu rozwiązaniu gwarantuję Wam, że co jakiś czas się uśmiechniecie, a nawet wybuchniecie śmiechem! :D Chcę jeszcze powiedzieć o jednej rzeczy - ten tom, mimo zachowania całej otoczki absurdalnego humoru wydaje mi się dużo dojrzalszy niż poprzednie. Widać, że Alcatraz się zmienia, dojrzewa, nabiera doświadczenia. Bardzo mi się to podobało, bo naprawdę widać różnicę między tym tomem, a pierwszą częścią ;)

Podsumowując, polecam tę książkę każdemu. I dorosłemu, który chce na jeden czy dwa dni odpłynąć do świata Alcatraza, a także tym młodszym czytelnikom, którzy podczas lektury będą się doskonale bawić! Ja tę serię uwielbiam! <3 

Ocena: 9/10




niedziela, lutego 10, 2019

Fantastycznie zaserialowana #1: The 100

Fantastycznie zaserialowana #1: The 100
Z racji tego, że ostatnio zaczęłam oglądać sporo seriali (czemu i ja się dziwię, bo zawsze byłam tego raczej przeciwniczką, niż zwolenniczką), postanowiłam rozpocząć nową serię postów dotyczącą mojej opinii na temat różnych seriali. Nazwa nawiązuje nieco do nazwy mojego bloga, tylko jest przerobiona na seriale :D 

RECENZJA BEZ SPOILERÓW

Dzisiaj mam dla Was moją opinię na temat serialu, który oglądałam już jakiś czas temu i nawet chciałam wcześniej napisać ten post o tym serialu, ale nigdy nie miałam kiedy. Piszę więc tę recenzję z perspektywy czasu, ale mam nadzieję, że nie będzie to bardzo zauważalne. Serial poleciła mi moja przyjaciółka, a pierwszy odcinek oglądałam w pociągu wracając z odwiedzin u niej :D Było to w wakacje, mniej więcej w sierpniu, a cały serial (5 sezonów) skończyłam chyba w listopadzie, więc oglądałam go całe 4 miesiące. 


Może krótko o tym, o czym w głównej mierze jest fabuła serialu. Po katastrofie nuklearnej na Ziemi ludzkość przetrwała w kosmosie. 100 lat później setka nieletnich przestępców z Arki zostaje zesłana na Ziemię w celu sprawdzenia, czy da się tam żyć. 

To by było na tyle, bo więcej o fabule opowiedzieć się bez spoilerów nie da. Gwarantuję Wam, że to jest duży plus, bo serial jest naprawdę bardzo nieprzewidywalny i często potrafi wbić w fotel. Mnie przede wszystkim zaciekawiła właśnie tematyka serialu, bo to są bardzo moje klimaty. Pomysł był naprawdę dobry. Zaczynając ten serial nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. 1 sezon był spoko, ale to co się działo później to dopiero było coś! 

Serial ma do tej pory 5 sezonów. (A w kwietniu ma być 6! Nie mogę się doczekać!) Każdy porusza inny problem z jakim muszą zmierzyć się bohaterowie podczas kolonizowania Ziemi. Nie będę szczegółowo opowiadać o tym co się dzieje każdym sezonie, bo to nie pozwoliłoby mi uniknąć spoilerów, a opowiem jedynie o moich odczuciach co do poszczególnych sezonów. Z każdym kolejnym sezonem akcja bardziej się rozkręca!

