wtorek, 27 listopada 2018

Kirke - Madeline Miller

Kirke czytałam z instagramowego Book Touru organizowanego przez @stoppelowna. Dziękuję bardzo organizatorce jak i wszystkim uczestniczkom! :) Tej książki byłam niezmiernie ciekawa, ale muszę się przyznać, że tak naprawdę zwróciłam na nią uwagę tylko dzięki temu jak przepięknie wygląda na zewnątrz. A jeśli chodzi o wnętrze wiedziałam tylko tyle, że będzie to "coś o mitologii". A Kirke okazała się być nie tylko "czymś o mitologii", ale książką z wielką dawką mitologii! :D

Tytuł: Kirke
Autor: Madeline Miller
Tłumaczenie: Paweł Korombel
Seria: -
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 413

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Kitty's Reading Challenge: Pożyczona
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,7 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ

Kirke to pomniejsza bogini, nimfa wodna. Okazuje się jednak, że ona i jej rodzeństwo mają większe moce niż można było się spodziewać. Kirke za nieposłuszeństwo zostaje skazana na wygnanie na wyspę Ajaję. Dziewczyna zgłębia tajniki swych czarodziejskich mocy i zostaje Czarownicą z Ajaji. Kto zawita na jej wyspę i jak potoczą się losy Kirke?


"- To dziwne, że bogini potrzebuje przyjaciół.
- Wszystkie stworzenia, które nie są szalone, ich potrzebują."


Bardzo lubię mitologię i książki z nią związane. Moja przygoda z takimi powieściami rozpoczęła się od Ricka Riordana, dzięki któremu dość dobrze zapoznałam się i z mitologią grecką, jak i z rzymską. Jednak... Słyszeliście kiedyś o bogini Kirke? Cóż, ja nie i właśnie dlatego ta książka była dla mnie tak ciekawa. Nie opowiada ona tylko o tych najbardziej znanych bogach olimpijskich, ale także tych mniejszych, mniej znanych. Książka zaczyna się od dzieciństwa Kirke, o tym jak dziewczyna była traktowana przez członków swojej rodziny, była poniżana i zawsze czuła, że w pewnym sensie do nich nie pasuje. Czasami jednak się buntowała, wymyślała swoje intrygi. I właśnie za jedno z takich nieposłuszeństw została skazana na wygnanie na Ajaję, co według mnie było dla niej bardziej nagrodą. Samotność z początku wydawała się fajna, nikt jej nie przeszkadzał i mogła w spokoju zgłębiać tajniki swojej mocy. Bardzo podobały mi się opisy jej czarów, zbierania tych wszystkich ziół, roślin, które rosły na wyspie i eksperymentowania podczas robienia wszelakich wywarów i mikstur. Z czasem jednak samotność okazała się zbyt przytłaczająca, ale nie na długo, bowiem na Ajaję zaczęli przybywać różni goście: od Hermesa, posłańca bogów, przez nimfy, podobnie jak ona skazane na karę, żeglarzy i marynarzy, po Odyseusza wracającego do domu z wojny trojańskiej. W tej książce nie ma konkretnej fabuły, akcji, opowiada ona o życiu Kirke, o tym co ją spotkało, co kształtowało jej osobowość oraz o jej emocjach. Bardzo podobało mi się też zakończenie, choć słodko-gorzkie, to piękne <3

Właśnie na charakterze i emocjach głównej bohaterki chciałabym się skupić. Kirke od zawsze była nieco inna niż pozostali bogowie. Nie pragnęła sławy, bogactwa, pokłonów śmiertelników. Mam wrażenie, że była bardzo chłonna wiedzy, chłonna świata, chciała wszystko zobaczyć, wszystkiego się dowiedzieć, wszystko poznać. Jednak była uziemiona na swojej wyspie, gdzie miała bardzo ograniczone możliwości. Przez te tysiące nieśmiertelnych lat życia Kirke widzimy jak zmieniała się jej osobowość. Początkową fascynację światem, stłamszoną wygnaniem na wyspę, zastąpiła sama fascynacja Ajają, Kirke była samotna, ale odwiedzana przez wiele osób, a na każdą reagowała inaczej. Niektórzy byli wybawieniem, inni tylko przeszkodą i zakłóceniem jej spokoju i samotności. Niektórych "gości" pokochała, innych zmieniała w świnie... Kirke to kobieta o zmiennych nastrojach i dużych emocjach nad którymi często nie mogła zapanować. Złość, radość, smutek, samotność, fascynacja, obojętność... Te uczucia przeplatają się przez całą tę książkę. Ta powieść to przede wszystkim obraz psychologiczny Kirke. Jej życie opisane jest w bardzo, bardzo ciekawy sposób, a czytelnik po prostu pochłania tę opowieść. Słowa na tylnej okładce: "Matka, Wiedźma, Bogini, Kreatorka, Niszczycielka, Potwór, Kobieta, Wyrzutek, Kirke" idealnie obrazują postać głównej bohaterki i współgrają z całą książką.


"Ale może żaden rodzic nie potrafi ocenić charakteru swojego dziecka. Patrząc na nie, widzi tylko własne błędy."


Oprócz Kirke poznajemy też wielu, wielu innych bohaterów, których boginii spotkała na swej drodze. Zauważyłam pewną zależność, że w większości przypadków mężczyźni w tej książce są opisani bardzo negatywnie. Każdy, kto wydawał się taki wspaniały i cudowny, raptem okazuje się beznadziejnym dupkiem, który rani uczucia kobiety. Jednak kilku panów polubiłam. Między innymi Telegonosa i Telemacha. Pierwszy ujął mnie swoją buntowniczą stroną, drugi zupełnym spokojem i opanowaniem. Występuje tutaj także cudowny Dedal, który tak bardzo pięknie opiekował się synem... Są to jedyni przedstawiciele płci męskiej, którzy w tej książce nie zachowali się okropnie, więc przede wszystkim za to ich cenię. Kojarzycie Odyseusza? Nigdy go nie lubiłam z mitologii i dalej nie polubiłam. A jego wierną żonę Penelopę? Do niej na początku miałam pewne podejrzenia, bo w tutaj została przedstawiona zupełnie inaczej niż sobie ją zawsze wyobrażałam. Ogólnie bohaterowie bardzo dobrze wykreowani i przedstawieni.

Książka napisana jest stylem baśniowym, bardzo dobrze się ją czyta. Mimo, że zawiera sporo opisów, to są bardzo dobrze skonstruowane i piękne. Narracja jest prowadzona z perspektywy Kirke, dzięki czemu możemy lepiej ją poznać. Podczas czytania tej powieści towarzyszy nam wiele różnych emocji, ale ogólnie często był to smutek, bowiem historia Kirke do radosnych wcale nie należy.


"Ale w samotniczym życiu są rzadkie chwile, w których dusza innej istoty pojawia się blisko twojej, jak gwiazdy, które tylko raz w roku muskają niebo. Dedal był dla mnie taką konstelacją."


Podsumowując, jest to przepiękna książka zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Wielka dawka mitologii, dzięki czemu możemy sobie przypomnieć, a także dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, ale przede wszystkim ta książka to wspaniała opowieść o Kirke, którą musicie poznać! <3

Ocena: 8/10


poniedziałek, 26 listopada 2018

Dwór cierni i róż #3.5: Dwór szronu i blasku gwiazd - Sarah J. Maas

Sarah J. Maas bardzo lubię. Kocham jej serię Szklany tron, a Dwór cierni i róż uważam za serię ciut gorszą, ale nadal wspaniałą. Jeśli chodzi o dodatki do serii - cóż, niezbyt lubię je czytać. Te krótkie historie zwykle nic nie wnoszą do fabuły, a często są tak słabe i bezsensowne, że naprawdę wydaje się jakby były napisane tylko dla kasy i psują nam obraz całej serii. Jednakże gdy sięgnęłam po Zabojczynię Maas - dodatek do Szklanego tronu, bardzo mi się spodobało, więc miałam nadzieję, że tak będzie i w tym przypadku. Spodobało mi się czy wręcz przeciwnie?



Tytuł: Dwór szronu i blasku gwiazd
Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Dorota i Jakub Radzimińscy
Seria: Dwór cierni i róż
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 317 
Poprzednia część: Dwór skrzydeł i zguby

Następna część: ?

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Kitty's Reading Challenge: Min. 4 słowa w tytule
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 2.8 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Feyra, Rhysand i ich przyjaciele zajmują się odbudową Velaris po szkodach spowodowanych w czasie wojny. Zbliża się także święto Przesilenia. Na Dworze Nocy tradycją jej obdarowywanie najbliższych prezentami i bohaterowie muszą znaleźć coś odpowiedniego dla każdej osoby. 