Jak już wspominałam 1 sezon wydał mi się po prostu fajny, że pozwolę sobie użyć takiego kolokwialnego określenia. W drugim zaczęło się więcej dziać, przybyli nowi bohaterowie, a serial po prostu mnie pochłonął. 3 sezon zaczął się dość dziwnie i na początku zupełnie nie wiedziałam o co chodzi. Pojawił się wątek, którego jakoś nie lubiłam, był dla mnie nielogiczny. Natomiast potem, gdy wszystko zaczęło się wyjaśniać okazało się, że 3 sezon jest jeszcze lepszy od poprzedniego, a pomysł, który najpierw wydawał mi się zły, stał się strzałem w dziesiątkę! W 4 sezonie znowu pojawił się kolejny nowy wątek, który też był genialny, a ja ten sezon pochłonęłam w kilka dni. A zakończenie... naprawdę współczuję tym, którzy musieli czekać na 5 sezon, a nie mogli go obejrzeć od razu, jak zrobiłam ja. I niestety teraz troszkę ponarzekam. Bo w 5 sezonie zaczęły się robić schody. Pierwsze odcinki były nieco nudne, rozwiązanie, jakie zastosowali autorzy nie do końca mi się podobało. Z jednej strony ciekawie było zobaczyć, co dzieje się u bohaterów po wydarzeniach z poprzedniego sezonu, ale tak naprawdę niewiele się działo. Dopiero po kilku odcinkach akcja zaczęła się rozwijać i koniec końców doprowadziła do świetnego zakończenia, które sprawia, że nie mogę doczekać się kolejnego sezonu. 

Jeśli chodzi o bohaterów to ich uwielbiam <3 Nie wszystkich oczywiście, ale większość zdecydowanie tak. Moją ulubioną postacią jest Octavia, którą naprawdę podziwiam. Octavia przechodzi w tym serialu sporą metamorfozę i bardzo mi się podobało ukazanie jej charakteru. Brawa dla aktorki za świetną grę. Najlepsza bohaterka! <3 Uwielbiam też jej brata, Bellamy'ego! Jest cudowny! Kocham też Lincolna, Lexa jest genialna, Monty, Harper, Abby, Marcus <3 Co do głównej bohaterki, Clarke, mam mieszane uczucia. Lubię ją, ale momentami tak mnie wkurzała, że szkoda gadać. Nie lubię chyba trzech istotnych bohaterów, czyli Finna, którego na początku kochałam, ale później przestałam, a z perspektywy czasu stwierdzam, że już go totalnie nie darzę sympatią, Jaspera, którego nie lubiłam od samego początku, a dalej było w sumie coraz gorzej oraz Jahę, bo jest tak egoistyczny i głupi, że masakra. Grę aktorską każdego aktora podziwiam i naprawdę każda postać jest bardzo dobrze zagrana. 

Podsumowując, bardzo polecam ten serial, jeśli tylko czujecie, że takie klimaty są dla Was. Jeszcze nie wiecie co Was czeka i co będzie się działo w tym serialu, a będzie się działo naprawdę dużo! Jedynie 5 sezon nieco mnie zawiódł, ale liczę na to, że 6 będzie już trzymał poziom!













czwartek, lutego 07, 2019

Dragoneza - antologia

Dragoneza - antologia
Przed Wami recenzja kolejnego zbioru opowiadań Fantazmatów. Tym razem tematem przewodnim są smoki, które osobiście uwielbiam! Dlatego nie mogłam przejść obok tej antologii obojętnie! <3 




Tytuł: Dragoneza
Autor: Agnieszka Fulińska, Michał Mądrawski, Artur Olchowy, Aleksandra Cebo, Barbara Mikulska, Marcin Tomasiewicz, Krzysztof Matkowski, Barbara Januszewska, Michał Rybiński, Przemysław Morawski, Krzysztof Rewiuk, Magdalena Kucenty, Maciej Bachorski, Anna Maria Vanitachi, Krzysztof Banach, Sylwester Gdela, Aleksandra Buczek-Stachowska, Krzysztof Dezyderiusz Sauter, Magda Brumirska, Krzysztof Adamski
Tłumaczenie: -
Seria: -
Wydawnictwo: Fantazmaty
Liczba stron: 463
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,3 cm



Dragoneza to jest jeden z najlepszych zbiorów opowiadań jakie czytałam. Nie dość, że uwielbiam smoki, to jeszcze wszystkie opowiadania były na naprawdę wysokim poziomie. Każda historia jest oryginalna i intrygująca. Mamy tutaj opowieści nawiązujące do religii, przygodowe, humorystyczne i filozoficzne. Przede wszystkim smoki ukazane są pod różnymi postaciami, czasami w bardzo niekonwencjonalny sposób czy jako postacie z legend, baśni, wielkie stwory, istoty smokopodobne na przykład żmije czy wiele postaci z innych planet i światów. 


Kobieta, która słyszała smoki - Agnieszka Fulińska: To opowieść o kobiecie, która widzi i słyszy smoki. Wołają ją, niezależnie od tego w którym jest miejscu i co robi. Krzyczą niezrozumiałe dla niej słowa. Kobieta zwraca się o pomoc w rozwikłaniu zagadki smoków do Adama, który początkowo jej nie wierzy, ale potem przekonuje się, że to rzeczywiście prawda. Opowiadanie bardzo ciekawe i intrygujące. Podobało mi się przede wszystkim to, że smoki zostały tutaj ukazane w nietuzinkowy sposób. 8/10

Wspiąć się na górę Niitaka - Michał Mądrawski: Świetny pomysł na opowiadanie! Przede wszystkim jego koncepcja bardzo mi się spodobała. Mamy tutaj przedstawioną walkę ze smokami, ale w bardzo ciekawy i oryginalny sposób. Jednak opowiadanie miało w sobie sporo chaosu, który trochę utrudniał mi zapoznawanie się z tą historią.  7/10

Miluś - Artur Olchowy: Cudowne opowiadanie o tym jak przebiega opieka nad małym, ale cały czas rosnącym smokiem. Historia opowiada o Milusiu, który przysparza swoim właścicielom wiele kłopotów, ale jest kochany <3 Bardzo ciekawe opowiadanie :) 9/10

Norddragen - Aleksandra Cebo: 
To opowiadanie było tak bardzo w moich klimatach! Uwielbiam morze, statki, łodzie, morskie wyprawy, wikingów... Historia przedstawia legendę dotyczącą powstania drakkarów, łodzi wikingów z łbem smoka na dziobie. Wspaniałe opowiadanie! Chętnie poczytałabym więcej o bohaterach i ich wyprawach Norddragenem :) 10/10

Żywożmija - Barbara Mikulska: To było pierwsze opowiadanie, które nie do końca mi się podobało. Żywożmija to smokopodobna istota, zabijająca ludzi. Jakub prowadzi śledztwo, w którym próbuje zbadać gdzie ukrywa się gadzina. Mnie jakoś niezbyt przekonał nawet sam pomysł na historię, a do tego w opowiadaniu cały czas mieszały mi się wszystkie wątki i nie do końca dobrze mi się je czytało. Jednak nie myślcie, że było ono jakieś tragiczne - po prostu odbiegało od reszty, ale jest to po prostu średniawe opowiadanie. 6/10

Katechon - Marcin Tomasiewicz: To opowiadanie jest zbudowane w oparciu o historię i religię. Jest tu przedstawiony spór między papieżem, a cesarzem, który możemy znać z lekcji historii, a także walka Chrystusa z Antychrystem. Wszystko okraszone jest obecnością smoka. Opowiadanie ciekawe, choć nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Ale i tak mi się podobało :) 8/10




Siej kwiaty, zbieraj ogień - Krzysztof Matkowski: To było takie dość filozoficzne opowiadanie, w którym smok przedstawiony jest jako... polana kwiatów. Dość smutna historia, ale bardzo mi się spodobała. Ciekawy pomysł na przedstawienie smoka w formie metafory, ale jest to też interesująca opowieść o dojrzewaniu młodego chłopaka, któremu zabrano dzieciństwo. 9/10

Zimna Perła - Barbara Januszewska: Ale to było dobre opowiadanie! Ciekawy, intrygujący pomysł, jeden z lepszych w tej antologii. Mamy tutaj historię o Poławiaczce, która poszukuje pereł, by potem je sprzedawać. Pewnego razu znajduje wielką i piękną perłę, która okazuje się być Smoczą Perłą. Co z tego wyniknie, musicie dowiedzieć się sami, ale moim zdaniem opowiadanie genialne! 10/10

Na psa urok! - Michał Rybiński: To również było świetne opowiadanie, które bardzo mi się spodobało :) Najciekawszym elementem były tutaj fragmenty, w których narratorem był sam smok! Bardzo dobry pomysł. Ogólnie jest to historia o tresurze smoka opowiadana z perspektywy człowieka i gada, a samo opowiadanie jest pełne smoczych neologizmów jak na przykład „pionołaz” :D 9/10