"Prawda jest twoim darem. Prawda jest twoim przekleństwem."


Cóż, niestety tak jak się spodziewałam, Dwór szronu i blasku gwiazd nie wniósł do fabuły nic szczególnego. Racja, miał być on tylko "mostem" łączącym główne części, ale w tej nowelce praktycznie nic się nie działo! Myślałam, że będzie chociaż jakaś akcja, jakaś fabuła, a nie takie "tutaj bohaterowie sobie są, bo są, popatrzcie co tam u każdego z nich i do widzenia"... Denerwował mnie ten sielankowy obraz Feyry, Rhysanda i całej reszty. Rzeczywiście, dzięki tej części o wiele lepiej możemy poznać samo miasto Velaris, mieszkańców i zwyczaje świąteczne. Ale na dobrą sprawę całą książkę można streścić w kilku słowach. Nie mówię, że Dworu szronu i blasku gwiazd nie czytało mi się dobrze - nie, nawet przyjemnie spędziłam czas. Po prostu porównując to z poprzednimi tomami, porównując z innymi książkami, ta nowelka jest po prostu o niczym. Nic nie wnosi i naprawdę nic nie stracicie, jeśli jej nie przeczytacie. Chociaż, jeśli ktoś jest wielkim fanem serii, nie mówię, że książka mu się nie spodoba. 

Jeśli chodzi o bohaterów, mam wrażenie, że nie przypominali samych siebie i mnie denerwowali. Feyra zdawała się taka wspaniała dla wszystkich, wszystkim pomagała, była cudowną siostrą dla Elainy, która to właśnie dzięki niej trochę się podniosła, ale tak naprawdę Feyra nie robiła w tej książce zupełnie nic. Rhys, którego kochałam i nadal kocham, mimo, że w tej nowelce jakoś... mało było Rhysa, którego znam. Kasjan, który próbuje zażegnać bunt wśród Ilyrów, Mor, która sobie nie radzi, chociaż nadal ją lubię i Amrena, która jako jedyna zachowała w sobie to coś. Jednak największym rozczarowaniem jest dla mnie Nesta. Tak ciekawie zapowiadająca się bohaterka, a to jak potoczyła się jej historia zupełnie mi nie podpasowało. Z jednej strony interesujący zabieg ze strony autorki, z drugiej miałam inne oczekiwania. Jednak w związku z ostatnim rozdziałem, zapowiadającym kolejną część znowu mam nadzieję na rozwinięcie te postaci. Ciekawym aspektem było też pokazanie Tamlina i jego rozpaczy, interesujący obraz tego bohatera. 

Bardzo dobrym rozwiązaniem było wprowadzenie narracji z perspektywy innych bohaterów.  Czasami jest to narracja pierwszo-, a czasami trzecioosobowa, ale takie pomieszanie w niczym nie przeszkadzało i nie wprowadzało chaosu.


"Wyglądasz jak wkurzona śnieżka."


Podsumowując, nie mówię, że jest to zła książka. Jeśli ktoś lubi serię, jak najbardziej może przeczytać, ale nie nastawiałabym się na nic szczególnego. Ta pozycja potwierdza regułę, że zwykle takie dodatki do serii nie wprowadzają wiele do fabuły. Z jednej strony nie czytając, nic nie stracicie, z drugiej strony może to być przyjemna lektura, na kilka wieczorów, dla fanów Dworów. 

Ocena: 5+/10

sobota, 17 listopada 2018

Kroniki ocalałych #2: Zdradzieckie serce - Mary E. Pearson + BARDZO WAŻNE INFO

Pierwsza część naprawdę bardzo mi się podobała, dlatego nie mogłam się doczekać kontynuacji! Czy okazała się tak samo dobra?

Tytuł: Zdradzieckie serce
Autor: Mary E. Pearson
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Seria: Kroniki ocalałych
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 527
Poprzednia część: Fałszywy pocałunek
Następna część: ?

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Abc czytania: Wariant autorski (P)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +3,4 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ

Zawiera spoilery!!! Dalsza część recenzji bez spoilerów! Lia i Rafe są w Vendzie, barbarzyńskim kraju odwiecznych wrogów ich państw. Nie mają szansy na ucieczkę. Kto okaże się być największym sprzymierzeńcem Lii? Rafe, który ją okłamał, ale przybył, by ją ocalić, Kaden, który miał ja zabić, ale ją uratował czy może Komizar, który nagle zaczyna bardziej interesować się księżniczką? 