Żmije - Przemysław Morawski: To jakoś opowiadanie nie do końca w moim klimacie. Plus za świetny opis walki, natomiast sama historia nie do końca przypadła mi do gustu. Pomysł na zakon, Jako Żmija, ciała pokryte łuskami... Jakoś mnie to wszystko nie zachwyciło, a opowiadanie nieco mnie zmęczyło. Pod koniec zaczęło się tobić ciekawiej, ale to nadal nie to. 6/10

Co dwie głowy, to nie jedna - Krzysztof Rewiuk: Troszkę zabawne opowiadanie o dwugłowym smoku, którego dwie głowy cały czas się ze sobą kłóciły. Chcecie się przekonać jak rozwiązano ten problem? Zapraszam do przeczytania opowiadania - jest naprawdę świetne, mimo, że krótkie! :D 9/10

Dzieci Posejdona - Magdalena Kucenty: To opowiadanie też bardzo mi się podobało. Oprócz samej postaci smoka, lewiatana - cudownego Ketosa <3 - mamy tutaj genialny pomysł na stworzenie wodnego świata i jego mieszkańców. Polubiłam główną bohaterkę i z zaciekawieniem śledziłam jej losy. Świetne opowiadanie! 10/10

Wycinki z utraconego świata - Maciej Bachorski: Opowiadanie jest napisane w formie wywiadu z różnymi osobami mającymi wielki wpływ na światową walkę ze smokami, które nagle pojawiły się na świecie i spowodowały „Wielki ogień”. Historia bardzo mi się spodobała! Jestem pod wrażeniem pomysłu i z wielkim zainteresowaniem czytałam to opowiadanie :) 9/10

Coś do naprawy - Anna Maria Vanitachi: Kolejne zabawne opowiadanie o smoku w zegarku i niewidzialnej ulicy Bergamuta. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, a pomysł na opowiadanie był świetny! :D 10/10




Stary bajarz - Krzysztof Banach: Tego opowiadania nie do końca udało mi się zrozumieć. Było napisane w ten sposób, że czytałam i szczerze nie wiedziałam o czym czytam. Jest to rozmowa pustelnika z mnichem, który prosi o radę w poszukiwaniu smoka. Na początku historia nawet mi się podobała, ale potem nie wiedziałam już o co chodzi z tym smokiem, więc ogólnie nie wspominam tego opowiadania dobrze. 6/10

Egzegeza Szalonego Gnostyka - Sylwester Gdela: To opowiadanie filozoficzne. Główny bohater w specyficzny sposób przelewa swoje myśli na papier opisując nam bohaterów swoich historii, między innymi jego przyjaciela - smoka. Opowiadanie ciekawe, choć w tym zbiorku było już sporo lepszych ;) 7/10

Jedna jedyna - Aleksandra Buczek-Stachowska: Bardzo dobry pomysł! Interesująco opisane badania biologiczne, w których zajmowano się genetyką i tworzeniem nowych gatunków. Znalazł się też tam oczywiście smok. Oprócz tego jest to historia pięknej miłości do tej „jednej jedynej”. Świetna historia <3 10/10

Popiół - Krzysztof Dezyderiusz Sauter: To opowiadanie również bardzo mi się podobało! Ciekawy, intrygujący pomysł, wciągająca akcja i naprawdę oryginalny świat. Szkoda tylko, że mieszkały w nim istoty zwane pająkoczłekami, czyli pół-ludzie, pół-pająki. Nie cierpię pająków, bo mnie obrzydzają i w ogóle fuj! xD Ale oprócz tego opowiadanie świetne! 9/10

Miniaturka - Magda Brumirska: Genialne, zabawne opowiadanie o pani smokorynarz, której przyszło zbadać smoka z czkawką. Smok jednak postanowił uciec, a jego nieporadny właściciel i Klementyna musieli go odszukać i złapać. Opowiadanie świetnie, szybko mi się czytało! <3 10/10

Donnerwetter - Krzysztof Adamski: To opowiadanie opowiada o krasnoludach, które wyruszyły w niebezpieczną podróż w poszukiwaniu złota w smoczej jaskini. Ciekawy pomysł, choć opowiadanie mnie nie zachwyciło. Nigdy jakoś nie przepadałam za krasnoludami w książkach, więc może to dlatego. Z jednej strony dobrze mi się je czytało, było interesujące, z drugiej strony czytałam już lepsze opowiadania w tym zbiorze. Nie znaczy to oczywiście, że było złe, bo podobało mi się mimo wszystko ;) 8/10


Średnia ocena całości: 8,5/10

Podsumowując Dragoneza to idealna propozycja dla wszystkich wielbicieli smoków i nie tylko :D Przy lekturze opowiadań bawiłam się świetnie i z czystym sumieniem mogę polecić Wam przeczytanie tego zbioru. Jak widzicie, opowiadań, które nieco mniej przypadły mi do gustu było zaledwie 3 na 20, ale i tak dostały ode mnie ocenę 6/10, bo mimo wszystko były bardzo dobre. I zobaczcie ile jest dziesiątek i dziewiątek w ocenach! To musi o czymś świadczyć :D Antologię możecie pobrać TUTAJ całkowicie za darmo. Mam nadzieję, że zdecydujecie się przeczytać i poznać pomysły autorów, bo są naprawdę znakomite! 



niedziela, lutego 03, 2019

Podsumowanie stycznia

Podsumowanie stycznia
Wybaczcie, że podsumowanie stycznia jest już w lutym, a nie ostatniego dnia miesiąca jak zwykle, ale jestem w trakcie ferii i w pierwszym tygodniu byłam na wyjeździe na nartach w Austrii. Było naprawdę super, bo uwielbiam jeździć na nartach, a austriackie góry są przepiękne (w tle grafik macie jedno z moich zdjęć z Austrii <3 - może jakoś świetnie nie widać, ale coś tam prześwituje ;)). Jeśli chodzi o drugi tydzień moich ferii planuję jedynie książki i seriale, żeby odpocząć przed zbliżającym się powrotem do szkoły... Dajcie też znać jak podoba Wam się mój nowy pomysł na podsumowanie, w formie grafik :)



Jeśli chodzi o książki w styczniu nie czytałam dużo, a było to spowodowane zakończeniem semestru w szkole i wyjazdem. Udało mi się przeczytać jedynie 2 książki i niestety nie podobały mi się one w 100%. Rok 2019 pod względem książkowym zaczęłam słabo i ilościowo, i jakościowo :( Natomiast teraz czytam książkę, która bardzo mi się podoba, więc może luty będzie pod tym względem lepszy. Blogowo też nie do końca mi się udało i opublikowałam zdecydowanie mniej postów niż chciałam. Ale nie poddaję się i cieszę się z każdej okazji do napisania czegoś dla Was :D


Jeśli chodzi o Fantazmaty TOM II niektóre opowiadania bardzo mi się spodobały, inne były dość średnie, a kilka zupełnie mnie wymęczyło. Całościowo antologię oceniam średnio, pierwszy tom bardziej mi się podobał. Niemniej jednak różnorodność i oryginalność opowiadań bardzo cenię :) Mimo średniej oceny tej książki okazała się lepsza od Filarów świata Anne Bishop. Z jednej strony pomysł był naprawdę ciekawy, z drugiej niektóre rozwiązania okazały się być oklepane, książka była przewidywalna i niewiele zdarzeń mnie zaskoczyło. Przede wszystkim nie spodobał mi się początek, który był kompletnie bez sensu, a przez to dalsza część książki wcale mnie nie zachwyciła. 