Bez spoilerów: Książka zdecydowanie mnie pochłonęła! Jest to przede wszystkim seria oparta na bardzo dobrym pomyśle. Z jednej strony nie jest on szczególny, nie jest oryginalny i nietuzinkowy. Na pozór wydaje się, że coś takiego już było. Natomiast plastyczny styl autorki, połączony z genialnie wykreowanym światem i dopracowanym pomysłem, daje historię, która po prostu ma w sobie to coś, co sprawia, że chcemy więcej i więcej. Mary E. Pearson stworzyła świat, składający się z kilku królestw: Morrighan, Dalbreck i Vendy. W tym tomie poznajemy tę ostatnią krainę - krainę barbarzyńców. Vendańczycy napadają na oddziały przeciwników, zabijają żołnierzy i zabierają wszystko co mają przy sobie, dlatego nazywani są barbarzyńcami. Jednak pozory mylą, bo Lia przekonuje się, że w tym kraju żyją też biedni, potrzebujący ludzie, których problemem jest przede wszystkim głód. Venda to przede wszystkim kultura, zwyczaje, stroje, wierzenia - daje to obraz naprawdę innego, wspaniałego świata, który odkrywamy razem z bohaterami. 



"Zasady rozsądku tworzą wieże sięgające ponad wierzchołki drzew. Zasady ufności tworzą wieże sięgające gwiazd."



Ważnym elementem jest oczywiście fabuła i akcja, która czasem zwalnia, czasem pędzi, ale ogólnie wydarzenia zaskakują, autorka tworzy potężne intrygi i zagadki, które musimy rozwiązać, ale nie zawsze się to udaje. Bardzo ciekawe są również wstawki ze starożytnych ksiąg, Pieśni Vendy, Księgi Świętych Tekstów Morrighan oraz Ostatnich Testamentów Gaudrel - razem z Lią odkrywamy tajemnice Starożytnych i powiązania między tymi tekstami, co jest bardzo interesującym elementem powieści. W tym tomie więcej dowiadujemy się na temat daru Lii, ale i tak mam wielką nadzieję na dalsze rozwinięcie tego wątku.

Bohaterowie to kolejny wspaniały aspekt tej serii. Znamy już Lię, dziewczynę o mocnym charakterze, inteligentnym umyśle i odwadze. Nie sposób nie polubić głównej bohaterki! Zdecydowanie nie jest ona z tych nieogarniętych nastolatek, na których spoczywają losy świata, one myślą, że są najwspanialsze, a i tak sobie nie radzą. Nie, nie, nie. Lia to bohaterka, która umie podejmować rozsądne decyzję, ale przy tym nie jest nieomylna i idealna - jest po prostu prawdziwa. Uwielbiam Rafe'a, który jest taki kochany i uroczy <3 Wspaniały jest też Kaden, który nie radzi sobie ze swoimi uczuciami do Lii i nie potrafi ich pogodzić z lojalnością wobec niektórych osób. Bardzo mi się podobała kreacja tego bohatera. Jedną z najlepiej wykreowanych postaci jest Komizar, człowiek niezwykle przebiegły, który za wszelką cenę musi osiągnąć to, co sobie zamierzył. Bardzo polubiłam też Aster oraz podobała mi się historia Calanthy.


"Mieliśmy straszliwy początek, jednak to nie oznacza, że nie możemy mieć lepszego zakończenia."



Dość istotnym elementem jest wątek miłosny, który z trójkąta przemienił się w czworokąt, ale spokojnie! - zapewniam wszystkich przeciwników tego typu rozwiązań (zaliczam się do nich, więc wiem co mówię), że nie ma tutaj miejsca na rozwodzenie się głównej bohaterki nad tym kogo wybrać. Nie, Lia jest od początku zdecydowana którego z nich kocha i z którym chce spędzić resztę życia. Bardzo podobał mi się ten wątek i jestem zdecydowanie na tak, co do wyboru Lii.

Styl autorki jest świetny! Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, z perspektywy Lii, Rafe'a, Kadena oraz dodatkowo Pauline, byśmy mogli zobaczyć co się dzieje w Morrighan. Mamy też sporo humoru :) Autorka gra na emocjach czytelnika, przez co od książki wprost nie można się oderwać!


"Gdy chodzi o przetrwanie, nie obowiązują żadne zasady."


Podsumowując, jest to idealna kontynuacja Fałszywego pocałunku. Świat przedstawiony i kultura Vendy wykreowane są znakomicie, charaktery bohaterów są wyraziste, styl autorki bardzo dobry, a wątek miłosny tylko dopełnia całości. Zdecydowanie jestem na tak, polecam wszystkim, którzy jeszcze nie znają tej serii i z niecierpliwością czekam na drugi tom! <3

Ocena: 9/10



To teraz pora na BARDZO WAŻNE INFO! Cóż, ostatnio zauważyłam, że blog staje się dla mnie powoli przykrym obowiązkiem, a nie przyjemnością. Muszę się trzy razy zebrać w sobie, żeby w ogóle coś tutaj napisać, a do tego wcale nie jestem potem z tego zadowolona. Martwi mnie moja nieregularność, niechęć, bark czasu. Dodatkowo oprócz niechęci do bloga pojawia się też niechęć do czytania, niewiele czytam, nie mam co recenzować, nie mam co pisać, nie ma postów, a gdy w końcu mam coś do napisania nie mam do tego weny i koło się zamyka. Dlatego zdecydowałam się na zawieszenie bloga, na krótką przerwę. Mam zamiar powrócić dopiero w nowym roku z postem podsumowującym rok 2018 i mam nadzieję z nową werwą i chęciami do prowadzenia tego bloga. Stwierdziłam, że nie ma sensu się zmuszać, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie z tego zrezygnować i być może taka przerwa bardzo mi pomoże. Jednak mam jeszcze parę książek recenzenckich oraz książkę z Book Touru, dlatego w listopadzie pojawią się jeszcze trzy recenzje: Fantazmaty TOM II, Dwór szronu i blasku gwiazd oraz Kirke. Potem na miesiąc słuch o mnie na blogu, bookstagramie i fanpage'u zaginie, ale powrócę z nowymi pomysłami i postami na bloga. Mam nadzieję, że będziecie czekać! :)






sobota, 3 listopada 2018

Tajemnica Askiru #2: Drugi legion - Richard Schwartz

Pierwszy róg bardzo mi się podobał! Byłam pełna nadziei, że drugi tom utrzyma poziom, a nawet będzie jeszcze lepszy. Czy rzeczywiście się tak stało?



Tytuł: Drugi legion
Autor: Richard Schwartz
Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Seria: Tajemnica Askiru
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 526
Poprzednia część: Pierwszy róg
Następna część: ?

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: 3,4 cm
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Do gospody Pod Głowomotem przybywa tajemniczy wędrowiec z zapomnianego królestwa Askiru, który opowiada Havaldowi i Leandrze o magicznych portalach. Havald, Leandra, Zokora, Varosh, Sieglinde wraz z zaklętą w niej Serafine oraz Janos wyruszają na niebezpieczną wyprawę w poszukiwaniu wrót, które mogą przenieść ich do Askiru, gdzie będą szukać pomocy przy walce z Thalakiem. W czasie swej podróży przyjaciele trafiają do pustynnego miasta w Besrajnie, w którym kłopoty tylko się mnożą, a wróg jest tuż za nimi. 



Dla mnie portale miały w sobie coś wyniosłego, mistycznego. A Leandra używała ich, żeby wywalić śmieci? Ta kobieta nie miała za grosz szacunku!



Tajemnicy Askiru zdecydowanie nie dopadła klątwa drugiego tomu! Drugi legion był tak samo dobry, jak pierwsza część. Pierwszy róg skupiał się na akcji w gospodzie i na rozwiązywaniu jej tajemnicy. Tutaj bohaterowie wyruszają już na dalszą wyprawę, w nieznane im wcześniej zakątki świata. Przede wszystkim ogromny plus za przedstawienie wszystkich miejsc. Mogłam sobie bardzo dobrze wyobrazić jak wygląda dany obszar. Autor stosuje sporo barwnych i bogatych opisów, dzięki którym możemy bardziej wczuć się w historię, natomiast czasami były one troszkę zbyt długie, jednak nie uważam tego za minus, bo były one naprawdę ciekawe i dobrze zrobione. Na uwagę zasługuje też to, że w pewnym momencie historii mamy wątek ślepca - mimo, że bohater był niewidomy czytaliśmy o jego wyobrażeniach czy słuchaliśmy opisów miejsc innych osób. Myślałam wtedy o tym właśnie tak jak myślałby niewidomy - nie widzę jak wygląda, ale próbuję się tego domyślić. Bardzo podobało mi się wprowadzenie tego wątku, chociaż czasami wiązały się z tym pewne niejasności i niespójności faktów, które zauważałam. Ważnym elementem jest kultura i obyczajowość mieszkańców tego świata. Bohaterowie przybywają do nieznanego sobie kraju, zupełnie innego niż ich ojczyzna. Poznają zwyczaje tamtejszych ludzi, które bardzo różnią się od tego, co sami znają. 