Jeśli chodzi o plany na luty chcę przeczytać minimum 4 książki, a dokładniej dokończyć Dragonezę, przeczytać Nevermoor, czwartą część Alcatraza kontra bibliotekarze oraz zapoznać się z Nanofantazjami - projektem Fantazmatów, który miał premierę jakiś czas temu, ale jeszcze nie miałam okazji go przeczytać :) 


A jak Wasz początek roku 2019? Zaczęliście go z przytupem czy jednak na spokojnie? :)

poniedziałek, stycznia 28, 2019

Tir Alainn #1: Filary świata - Anne Bishop

Tir Alainn #1: Filary świata - Anne Bishop
Do tej pory nie miałam jeszcze okazji przeczytać żadnej książki Bishop, ale słyszałam o tej autorce naprawdę różne opinie... Jedni uwielbiają, inni nienawidzą. Postanowiłam się więc sama przekonać czy jej pióro jest dla mnie i zabrałam się za Filary świata, pierwszy tom serii Tir Alainn. Opis zapowiadał się na ciekawą historię, więc spróbowałam. Co wynikło z tego spotkania?


Tytuł: Filary świata
Autor: Anne Bishop
Tłumaczenie: Marta Weronika Najman
Seria: Tir Alainn
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 524
Poprzednia część: -
Następna część: ?
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,3 cm

Ari to młoda wiedźma opiekująca się Starym Miejscem, tak jak to od pokoleń czyniły jej poprzedniczki. Od czasu Letniego Księżyca jej życie zaczyna się zmieniać. Do jej chaty ciągle przybywają nowi goście, a z czasem okazuje się, że są to Fae - potężne istoty zamieszkujące Krainę Czarów, Tir Alainn. Lucian, Pan Słońca, któremu Ari oddaje siebie, Dianna, Pani Księżyca, z którą zaczyna się zaprzyjaźniać, Lyrra, Muza, Aiden, Bard i Falco w postaci jastrzębia zaczynają się nadmiernie interesować czarownicą. Spowodowane jest to tym, że drogi łączące obie krainy zaczynają zanikać, tym samym izolując kolejne klany. Fae poszukują informacji co może powodować zanikanie dróg, a mają tylko jedną wskazówkę, którą są tajemnicze Filary świata.


Początek tej książki zupełnie nie przypadł mi do gustu. Pierwsze 100/150 stron opowiada tylko o tym w jaki sposób doszło do znajomości między Lucianem i Ari oraz jak rozwijał się ich romans. Naprawdę nie miałam ochoty czytać o tym jak w noc Letniego Księżyca kobiety i mężczyźni wychodzą z domów i idą w poszukiwaniu partnerek, partnerów i różnych przyjemności. Miałam ochotę rzucić tą książką w ścianę gdy czytałam o tym jakie jest podejście mężczyzn Fae do kobiet, które mają być jedynie materialnie traktowanym narzędziem do osiągania przyjemności. Praktycznie cała pierwsza część książki o tym mówi, a wątki związane z czarami, wiedźmami i drogami zostają odsunięte na dalszy plan. Jednocześnie od początku wprowadzana jest masa różnych bohaterów i nie do końca odnajdywałam się w czytanej historii. Musiałam się nieco zmuszać do czytania tej książki, bo kompletnie mi nie podchodziła i myślałam już, że ta recenzja będzie całkowicie negatywna, bo lektura wcale mi się nie podobała. 

Natomiast im bardziej szłam do przodu i zagłębiałam się w tę historię zaczęłam znajdować więcej plusów. Gdy już przeszłam przez ten, w moim mniemaniu, żenujący początek, akcja zaczęła się rozkręcać, a tym samym książka stała się bardziej interesująca. Już czytało mi się szybciej i przyjemniej. Nie mogę niestety powiedzieć, że fabuła była nieprzewidywalna i zaskakująca, bo na to liczyłam sięgając po tę pozycję. Przez to, że poznajemy historię z kilku różnych perspektyw, wiemy więcej od bohaterów, co sprawia, że każdy może się domyślić jak dalej potoczą się wydarzenia. Może był to celowy zabieg autorki, żeby czytelnik miał jasność sytuacji, ale zabrało to elementy zaskoczenia, bo większość zdarzeń udało mi się przewidzieć. 