Akcja nie ma tendencji do pędzenia, a toczy się własnym, ustalonym tempem. Momentami mamy spowolnienie biegu wydarzeń, by nagle zdarzyło się coś niespodziewanego, co wywróci wszystko do góry nogami. Fabuły zdecydowanie nie można uznać za przewidywalną. Rzadko udało mi się odgadnąć rozwiązanie jakiegoś wątku, autor wiele razy mnie zaskoczył. Zawiodło mnie jedynie zakończenie. Myślę, że oczekiwałam czegoś niespodziewanego, wbijającego w fotel, zupełnego zwrotu akcji, a miałam wrażenie, jakby po prostu skończył się rozdział i nie wydarzyło się nic szczególnego. Cóż, trudno. Nie mogę powiedzieć, że zakończenie było złe - po prostu miałam nadzieję na coś lepszego. 


Dobry przywódca sprowadza swych ludzi z powrotem do domu, żywych. Nigdy nie byłem dobrym przywódcą.



W tej serii bohaterowie wykreowani są znakomicie. Tak naprawdę każdy jest inny, ale można powiedzieć, że nie powielają znanych już schematów. Główny bohater wcale specjalnie nie wyróżnia się na tle innych, nie jest tą jednostką specjalną, która zawsze wszystko wie i ma najlepsze moce - Havald to prosty człowiek, rzeczywiście jest dowódcą, ma Ostrze Spójni (ale oprócz niego parę osób też ma jakieś "fajne" miecze i moce), a jeśli chodzi o magię zna tylko parę sztuczek. Bardzo go lubię i cenię jego doświadczenie i decyzje, które czynią go godnym bycia przywódcą. Uwielbiam też mroczną elfkę Zokorę, która momentami stanowi humorystyczny element, a nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Zastanawia się ona nad różnicami między elfami, a ludźmi. Próbuje zrozumieć co to jest człowieczeństwo, jak objawia się ludzki humor, co znaczą słowa takie jak przyjaźń. Zokora jest inteligenta, sarkastyczna, odważna i perfekcyjnie umie zrobić efekt wow :D Mam wrażenie, że w tym tomie autor odsunął od fabuły Leandrę, którą polubiłam, więc było mi trochę tego szkoda. W drugiej połowie nie ma też Sieglinde i Janosa. Za to bliżej poznajemy Varoscha, którego naprawdę lubię oraz nowych członków ekipy, czyli Poppet - rudowłosą mistrzynię kamienia, która musi zdobyć zaufanie reszty oraz Armina - niezwykle gadatliwego, działającego na nerwy, ale poczciwego i dobrego chłopaka ;) Autor bardzo dobrze poradził sobie z kreacją bohaterów, a także relacji między nimi. Niektórych łączy miłość, bo pojawia się kilka wątków miłosnych, rozgrywających się zupełnie w tle i przede wszystkim przyjaźń i zaufanie. Wszyscy towarzysze podróży po jakimś czasie naprawdę się ze sobą zżyli i zbudowali trwałą więź. 

Styl autora jest... specyficzny. Nie przypomina zwykłych młodzieżówek, ale nie jest to wcale, a wcale minus. To tylko dowodzi oryginalności Schwartza. Autor ma bogaty język, a książkę naprawdę dobrze się czyta, mimo, że styl nie należy do lekkich i prostych. Pojawia się też troszkę humoru ;)


– Parę dni temu Havald próbował wytłumaczyć mi, o co chodzi z tą tak zwaną przyjaźnią, tak wysoce cenioną przez ludzi. Jeśli dobrze zrozumiałam, jest to dziwna rzecz, kompletnie oderwana od korzyści własnej. Właśnie to ćwiczę.



Podsumowując, zdecydowanie jestem na tak! Drugi legion to wspaniała kontynuacja pierwszego rogu! Z niecierpliwością będę czekała na kolejne tomy i mam nadzieję, że będą jeszcze lepsze! Bardzo polecam tę serię - to genialne high fantasy! <3

Ocena: 9/10


środa, 31 października 2018

Podsumowanie października



Dzisiaj wieczorem pojawia się podsumowanie miesiąca :) Wybaczcie, że późno, ale chciałam, żeby było ono jeszcze w październiku. Więc jest! W tym miesiącu miałam bardzo dużo na głowie i w szkole, i poza nią. Przede wszystkim na uroczystości z okazji 100-lecia Niepodległości w mojej szkole tańczyłam poloneza, więc cały październik chodziłam na próby, przez co nie było mnie na wielu lekcjach i musiałam dużo nadrabiać. Do tego nawarstwiły się konkursy kuratoryjne, debaty historyczne, inne zajęcia pozalekcyjne, stos egzemplarzy recenzenckich i oczywiście bieżąca nauka. Zauważyłam, że co do bloga w październiku miałam takie zrywy: jednego dnia napisałam bardzo dużo, dużo czytałam, robiłam zdjęcia i wstawiałam je na instagrama, a potem przez jakiś tydzień znowu nic, pustka i cisza by za jakiś czas znowu "w końcu się za to wziąć". Nie chciałabym, żeby w listopadzie również tak to wyglądało. Wiem, że muszę zmienić tę monotonność, brak regularności, punktualności i sumienności. Nie obiecuję, że mi się to uda, ale na pewno będę próbować. Wracając do października udało mi się przeczytać trzy książki, z czego Dwór skrzydeł i zguby to prawdziwa cegiełka, więc biorąc pod uwagę to, że naprawdę miałam mało czasu, jestem z siebie zadowolona :)

Ilość przeczytanych książek: 3
Podniebny - Kerstin Gier: Bardzo miła i przyjemna książka z którą świetnie spędziłam czas. Nie obyło się bez małych zgrzytów, ale ogólnie wrażenia mam pozytywne. Recenzja

Pierwsze słowo - Marta Kisiel: Zbiór opowiadań Kisiel zrobił na mnie duże wrażenie i pokazał różnorodność z jaką pisze ta autorka. Nie wszystkie opowiadania spodobały mi się w tym samym stopniu, ale całościowo oceniam książkę bardzo dobrze :) Recenzja.

Dwór skrzydeł i zguby - Sarah J. Maas: Bardzo długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki, ale w końcu mi się udało i jestem naprawdę zadowolona z tego tomu. Książka była świetna, trzymała w napięciu i bardzo mi się podobała! Recenzja

Liczba przeczytanych stron: 1597
Średnia liczba przeczytanych stron na dzień: 52
Najlepsza książka miesiąca: Dwór skrzydeł i zguby
Najgorsza książka miesiąca: -
Ilość opublikowanych postów: 5
W tym recenzji: 4
Najpopularniejszy post: Recenzja Pierwszego słowa

PODSUMOWANIE WYZWAŃ 
Kitty's Reading Challenge: +1 (Odkładana kontynuacja serii - Dwór skrzydeł i zguby)
Abc czytania: Autorski: +1 (13)   Fantastyczny: 0 (13)
Przeczytam tyle ile mam wzrostu: +11,1 cm (142,6/168 cm)
Więcej informacji o wyzwaniach TUTAJ


Plany na listopad? Przede wszystkim poprawić regularność :) A co do książek to plany mam naprawdę duże, bo stos książek rośnie i rośnie. Przede wszystkim skończę Drugi legion. Mam jeszcze w planach nową antologię Fantazmatów, którą co prawda już zaczęłam, ale jeszcze nie wszystkie opowiadania przeczytałam, Dwór szronu i blasku gwiazd, Zdradzieckie serce oraz książki na konkurs z polskiego: Heban i Sonety krymskie, a także bieżącą lekturę szkolną - Antygonę. Jak więc widzicie książek do czytania sporo, a czasu mało, ale naprawdę będę się starać! Wychodzę jednak z założenia, że nie ma co robić wszystkiego na siłę, więc po prostu czytam i recenzuję, po to by sprawiało mi to przyjemność :)

A jak Wasz październik? Zadowoleni  z tego miesiąca? :)