Muszę przyznać, że pomysł przypadł mi do gustu. Mimo, że z istotami Fae spotkałam się już wcześniej, przede wszystkim w książkach Sarah J. Maas, ogólna koncepcja książki mi się podobała. Dobrze pokazana jest tutaj osobowość Fae - mamy ukazany ich egoizm, zaborczość i władczość. Chcieliby by całą brudną robotę odwalił za nich ktoś inny, a oni mogli żyć w luksusach. Zatracili się w swoim bogactwie do tego stopnia, że wiele rzeczy zostało zapomniane, co sprawiło, że drogi zaczęły zanikać, a oni nie wiedzieli jak temu zapobiec. Jednak przede wszystkim spodobał mi się wątek wiedźm. Chata Ari, jej magia, rytuał w Przesilenie, stare księgi jej rodu - to wszystko stanowiło tak tajemniczą atmosferę, że aż chciałabym przeczytać o tym więcej!


"Fae uznali, że życie w krainie, która nie wymaga od nich wiele wysiłku, podoba im się bardziej od tego w świecie, gdzie mamy zarówno róże, jak i kolce. Zaczęli żyć ponad światem niczym istoty, które żyły w gałęziach drzew i dotykały ziemi tylko wtedy, gdy chciały się zabawić - albo gdy dostrzegały tam coś, czego pragnęły. Fae jednak zapomnieli, że drzewo nie przetrwa bez korzeni."


Bohaterowie byli wykreowani stosunkowo dobrze, choć dość schematycznie. Ari to w sumie taka typowa bohaterka poszukująca prawdziwej miłości. Można powiedzieć, że w miarę ją polubiłam, za jej oddanie pracy, za taką altruistyczną postawę i przede wszystkim za to, że była czarownicą... :D Neall to taki kochany i poczciwy człowiek, który swoim poświęceniem dla Ari totalnie mnie kupił. Natomiast jeśli chodzi o Fae… Tak mnie denerwowali, irytowali i wkurzali. Zarówno Dianna, swoimi kłamstwami, Lucian swoją zaborczością jaki i pozostali Fae - wszyscy byli okropni, z wyjątkiem Morag Zbieraczki, która zasługuje na dużo uwagi. To w sumie najbardziej interesująca i ciekawa bohaterka tej książki. Szkoda, że autorka nie poświęciła jej trochę więcej uwagi. Jest to tajemnicza postać, która mnie intrygowała od samego początku i ją polubiłam.

Oczywiście bardzo istotny jest tutaj wątek miłosny. Ari mająca złe doświadczenie z mężczyznami, która najpierw z radością oddała się Lucianowi, by później zostać przez niego skrzywdzoną. Ari poszukująca prawdziwej miłości, która nie będzie opierać się jedynie na przyjemności i świecidełkach, a na szacunku i lojalności. Ari, której względy próbuje zdobyć poczciwy Neall, tak inny od Luciana, ale dający prawdziwe uczucie. 


„Lucian jest jak potężna burza, intensywna i przytłaczająca, imponująca w chwili, gdy trwa. A Neall jest jak miękki deszcz, ten cichy deszcz, który wsiąka głęboko w ziemię.”


Jeśli chodzi o styl Bishop nie będę się nad nim pławić w zachwytach. Momentami książkę źle mi się czytało, a czasem lekko i przyjemnie. Ogólnie jej język jest normalny, przeciętny, nic nadzwyczajnego. 

Podsumowując, zdecydowanie nie jest to fantastyka na takim poziomie jak chociażby Tajemnica Askiru wydawana przez to samo wydawnictwo. Nie uwielbiam i nie zachwycam się tą pozycją. Na początku bardzo się nią męczyłam, później było lepiej, ale nadal nie na tyle wystarczająco, by w pełni mi się spodobała. Jedyną bohaterką, która wydała mi się bardzo interesująca była Morag, a sama historia nie była zaskakująca. Pomysł mi się podobał, ale jeśli chodzi o całokształt mam średnią opinię. Myślę, że fanom Bishop pewnie się spodoba. Ja po pierwszym spotkaniu z tą autorką na razie jakoś nie mam ochoty na inne jej książki. 

Ocena: 5/10



Copyright © 2016 Zaczytana w Fantastyce i nie tylko... , Blogger